presxxl
14.06.05, 18:52
no dziewczyny:)
mam wam baaaardzo duzo do opowiedzenia... a wiec jak pamietacie bylam w
bardzo ciezkiej sytuacji (czyt. post: moje smutne ja), nie widzialam sensu
życia, brakowało mi sił, nie wierzyłam ze moze byc lepiej, bo wszystko
odwrocilo sie ode mnie, nawet wlasna rodzina (i nie wiem z czego to
wyplywało, mysle ze może z braku zrozumienia, no i finansow oczywiscie, choc
gdy cierpiałam na anorexie, pomocy mi udzielili)... jednak niedawno poznana
osoba, cierpiaca na podobny rodzaj zabuzen, poszperala, popytała i znalazla
dla mnie psychologa, za darmo, moze nie specjalizuje sie w bulimii, ale to
zawsze jest "cos":) byłam w siodmym niebie, ale musialam o tym pogadac z
mama:/ oczywiscie maksymalnie odwlekalam te rozmowe, ale w koncu po kilku
dniach zapytalam (pierwsze o to, czy nie dalaby mi jednak do dobrego
specjalisty- jedna wizyta ok. 100zl, a jesli nie to poinformowałam ja ze bede
chodzic na kase chorych). a ona "wyjechała" do mnie z tekstem: musimy
porozmawiac... oczywiscie bardzo mnie to zdziwilo, bo zawsze byla niechetna
do rozmow...powiedziala, ze niedawno, z samego rana, ogladala program o
bulimii, gdzie dokladnie ja opisano, czym tak naprawde sie objawia, jakie sa
jej powody,czym grozi i jak sie ja leczy... bylam bardzo zaskoczona i
pomyslalam sobie ironicznie że "przerazajacy musial byc ten program i bardzo
dosłowny,ze wreszcie dostrzegła problem i powage sytuacji"... powiedziala
tez, ze wypowaidal w nim sie dr n. med. Dariusz Wasilewski - specjalista
psychiatra, dyrektor Centrum Psychoprofilaktyki i Terapii w Warszawie,
podobno jest bardzo dobry w swoim fachu, zna sie na rzeczy no i co
najwazniejsze spodobal sie mojej mamie:) twierdzi, ze to trwa juz za długo
(mam ED od 4 lat) i pomimo braku forsy i bardzo drogich wizyt (jedna kosztuje
ponad 100zl + dojazd, bo ja mieszkam okolo 500km od warszawy), postara sie
jakos zalatwic potrzebne pieniadze:) co za odmiana:) musialam oczywiscie
wszystko przemyslec, strasznie sie denerwowalam, nie wiedzialam co zrobic,
borykalam sie zadajac sobie pytania - czy warto, czy mam jeszcze szanse, a co
bedzie jesli nie pomoze? mam też wyrzuty, ze narazam mame na koszty,
wychowuje nas przeciez sama, a mamy dosc trudna sytuacje finansowa... ale
dzisiaj podjelam decyzje i jestem umowiona na przyszły tydzien:) nareszcie
uwierzyłam ze moze byc lepiej, bo jest naprawde bardzo źle... ciag jedzenia i
wymiotowania trwa po kilkanascie godzin dziennie, nie wychodze z domu, mam
obnizony nastroj, brak kontaktow z rowiesnikami itp... chce wreszcie z tym
skonczyc, raz na zawsze i życ jak kazda młoda dziewczyna w moim wieku... mam
nadzieje ze te wizyty mi pomoga (o PSYCHOMEDICE, bo tak nazywa sie to centrum
mozecie poczytac na stronie www.psychomedica.pl ) o wrazeniach i pierwszych
rezultatach oczywiscie wam dokładnie opowiem:) a teraz ściskam i życze by wam
też zapaliło sie światełko w tunelu...