Dodaj do ulubionych

Wygrywasz z Bulimią? :) Dodaj wpis.

16.03.04, 08:42
Pomyślałam sobie, że pozytywny wątek na forum gdzie pełno jest dziewczym,
które mogły stracić nadzieje to baaardzo dobry pomysł.
O swojej chorobie i wychodzeniu z niej pisałam parę wątków temu, a teraz
chciałabym , by te z was którym udało się zwyciężyć bulimię napisały troche
jak do tego doszły.
To chyba kilku dziewczynom poprawi nastrój :)
Obserwuj wątek
    • anoma1 jest 17.03.04, 09:31
      Nie wygrałam.

      Od1 12 03. nie mniałam już tego co zawsze sprawiało że umierałam. nie żygam.
      Dzisiaj miałam mały atak głodu. zjadłam sniadanie, potem kilka ciastek, nie
      moich zresztą, ukradłam je mojej współlokatorce. Jestek świnią, nie to choroba,
      co ta k... za mną robi, nie chcę jej już pozwalać na to co ze mną robi, nie
      chcę robić czegoś co jest sprzeczne ze mną np kraść ale nie tylko. Od 3
      miesiecy nie zygam, nie zawsze jest świetnie, dzisiaj juz dzien nie zaczał sie
      najlepiej, jesli chodzi o jedzenie, ale nie musi być całkiem zepsuty. Zaczęło
      sie wczoraj bo nie zjadłam kolacji, chciałam sie oszukac, i potem o 24. zjadłam
      skibkę chleba z zółtym serem, od rana myślałam ze moze za to zjem mniej na
      sniadanie albo pójdę na aerobic no i się nakręciłam. Wiem niby ze siebie nie
      oszukam a ciągle próbuję. czy nigdy sie nie nauczę? czy do konca zycia bede sie
      z tym męczyć? tak. Lecz teraz wiem ze mozna z tym zyc. Juz jakis czas mi sie
      udawało. wazne (dla mnie ) ze nie zygam, wtedy nic jeszcze nie jest stracone,
      choc to kurwa trudne jak cholera. Wiem ze jesli sie wyzygam, popłynę dalej bez
      umiaru, nie zatrzymam sie wiem to, choć próbuje to czasem zagłószyc, czesto o
      tym zapominam, musze byc czujna 24h na dobe 60 min w godz i 60 sek w min. wiem
      ze wystarczy kilka sekund nieuwagi i moge stracic bardzo wiele.
      Nie wiem czy to jest to czego oczekiwałas, moze to niezbyt pocieszejące,
      trudne jak jasna cholera, ale jestem szczęśliwa, nie zygam i uwierz lub nie to
      działa, wystarczy tyle, cokolwiek sie dzieje gdy mam swiadomosc ze nie zygam
      jast mi duzo łatwiej. nie czuje sie juz ciągle jak śmieć, nic nie warty.
      potrafie brac, potrafie byc dla siebie dobra, musze.
      I chce byc uczciwa.
      Te kurwa ciastka, dlaczego to znowu zrobiłam? I co teraz co mam jej powiedzieć?
      nie chce kłamam, wymyslac ze ktos do mnie przyszedłi zjadł.
      Kurwa
      powiedziec jej prawde?
      ale jak?
      nawet nie chce jej odkupywać bo boje sie ze bedą w pokoju.
      nie chce zeby były
      ale musze sie z tym pogodzic i z tym zyc
      boje sie ze bedzie na mnie zła
      mama zawsze była
      wściekła
      ale nic mi juz tak nie popsuje humoru jak zyganie

      napisz coś
      czy Tobie sie udało?
      co? Ci się udało?
    • Gość: SYLWIA Re: Wygrywasz z Bulimią? :) Dodaj wpis. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.03.04, 15:53
      PAMIETAJCIE DZIEWCZYNY TO JEST ZLE1 TEZ TAK KIEDYS ROBILAM I WSZYSTKO SIE PSULO
      SZKOLA RODZICE PRZYJACIELE WSZYSTKO BYLO ZLE! AZ WKONCU WZIELA SIE ZAMNIE
      PRZYJACIOLKA I POKAZALA MI JAK WYGLADAJA OSOBY PO TAKIM ODCHUDZANIU TO BYLO
      OBRZYDLIWE BYLU TAK CHUDE ZE WSZYSTKIE KOSCI IM BYLO WIDAC I WOGULE BLE
    • Gość: sara_87 Re: Wygrywasz z Bulimią? :) Dodaj wpis. IP: *.light.csk.pl 26.03.04, 17:47
      ja mam tak, że potrafie przez tydzien nie rzygać..a potem rzucam sie na
      jedzenie i kończy się w kiblu...
    • Gość: Agnieszka Re: Wygrywasz z Bulimią? :) Dodaj wpis. IP: 81.219.224.* 28.03.04, 20:43
      Miał być pozytywny post, a tu co?? To ja wprowadzę pozytywny wątek ;) Od 2,5
      roku 0 wizyt w kibelu w wiadomym celu;) Wcześniej 9 lat choroby, a leczenie 2
      lata z psychologiem, a resztę sama zrobiłam. W sumie, to nie wiem, co mam
      napisac jak to sie stało, bo nie wiem skąd wzięłam tyle siły, ale tak myślę, ze
      każda z nas musi prędzej, czy później sięgnąc jakiegos dna, żeby podjąc decyzję
      o walce i nie poddawac sie , nie wierzyc, ze wszystko minie jak pstryknięcie
      palcami, bo bulimia tak do nas nie przyszła. Przychodziła/wciągała powoli i tak
      wygląda odcinanie sie od niej, powracanie. Musicie uwierzyć, ze udaje sie!!!
      Pewnie myslicie czytajac to, tak ona moze sobie pisac, ale moze da to Wam
      jakiegos 'kopa' chociaz na chwilę, tak, ze dzien/dwa wytrzymacie, a od takich
      przerw wszystko zaczyna sie. Jeżeli macie jakies konkretne pytania, to chętnie
      odpowiem. \Może na początek zastanówcie sie, czy naprawde chcecie z tego wyjśc,
      czy jest to dla Was nadal wygodne? Obserwujcie swoje reakcje. W jakich stanach,
      okolicznościach macie ochote najeść sie? Co wtedy czujecie? Trzeba pomyślec i
      postarać sie zrozumiec to i w przyszłości eliminowac dane sytuacje, jeżeli
      znajdzie sie przyczynę wtedy zaczynamy rozumiec pewne zachowania schematy i juz
      jest cos - to jedna z wielu rzeczy , które robiłam, kiedy postanowiłam wyjśc z
      tego. Może troche niejasno brzmi, ale obserwujcie siebie i wyciągajcie wnioski.
      Chętnie pomoge jeżeli tylko będę mogła, a na razie trzymam kciuki :):)))))Dużo
      cierpliwości, nic łatwo nie przychodzi. Z bulimii można wyjsć !!!!!!:))))
    • ninagda Re: Wygrywasz z Bulimią? :) Dodaj wpis. 28.03.04, 22:36
      Dzięki Aga!!!!
      Faktycznie ten wątek raczej dobijał niż dawał nadzieję.
      KOBITKI! Przecież to nadzieja pozwala walczyć. Opisując swój sukces możecie
      pomóc jakiejś zagubionej osobie.
      Minęło trochę czasu od mojego ostatniego posta - i bez zmian :)
      Normalnie się odżywiam, nie myślę obsesyjnie o jedzeniu, jeśli jest mi źle to
      mam inne , zdrowsze spodoby na poprawę nastroju niż wędrówka do lodówki.
      Jeśli chodzi o sposób w jaki mi się to udało....Hmmm... Chyba przede wszystkim
      pomogło mi stopniowe włączanie "zakazanych" pokarmów do jadłospisu. Tylko
      trzeba być z tym bardzo ostrożnym. Na początku powinnyście to robić tylko gdy
      jesteście w dobrym stanie psychicznym, inaczej może to się skończyć kolejnym
      obżarstwem. Jeżeli nauczycie się jeść biały chleb z masłem bez wymiotów, to
      przyjdzie kolej na słodycze, smażone mięsa. Tylko ostrożnie, stopniowo,
      najlepiej abyście zawsze jadały w czyimś towarzystwie - to pomaga się
      kontrolować. Druga sprawa - ZAWSZE JEDZCIE ŚNIADANIE!! Nawet jak nie jesteście
      głodne z rana. Nie czekajcie na to południowe ssanie w zołądku, żeby zjeść 1.
      posiłek. To rozbija rytm dnia, a REGULARNOŚĆ jest kolejną ogromnie istotną
      sprawą. Ja jem teraz 4 posiłki - śniadanie, 2 śniadanie okoló 13, obiad o 16 i
      kolację ( którą dosyć często zastępuję słodyczami :) ). I uwierzcie : od tego
      nie przytyjecie! a nawet wręcz przeciwnie - regularnie się odżywiam, prawie
      codziennie sięgam po słodycze - i wiecie co? Od czasu kiedy "odstawiłam"
      wymioty schudłam 5 kg wcale ku temu nie dążąc! Po prostu. Bez wysiłku. To chyba
      po prostu sprawa nie obciążoneg układu trawiennego, poprawy ogólnego stanu
      organizmu.
      Uhhh... Chyba was nie zanudziłam? ;) Trzymajcie się kochane. Powrót do zdrowia
      jest możliwy. Raz będzie lepiej, raz gorzej, ale najważniejsz to się nie
      poddawać.
      Trzymam kciuki!
    • Gość: wojna Re: Wygrywasz z Bulimią? :) Dodaj wpis. IP: 213.216.82.* 08.04.04, 11:41
      Z naszych firm i urzędów wypływają tysiące a nawet miliony złotych z naszych
      podatków które trafiają na prywatne konta bankowe cwaniaków. Chcemy uczciwie
      pracować i zarabiać na chleb a nie kraść jak to robi obecna ekipa rządząca.
      Chcemy sprawiedliwości i dojścia Samoobrony do władzy, ponieważ tylko twarda
      władza Andrzeja Leppera jest w stanie zlikwidować dziką ślepą obłudną
      demokrację. Jedni kradną i żyją ponad stan a reszta społeczeństwa głoduje i nie
      ma pieniędzy na podstawowe opłaty. Prywatyzacja nie może polegać na rozkradaniu
      naszego majątku, bowiem majątek polski jest własnością wszystkich Polaków a nie
      tylko oszustów. Miller powinien być skazany za okradanie naszego Państwa i
      Polskich rodzin. Precz z kolesiami, chcemy odebrania zagrabionych majątków
      wszystkim oszustom a w razie ich sprzeciwu kula w łeb właścicielowi posiadłości.
    • Gość: Magda Re: Wygrywasz z Bulimią? :) Dodaj wpis. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.04.04, 19:20
      Ja nie popieram Samoobrony, jak to ktoś napisał w poprzednim wpisie. Ale wiem
      jedno - z bulimii można wyjść na całe życie. Można się od tego uwolnić raz na
      zawsze i całkowicie. Piszę to tak dobitnie, bo kiedy walczyłam z tą chorobą nie
      mogłam w to uwierzyć. Dziś mija już jakieś 8 lat od kiedy definitywnie
      pożegnałam się z bulimią. Jak? - pomógł mi w tym chłopak - jego bezinteresowna
      miłość i sesje terapeutyczne w uniwersyteckim ośrodku pomocy, prowadzonym przez
      studentów psychologii. Nie chcę tu nikogo pouczać jak wyjść z tej choroby.
      Jeśli ktoś ma do mnie jakieś pytania i będę umiała pomóc - zostawiam swój mail:
      magdalena_granecka@op.pl
      Pozdrawiam wszystkie bulimiczki i anorektyczki :)
    • Gość: Doda Wychodze, bo bardzo chce!!!!! IP: *.chello.pl 11.04.04, 22:31
      Lecze sie na zamknietym oddziale w Instytucie Psychiatrii i Neurologii w Wawie.
      Terapie robi mi rewolucje w mozgu. Obecnie jestem na przepustce swiatecznej w
      domu. Zajecia sa niesamowite, codziennie miedzy innymi: terapia grupowa,
      psychorysunek, terapia cialem, psychodrama, choreoterapia,
      muzykoterapia...terapia indywidualna !

      Polecam wszystkim!!!!!!

      Pozdrawiam goraco !!!!
      Doda
    • Gość: buli Re: Wygrywasz z Bulimią? :) Dodaj wpis. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.04.04, 12:39
      Chciec to moc!!!!
    • mroovcia Re: Wygrywasz z Bulimią? :) Dodaj wpis. 30.04.04, 22:49
      przegrywam
      • secretly Re: Wygrywasz z Bulimią? :) Dodaj wpis. 02.05.04, 09:55
        mój chłopak szczerze wierzy, że RAZEM sobie poradzimy z tym paskudztwem,ale
        trzeba być realistką. On nie wie, ze jadąc do domu pochłaniam jedzenie
        tonami,ląduję w kiblu,i mam wyrzuty, nie wie, że po wyjściu od niego skręcam do
        piekarni i kupuję bułkę,potem batona, potem ciasteczko...od 3tygodni nie
        rzygam,ale co z tego,skoro wiem, że to nie kończy się ot tak...dla niego
        przestałam brać fluoksetynę,nie wiem czy to jest w porządku,tzn.czy mój
        psychiatra zaakceptowałby to,ale mój kochany wierzy że nasza miłosć
        wystarczy.kiedy te zasrane myśli wyjdą mi z głowy????
        ps.jestem gruba!!! (168cm i 62 kg)
      • Gość: pio Re: Wygrywasz z Bulimią? :) Dodaj wpis. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.04, 16:28
        extra stronka

        ---------------------------------------------------
        www.nirvana-shop.com/ref.php?id=5409fdd38c18f5
    • e155 i tak i nie 03.05.04, 16:00
      TAK:
      bo napady zdarzaja mi sie bardzo rzadko. prowadze normalne zycie. w miare
      normalnie jem. zazwyczaj nie mysle duzo o jedzeniu, uwolnilam sie od tego.
      (to zazwyczaj nie oznacza ze caly czas. moze jak 4 do 5?)
      zeby wyleczone (bardzo kosztowna zabawa), wrzody zoladka wyleczone.
      zazwyczaj akceptuje swoje cialo (zawyczaj -> p.w.)

      NIE:
      to dalej tkwi we mnie.
      prawie kazdej nocy sni mi sie, ze sie objadam. potem ze wymiotuje, albo
      czesciej szukam miejsca do tego, i usiluje schowac sie przed rodzina.
      ostatnio mam juz swiadmosc tego ze sen
    • ninagda Re: Wygrywasz z Bulimią? :) Dodaj wpis. 04.05.04, 17:50
      Podbijam wątek w górę. I dodam tyle: 2 miechy bez żadnych, żadnych objawów
      bulimii.
      Możliwe?? Najwyraźniej tak!
      Trzymam kciuki za was Kobity. Spróbujcie dzisiaj jeszcze raz. Ja próbowałam
      latami, tysiace razy obiecywałam sobie, że to już ostatni raz - i proszę. Póki
      co, ten 2 miesiące temu był ostatni. Dodam, że przedtem przez rok miałam tylko
      po jednym napadzie w miesiącu.
      Jestem szczęśliwa. Wiecie,że w Święta Wielkanocne prawie popłakałam się ze
      szczęścia gdy zdałam sobie sprawę, że pierwszy raz od 5 lat przeżyłam je bez
      biegania do kibla po kilka razy dziennie? Żadna ulga po obżarstwie i wymiotach
      (bo po to to robiłam) nie jest w stanie dorównac temu uczuciu.
      Sposób na wyjście z tego bagna: koniec z odchudzaniem+regularne posiłki(łącznie
      ze słodkimi smakołykami,koniecznie śniadanie)+pozytywne myślenie+ ogrrrrrromnie
      silna wola by sie zatrzymać w tym najtrudniejszym momencie-kiedy juz
      postanowiłyście "obeżrę się, mam wszytsko w d... musze się nażreć". Wtedy
      zamknij się w pokoju, usiądź i zmuszaj się do ochłonięcia, odwlekaj ten moment
      tyle ile sie da. Nie zawsze się udaje. Ale z czasem jest tylko lepiej.
      UWIERZCIE - zapewniam to własnym doświadczeniem.
      Odpowiem na pytania. Naprawdę chciałabym pomóc chociaz jednej z was.
      Ciepło pozdrawiam.
      • Gość: ja Re: Wygrywasz z Bulimią? :) Dodaj wpis. IP: *.media4.pl 11.05.04, 15:50
        hej! ja wyszłam z bulimi- zaczeła sie w czwartej klasie szkoly sredniej a
        skonczyla jakos na poczatku 3 roku studiow,

        Mysle ze pomogla mi modlitwa. Jednego dnia jak sie tak potwornie napchalam i
        potem wiadomo co w kiblu przez 3 godziny, wyszlam blada i wycieńczona z
        kibelka, runęlam na kolana i zaczelam sie modlic. Tak modlilam sie chyba ze 2
        godziny rycząc wniebogłosy. Pomoglo, uspokoilam sie i postanowilam, ze od jutra
        nie!

        I rzeczywiscie zaczełam robic to coraz rzadziej i rzadziej, az po jakims czasie
        przestalam zupelnie. Musze przyznać ze troche przytyłam na poczatku, ale
        postaralam sie z tym pogodzić. Teraz za zadne skarby nie poszlambym wymiotowac,
        nawet jak czuje sie nazbyt objedzona. Najtrudniejsze bylo pogodzenie sie z tym
        ze przytylam i ZAAKCEPTOWAĆ TO ale mysle ze udalo mi sie to dzieki tamtej
        modlitwie. Potem waga powrócila sama do normalnego trybu i jest ok. Teraz od
        czasu do czasu przechodze na mala dietke jak czuje ze przydałoby sie zrzucic 2,
        3 kilo. Wiem, ze nie wróce juz do żygania i tego samego życzę WAM wszystkim
        Pozdrawiam!!! :)))

        Zycie jest takie piekne szkoda czasu na te bzdury:)
      • kalina_light1983 Re: Wygrywasz z Bulimią? :) Dodaj wpis. 14.03.18, 06:21
        Brawo kochana! Też jestem zdania,że da się z tego piekła wyjść. Mi też się udaje. Chociaż łatwo nie jest.
    • Gość: laney88 Re: Wygrywasz z Bulimią? :) Dodaj wpis. IP: *.alfa / *.internetdsl.tpnet.pl 06.05.04, 18:24
      tak wygrywam...przestałąm wymiotować...ale teraz zaczęłam nic nie jesć...mama
      ciągle mi mówi ze jestem chuda...specjalnie bo widzi ze nic nie ejstm...ale ja
      nie jestem chuda...waż 66kg na wzrost 170:/ wiec to dużO!!!
    • Gość: ptak Re: Wygrywasz z Bulimią? :) Dodaj wpis. IP: 195.117.147.* 07.05.04, 12:40
      Przegrywam...
      bo wcale nie chcę z nią wygrać, kocham moją bulimię, nic na to nie poradzę,
      • Gość: zija Prawie :) IP: *.rtk.net.pl 10.05.04, 10:13
        Wszystko w fazie testu ale dzis jest 6 dzien gdy:
        1)jem regularnie
        2)cwicze (biegam)
        3)nie wymiotuje
        4)nie obzeram sie a lodowka pelna ;)
        5)cieszy mnie zycie

        To dla mnie wielki sukces . Gdyz zwykle wytrzymywalam 4 dni max.
        • Gość: YAsmina### UMIERAm wewnetrzenie...... IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 13.05.04, 19:40
          Cześć .. Juz prawie wyszłam z tego...Juz rok tego nie robiłam... Ale jakoś
          ostatnio niepowodzenia te sprawy... I wiecie co ide sobie wyzygac... teraz.. (
          chyba nie jestem zbyt szcześliwa..)
          idę do kiblaaaa...................
          • Gość: Yasmina### UMIERAm wewnetrzenie...... IP: *.ip.pop.e-wro.net.pl 13.05.04, 20:48
            No i już jakieś 2000 kcal mniej... już po żyganiu... Wiecie co dobrze jest czuć
            pustkę w żołądku.. Idę Coś zjeść.. ale tylko odrbinkę!
            ..............
    • moffaka Re: Wygrywasz z Bulimią? :) Dodaj wpis. 16.02.18, 10:07
      napasechnik.com/buy-medical-cannabis-and-marijuana-seeds/
    • kalina_light1983 Re: Wygrywasz z Bulimią? :) Dodaj wpis. 14.03.18, 06:20
      Wygrywam, ciężko nad tym pracuję ale wygrywam.
      Chodzę na psychoterapię (cierpię nie tylko na zaburzenia odżywiania) i mi to pomaga. Poza terapią sama wkłądam dużo pracy w to aby nie objadać się i wymiotować.
      Dla mnie bulimia to straszne piekło i też rodzaj uzależnienia. Te momenty ekscytacji gdy szłam do sklepu aby zrobić zapasy żarcia...przykro to mówić...ale to była dla mnie adrenalina.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka