pump_it_up
15.07.05, 22:04
Widzialam Cie przed wczoraj na krakowskim przystanku. Stalas niepewnie, nie
magac znalezc miejsca. Po Twoich dloniach bylo widac, ze kurczowo trzymaja
uchwyt torebki, probujac nie myslec o tym, ze jestes obserwowana...
Zauwazylam Cie posrod tlumu. Moja uwage przykluly lekko zgarbione plecy i
wystajace obojczyki. Mialas na sobie turkusowa bluzke, bardzo ladna
zreszta... W subtelny sposob podkreslala skore w kolorze kredy. Spod
wielkich, ciemnych okularow obserwowalam Cie dosyc intensywnie az w koncu sie
odwrocilas. Ujrzalam piekna twarz, ktora zdobily smutne, przestraszone
oczy... Wiedzialam, ze jestes z TYCH. Wbrew pozorom nie jest tak trudno
odroznic osobe naturalna od wychudzonej... Tak sobie myslalam, starajac sie
nie kierowac glowy w Twoje strone, i zastanawialam sie dlaczego... Co Toba
kierowalo na poczatku... Brak akceptacji siebie samej, przerost ambicji, co
wiaze sie z nieodparta checia dazenia do idealu mimo, iz wiemy o braku
takowego. A moze to po prostu ucieczka od tego gowna w jakim sie znajdujemy,
jakie sobie budujemy przez lata, takze dzieki innym... Wchodzimy sobie do
tego malutkiego swiata i tak w nim siedzimy, napawamy sie duma i rosniemy w
sile. Dlaczego tak sie dzieje? Co nami kieruje badz kierowalo? Dlaczego nie
ma lekarstwa na bol i wszechogarniajace poczucie beznadziejnosci. Czy my
naprawde jestesmy emocjonalnymi masochistkami? Tak. "W glowe kopcie mnie,
moze. Moze ozdrowieje".