Dodaj do ulubionych

Moje osobiste odczucia

08.07.05, 16:59
Co czuję?
Kiedy widzę jak moje ciało zmienia się czuję się szczęśliwa, radosna i lekka
jak motyl.
Odchudzanie daje mi siłę, pozwala ćwiczyć silną wolę i daje poczucie
bezpieczeństwa.
Najbardziej podoba mi się w odchudzaniu to, że mama zaczyna dostrzegać mój
wysiłek i starania.
Mam wrażenie, że nie musi się za mnie wstydzić i że jest ze mnie dumna.
Wydaje mi się że przez to, że chudnę staję się bardziej wartościową osobą.
Czuję się ładniejsza, bardziej doceniana i lepsza, bo chudsza.
Wiele razy słyszałam, że nie ważny jest wygląd, że liczy się wartość
człowieka.
Jednak jakoś nie chce mi się w to wierzyć.
Gdy tylko trochę przytyję od razu słyszę z ust mamy słowa: ”przytyłaś”
Na swoim ciele czuję Jej wzrok-czuję jak mnie obserwuje.
To tak jakby chciała mi powiedzieć, że to że przytyłam to coś złego.
W takich chwilach myślę sobie jak moja mama może mówić mi takie rzeczy?
To tak jakby mnie nie kochała i nie akceptowała mojego wyglądu.
Odchudzanie to taki mój świat i nikt nie ma do niego wstępu.
Podoba mi się to co robię bo sama decyduję co i ile mogę zjeść.
Nikt nie mówi mi zrób to w ten czy inny sposób.
Sama wiem najlepiej co mam robić i nie potrzebuję doradców.
Obserwuj wątek
    • sheerley Re: Moje osobiste odczucia 08.07.05, 17:04

      Moje osobiste odczucia były takie same ...

      ale 6 lat temu

      - jak miałam 16 lat... :((
      • misiaxl Re: Moje osobiste odczucia 08.07.05, 17:11
        A jak jest teraz?Czy coś się zmieniło w Twoim życiu?
        • kwiatek8282 Re: Moje osobiste odczucia 08.07.05, 17:20
          Przykro mi, że to musze napisać ale cos mi sie wydaje, że to Twoje odchudzanie
          może się źle skończyć - anoreksja. Mam tylko nadzieję że się mylę. POmyśl na
          zapas czy nie przesadzasz z dietami...
        • sheerley Re: Moje osobiste odczucia 09.07.05, 15:33

          Tak misiu, teraz moje odzucia są inne.
          Zupełnie inne.
          Szczerze Ci powiem, że etap w ktorym miałam kontrole nad odchudzaniem ( czyli
          prawdopodobnie Ty własnie ejstes na tym etapie ) trwał niedługo. Potem zaczął
          się koszmar. I obawiam się że zazwyczaj tak się dzieje, jesli odchudzanie jest
          postrzegane w taki sposob - " Wydaje mi się że przez to, że chudnę staję się
          bardziej wartościową osobą. Czuję się ładniejsza, bardziej doceniana i lepsza,
          bo chudsza..."

          Jak napisały inne dziewczyny, tak wyglądają początki anoreksji. Z Twojego posta
          wynika że masz problem w relacjach z Mamą. Pomyśl sama - czy odchudzasz się dla
          siebie czy dla Niej? Czy to Ty czujesz się kiedy jestes szczuplejsza
          wartosciowa, czy to Mama Cię tak postrzega?

          Mam wrazenie, że odchudzanie daje Ci niezależność ( sama napisałaś że Ty
          decydujesz co jesc a czego nie, że mozesz zmienić swoje ciało..itp). Ale
          niestety tylko pozornie. Bo jednak jestes zależna od ...zdania Twojej Mamy...
          ( "Najbardziej podoba mi się w odchudzaniu to, że mama zaczyna dostrzegać mój
          wysiłek i starania....", "....Gdy tylko trochę przytyję od razu słyszę z ust
          mamy słowa: ”przytyłaś”
          Na swoim ciele czuję Jej wzrok-czuję jak mnie obserwuje.
          To tak jakby chciała mi powiedzieć, że to że przytyłam to coś złego...." )


          Jesli chodiz o mnie, to tamten etap mam juz dawno za sobą. Straciłam kontrole
          nad odchudzaniem, nad sobą, nad całym moim życiem. Bo sama pomysl - ile można
          się wiecznie odchudzać? (i zabiegać o akceptację innych ludzi ). Czlowiek w
          pewnym momencie ma już tego dość.

          W tej chwili, wygląd dalej jest dla mnie ważny, i mam schiza na jego punkcie.
          Ale nie chcę sie odchudzać...tylko po prostu JESC NORMALNIE.

          Bo naprawde po jakimś czasie zapomnisz jak to JEst CZUĆ SIE naprawde głodnym,
          a odchudzanie BEDZIE MIAŁO KONTROLE nad Tobą, a nie TY nad nim...

          Przemysl misiu, czy tego własnie chcesz. Ja przychylam sie do wypowiedzi innych
          dziewcząt, ktore odpisaly na tego posta ( ... ).

          Pozdrawiam:)
          • mroovcia Re: Moje osobiste odczucia 12.07.05, 23:32

            też się boję wzroku mamy..doszło do tego ze nie pozwalam jej do siebie
            wchodzic..boje sie tego..boje ze dostrzeze ze przytyłam..tylko nie wiem
            czemu...i tak nigdy nic nie mowi..
      • amelka201 Re: Moje osobiste odczucia 10.07.05, 19:59
        Moje tez...do poki nie zaczal sie ten koszmar,teraz zyje ale nienawidze siebie
        ani takiego zycia
    • anuleczek Re: Moje osobiste odczucia 08.07.05, 17:58
      >" Najbardziej podoba mi się w odchudzaniu to, że mama zaczyna dostrzegać mój
      > wysiłek i starania.
      > Mam wrażenie, że nie musi się za mnie wstydzić i że jest ze mnie dumna."

      Ojjjj niedobrze, niedobrze....
      Przyjrzyj sie dokladnie Twoim relacja z mama, bo to jest glowna przyczyna Twoich
      problemow.
      • misiaxl Re: Moje osobiste odczucia 09.07.05, 18:32
        Jeżeli chodzi o moje relacje z mamą to wydaje mi się że są jak najbardziej w
        porządku.Jest bardzo dobra i kochana.Czasami tylko wkurza mnie to,że na mnie
        krzyczy z byle jakiego powodu.Pomimo że bardzo stara się być doskonałą matką ja
        mam w stosunku do Niej dziwne uczucia.Z jednej strony Jej nienawidzę bo w
        dzieciństwie ciągle mówiła mi że powinnam schudnąć a z drugiej strony Ją kocham
        bo jest moją matką.Kiedyś chodziłam do psychologa-parę razy byłam z mamą.Ona
        była zdziwiona kiedy usłyszała jakie mam wobec Niej odczucia.Teraz jednak już
        przestałam korzystać z porad psychologa bo stwierdziłam że sama potrafię już
        sobie radzić z moimi problemami.Konsekwencją terapii na którą chodziłam było to
        że przytyłam.Sama nie wiem jak to się stało?Po tych rozmowach z psycholog jakoś
        bardziej miałam ochotę na jedzenie.Mama zauważyła że przytyłam i nie omieszkałą
        mi tego powiedzieć.Powiedziała mi że jeszcze nigdy nie byłam taka gruba.Wtedy
        jakoś nie zauważałam swojej grubości tym bardziej że nikt w pracy nie zwracał
        mi uwagi.I od tego momentu zaczęło się znów odchudzanie.Stopniowo eliminowałam
        poszczególne pokarmy aż doszło do tego że odżywiam się owocami,warzywami,chudą
        wędliną i jogurtami.Nie przeszkadza mi to bo widzę że chudnę i to mnie
        najbardziej cieszy.Kiedy pomyślę że chciałabym coś zjeść wg. mnie zabronionego
        to od razu w głowie pojawiają się myśli że to przecież mi nie smakuje więc nie
        jem.Czasami zdarza mi się zjeść za dużo-wtedy mam wyrzuty sumienia że zrobiłam
        coś złego i od następnego dnia znów zaczynam odchudzanie.Wiem że mam problem z
        jedzeniem ale nie potrafię się go pozbyć.
        • lemonna Re: Moje osobiste odczucia 10.07.05, 16:06
          a ile wazysz?
          • misiaxl Re: Moje osobiste odczucia 10.07.05, 18:28
            A czy to takie ważne?Powiem tylko tyle że mam nadwagę bo wstydzę się przyznać
            do tego ile ważę.
        • anuleczek Re: Moje osobiste odczucia 11.07.05, 22:13
          Przykro mi Misiu ale teraz to juz na bank jestem pewna ze chodzi o Twoje
          kontakty z mama. Nie wiem czy jestes swiadoma tego jak wazny jest etap
          dziecinstwa w zyciu kazdego czlowieka. Wszystko co sie wtedy dzieje w jakis
          sposob pozniej odbija sie na naszym zyciu, na tym jak postrzegamy siebie i jakie
          sa nasze relacje z innymi ludzmi. U Ciebie ten etap socjalizacji (bo tak to sie
          mniej wiecej fachowo zwie) zostal wyraznie zachwiany. Przede wszystkim nie
          mialas zapewnionego poczucia bezieczenstwa ze strony swojej mamy i pelnej
          akceptacji Ciebie jako wartosciowego czlowiek bez wzgledu na to jak wygladasz.
          Zakodowala w Tobie przekonanie ze jestes jakby mniej wartosciowa i moze mniej
          przez nia kochana przez to ze jestes "gruba" i teraz to przekonanie przynosi
          oplakane skutki.
          Misiu wiem ze to moze do Ciebie nie docierac bo ja tez na poczatku myslalam ze
          to jest "tylko" odchudzanie i ze robie to po to by sie lepiej czuc w swojej
          skorze i strasznie bylam zla jak czytalam gdzies ze to ma glebsze podloze i jest
          bardziej skomplikowane niz mysle. Dla mnie to bylo po prostu dazenie do
          osiagniecia idealnej figurki i straszliwie sie zloscilam ze ktos dorabia do tego
          mojego odchudzania "ideologie". Ale teraz juz jestem na etapie w ktorym mam
          swiadomosc wszystkich mechanizmow rzadzacych ta choroba. Niestety mimo tej
          swiadomosci nie potrafie skonczyc z bulimia. Czasami sobie mysle ze ja juz po
          prostu kiedys umre z tego powodu i mam nadzieje ze to bedzie jak najszybciej :(
          bo juz nie mam sily dluzej tak zyc.
          Zaczynalam dokladnie tak samo jak Ty , ale nie skonczylo sie na tych moich
          wmarzonych 48 kg, pozniej juz samo polecialo i chudlam, chudlam....najpierw
          anoreksja, pozniej anoreksja bulimiczna, a teraz najgorszy koszmar jaki mozna
          sobie wyobrazic czyli bulimia...i konca wcale nie widac. Eh, w sumie to nie
          mozna sobie tego wyobrazic.
          Wiesz najbardziej powinno Cie zastanowic to ze piszesz ze sama nie zauwazasz
          swojej "nadwagi" i dopiero uwagi Twojej mamy powoduja ze zaczynasz sie odchudzac.

          I jeszcze to :
          >"Czasami zdarza mi się zjeść za dużo-wtedy mam wyrzuty sumienia że zrobiłam
          > coś złego i od następnego dnia znów zaczynam odchudzanie".

          A moze Twoje wyrzuty sumienia dotycza tego ze nie spelnisz oczekiwan swojej mamy
          w stosunku do Ciebie, ze bedzie z ciebie znowu niezadowolona i znowu dasz jej
          powod by nie mogla byc z Ciebie dumna?
          • misiaxl Re: Moje osobiste odczucia 12.07.05, 18:51
            Wiesz anuleczku pisząc to co napisałaś masz calkowitą rację.Ja wmawiam sobie że
            odchudzam się żeby wyglądać ładnie i zgrabnie ale tak na prawdę to robię to
            chyba dla mojej mamy.Robię to chyba żeby była zadowolona ze mnie i żeby nie
            musiała się mnie wstydzić choć tak na prawdę do końca nie mogę w to uwierzyć że
            to właśnie dlatego się odchudzam.Kiedy zapytałam pani psycholog czy mogłabym
            przychodzić z mamą Ona powiedziała że to bardzo dobry pomysł.Tak jak napisałam
            chciałam żeby mama chodziła ze mną do pani psycholog ale ona była tylko na
            kilku spotkaniach.Poza tym ciągle po spotkaniach z panią psycholog mama
            powtarzała mi że chciałaby żebym rozmawiała z Nią o swoich problemach a nie z
            psychologiem.Ja ciągle powtarzałam Jej że kiedyś nadejdzie taki dzień że nie
            będę potrzebować pomocy psychologa.No i stało się!Stwierdziłam że nie
            potrzebuję pomocy.I wtedy właśnie problemy z jedzeniem zaczęły się od
            poczatku.Najgorsze jest to że wcześniej jak chodziłam do psychologa to miałam
            motywację żeby coś zmienić w swoim życiu,chciałam zrobić wszystko żeby
            wyzdrowieć i pozbyć się zaburzeń odżywiania.Teraz jednak wydaje mi się że
            wszystko jest w porządku bo chudnę i staję się coraz ładniejsza.W ogóle nie
            wydaje mi się żeby była mi potrzebna w tej chwili pomoc psychologa-ale czy aby
            na pewno...?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka