ya_bolek
04.02.02, 07:17
Jedziemy sobie samochodem z zona i dzieckiem. Maj. 7.00 PM.
Przyjemny chlodek ogarnia glebe po upalnym dniu. Maly zasnal
w samochodzie, a chcielismy cos jeszcze zalatwic w sklepie.
Sen czlowieka - rzecz swieta. Sen malego - tym bardziej.
Zrobilismy to, co jako rodzice uwazalismy za najlepsze,
zostawilismy w samochodzie i poszlismy do sklepu. Po pieciu
minutach zona wraca, zeby sprawdzic jak tam maly. Zastala
samochod zalokowany przez dwa wozy policyjne na sygnale.
Gdy sie zblizyla, z samochodow wyskoczyli gliniarz i gliniarka
i zaczeli sie drzec. Oskarzyli ja o "child abuse", spisali
i kazali stawic sie w dniu takim a takim w sadzie. Cudem
udalo nam sie z tego wywinac.
Takich przypadkow, ktorymi ofiarami sa rodzice-europejczycy
jest mnostwo. Norwezki, Dunki, Niemki, Francuzki. Rzad
amerykanski nie liczy sie ze zdaniem rodzica. Rzad amerykanski
wie lepiej, co jest dobre dla dziecka. Z powodu jednej debilki,
ktora podobno zostawila dziecko na caly dzien w upale, w wyniku
ktorego dziecko zmarlo, caly narod traktowany jest z gory jak debile.
Zamiast scigac przestepcow, rzad amerykanski idzie na latwizne
i wprowadza rozmaite reguly prewencyjne kosztem wolnosci.