18.07.05, 01:52
kolejny raz mi sie nie udało.... W zasadzie "normalne" były dwa dni. Normalne?
Jak mozna mówić o normalności, gdy budzę sie z myślą o jedzeniu.... Jak jeść,
co jeść, a może uda mi sie nie jeść... No i co potem...Za dwa dni wyjeżdżam
do znajomych. I to będzie dobry moment na nową próbę. Zresztą cały czas
probuję. Najgorsze jest to, ze nienawidze na siebie patrzec, nie znosze
swojego ciala, a jakiekolwiek uwagi na moj temat doprowadzaja mnie niemalze
do histerii.oj.
Obserwuj wątek
    • tananek Re: Znowu.... 18.07.05, 11:42
      witaj
      to rzeczywiscie zmkniete kolo taka pulapka, jak dlugo chcesz jeszcze w niej
      byc? moze warto zglosic sie na leczenie? jak to z choroba sie postepuje
      zdrowia zycze
    • trzydziestka1 Re: Znowu.... 18.07.05, 14:08
      ćześć
      w piątek odpowiedziałaś na moje wołani więć dzisiaj ja piszę do Ciebie , żebyś
      wiedziala że trzymam kciuki. Nie poddawaj się. Lepiej upadać co jakiś czas niż
      calkowicie się poddać. Co do uwag innych na temat wyglądu. Hmm. Moja sąsiadka z
      przerażeniem stwierdziła że jaestem gruba jak własna babcia( już pisałam że od
      roku przywaliłam z 10 kg) . Po rozstaniu z facetem 2 lata temu ( przez roko od
      zerwania byłam chuda) nie spotkałam sie z żadnym znajomym. oprócz jedynej
      koleżanki. Nie nawidze spotkań szczególnie z osobami które widziały mnie
      chudszą.
      • sara_87 .... 19.07.05, 04:10
        "wyjdę gdzieś, spotkam się ze znajomymi, zabawię się....jak schudnę"
        • labil Re: .... 21.07.05, 11:40
          taaa, znam to...:/
          Swego czasu bardzo schudłam, wtedy było mi głupio widywać się z ludźmi, którzy
          mnie znali jako osobę pulchniutką. Widziałam nieraz przerażenie w ich
          oczach "co z tą dziewczyną się dzieje ???". Ich komentarze i głośne uwagi
          wypowiadane w miejscach publicznych, przemilczę. Ale ok, byłam zadowolona, że
          chociaż ktoś patrzy na mnie jako na osobę z niedowagą, a nie z nadwagą.
          No i jakoś przyzwyczaili sie do mojego wyglądu.
          Teraz przytyłam...I znowu głupio jest mi widywać się ze znajomymi; znów boję
          się widzieć zaskoczenie w ich oczach "o! a taka była chuda, co się znów stało?
          brak silnej woli, nie wytrzymała?".
          Niedawno uznałam, że myśli znajomych olewam: myślcie ludzie co chcecie, mówcie
          co chcecie, nie macie ochoty to się nie patrzcie. Ale doprawdy, jak długo będę
          to w stanie olewać, nie mam pojęcia :(
          Ale... jednak gdy wiem wcześniej, że jakaś impreza ma sie odbyć to z jedzeniem
          zaczynam stopować. Natomiast jeżeli impreza jest spontaniczna, a ja mam za sobą
          akurat dzień z "nadprogramowym jedzeniem", to niestety, nie wychodzę.

          • anoresk Re: .... 21.07.05, 14:39
            Nie rozumiem . Skarżycie się , że jest wam żle . Co ze swoją chorobą robicie
            oprócz biadolenia ?
            • ritsuko Re: .... 21.07.05, 15:01
              Hmm.. ja tak nigdy nie miałam. Jak jeszcze byłam gruba zaczełam śmigać ze
              znajomymi na imprezy, potem schudłam tragicznie wręcz i też było tak samo,
              tylko, że ludzie mówili jak schudłam ostatnio (co wręcz mi pochlebiało, dla
              mnie największym komplementem niestety w ówczesnych czasach było: "przytyj
              dziewczyno, wyglądasz jak szkielet" :/). Może to kwestia wspaniałych ludzi na
              których trafiałam, ale moje życie towarzyskie w żadnym okresie moich ED nie
              było puste. A wręcz już później, gdy moja choroba wyszła na jaw miałam naprawde
              dużo wsparcia od nich i pomocy :). Pozdrawiam i radzę wyjść do ludzi, bo nie
              tylko marnujemy zdrowie, ale też życie po prostu, nawet jego najlepsze formy.
            • labil Re: .... 21.07.05, 23:22
              Wiesz, biadolić to ja tylko biadolę tutaj, na forum. Pomaga mi, że mogę o mojej
              chorobie opowiedzieć komuś, kto wie co ta choroba w sobie kryje.
              A co robię w realu, żeby sobie pomóc? Doszłam do wniosku, że pomocą dla mnie
              będzie jak "wyjdę do ludzi"- moja choroba spowodowała, że kontakty ze znajomymi
              ograniczyłam drastycznie; wydawało mi się, że ja bardzo potrzebuję być sama ze
              sobą, a ludzie mnie męczą. Okazało się jednak, że ja wcale nie jestem typem
              samotnika i bardzo potrzebuję rozmów z ludźmi. Nie opowiadam im o bulimii; nie
              chcę, bo wiem, że nie zrozumieją tego. Rozmawiam o całej masie innych rzeczy i
              problemów, i zaczynam rozumieć z powrotem, że przecież świat nie kręci się
              tylko i wyłącznie wokół mojego wyglądu.
              No cóż, zobaczymy jak to sie dalej potoczy, ale może akurat się uda.
              pzdr
        • realka Re: .... 25.07.05, 22:15
          ja też tak mam:((. wszystko odkładam na ten cudowny czas kiedy będe chuda - a
          życie mi ucieka. i zdarzało mi się chowac/ przechodzić na drugą stronę ulicy/
          udawać że nie widze jak przpadkiem spotykałam kogoś kto mnie widział w lepszych,
          chudszych czasach....
    • c.burana Re: Znowu.... 24.07.05, 10:12
      Nie wiem czy to narzekania, czy tylko chęć zrzucenia z siebie ciężaru. Wczoraj
      wrociłam od znajomej. Myslalam, ze kilkudniowy wyjazd bedzie leczniczy.Okazało
      sie jednak, ze ona ma zupelnie inny problem.Jest mianowicie za chyda i bardzo
      chce przytyc.No i o ironio! nie moze... Jak ja sie czulam sluchajac o jej
      problemie, ktory dla mnie bylby spelnieniem marzen. Dziewczyna ma naprawde
      swietna figure....Ale niestety jej opowiesci spowodowaly w mojej glowie
      uwypuklenie moich tzw.kompleksow, a raczej wiecznego niezadowolenia z wlasnego
      wygladu... Przyjechalam do domu i niczym upadly anioł okrutnie się najadłam....
      Już czuję wychodzące kilogramy... Czy rozpaczam. Niezupelnie. Bo mimo wszystko
      jest lepiej!!!!! Zdałam sobiue sprawe, ze nic nie dzieje sie natychmiast i bez
      wyrzeczen(proste, nie?). Musze zrobic podsumowanie-kolejna wojna, kolejna
      proba. Tak- przytylam.Tak-mam problemy z jedzeniem. Tak-wprowadze racjonalna
      diete i powoli schudne. Tak-bede to sobie powtarzac az uwierze...
    • hanusia24 Re: Znowu.... 24.07.05, 13:34
      hmmm...Czuję się naprawde gruba, a na myśl jak szczupło wyglądałam kiedyś, po
      prostu jestem wściekła.Probuję,staram się a napady bulimiczne wszysko
      rozpieprzają.Rok temu wyglądałam zupełnie inaczej.Wiem, że to wszystko może się
      zmienić ale na to potrzeba dużo czasu.
      • c.burana Re: Znowu.... 24.07.05, 19:57
        Najgorsze jest jednak pytanie "co sie stalo, ze tak przytylas", albo "nie
        chcesz znowu wygladac tak fajnie"...
        • labil Re: Znowu.... 24.07.05, 21:47
          Twoje zdanie z poprzedniej notki "tak- wprowadzę racjonalną dietę i powoli
          schudnę" będę powtarzać jak mantrę.
          Oby nam się udało. Niechże ta waga w końcu ruszy w dół, a ja się zmieszczę w
          spodnie z poprzedniego roku :/
          • c.burana Re: Znowu.... 24.07.05, 22:52
            Chyba zrobie zdjecia ubran, w ktore znow chciałabym się zmieścić i przykleję na
            lodówce. Może to mnie powstrzyma... Albo intensywne myślenie o tym... Cóż. Na
            początek trzeba się zastanowić nad sensownym menu:) Powoli...powoli.... Tylko
            jak zamienić środki przeczyszczające naturalnymi produktami usprawniającymi
            tzw.przemianę materii.... No bo nie ma co się oszukiwać bez tych środkó
            metabolizm siada.... Ach. Po kolei... Po kolei... I bez nerwów.
            • labil Re: Znowu.... 24.07.05, 23:53
              I bez nerwów...Mam tak samo; jak mnie panika dopadnie to uuuuu, kiepsko :/ A
              jak te ciuchy mierzę, to histeria do kwadratu.
              Pełnoziarniste pieczywo, otręby, warzywa, owoce(suszone śliwki), ryż, drób,
              ryby, woda mineralna niegazowana. Mało jeść, ale częściej. Ale porad nie chcę
              dawać superkonkretnych, bo ekspertem nie jestem i nie chciałabym poradzić źle.
              Sport też jest ważny. Jeżeli masz możliwość to biegaj,pływaj albo rowerkuj, a
              może jakiś aerobik? Trzeba znaleźć coś dla siebie, co będzie sprawiało
              przyjemność. Ja się "aerobikuję", ale co z tego jeżeli diety nie trzymam :/
            • isma2 Re: Znowu.... 25.07.05, 10:11
              Jeżeli moge zasugerować, to mnie pomagało zjadanie na czczo przed pracą paru
              łyżeczek otręb pszennych zrobionych na wodzie. Ponieważ to w smaku jest
              niedobre mieszałam je z tartym jabłkiem.Po paru dniach mój organizm się
              wyregulował (zawsze miałam problemy z wypróżnieniem)i wszystko działało jak w
              zegarku :-)
              natomiast co do robienia zdjęc ubrań to ...może to zabrzmi śmiesznie ale ja
              wieszałam sobie zdjecie siebie "jak byłam szczupła" na lodówce.Nie na długo
              pomagało , niestety...
              I jeszcze jedno, to z "małymi kroczkami" to racja.Najlepiej zaliczać kolejny
              dzień i następny i następny a nie myślec o efekcie końcowym, który pewnie jest
              bardzo odległy.
              • c.burana Re: Znowu.... 25.07.05, 10:44
                Tak, pomysl z otrębami wydaje się być dobry. Do tego małe porcje jedzenia i
                lekkie warzywa... Odpada niestety ulubiony kalafior, brokuły czy kapusta _
                powodują wzdęcia. No i jeszcze muszę się pozbyć ochoty na mięso... A ze sprtu
                uwielbiam rower, z tym chociaż nie mam problemu (no oczywiście oprócz tego, że
                gdy jadę wydaje mi się, że wszyscy "podziwiają" moje kształty- no ale z tym też
                trzeba walczyć)... Wczoraj lekko mi się powinęła noga... Ale liczę się z tym,
                że takie małe upadki bedą sie zdarzały- nie można sie nimi załamywać...
                Oczywiście wolałabym od razu jeść idealnie rozsądnie i zdrowo, ale.... Zabawne.
                Chyba na tym forum sama sobie próbuję wmówić, że mi się uda!!! Bo uda się.
                Wszystkim. I będę to powtarzać. Do znudzenia! Pozdrawiam wszystkich!!!! Uda nam
                się! (choć naprawdę nie wiem skąd się wziął u mnie ten quasi-optymizm...)
                PS.Wieszanie zdjęcia "z przeszłości" wcale nie jest śmieszne, ja sobie to
                wyobrażam, ale zauważyłam, że nie wywołuje to dobrego efektu, a jedynie
                frustrację...
                • isma2 Re: Znowu.... 25.07.05, 11:00
                  Jeżeli moge jeszcze cos poradzić to jeżeli nie próbowałaś diety na bazie "zupy
                  kapuścianej" to spróbuj.Trwa tydzień , moja mama schudła przy niej 5 kg i była
                  to super motywacja dla dalszego odchudzania. Bo wiadomo że ten spadek wagi na
                  dłuższą mete się nie utrzyma , gdyz jest zbyt drastyczny:-) Noi
                  wiadomo....wszystko z rozwagą:-)
                  Jeżeli interesuje Cie to postaram sie znaleźć link do tej diety.
                  pozdrowionka i wierze że się uda bo nastawienie jest może troszkę wpadające w
                  panikę ale dobre.
                • labil Re: Znowu.... 25.07.05, 11:40
                  A ja wcale nie jestem pewna, czy rezygnacja z kalafiora lub brokułów jest taka
                  dobra. Jeżeli o mnie chodzi, to pamiętam, że jak się odchudzałam swego czasu,
                  to brokuły jadłam ze spokojnym sumieniem. O ile się orientuję to nie są jakoś
                  masakrycznie kaloryczne, no i są bardzo zdrowe (szczególnie zalecane kobietom).
                  Myślę, że łatwiej jest wytrwać w diecie, w której możemy zjeść coś zarówno
                  ZDROWEGO jak i smacznego.Inaczej szybko można sie zniechęcić. Lepiej jest zjeść
                  ulubionego kalafiora i mieć przyjemny posiłek, a nie po skończonym posiłku mieć
                  poczucie, że właściwie to teraz zjadłabym coś pysznego :)
                  Jeżeli zaś chodzi o mięso. Nie wiem za jakim przepadasz szczególnie, ale
                  przecież chude mięso drobiowe to jak najbardziej jest zalecane. Ino gotować
                  trzeba, a nie smażyć !
                  A gdy jeździsz na rowerze to się kompletnie ludźmi nie przejmuj. Ja na ludzi
                  uprawiających sport patrzę z sympatią; fajnie, że coś dobrego dla siebie robią.
                  Aczkolwiek rozumiem Twoje rozterki, bo mi podobne myśli przychodzą do głowy.
                  Ale potem macham na to ręką i biegnę sobie dalej (bo ja z kolei bieganie
                  preferuję :))
                  Tak to piszę optymistycznie, ale w podświadomości odczuwam strach przed kolejną
                  załamką :/ Pewno się jakaś zdarzy po drodze, ale póki co muszę ją odpychać jak
                  najdalej.
                  Pozdrawiam !

    • hanusia24 Re: Znowu.... 25.07.05, 22:31
      ja jestem troszkę z siebie dumna, ponieważ już parę dni od krotkiego czasu
      jestem"grzeczna".Wiem, że to też zasługa mojego chłopaka.pa
      • c.burana Re: Znowu.... 25.07.05, 22:42
        Ciesze sie!!! Ja mojemu dziekuje zwlaszcza za cierpliwosc... Nie wiem jak ja
        bym znosila chwile, w ktorych ukochana osoba mowi "nie dotykaj mnie, jestem za
        gruba.w ogole na mnie nie patrz"... On to wytrzymuje... Tłumaczy... A ja i tak
        nie moge zrozumiec.
        Pozdrawiam cieplo!
        • lingusia Re: Znowu.... 25.07.05, 22:50
          Hej!
          Do mego ciała przyzwyczaił mnie..nie chłopak.Ktoś kogo spotkałam i poczułam wielka bliskość a nie mogłam z nim być.I zrobiłam sobie mały eksperyment-za każdym razem kiedy się kapałam stawałm najpierw przed lustrem i przygladałam się swoim małym piersiom ,odstającemu tyłkowi,łydkom alpinisty,brzuchowi..i wiecie co/Pozlubiłam moje ciało.Bo ktos mi powiedział że jest ładne,fajne i rzeczywiście takie jest!
    • c.burana Re: Znowu.... 26.07.05, 20:50
      Imieniny mamy... No i znowu chodze z wielkim brzuchem... :(
    • c.burana Re: Znowu.... Będzie lepiej!!!!! 27.07.05, 11:24
      Witam! Dzisiaj wyszło słońce wyglądam przez okno i widzę wspaniałe błekitne
      niebo!!! Ciepło!!! Nie pada!!! To jeszcze nie jest ten moment by iść na plażę
      (nie jestem jeszcze na to gotowa...), ale po poludniu rower dobrze mi zrobi :)
      Dzień zaczęłam wspaniale. Przed śniadaniem łyżeczka colonu c popita dużą
      ilością wody, po pół godzinie małe normalne śniadanie, czerwona herbata (żdnych
      przeczyszczaczy-kończę z tym!!!!), a na deser biało-różowa tabletka
      tranxene... Od dzisiaj zaczynam je brać na poważnie. Nieistotne jest to, że z
      psychiatrą nie byłam w stanie się porozumieć, ale dostałam leki, więc chyba
      trzeba zaczą je brać.... Może przestaną mnie nachodzić te dziwne nastroje, a
      przy tym ureguluję jedzenie....
      PS.Zapomniałam wspomnieć o porannej gimnastyce!!!! Nie będę siedzieć z
      założonymi rękami i czekać aż "wyleczenie" samo do mnie przyjdzie!!! O nie!!!
      Trzeba działać!
      • normaaa Re: Znowu.... Będzie lepiej!!!!! 27.07.05, 12:55
        Czy możesz mi wyjaśnić co to jest:
        colon c
        i tranxene (tran w tabletkach) ?
        • c.burana Re: Znowu.... Będzie lepiej!!!!! 27.07.05, 13:23
          Hej! Colon C (informacja z opakowania) sporządzony jest z naturalnych
          składników, ułatwiających perystaltykę jelit. Codzienna dawka zapewnia
          odpowiednią dawkę błonnika i dostarcza jelito przyjaznych bakterii.
          Składniki:łupiny nasion babki płesznik, fruktooligosacharydy, Latobacillus
          acidophilus, Lactobacillus bifidus.
          Jest to środek rozprowadzany przez firmę AZ Medica (nie wiem czy np.
          słyszałas o kuracjach z vilcacory, to ta sama instytucja), preparaty dostępne
          śą w wybranych aptekach i drogą wysyłkową. Jeżeli byłabyś zainteresowana, to
          mogę podać Ci najbliższe adresy.
          A jeżeli chodzi o tranxene... :D No niestety nie jest to tran :D a leki od
          psychiatry. Tzw.psychotropy....
          Pozdrawiam ciepło!!!
    • c.burana Re: Znowu.... 29.07.05, 11:29
      Staram sie i staram, a brzuch dalej jak balon...!!!!! jak mnie kusi chociazby
      herbatka przeczyszczajaca.....
      • sylkas2 Re: Znowu.... 29.07.05, 19:56
        szczerze mówiąc to zazdroszczę Ci że jesz i... i działasz...
        ja się obżeram teraz raz dziennie i też działam...-rzygam :/(to są postępy bo
        kiedyś wyjadałam całą lodówkę,,,rzygałam... mama przychodziła z pracy z
        zakupami.... obżerałąm się ...rzygałam... i tak kilka razy dziennie)

        wierzę że Ci się uda ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka