Dodaj do ulubionych

Droga Luizo z kurami na zagrodzie z Szamotul

08.03.09, 00:31
Informacje o niecheci do przyznawania healthcare privileges w AU dla
sponsorowanych rodzicow naturalizowanych obywateli jezeli nie pracowali w
Australii, zaczerpnalem z postu SW z tego forum. Kto chce niech szuka. Ktore z
was klamie badz sie myli co jest dosyc kompromitujace po latach zamieszkania w
danym kraju? Bylbym bardzo rozczarowany gdyby to byl SW. Nie chce sprawdzac,
czekam na odpowiedz.
Obserwuj wątek
    • czapajew_pl Re: Droga Luizo z kurami na zagrodzie z Szamotul 08.03.09, 02:28
      a kto sprowadzil rodzicow ?/ Luiza??
    • ratpole Re: Droga Luizo z kurami na zagrodzie z Szamotul 08.03.09, 02:37
      soup.nazi napisał:

      > Informacje o niecheci do przyznawania healthcare privileges w AU dla
      > sponsorowanych rodzicow naturalizowanych obywateli jezeli nie pracowali w
      > Australii, zaczerpnalem z postu SW z tego forum.

      Luzia ma mocny argument zachecajacy bulwiactwo do osiedlania sie w AU i
      sprowadzania swoich starych i chorych rodzicow na garnuszek AU-podatnika. Jako
      pewne odciazenie dla preznej gospodarki australijskiej ci emeryci z Parzeczewa i
      Szamotul beda hodowac kury i kroliki w ogrodkach, swinie w wannie i
      obowiazkowego Burka przy budzie hehehe
    • kupa.kazi brawo panowie kandole 08.03.09, 05:23
      Co ja widze? Szacowni przedstawiciele kanadyjskiej Polonii znalezli sobie nowa
      zabawe,szarmanncy bardzo jestescie ,och te polskie geny,nie do ukrycia.
      • ratpole Look who's talking 08.03.09, 05:25
        Ekskrement Kazimiery hehe
    • kan_z_oz Re: Droga Luizo z kurami na zagrodzie z Szamotul 08.03.09, 07:28
      soup.nazi napisał:

      > Informacje o niecheci do przyznawania healthcare privileges w AU
      dla
      > sponsorowanych rodzicow naturalizowanych obywateli jezeli nie
      pracowali w
      > Australii, zaczerpnalem z postu SW z tego forum. Kto chce niech
      szuka. Ktore z
      > was klamie badz sie myli co jest dosyc kompromitujace po latach
      zamieszkania w
      > danym kraju? Bylbym bardzo rozczarowany gdyby to byl SW. Nie chce
      sprawdzac,
      > czekam na odpowiedz.

      ODP: Drogi Zupo,
      Nie wiem gdzie oraz do czego nawiazuje ten komentarz???
      Gdzie konkretnie Luiza napisala o checi rzadu Australii do
      rozdawania Medicare???
      Serio, mam zaleglosci, bo bylam na wakacjach w Kanadzie, hehehehe.

      Australia nie jest chetna do dawania Medicare. Gdybym wiec nagle
      dzisiaj zdecydowala sprowadzic moja mame tutaj, to z cala pewnoscia
      musialabym podpisac zobowiazanie o prywatnym Jej leczeniu, i wize
      otrzymalaby tylko w sytuacji gdyby uznano, ze finansowa pozycja Nam
      na to zezwala.

      Ja nie mam z tym problemu, glownie z tego powodu, ze nikt z mojej
      rodziny nie planuje przeprowadzki tutaj...a gdyby planowal, to i
      tak 'rybka'...bo kwoty sa na serio powazne...

      No wiec, Miniu, wyczytales cos konkretnego w tym temacie??? czy
      tylko ogolne 'bicie piany' spowodowane dosyc upierdliwa fala mrozow
      w Kandzie???lub niechecia wlasna do kur???

      Pozdrawiam z Sydney
      Kan

      • kupa.kazi Re: Droga Luizo z kurami na zagrodzie z Szamotul 08.03.09, 07:41
        droga kan,tez bys byla upierdliwa ,jakbys codziennie musiala przez most po
        zakupy sie wyprawiac,nie wiesz ze zuoa ma do sklepu ponad 100 mil,dlugi most do
        przeprawy i jeszcze trzeba za nia zaplacic a jaby bylo malo to paszprt kandolski
        trzeba okazywac i wyobraz sobie dwa razy dziennie,kanada to wielki kraj,pewnie
        stad te problemy ale pamietam ktos pisal o jakis mrowka w polsce,ktore to te
        mroewki pare razy dziennie po papierosy i spiryt chodzil,poatrz nigdy by nie
        uwierzyl,ze kanada bedzie doganiac w czyms polske,hmmmto pewnie te cznges
        obamy,co o tym sadzisz droga kan?
      • nad_oceanem 7 miesiac zimy, severe Cabin Fever. n/t 08.03.09, 07:43

      • soup.nazi Re: Droga Luizo z kurami na zagrodzie z Szamotul 08.03.09, 08:01
        kan_z_oz napisała:

        > soup.nazi napisał:
        >
        > > Informacje o niecheci do przyznawania healthcare privileges w AU
        > dla
        > > sponsorowanych rodzicow naturalizowanych obywateli jezeli nie
        > pracowali w
        > > Australii, zaczerpnalem z postu SW z tego forum. Kto chce niech
        > szuka. Ktore z
        > > was klamie badz sie myli co jest dosyc kompromitujace po latach
        > zamieszkania w
        > > danym kraju? Bylbym bardzo rozczarowany gdyby to byl SW. Nie chce
        > sprawdzac,
        > > czekam na odpowiedz.
        >
        > ODP: Drogi Zupo,
        > Nie wiem gdzie oraz do czego nawiazuje ten komentarz???
        > Gdzie konkretnie Luiza napisala o checi rzadu Australii do
        > rozdawania Medicare???

        Trzeba bylo uwazac. Slepy w karty nie gra.

        > Serio, mam zaleglosci, bo bylam na wakacjach w Kanadzie, hehehehe.

        Chyba nie, nie uzylabys, z australijskimi dolarami.. Co do zaleglosci, to jakis
        przytyk? Hm, jak sie mieszka na dalekich przedmiesciach cywilizacji to sie
        raczej nie robi takich przytykow, bo smiesznie to brzmi, Miniu, hehehe

        >
        > Australia nie jest chetna do dawania Medicare. Gdybym wiec nagle
        > dzisiaj zdecydowala sprowadzic moja mame tutaj, to z cala pewnoscia
        > musialabym podpisac zobowiazanie o prywatnym Jej leczeniu, i wize
        > otrzymalaby tylko w sytuacji gdyby uznano, ze finansowa pozycja Nam
        > na to zezwala.

        No to jednak wiarus mial racje (zawsze w niego wierzylem), a nie Luiza z kurami
        i jej nowy friend, zamorzony. Recipient z recipientem zawsze sie zwacha, hehehe.
        I jak to? W krainie blogostanu wszelakiego kaza sobie placic za staruszkow? W
        lewackim raju gdzie dawanie napiwkow jest kapitalistycznym wynalazkiem?
        Nieslychane! Co za luizja, przepraszam, hipokryzja.

        >
        > Ja nie mam z tym problemu, glownie z tego powodu, ze nikt z mojej
        > rodziny nie planuje przeprowadzki tutaj...a gdyby planowal, to i
        > tak 'rybka'...bo kwoty sa na serio powazne...

        Malo kogo obchodzi co ty planujesz. Istotne jest to, ze w swietopierdzacej
        otherwise Australii, jakby hipokrytycznie sie nieco zachowywano. Stany to Stany,
        tam sa takie reguly gry, ale ustroj inny, nie lewacki. A popatrz, w
        kapitalistycznej Kanadzie nie placi sie za wizyty u lekarza ani u specjalistow,
        i starych rodzicow sie bierze na garnuszek, a poziom zycia jakby zdziebko wyzszy
        niz w AU. Przez ten zimny klimat pewnie nie ma tak wielu starych zardzewialych
        samochodow na ulicach, szybciej trzeba wymieniac, co pare lat, dobrze, ze jest
        za co. A i domy jakby nieco wieksze, chociaz ogrzewanie kosztuje, dlatego pewnie
        go w zimie nie macie, hehehe
        >
        > No wiec, Miniu, wyczytales cos konkretnego w tym temacie??? czy
        > tylko ogolne 'bicie piany' spowodowane dosyc upierdliwa fala mrozow
        > w Kandzie???lub niechecia wlasna do kur???

        Hehe, straszne mrozy w tej Kanadzie, wczoraj bylo tylko +16, fala po hooyu fest,
        ale chyba, Miniu, nie wplywaja gorzej na nas niz dymy i luny pozarow, hehehe. Co
        do upierdliwosci, to przymiotnik ten pasuje od samopocieszajacych sie ciotek z
        kurami, hehehe
        • kan_z_oz Re: Droga Luizo z kurami na zagrodzie z Szamotul 09.03.09, 00:45
          soup.nazi napisał:
          > Chyba nie, nie uzylabys, z australijskimi dolarami.. Co do
          zaleglosci, to jakis
          > przytyk? Hm, jak sie mieszka na dalekich przedmiesciach
          cywilizacji to sie
          > raczej nie robi takich przytykow, bo smiesznie to brzmi, Miniu,
          hehehe

          ODP: Przytyk? Po co lub w jakim celu?
          Kochanie, Luiza nie wypowiadala sie w sprawie Medicare dla rodzicow.

          Tak wiec, Twoje ogolne wkurzenie w temacie musi byc spowodowane albo
          kurami albo sama autorka...w sumie Twoja sprawa ale poniewaz
          rozlewasz ogolnie na calosc kontynetu - stad sie wlaczylam (Wiarus
          wyjasnil).

          Chyba nie sugerujesz, ze moje australijskie dolary sa niewymienialne
          w CA???
          Wychodzac z zasady 'na chooj mi te piora'wybralam sie na wakacje do
          CA i nie zaluje.

          Musze dodac iz lotnisko w Vancover bylo najprzyjemniejszym ze
          wszystkich widzianych w Kanadzie. Moj choojowo wsadzony bagaz w
          US/LA zostal odnaleziony i nadany z niego do Calgary bez pudla.
          Czekal tez na tym lotnisku bardzo mily Pan, ktory mi zakomunikowal
          zagubienie w calosci calego mojego sprzetu narciarskiego...Bylam pod
          wielkim wrazeniem, sprawnosci - nie zagubienia.
          Nie ma nic bardziej glupiego, niz stanie przy 'karuzeli', gdzie nic
          nie wychodzi...heheheh

          > Malo kogo obchodzi co ty planujesz. Istotne jest to, ze w
          swietopierdzacej
          > otherwise Australii, jakby hipokrytycznie sie nieco zachowywano.
          Stany to Stany
          > ,
          > tam sa takie reguly gry, ale ustroj inny, nie lewacki. A popatrz, w
          > kapitalistycznej Kanadzie nie placi sie za wizyty u lekarza ani u
          specjalistow,
          > i starych rodzicow sie bierze na garnuszek, a poziom zycia jakby
          zdziebko wyzszy
          > niz w AU. Przez ten zimny klimat pewnie nie ma tak wielu starych
          zardzewialych
          > samochodow na ulicach, szybciej trzeba wymieniac, co pare lat,
          dobrze, ze jest
          > za co. A i domy jakby nieco wieksze, chociaz ogrzewanie kosztuje,
          dlatego pewnie
          > go w zimie nie macie, hehehe

          ODP: Miniu - wylewasz wlasne zale.
          Poniewaz wlasnie wrocilam z prawie 3-tygodniowej wedrowki po
          Kanadzie, to moge stwierdzic, ze; zima jest i do tego upierdliwa jak
          skoorczybyk we wszystkich stanach, oprocz Vancuver BC...
          Moja podroz z Banff do Lake Lousie po waszej glownej kanadyskiej No
          1 autostradzie, to widok 20 paru trakow plus tylu samo samochodow
          utkwonych w zeszlym tygodniu w sniegu. Porownywalne prawie do
          naszych pozarow...widoczne, jesli ktos rusza doope poza BC...

          Nasza opieka lekarska w AU jest darmowa, z wyjatkiem snobow, ktorzy
          decyduja doplacac do tzw. 'bulk billing'. Oznacza to dokladnie, ze
          mozesz miec GP, wszystkie badania, rentgena za darmo - lub bulic
          extra, jesli Twoj GP jest w tzw. 'dobrej dzielnicy' - czytaj - ma
          wyzszy 'rent'.
          Kwestia wyboru i nie mozesz tego zabronic nikomu, kto ma chec
          doplacac do tych wizyt te 10-15 dolarow? Nawet nie wiem ile - bo nie
          korzystam...

          Wracajac do innych - domy w CAN moze wieksze, ale dzialki choojowo
          male. 360m2, to przecietana zaobserwowana w Calgary oraz Toronto.
          Czyli cos czego prawie nie ma w AU...

          Do tego, aby zaoszczedzic - wszystko dwupietrowe. Siding w
          wiekszosci - bo taniej, Papa na dachu bo taniej. Roznica - nie masz
          w AU sidingu, ani papy na dachu...i to nie stanowi o wyzszym
          standarcie w srodku. Ten w CA jest przecietnie wyzszy...

          Nigdy nie bylo mi tak goraco jak w kanadyjskim domu...lub hotelu.
          O men, umieralam z przegrzania. Widok pustyni tychze domkow to tez,
          jakis tam szok dla AU...bo u Nas zarasta w kilka lat...

          Tak wiec - standart zycia jest wysoki i ogolnie wyzszy niz w AU. Nie
          mam tez z tego powodu kompleksow, bo mysl zobaczenia trawy dopiero w
          czerwcu jest poza mna.

          Ilosc 'gadzetow' czyli technologicznych 'gizmos' jest duzo wieksza w
          CA niz w AU. Wciaz - osobiscie malo korzystam, ale zauwazam...

          Ogolnie - pomimo tego wszystkiego - chyba ze wzgledu na bliskosc US,
          nastroje sa bardziej 'choojowe', niz w AU - a szkoda...

          No i reasumujac - LA, lotnisko to 'dump'...sorry, fucking
          nightmare...Never again...Cztery godziny, aby sprawdzic bagaz w
          transycie "flighing to" - men, U can not even send one out...

          Nastepny raz poza, obok, fuck lub przez Londyn, byle z dala od
          barachla- sorry US...men, nawet nie ma prysznica na tym pie...onym
          lotnisku!!!
          To tylko lotnisko - ludzie Ok - chociaz zero informacji...

          Kan

          • luiza-w-ogrodzie Czesc, Kan 09.03.09, 00:50
            Wlasnie mialam Ciebie namowic do podzielenia sie kanadyjskimi
            wspomnieniami narciarskimi, ale widze ze podpielas sie pod watek o
            szamotulskich kurach :oPP Napisz jak bylo na stoku?

            Pozdrawiam z deszczowego zakatka Sydney - zaloze sie ze i u Ciebie
            pada :o)
            Luiza-w-Ogrodzie
            Mówił Kon Fu Tse: Chcesz być szczęśliwy kilka chwil? Upij się. Kilka
            lat? Ożeń się. Całe życie? Załóż ogród...
            • starypierdola Ja tez sie dolaczam ... 09.03.09, 01:14
              .. z prosba o wiecej komentarzy n/t nart. Gdzie jezdzilas? Lake Louise?
              Sunshine? Inne? Moze nawet Whistlers? I jakie masz z tego wrazenia / porownania.

              Zgadzam sie z wiekszoscia Twych obserwacji; no moze za wyjatkiem tych malych
              dzialek. Pewnie przestawalas z jakims lumpen-proletariatem.

              Bylo sie u mnie zatrzymac to miala bys i duza dzialke, i temperature taka jaka
              bys sobie nastawila, i wspaniale narty ...i "przyjazne" lotniskosmile

              Nie zgadzam sie tez a opisem lotniska w LA. Pewnie zgubilas sie na nim (bo jest
              wielkie, a Ty wsiowa kobieta smile)i stad ten komentarz.

              Pozdrawiam
              SP
              • kan_z_oz Re: Ja tez sie dolaczam ... 09.03.09, 01:38
                starypie... napisał:

                > .. z prosba o wiecej komentarzy n/t nart. Gdzie jezdzilas? Lake
                Louise?
                > Sunshine? Inne? Moze nawet Whistlers? I jakie masz z tego
                wrazenia / porownania
                > .
                >
                > Zgadzam sie z wiekszoscia Twych obserwacji; no moze za wyjatkiem
                tych malych
                > dzialek. Pewnie przestawalas z jakims lumpen-proletariatem.
                >
                > Bylo sie u mnie zatrzymac to miala bys i duza dzialke, i
                temperature taka jaka
                > bys sobie nastawila, i wspaniale narty ...i "przyjazne" lotniskosmile
                >
                > Nie zgadzam sie tez a opisem lotniska w LA. Pewnie zgubilas sie na
                nim (bo jest
                > wielkie, a Ty wsiowa kobieta smile)i stad ten komentarz.
                >
                > Pozdrawiam
                > SP

                ODP: Bylam w obydwu - Sunshine oraz Lake Louise. Whistler to BC i
                zdecydowanie nastepnym razem - nie bylam.
                Obydwa sa piekne - Sunshine zdecydownie wyzej i na lepsza pogode.
                Lake Louise - czesc nieco oslonieta przez drzewa, chociaz z Banff
                byl 'diaboliczny' dojazd...

                Nie zagubilam sie w LA. Miniu, wedlug nowych przepisow, przylatujesz
                na to lotnisko i musisz odebrac swoj glowny bagaz, co poprzedza
                sprawdzanie Twoich odciskow palcow oraz zrenicy oka...po tym z calym
                wleczonym majdanem przechodzisz przez nastepny 'scan', po to by w
                koncu zostawic go...trwa to od godziny do dwoch...musisz pozwolic na
                4 godziny!!!

                Po tym mozesz narescie wyjsc na zewnatrz...i po 12-13 godzinnym locie
                z Sydney, jest to glowna atrakcja. Niestety - na zewnatzr nie ma nic
                otwartego, czynnego lub do uzycia w sensie gastronomiczno,
                alkoholowo, sniedaniowo innym.

                Wchodzisz wiec znowu na lotnisko, by po odprawie utknac w tym
                samym 'starbaksie' co poprzednio...

                Lotnisko nie ma prysznica. Nie ma go tez w 'gold class' czy
                innych 'lounges'...
                Od pasazerow dowiedzialm sie, ze mozna sie wykapac i przespac na pol
                dnia na hotelu w poblizu - ale ta tajna infomacja nie wyszla z
                informacji lotniskowej, tylko prywatnej na samolocie do Vancuver.

                Tak wiec krazysz...brudny...pijacy kawej z plastiku,brrr.
                Mozesz zjesc 'liquid eggs' w Route No 66 - niezjadliwe, niestety.

                Porownuje to lotnisko to Tokyo. Ohyda...

                Lotniska kanadyjskie oraz ich gastrononmia wypadaja w tym ukladzie
                korzystnie...

                Kan
                • kupa.pazi Re: Ja tez sie dolaczam ... 09.03.09, 02:44
                  Nie zagubilam sie w LA. Miniu, wedlug nowych przepisow, przylatujesz
                  na to lotnisko i musisz odebrac swoj glowny bagaz, co poprzedza
                  sprawdzanie Twoich odciskow palcow oraz zrenicy oka...po tym z calym
                  wleczonym majdanem przechodzisz przez nastepny 'scan', po to by w
                  koncu zostawic go...trwa to od godziny do dwoch...musisz pozwolic na
                  4 godziny!!!
                  kan_z_oz napisała: to co wyzej hehe
                  no to kan poczulas sie,jak wiele tysiecy Polakow przyjezdzajacych do
                  stanow a wiele milionow innych nacjii,gratuluje poznalas co to
                  amerykanskiego miodu smak hehe
                  • kan_z_oz Re: Ja tez sie dolaczam ... 09.03.09, 08:44
                    kupa.pazi napisał:

                    > no to kan poczulas sie,jak wiele tysiecy Polakow przyjezdzajacych
                    do
                    > stanow a wiele milionow innych nacjii,gratuluje poznalas co to
                    > amerykanskiego miodu smak hehe

                    ODP: Polakow??? Bylam na paszporcie australijskim. W US mialam tylko
                    przesiadke, czy bylam tylko w 'tranzycie'. Nie mialam zadnych planow
                    na zwiedzanie US, ani nawet czasu miedzy samolotami.

                    Procedura na paszporcie australijskim obecnie wyglada tak;
                    wypelniasz ESTA na internecie - min 72 godziny przezd odlotem - co
                    jest proste i latwo dostepne.
                    Okazuje sie zreszta, ze daremnie - bo w samolocie natychmiast
                    dostajesz ten sam formularz z dokladnie tymi samymi pytaniami, ktory
                    musisz wypelnic - bez pomylki czy skreslen, bo to przestepstwo
                    najwyzszej rangi, karane odeslaniem na koniec kolejki, ihihihi.

                    Wychodzisz wiec z australijskiego samolotu po 13 godzinach non stop
                    lotu i od razu ustawiony jestes w klejke, gdzie ten formularz jest
                    sprawdzany. Nastepny ponury urzednik bierze odciski twojej
                    prawej/lewej reki, pozniej prawego/lewego kciuka oraz scanuje
                    zrenice.
                    Egzaminuje tez dokad lecisz, oraz ile czasu zamiezasz spedzic w US.

                    Po tym zabiegu, ktoremu podlegaja absolutnie wszyscy delikwenci
                    przybywajacy do US, ustawiasz sie do karuzeli i odbierasz caly
                    majdan - czyli bagaz glowny.

                    Ustawisz sie z nim do nastepnej kolejki - czyli kwarantanny - z
                    nastepnym wypelnionym bezblednie formularzem. Tam Twoj bagaz w
                    calosci jest przepuszczony przez rentgena...i znowu ustawisz sie do
                    nastepnej kolejki, aby zdac bagaz glowny...zabieg ten trwa okolo 1-2
                    godzin od momentu opuszczenia samolotu!!!

                    Po tym mozesz wyjsc na ulice i od razu zaczac szukac pracy na
                    czarno,heheheh
                    lub
                    wejsc znowu na lotnisko w celu uzyskania 'boarding pass' - ktorego
                    nie moglam uzyskac w Sydney ze wzgledu na to, ze nastepny lot byl
                    inna linia lotnicza.
                    Po informacji aby zrobic 'check in' elektorniczny, ustawiasz sie
                    wiec w kolejke do automatu. Po 10 min recznego wstukiwania danych,
                    ktore jest chyba normalne w przypadku non US obywateli, automat
                    wita, pozdrawia oraz wyrzuca 'pass' na ktorym jest wydrukowane aby
                    zrobic 'check in' z linia lotnicza z uwagi na niemoznosc
                    wydania 'boarding pass'.

                    Ustawiasz sie wiec znowu do klejki ogolnej, czyli tam gdzie wszyscy
                    inni czekaja z bagazem glownym!!!
                    Po odstaniu swojego masz w koncu 'pass' czyli mozesz ustawic sie
                    teraz do kolejki, gdzie znowu jest rentgen bagazu...no i w koncu
                    znowu jestes w 'trazycie' czyli mozesz ustawic sie do klejki juz tym
                    razem na samolot, aby opusic to 'nightmare'.Min 4 godziny na
                    ta 'zabawe' jest rekomendowane - wyrobilam sie w 3.heheheh

                    Zeby bylo smieszniej, to ta procedura obowiazuje tylko przy wlocie z
                    Australii. Przy wlocie do US z Kanady, moj bagaz zostal beztrosko
                    przerzucony w US na samolot australijski, bez zadnego sprawdzania.
                    Fakt, ze wlecialam do US liniami amerykanskimi - czyli 'sami'
                    spawdzili - bo nikomu innemu nie ufaja,hehehe.

                    Moglam wiec wybiegnac z samolotu prosto na ulice - bez procedury.

                    Z paszportem polskim, nawet bym sie nie odwazyla - serio.

                    Kan

              • nad_oceanem Re: Ja tez sie dolaczam ... 09.03.09, 02:39
                Wybaczcie pie... ale jesli chodzi o male dzialki, ona ma racje, sredniej klasy (500 000$!) nowobudowane domy najczesciej zajmuja prawie caly ich obrys. Oczywiscie nie pisze o starszych, lepszych dzielnicach typu Kitsilano, West Vancouver itp.
                Niedawno przelatywalem nad Calgary, przez ostatnie lata miasto sie rozwinelo, strasznie rozdmuchano suburbia, wyglada to koszmarnie, domek obok domku, tysiace takich samych klockow z identycznym sidingiem, wszystko plastyk, backyards prawie nieistniejace, zero jakiejkolwiek zieleni.

                Banf, Lake Luise, Whistler, piekna trasa. To jest prawdziwa Kanada!!!





                starypie... napisał:

                > .. z prosba o wiecej komentarzy n/t nart. Gdzie jezdzilas? Lake Louise?
                > Sunshine? Inne? Moze nawet Whistlers? I jakie masz z tego wrazenia / porownania
                > .
                >
                > Zgadzam sie z wiekszoscia Twych obserwacji; no moze za wyjatkiem tych malych
                > dzialek. Pewnie przestawalas z jakims lumpen-proletariatem.
                >
                > Bylo sie u mnie zatrzymac to miala bys i duza dzialke, i temperature taka jaka
                > bys sobie nastawila, i wspaniale narty ...i "przyjazne" lotniskosmile
                >
                > Nie zgadzam sie tez a opisem lotniska w LA. Pewnie zgubilas sie na nim (bo jest
                > wielkie, a Ty wsiowa kobieta smile)i stad ten komentarz.
                >
                > Pozdrawiam
                > SP
                • kupa.pazi Re: Ja tez sie dolaczam ... 09.03.09, 02:50
                  nad_oceanem napisał:
                  Niedawno przelatywalem nad Calgary, przez ostatnie lata miasto sie
                  rozwinelo, s
                  > trasznie rozdmuchano suburbia, wyglada to koszmarnie, domek obok
                  domku, tysiace
                  > takich samych klockow z identycznym sidingiem, wszystko plastyk,
                  backyards pra
                  > wie nieistniejace, zero jakiejkolwiek zieleni.
                  witaj w usaa hehehe
                • starypierdola Zgadzam sie co do NE Calgary .... 09.03.09, 02:50
                  .... ale przyjzyj sie NW, SW, Bragg Creek, Elk River Valley ...

                  W sumie "tak krawiec kraje jak mu miary staje"

                  Krawiec SP
                  • kupa.pazi Re: Zgadzam sie co do NE Calgary .... 09.03.09, 03:52
                    starypie... napisał:

                    > .... ale przyjzyj sie NW, SW, Bragg Creek, Elk River Valley ...
                    >
                    > W sumie "tak krawiec kraje jak mu miary staje"
                    >
                    wiesz,nie zebym sie wymadrzal ale roznym krawcom roznie staje i
                    czasem od miary to nie zalezy
                  • nad_oceanem Re: Zgadzam sie co do NE Calgary .... 09.03.09, 05:18
                    Bragg Creek, Elk River Valley to juz Rockies a nie Calgary, Rockies sa jak Neapol, zobaczyc i umrzec.





                    starypie... napisał:

                    > .... ale przyjzyj sie NW, SW, Bragg Creek, Elk River Valley ...
                    >
                    > W sumie "tak krawiec kraje jak mu miary staje"
                    >
                    > Krawiec SP
            • kan_z_oz Re: Czesc, Kan 09.03.09, 01:18
              luiza-w-ogrodzie napisała:

              > Wlasnie mialam Ciebie namowic do podzielenia sie kanadyjskimi
              > wspomnieniami narciarskimi, ale widze ze podpielas sie pod watek o
              > szamotulskich kurach :oPP Napisz jak bylo na stoku?
              >
              Bylo - jak mawial gospodarz - 'zajebiscie'. Ostatnie dwa dni
              niestety, minus 21C oraz minus 26C uniemozliwialy jazde - gogle
              zamarzaly od wewnatrz - czyli widocznosc zero...

              Kan


              • starypierdola Gogle zamarzaly od wewnatrz? 09.03.09, 01:22
                To chyba masz jakis stary model sad((
                Nowe, podwojne i przewietrzane, nie zamarzaja w tych temperaturach.

                Znawca gogli SP
                • kan_z_oz Re: Gogle zamarzaly od wewnatrz? 09.03.09, 01:49
                  starypie... napisał:

                  > To chyba masz jakis stary model sad((
                  > Nowe, podwojne i przewietrzane, nie zamarzaja w tych
                  temperaturach.

                  ODP: Nie znam sie w sumie...masz na twarzy maske...czyli plastik,
                  ktory ma powstrzymac odmrozenia.
                  Oddychasz wiec przez plasikowa maske, a powietrze uchodzi pod gogle -
                  sprawdzilam ze wszystkimi innymi narciarzami oraz snowborderami -
                  wszyscy mieli to samo...

                  Nie ma no to lekarswtwa - podobno.

                  Kan
                  • filon-bez-laury Re: Gogle zamarzaly od wewnatrz? 09.03.09, 02:09
                    Tys taka mundra jak i on ktory Kanade na obrazku w lokalnym australijskim socjal-biurze widzial .
                    • starypierdola Serwus jedno-ertesowcu! Co u Ciebie nowego? n/t 09.03.09, 02:17
                      • kupa.kazi Re: Serwus jedno-ertesowcu! Co u Ciebie nowego? n 09.03.09, 05:25
                        mam jedno pytanie ,co was ten temat ubezpieczen tak rozkrecil?czyzbyscie chcieli
                        sie na starosc naturalizowac hehe a do tego jeszcze adoptowac hmm ciekawe
                        • starypierdola Masz problem: nie rozumiesz o czym sie pisze. 09.03.09, 14:05
                          Diagnoza: pisz mniej a wiecej czytaj. I staraj sie zrozumiec co czytasz

                          Doradca SP
    • nad_oceanem Drogi zupny z lopata od sniegu w garsci... 08.03.09, 07:39
      Zaslyszane w maglu i nieprawda? Jak to mozliwe?

      Dawaj zupny, opowiadaj czego sie jeszcze dowiedziales o waleniu obywateli AU w rogi? Hehehe, a tu sie okazuje ze relacja miedzy systemami obu krajow jest dokladnie odwrotna, australijski jest swoim obywatelom na wielu plaszczyznach przychylniejszy. Np. z tymi rodzicami naturalizowanych, nie dosc ze przysluguje im Medicare to dostaja emeryture bo australijscy emeryci w przeciwienstwie do kanadyjskich nie musza przepracowac w AU ani godziny (w Kanadzie 25 lat). Humanitarne, co? Ze o innych wyzszosciach, np. w pomocy studentom (ktora w Kanadzie jest szczatkowa) nie wspomne. Nie dosc ze pogoda sie pochwalic nie mozesz to i dbaloscia o rogi obywatela nie zaimponujesz Luizie.

      Twoje porownanie AU i Kanady przypomina dowcip o rozdawaniu samochodow na placu Czerwonym. Co dalej bylo wiadomo: nie rozdawali tylko kradli, nie samochody tylko rowery. Hehehehe...

      I z toba tak zawsze...

      Wracaj lepiej do swiata fantazji, dragow, beczek. On dla ciem przychylniejszy.












      soup.nazi napisał:

      > Informacje o niecheci do przyznawania healthcare privileges w AU dla
      > sponsorowanych rodzicow naturalizowanych obywateli jezeli nie pracowali w
      > Australii, zaczerpnalem z postu SW z tego forum. Kto chce niech szuka. Ktore z
      > was klamie badz sie myli co jest dosyc kompromitujace po latach zamieszkania w
      > danym kraju? Bylbym bardzo rozczarowany gdyby to byl SW. Nie chce sprawdzac,
      > czekam na odpowiedz.
      >
      • kupa.kazi Re: Drogi zupny z lopata od sniegu w garsci... 08.03.09, 08:00
        hmm to w kanadzie magle jeszcze maja? no teraz zaczynam nabierac podojrzen co do
        zycia zawodowego zupy,to pewnie od wilgoci
      • soup.nazi Re: Drogi zupny z lopata od sniegu w garsci... 08.03.09, 08:38
        No to uzgodnijcie zeznania w trojkacie zaluzja-recipient-kan_z_luizy_z_kurami.
        Ciagle nie chce mi sie szukac, polegam na wiarusie i ... kanie, czekajac na
        konkretne linki. "Ups!", buahahaha.
        Aha, recipient, ja nigdy nie twierdzilem, ze Australia jest nieprzyjazna
        recipientom wszelkiego autoramentu, wrecz przeciwnie, z twojego
        zebraczo-prlowskigego punktu widzenia, jak najbardziej. Szkoda, ze sie tam nie
        dostaniesz. Recipientow ci u nich dostatek, hehehe. Dlatego reszta obywateli
        dostaje po lepetynach, ktos na wrzody musi bulkac, nie? Luiza do tej pory sie
        chwali, jak ja utrzymywano z progenitura, hehehe. Ja tam sie ciesze, ze nie
        musze udzielac pomocy zadnym studentom, sam bylem studentem i swietnie sobie
        dalem rade, ty zreszta tez, tyle, ze na darmowym ESL, i rady sobie nie dales co
        widac do dzisiaj po twoich angielskich wstawkach - "Ups!", buahahaha. I skoro
        juz sie plujesz na konkretne tematy, to rzuc konkretne linki do oficjalnych
        zrodel, ktore potwierdza twoje wirtualne baki umyslowe i ogolna ciemnote.
        Szlifuj ten angielski, szlifuj, bo w dalszym ciagu rozumiesz 5 przez 10.

        No i wiesz, recipient, bijesz juz wszelkie rekordy bezczelnosci - nie dosc, ze
        taka gnide jak ty utrzymuje od lat, to mialby jeszcze utrzymywac tych co cie
        splodzili. Mozna sobie tylko wyobrazic ze zgroza kto cie wysiedzial, hehehe, po
        ryju synala.

        Np. z tymi rodzicami naturalizowanych, nie dosc ze przysluguje im
        > Medicare to dostaja emeryture bo australijscy emeryci w przeciwienstwie do kana
        > dyjskich nie musza przepracowac w AU ani godziny (w Kanadzie 25 lat).

        Po czym poznajemy, ze ten tekst pisal recipient? Poza tym w Kanadzie maja
        przemieszkac 10 lat, a nie przepracowac, przysluguje im GIS, a ich dzieciom duze
        ulgi podatkowe. Dlaczego ja mialbym ich utrzymywac? Ja nie oczekuje, zeby ktos
        tu utrzymywal moich rodzicow. No, tak, ale ja nigdy nie bylem recipientem i
        ucieklem z PRL, zeby nie miec do czynienia z gnidami twojego pokroju, gnoju,
        hehehe. Z tym Medicare rzuc linkiem, bo wiarus i kan utrzymuja co innego. Kto
        was klamie ciekawe kto?
        • kupa.kazi Re: Drogi zupny z lopata od sniegu w garsci... 08.03.09, 08:47
          no prosze zupa to wy nawet studentem bylista a wieta,ze do tych na eslu teyz
          mowiom student? hehe to wy tam chyba wszystkie studenty byliscie hahahaha
        • nad_oceanem Re: Drogi zupny z lopata od sniegu w garsci... 08.03.09, 21:06
          "soup.nazi napisał:

          ... widac do dzisiaj po twoich angielskich wstawkach - "Ups!", buahahaha.

          Cale zdanie brzmialo "Cos tu sie nie trzyma... zupy. Ups."
          Skund ty zes wpadl na pomysl ze cus jest tutaj po angielsku, mitomanie w eksluzywnym Furdzie? Hehehe...
          • kupa.kazi Re: Drogi zupny z lopata od sniegu w garsci... 08.03.09, 22:21
            jaki to ten furd zupki bo zem zapomnial ,jak siem chwali ,jakis goowniany suvik
            to byl hyba,nie jestem biegly w furdCH ale to inna CHistorija,jak pisze
            zupniasty kanciasty
      • soup.nazi Drogi recipiencie z czapka w reku spracowanem 08.03.09, 08:46
        beating eggs, hehehe
      • polonus5 nad_oceanem nie do konca masz racje !!! 08.03.09, 17:33
        nad_oceanem napisał:
        Np. z tymi rodzicami naturalizowanych, nie dosc ze przysluguje im
        Medicare to dostaja emeryture bo australijscy emeryci w przeciwienstwie do kana
        dyjskich nie musza przepracowac w AU ani godziny (w Kanadzie 25 lat). Humanitar
        ne, co?

        =============================================================================
        www1.servicecanada.gc.ca/eng/isp/oas/oastoc.shtml
        Zadłużenia z tytułu kredytów hipotecznych 220 mld PLN. Zadłużenie z tytułu
        pożyczek konsumpcyjnych 120 mld PLN. Zadłużenie z tytułu kart kredytowych 12,5
        mld PLN. Na 63 miliardy zlotych zalegamy z platnosciami m.in. wobec
        banków,spóldzielni mieszkaniowych itd
    • starywiarus Re: Droga Luizo z kurami na zagrodzie z Szamotul 08.03.09, 09:37
      Otóż, drogi zupo, powinienem się obruszyć. Nigdy bym sobie nie
      pozwolił na zwodzenie iciągnięcie łacha z bliskiego sojusznika
      ideologicznego.

      Potwierdzam zatem, że kolejne rządy Australii stotnie wyrobiły sobie
      z biegiem lat awersję do zapewniania bezplatnej opieki zdrowotnej
      schorowanym starcom z całego świata tylko dlatego, że ich dzieci
      mieszkają w Australii i/lub są jej obywatelami.

      Racjonowanie gerontologii załatwia sie przy pomocy twórczych metod
      administracyjnych, na które jako obywatel australijski spoglądam z
      uzasadnioną dumą.

      W roku 2008-09 mianowicie, jest do wzięcia 8500 wiz dla rodzicow
      obywateli lub stałych rezydentow Australii. W tym limicie mieśi sie
      2000 wiz w kategorii 'Parent Visa', i 6500 wiz w kategorii
      'Contributory Parent Visa'

      'Parent Visa' jest tania jak barszcz:

      - złożenie podania kosztuje AUD 1420 jeśli składa się je poza
      Australią, a AUD 2105 jeśli składa się je na terytorium Australii.
      Ponadto każda osoba ubiegająca się o 'Parent Visa', płaci AUD 1235
      health charge z tytułu spodziewa ego bardziej intensywnego
      korzystania z health care system. Ponadto każda osoba musi mieć
      gwarancje finan sową sojego sponsora (Assurance of Support) opartą
      nie o żadne ustne chooyoo mooyoo, tylko o weksel bankowy na dziesięć
      lat na sumę AUD 3500 za głównego ubeieagjącego się i AUD 2500 za
      współmałżonka. Z tego weksla ściąga się koszta ewentualnego wkładu
      skarbu państwa w szczęście doczesne starych rodziców w ciągu
      pierwszych 10 lat pobytu w Australii.

      Jak już ktoś zapłaci Immigration 1420 + 1253 za podanie i health
      charge, a bankowi 3500 za weksel, to stara matka uzyskuje w zamian
      miejsce w kolejce do wydania taniej wizy "Parent Visa". Rząd
      ostrzega, że ta kolejka ma obecnie około 10 lat długości.
      www.ecom.immi.gov.au/qcalc/QDateAnswer.do
      Jak komu pilno, to może sponsorować starych rodziców na
      'Contributory Parent Visa' Koszta podania są takie same: AUD
      1420. Ale health charge dla tej wizy jest AUD 31555 (trzydzieści
      jeden tysięcy pięćset pięcdziesiąt pięć dolarow) od osoby, a
      wymagany weksel jest na AUD 10000 (dziesięć tysięcy). W zamian za
      swoje ponad AUD 40k sponsor otrzymuje też miejsce w kolejce dla
      swoich rodziców, tylko krótszej: kolejka do ;Contributory Parents
      Visa wynosi 18-24 miesiące.


      My tu naprawdę, drogi zupo, jesteśmy pragmatykami wyzutymi z
      sentymentow. I bardzo dobrze.

      www.immi.gov.au/allforms/booklets/books3.htm
      www.immi.gov.au/migrants/family/parent-visa-processing-priorities.htm#a

      www.liveinaustralia.com/parent-visa/visa_descriptions_applicationcosts.asp


      www.liveinaustralia.com/parent-visa/visa_descriptions_applicationcosts.asp

      • kupa.kazi Re: Droga Luizo z kurami na zagrodzie z Szamotul 08.03.09, 17:17
        starywiarus napisała:
        Nigdy bym sobie nie
        > pozwolił na zwodzenie iciągnięcie z bliskiego sojusznika
        > ideologicznego.
        ciagniecie łacha i to nawzajem to wy tu towazrysze cfele uprawiacie miedzy sobom
        od lat hehe trwaly zwiazek hehe ciekawe,oparty tylko na ideologii hmmm
        • starypierdola Bez przesady, drodzy wspolforumowicze! 08.03.09, 19:33
          W koncu te trzydziesci-kilka tysiecy dolarow Australijskich za trzy lata opieki
          medycznej dla staruszki/staruszka (jak pisze SW), rownowartosc jakichs $20,000
          US, to mniej niz kosztowalo by ubezpieczenie tego staruszka/staruszki przez rok
          w US.

          Agent ubezpieczeniowy SP
    • starypierdola Ciekawa dyskusja, i miedzy samymi przyjacolkami/- 08.03.09, 11:29
      - pryjacielami, to sie i wtrace.

      Najpierw sprostowanie: "...Ze o innych wyzszosciach, np. w pomocy
      studentom (ktora w Kanadzie jest szczatkowa) nie wspomne...."

      Hmmm. Ilosc miejsc na uniwersytetach Australijskich jest
      ograniczona / planowana. Rzad ocenia ilu absolwentow danego kierunku
      bedzie potrzeba i finansuje tylko tyle miejsc na uniwersytetach ile,
      zgodnie z przewidywaniem tegoz rzadu, bedzie potrzeba.

      Obywatel AU ktory chce studiowac np. medycyne, nie stara sie o
      przyjecie na medycyne na konkretnym uniwersytecie. Stara sie o
      przyjecie w instytucji/komisji rzadowej (stanowej) ktorej musi podac
      kilka (5?) kierunkow. No i ta wlasnie komisja decyduje gdzie danego
      delikwenta "przydzielic". Jesli wiec ktos poda: medycyna,
      dentystyka, prawo, psychologia i gornictwo, i jesli nie jest
      specjalnym orlem, skonczy na gornictwie albo moze i nigdzie.

      Dalej: pomoc. Nie, rzad nie daje zadnej pomocy. Rzad daje pozyczke,
      i to tylko pod warunkiem ze studiuje sie "przydzielony" kierunek,
      ze sie to robi zgodnie z planem studiow i ze jest to pierwszy
      kierunek ktory sie studiuje. Po ukonczeniu studiow delikwent splaca
      ten dlug w postaci wyzszego podatku. Tak! delinkwent placi kila
      procent wiecej podatku az do czasu gdy splaci caly dlug.

      "Bright side" tej calej sytuacji zest to ze obywatelom AU stale
      jeszcze wolno studiowac po raz drugi (inne kierunki?) albo
      przeciagac studia, ale w tych przypadkach placa PELNY KOSZT STUDIOW
      bez zadnej zwloki. To znaczy nie tylko "swoje koszty" ale i koszt
      edukacji (fee na wysokosci kosztow uniwersytetu).

      Zaiscie diaboliczno-socjalistyczny system, ktory jednak wydaje sie
      byc akceptowany przez potomkow zeslancow i kryminalistow. No i ktory
      jest wychwalany przez niektorych "nowych" Australijczykow sad(((

      Mialem jeszcze napisac o systemie opieki zdrowotnej, jako ze zylem w
      i kozystalem z oby systemow, ale po namysle tego nie zrobie. Nie
      chce tracic przyjaciolek.

      Free thinker SP
    • starypierdola Ciekawa dyskusja, i miedzy samymi przyjacolkami/- 08.03.09, 11:29
      - pryjacielami, to sie i wtrace.

      Najpierw sprostowanie: "...Ze o innych wyzszosciach, np. w pomocy
      studentom (ktora w Kanadzie jest szczatkowa) nie wspomne...."

      Hmmm. Ilosc miejsc na uniwersytetach Australijskich jest
      ograniczona / planowana. Rzad ocenia ilu absolwentow danego kierunku
      bedzie potrzeba i finansuje tylko tyle miejsc na uniwersytetach ile,
      zgodnie z przewidywaniem tegoz rzadu, bedzie potrzeba.

      Obywatel AU ktory chce studiowac np. medycyne, nie stara sie o
      przyjecie na medycyne na konkretnym uniwersytecie. Stara sie o
      przyjecie w instytucji/komisji rzadowej (stanowej) ktorej musi podac
      kilka (5?) kierunkow. No i ta wlasnie komisja decyduje gdzie danego
      delikwenta "przydzielic". Jesli wiec ktos poda: medycyna,
      dentystyka, prawo, psychologia i gornictwo, i jesli nie jest
      specjalnym orlem, skonczy na gornictwie albo moze i nigdzie.

      Dalej: pomoc. Nie, rzad nie daje zadnej pomocy. Rzad daje pozyczke,
      i to tylko pod warunkiem ze studiuje sie "przydzielony" kierunek,
      ze sie to robi zgodnie z planem studiow i ze jest to pierwszy
      kierunek ktory sie studiuje. Po ukonczeniu studiow delikwent splaca
      ten dlug w postaci wyzszego podatku. Tak! delinkwent placi kila
      procent wiecej podatku az do czasu gdy splaci caly dlug.

      "Bright side" tej calej sytuacji zest to ze obywatelom AU stale
      jeszcze wolno studiowac po raz drugi (inne kierunki?) albo
      przeciagac studia, ale w tych przypadkach placa PELNY KOSZT STUDIOW
      bez zadnej zwloki. To znaczy nie tylko "swoje koszty" ale i koszt
      edukacji (fee na wysokosci kosztow uniwersytetu).

      Zaiscie diaboliczno-socjalistyczny system, ktory jednak wydaje sie
      byc akceptowany przez potomkow zeslancow i kryminalistow. No i ktory
      jest wychwalany przez niektorych "nowych" Australijczykow sad(((

      Mialem jeszcze napisac o systemie opieki zdrowotnej, jako ze zylem w
      i kozystalem z oby systemow, ale po namysle tego nie zrobie. Nie
      chce tracic przyjaciolek.

      Free thinker SP
    • luiza-w-ogrodzie Niedroga Zupo 08.03.09, 23:09
      Soup, znowu czytasz bez zrozumienia.
      1. Napisalam w watku o ubezpieczeniach podajac _ogolna_ informacje
      ze w AU Medicare przysluguje rezydentom i obywatelom plus info n.t.
      ubezpieczen prywatnych.
      2. Ty napisales: soup.nazi 07.03.09, 16:19 "Dodajmy jeszcze, o czym
      conveniently nie wspomnialas, ze np. sponsorowanym starszym rodzicom
      naturalizowanych obywateli healthcare w Australii sie nie nie
      nalezy, poniewaz nigdy w Australii nie pracowali. Bardzo logiczne,
      aczkolwiek malo humanitarne jakby, jak na kraj swietszy od papieza,
      hehehe." Czyli probujesz dyskutowac z czyms, czego nie powiedzialam.
      I see...
      3. Tlumacze jeszcze raz: na watku o ubezpieczeniach nie wypowiadalam
      sie o przeroznych przypadkach przyznawania lub nie ubezpieczenia
      zdrowotnego, jako ze cala moja wypowiedz (patrz punkt 1) dotyczyla
      tylko ogolnej sytuacji w Australii, jako ze i watek byl ogolny.
      4. Twoj komentarz nie ma wiec sensu, bo probujesz udowodnic mi
      klamstwo poniewaz czegos nie dyskutowalam. Jak zwykle wiekszosc
      twoich postow jest nie na temat, sluza wylacznie temu, zeby
      udowodnic ze w Kanadzie jest lepiej.
      5. Wiarus odpowiadajac Tobie podsumowal szczegolowo temat
      utrzymywania importowanych staruszkow, wiec nie bede sie powtarzac,
      jesli ten temat interesuje Ciebie (chcesz sie przeprowadzic do AU?)
      prosze zwroc sie do cytowanych zrodel.
      6. Przy okazji, napisz mi gdzie pisalam ze Australia jest najlepszym
      krajem na swiecie, bo strasznie walczysz z tym moim rzekomym
      stwierdzeniem.
      7. Niech Ci bedzie, "Kanada jest najlepszym krajem do zycia" -
      there! Happy?

      PS. Przy okazji niniejszym prostuje kolejne przeklamanie: moje kury
      nie sa z Szamotul, tylko z wielkiej fermy obok Badgery's Creek.

      Luiza-w-Ogrodzie
      .¸¸><crying(((º>¸¸.·´¯`·.¸¸><crying(((º>¸¸.
      Australia-uzyteczne linki
      • kupa.pazi Re: Niedroga Zupo 08.03.09, 23:14
        luiza-w-ogrodzie napisała:

        > Soup, znowu czytasz bez zrozumienia.
        hehe ameryke odkrylas ,gratuluje,jednak jestes lotna
      • latarnick Re: Niedroga Zupo 09.03.09, 08:52
        > moje kury nie sa z Szamotul, tylko z wielkiej fermy obok Badgery's
        Creek.

        a co? pewnie uwazasz ze kura z Badgery's Creek jest rasowo lepsza od
        kury z Szamotul, rasistko!
        • kupa.kazi Re: Niedroga Zupo 09.03.09, 09:05
          hmm ciekawe,nie znam sie na kurach,mam pytanie czy smak miesa zalezy od koloru
          upierzenia/?
    • kupa.pazi Re: Droga Luizohmm droga Luizo widze,ze znalazlas 09.03.09, 02:26
      sposob aby watek traktujacy o tobie byl zawsze na gorze czy Ty
      przypadkiem nie filipek_us jestes?
    • krupniok_pl Luizie to łatwo się ubezpieczyć w Australii, 09.03.09, 09:14
      bo nie wydaje nic na żarcie i ma w związku z tym małe koszty życia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka