Dodaj do ulubionych

sprzedam calogen plus nutridrinki- wawa

19.01.11, 21:28
hej!

mam calogen nutrica smak neutralny 500 ml i dwa nutridrinki o smaku owoców lesnych - sprzedam całośc za 5 dych

zostały mi po kuracji i nie mam co z nimi zrobic. Najlepiej dla ludzi z warszawy. nie bede tego wysylac bo to bez sensu.

ps. Calogen to taka odzywka- nie dobra jak diabli ale pomaga. ( Przynajmniej mi pomogła dlatego polecam)

kontakt przez poczte: szacki@gazeta.pl
Obserwuj wątek
    • zochaaa Re: sprzedam calogen plus nutridrinki- wawa 19.01.11, 22:36
      hej szacki, dawno Cie tu nie widzialam:) W sumie to chyba nigdy nie rozmawialismy, ewentualnie pisalismy w tym samym watku, ale jak najbardziej Ciebie kojarze tu z forum:)
      Pisze, bo jestem ciekawa co tam u Ciebie, jak sie czujesz? Pamietam, ze jakis szpital sie napatoczyl... Lepiej jest?
      Jesli nie masz ochoty pisac tu na forum, to chetnie moge przez poczte.
      • szacki zocha 19.01.11, 23:07
        cześć zocha!

        Dzieki. Czuję ze stoje juz twardo na nogach. Pobyt na OZO to był strzał w 10. Od wyjscia ze szpitala minelo juz 9 miesiecy. Poczatki były trudne. Od razu zrzuciłem dokładnie tyle ile mnie utuczono. Wisiala nade mna groxba powrotu na oddział. Odżywki, nutridrinki, nauka funkcjonowania na wlasna reke, psychoterapia ambulatoryjna. Jem normalnie od 5 miesiecy. Normalnie czyli- to co wszyscy, regularnie, lacznie ze slodyczami w normalnych ilosciach. NIe wymiotuje, nie waze sie nie mieze, nie ćwicze, nie licze kalorii, w ogole nie mysle ( no dobra staram sie ) o wadze. Bardzo pomoglo mi usamodzielnienie sie. Mam mieszkanie, fajna prace, swoja forse, kupuje co chce i kiedy chce. Czesto choruje. Odpornosc kosmicznie niska. O chorobie staram sie nie myslec. CHce zapomnieć. Bylem juz bardzo zmeczony. Wrecz wykonczony. Chcialem juz wyzdrowieć. Naprawde. Nadszedl taki dzien ze po prostu mialem seredcznie dosyc. Nakupowałem odzywek za kupe forsy. Pilem te nieszczesne odzywki i jadlem sniadanie, drugie sniadanie, obiad, podwieczorek, kolacje itd. Na siłe. Nawet nei wiecie jak mi sie nie chcialo. Ale jadłem. Pewnie ze miałem wpadki. Ale jakos to pchnąłem do przodu. Wydalem duzo szmalu na stomatologa i szkoda by mi bylo teraz potraktować moje śnieżnobiałe zeby kwasem żołądkowym. Nie ma glupich. Sa chwile kiedy mnie korci zeby sie przeglodzic albo wpadam w krótkotrwałą panikę ale od razu sobie przypominam jak to cholernie boli, ile energii strace zeby znowu sie z tego wykaraskac, ile wyleje łez ile zmarnuje czasu. Z kazdym kęsem świat staje sie bardziej wyrazisty. Kurcze mam w gardle wielka gule jak to pisze. Chcialbym powiedziec ze nie warto skupiac sie własnym ciele, na wyglądzie. Cena jest za wysoka.

        pozdrawiam mikołaj

        ps. napisz co u Ciebie
        • zochaaa Re: zocha 21.01.11, 13:56
          hej:)
          tutaj toche pisalam o tym, jak sie czuje:
          forum.gazeta.pl/forum/w,592,115765011,120496438,Re_dlaczego_my_to_sobie_robimy_.html
          i tu forum.gazeta.pl/forum/w,592,119985559,120180841,Re_Do_zdrowiejacych_z_bulimii_BED.html

          W sumie to niewiele sie zmienilo, czyli jest dobrze. Wiesz, wydaje mi sie, ze jem "normalnie" mniej wiecej tyle czasu co Ty, chyba nie dluzej niz pol roku. Tak wiec jedna jaskolka wiosny nie czyni, nie chce mowic o "wyzdrowieniu", bo czym ono wlasciwie jest?..
          Ale umiem na nowo cieszyc sie jedzeniem, co myslalam, ze nigdy nie powroci. Na poczatku tak jak piszesz-bylo jedzenie niejko na sile, "bo trzeba", nie bo chce, bo mam na to ochote.
          Tak krok po kroku uczylam sie wszystkiego na nowo-jak odczuwac glod, jak jesc, ile, kiedy.
          Zapobiegawczo pozbylam sie wagi z domu, przez ostatnie pol roku wazylam sie raz, jakos przed swietami. Gdy kupuje spodnie, to takie, w ktorych mam w pasie jeszcze troche luzu, zeby po kazdym praniu, gdy sa troche zbiegniete, nie stresowac sie, ze przytylam. Za male ciuchy zapakowalam do wora i wynioslam, nie chce nawet na nie patrzec. Kiedys celowo trzymalam je w szafie i te najmniejsze co jakis czas mierzylam, zeby sprawdzac czy nadal sa na mnie dobre, a gdy widzialm, ze choc troche "za bardzo" je wypelniam, od razu wrcalam do glodzenia. Tak wiec pozbylam sie moich stresorow;)
          Mam problemy z akceptowaniem mojego "nowego" ciala. Absolutnie nie wygladam zle, wiem o tym, wygladam normalnie, jestem wysoka, jakos te nowe kg sie gubią w moich dlugich konczynach;) Ale na brzuch nie umiem patrzec, nie lubie go dotykac, wkurza mnie, udaje, ze go nie ma. Ale mysle, ze malymi krokami i z tym sobie poradze.
          Tak jak mowisz, ja rowniez nie mialam juz sily chorowac. Gdy mysle o tym co bylo, to chce mi sie plakac, ze bylam tak wykonczona a nadal trwalam w chorobie. Zal mi siebie z tamtego okresu. Taka marna marionetka sterowana choroba. A chorobowe zludzenie sily i wygranej kazdego dnia mnie napedzalo.

          A czy Ty szacki pozostajesz nadal w terapii, ktos sie Toba zajmuje? Do psychiatry chodzisz?

          ps dbaj o nowe ząbki, szkoda je umaczac w zygowinach

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka