Dodaj do ulubionych

moja przyjaciółka...

07.11.05, 23:01
nie wiem co ze sobą zrobic..ok powiem jej! zna mnie tak
długo..zrozumie...pomoże no bo kto jak nie ona? dzwonie..po pół godzinie
przychodzi. w dłoni ma duuuże opakowanie lodów..doskonale wie że kocham
waniliowe..che odmówić ale nim coś powiem nakłada mi porcje..siadamy ona
zaczyna jeść, ja chce zacząć z nią rozmawiać ale ona...zaczyna opowiadać o
swojej nowej miłości..słucham i nim skończyła moich lodów już nie
było..podgłaśniam muzyke i wychodze do toalety.... wycieram usta, myję zęby i
poprawiam rozmazany makijaż, wcierak krem w ręce na których odbity jest
jeszcze mój sieacz..wracam do pokoju a ona mówi do mnie.."co ci sie stało? mam
nadzieje że nie stałaś się jakąś popie..ną bulimiczką?!" uśmiecham się
nieśmiało i przecząco kręce głową a ona pyta o czym chciałam z nią
porozmawiać....
Obserwuj wątek
    • tananek Re: moja przyjaciółka... 08.11.05, 09:22
      no i ?
    • night21 Re: moja przyjaciółka... 08.11.05, 17:14
      uważam że powinnaś komuś o tym powiedzieć..komuś zaufanemu...będzie
      lżej...zobaczysz..a ta osoba, jeżeli zależy jej na tobie,napewno pomoże...
      potrzebujesz pomocy..najlepiej teraz..bo potem może być za poźno...
      powodzonka...
      pa...
      • kwiatuszek999 Re: moja przyjaciółka... 08.11.05, 19:36
        nie kazdy zdrowy czlowiek, ktory nie ma pojecia na temat zabuzen ozdywiania to
        zrozumie, wczesniej zanim zaczelam chorowac uwazalam,ze to nienormalne
        odchudzac sie do tego stopnia by wazyc np 35kg lub mniej i jeszcze myslec ze
        jest sie grubym,zas gdy zaczelam juz chorowac na ane, nie rozumialam jak mozna
        wpieprzac a pozniej zygac. to na wytlumaczenie przyjaciolki.
        a skoro wiesz jaki ona(przyjaciolka) ma stosunek do zaburzen odzywiania to moze
        lepiej ze jej nie powiedzialas ze jestes chora i tak by Cie nie zrozumiala i
        uwazala to za fanaberie a nie za ciezko chorobe.
        napewno jest ktos w kim znajdziesz potrzebne Ci wsparcie.
        pozdrawiam
    • golab16 Re: moja przyjaciółka... 08.11.05, 19:36
      ciagle zycie w klamstwie... jekie to cudowne...inaczej.
      niszczymy siebie i nie potrafimy przestac. nawet mnie zabolaly slowa twojej
      przyjaciolki
      "co ci sie stało? mam
      nadzieje że nie stałaś się jakąś popie..ną bulimiczką?!"
      czy ty nic wtedy nie czulas?
      wykrecilas sie pozniej jakos glupia gadka tak jak wiele z nas i zatrzymalas ta
      mala. zrzerajaca nas od srodka tajemnice dla siebie.
      czy dobrze zrobilas?
      nie wiem.
    • fiona84 Re: moja przyjaciółka... 09.11.05, 17:19
      Mysle, ze twoja przyjaciolka nie jest odpowiednia osoba, ktorej mozesz
      powiedziec, ze jestes 'popier....na bulimiczka'. Lepiej isc do psychologa i
      powiedziec mu, ze masz problem z zaburzeniami odzywiania. Dostaniesz od niego
      fachowa porade, nie prostacki komentarz
      I pamietaj- problemy ma kazdy. A podziwiac nalezy tych, ktorzy z podniesiona
      glowa potrafia sie do nich przyznac. Glowa do gory, viena! ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka