Dodaj do ulubionych

bulimia moje zycie

30.01.07, 11:57
czesc nazywam sie asia i mam 23 lata.bulimia zyje ze mna juz 7 lat .siedze
teraz w domu i łzy same cisna mi sie do oczu pogubiłam sie zupełnie .nie wiec
co sie ze mna dzieje cały czas płakac mi sie chce zupełmie sobie nie
radze.przeszłam juz jedna terapie i nie wiem co dalej nie chce byc juz
ciezarem dla bliskim dla samej siebie.juz sama ze soba nie moge wytrzymac.jak
zyc gdy nic nie cieszy
Obserwuj wątek
    • olenka_szczecin Re: bulimia moje zycie 31.01.07, 07:16
      hmmm skad ja to znam?!Mimo,iz dzis mija 70 dzien bez bulimii to ta naprawde
      ciagle mi zle i nie wiem czy mnie to do konca cieszy :/ pozornie pozbylam sie
      problemu ale tylko tak fizycznie,namacalnie,bo nie wymiotuje.Ale to co siedzi w
      mojej glowie to katastrofa.Wszystko przezywam 10 razy bardziej emocjonalnie niz
      kiedys :( placze ostatnio bez powodu.Czuje,ze moje cialo i psychika sa sobie
      zupelnie obce kompletnie do siebie nie pasuja.Jest mi zle i chce to zmienic a
      jednoczesnie czuje taka bezradnosc.Bo nie wiem co robic,nie wiem jak.Latwo jest
      zmieniac rzeczy,ktore da sie dotknac,latwo cos naprawic,kupic itd a jak
      naprawic myslenie ??? :/
      zycie-w-cieniu.bloog.pl
    • misiaxl Re: bulimia moje zycie 31.01.07, 08:38
      dominik2523 napisała:

      > czesc nazywam sie asia i mam 23 lata.bulimia zyje ze mna juz 7 lat .siedze
      > teraz w domu i łzy same cisna mi sie do oczu pogubiłam sie zupełnie .nie wiec
      > co sie ze mna dzieje cały czas płakac mi sie chce zupełmie sobie nie
      > radze.przeszłam juz jedna terapie i nie wiem co dalej nie chce byc juz
      > ciezarem dla bliskim dla samej siebie.juz sama ze soba nie moge wytrzymac.jak
      > zyc gdy nic nie cieszy

      Wiesz?Tutaj na tym forum pewne mądre osoby uświadomiły mi że przede wszystkim Ty
      sama musisz szukać swojego szczęścia i sama musisz próbować rozwiązać swoje
      problemy.Chociaż będziesz się potykać trzeba próbować dalej i dalej aż w końcu
      odnajdziesz swoje szczęście.Dla jednych tym szczęściem może być dom w którym
      panuje zgoda i harmonia, dla innych pasja której mogą oddać się bez reszty, dla
      jeszcze innych może to być stworzenie wspólnej rodziny z mężczyzną który rozumie
      i daje wsparcie kiedy się go potzrebuje.Każdy jednak sam musi się o tym
      przekonać co lub kto może sprawić iż poczuje się szczęśliwy.Ja teraz też mam
      ciężki okres jednak nie załamuję się i walczę.Pomimo że potrzebuję rozmowy z
      psychologiem nie mogę się z nią skontaktować.Ale nie poddam się bo wiem czego
      chcę w życiu.Będe dzwonić dotąd aż w koncu porozmawiam i umówię się na wizytę bo
      wiem że w ten sposób mogę starać się uporać z moimi problemami.Wiem że jestem
      dorosła lecz czasami zachowuję się jak mała niegrzeczna dziewczynka.Wiem jedno
      że nie chcę dłużej tak żyć-chcę wreszcie dorosnąć i wziąć odpowiedzialność za
      swoje życie.Może i w Twoim przypadku pomocna byłaby psychoterapia.Zastanów się
      nad tym.Wprawdzie przeszłaś już jedną terapię ale co stoi na przeszkodzie żeby
      spróbować popracować z innym terapeutą.Ja się odważyłam i nie żałuję.Zmieniłam
      terapeutę i widzę że praca z nią przynosi efekty.Wierz mi że wtedy kiedy się to
      dostrzega to są najwspanialsze chwile w życiu człowieka.Wiem co mówię:)))Tak
      więc może powinnaś zgłosić się na terapię do innego terapeuty i zacząć od nowa.
      • witch_84 Re: bulimia moje zycie 01.02.07, 13:28
        pamietam jak bylam zla na mojeo bylego faceta bo nic nie robil zeby mipomoc
        tylko stwierdzil "czemu mam ci pomagac jak ty sama sobie nie chcesz pomoc" i
        mimo ze bylo to strasznie drastyczne, ale teraz keidy zaczelam z tym walczyc
        stwierdzam ze duzo w tym prawdy. chodzilam na psychoterapie, do psychiatry,
        jadlam leki i z kazda tabletka sie wkurzalam bo nic nie dawalo dalej
        wymiotowalam w koncu przestalam sie leczyc bo stwierdzilam ze to nic nie daje
        az niedawno dojrzalam do tego zeby podjac walke bo terapie to nie sa tabletki
        na bol glowy ktore dzialaja w przeciagu pieciu minut. teraz dopiero widze ze to
        ze zaczynam z tym konczyc to jest efekt wczesniejszych terapii i tego ze mi
        troche uporzadkowali "burdel" w glowce . mimo ze teraz zaczelam ta walke sama
        to zapisalam sie na psychoterapie- ide w przyszlym tygodniu i bardzo sie z tego
        faktu ciesze a jesczez co do chlopaka obecny chlopak mnie wspiera ale i tak
        musze poradzic sobie z tym sama bo on za mnie nie przestanie wymiotowac nie
        przywiaze mnie i nie bedzie pilnowal 24 nadobe co i iel jem, dlatego idz do
        psychologa psychiatry bo mowie Ci ze to daje rezultaty moze nie dzis nie za
        tydzien ale sukcesywnie i zobaczysz ze mozna :) bardzo Cie mocno sciskam :) :*
        • dominik2523 Re: bulimia moje zycie 02.02.07, 08:38
          czesc masz duzo racji w tym ze jak ja sama sobie nie pomoige to nikt mi nie
          pomorze.na dzien dzisiejszy mam w sobie chec i siłe do walki.w nastepnym
          tygodniu ide do nowej terapeutki i w obecnej chwili staram sie o terapie w
          krakowie.mama nadzieje ze sie uda .trzymam za ciebie rowniez kciuki.trzymaj sie
      • dominik2523 Re: bulimia moje zycie 02.02.07, 08:41
        wiesz wczoraj miałam naprawde podły dzien i cały dzien wymiotowałam .nadszedł
        wieczór i czułam sie tak podle ze z nowu chciałam sie najesc ,jednak cos mnie
        podkusiło i weszłam tutaj zaczełam czytać i zrozumiałm ze to nie ma sensu bo
        gdy zjem bede czuła sie jeszcze gorzej.
        • witch_84 Re: bulimia moje zycie 02.02.07, 20:50
          Nawet nie wiem co Ci radzic bo kurcze dokladnei to znam i dokladnie to
          pamietam, bezsilnosc ciagle powtarzanie to juz ostatni raz no to moze od
          przyszlego poniedzialku no to od urodzin i tak sie odwlekalo odwlekalo czasem
          juz tracilam nadziejei bylo tragicznie caly dzien moglam siedziec w domu i na
          zmiane jesc wymiotowac 3/4 zycia krecilo sie dookola tego az tu nagle bum
          wkurzylam sie i przestalam co prawda mialam 1 mala wpadke ale co tam teraz jest
          dobrze i wierze ze z tego zaczynam sie jakos wygrzebywac, takze jedyne co Ci
          powiem to to zebys sobie wbila do glowki ze jestes sliczna madra kobieta i
          zyciagnela z wnetrza siebie poklady zawzietosci i do boju :) a lekarz to serio
          swietna sprawa :P chociaz powiem Ci ze moje obecna jest dziwna troche :P bo
          bylam u niej raz i kazala sie "pokazac" za tydzien no to poszlam po tygodniu
          wchodze do gainetu "a pania co do mnie sprowadza?" no to mowie jej "bylam u
          pani tydzien temu i mialam sie pokazac" a ona na to z grobowa mina "no to sie
          pani pokazala moze pani wyjsc. do widzenia" nie odrywajac wzroku znad biurka :D
          no ale potem male "nie no tylko zartowalam" ale ja tu cala w stresie a ona na
          zarty ale w koncu okazalo sie ze spoko babka : takze uderzaj smialo nawet jak
          spotkasz jakies indywiduum :) buziaki :)
          • szylka2 Re: bulimia moje zycie 02.02.07, 21:53
            Czytam wasze rady i nie moge sie nadziwic ze az tyle dziewcyzn ikobiet na to
            g.... choruje.
            Ja juz nie daje rady.
            Zaczelo sie to pare ladnych lat temu. Najpierw tragedia bo facet mnie po 6
            latach puscil kantem - a mialam 23 lata i w moim mniemaniu bylam straaasznie
            stara (teraz mam prawie 29 i wcale staro sie nie czuje) - schudlam w ciagu
            tygodnia 6 kg. Poprostu nie jadlam prawie nic-matula moja karmila mnie na sile.
            Pozniej po pomocy psychoterapeutow zaczelam jakos dochodzic do siebie-zaczelam
            chciec zyc. Waga byla 46 kg(przy wzroscie 157) d ktorej sie przyzwyczailam.
            A pozniej przysly swieta wielkanocne ktore sama musialam urzadzic dla ojca i
            babci (mama z siostra byly u rodziny).
            W swieta zaczelam sie objadac a pozniej ten ciezar w brzuchu-mysl "moze by sie
            jednak tego pozbyc" no i sie pozbylam. I tak od 4 czy 5 lat sie pozbywam :(
            Mialam nawet przerwe okolo pol roku ale wtedy ciezko pracowalam po 1 godzin
            dziennie i waga 47 kg sie utrzymywala bo przez caly dzien jadlam zupke knora i
            serek wiejski.
            Pozniej znow zaczelam. Teraz zdarza mi sie wytrzymac 2 tygodnie i "wisze nad
            kiblem" raz na tydzien choc ostatni to byl koszmar.
            Najgorzej to jak zostane sama w domu, albo po jakichs imprezach z obzarstwem.
            Nie panuje czasem nad tym. Dzis znow wpychanie w siebie na przemian slodkie i
            slone i kibel.
            Mam dosc-w szczegolnosci ze zoladek zaczyna powaznie doskwierac.
            i tylko mysl komu to powiedziec - mezowi nie powiem, przyjaciolce tez nie a
            psycholog - czasem mam ochote skorzystac tylko nie wiem skad wziac namiar i
            gdzie uderzyc. Pomocy. Musze to wreszcie zakonczyc :(
            • witch_84 Re: bulimia moje zycie 02.02.07, 22:07
              grrr... :[ sluchaj po pierwsze to kurde sprawdz przyklejony temat pod
              tytulem "gdzie szukac pomocy?" tu masz linka
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=592&w=31067574
              no a po drugie juz nie bede taka straszna bo doskonale to znam i wiem ze jak mi
              opadaly rece to ze lzami w oczach stukalam w klawisez szukajac skadkolwiek
              jakiegos slowa wsparcia ;p no ale sluchaj nie wiem z jakiego jestes miasta ale
              albo wpisz sobie w googlach "poradnia zdrowia psychicznego" i nazwe swojego
              miasta odrazu ewentualnie i mysle ze wyskocza jakies placowki albo jak nie to
              zawsze mozna ksiazke telefoniczna w zakladce przychodnie mysle ze powinna byc
              albo jezeli prywatnie to wszedzie tego jest pelno: i w necie i w ksiazce pod
              psycholog takze trzeba tylko chciec a sie znajda sami :) ale radze na start do
              psychiatry jednak sie dogadac i od niego do psychoterapeuty :P
            • dominik2523 Re: bulimia moje zycie 03.02.07, 10:14
              ja tez na poczatku nie wiedziełam gdzie sie zgłosic .było ze mna kiepsko i w
              momencie gdy siostra znalazła moje wymiociny w woreczku nie mogłam juz kłamac
              ze nic mi nie jest.razem poszłysmy do lekarza rodzinnego ktory skierował mnie
              do psychiatry.nie wiem gdzie mieszkasz ale na pewno w twoim miescie jest
              psycholog.trzymaj sie i powodzenia
    • night21 Re: bulimia moje zycie 03.02.07, 10:40
      ..tez mam 23 lata..7 lat bulimii......tylko ze Ania mam na imie.............
      kazdego dnia łzy..smutek...na terapie tez chodzilam........
      • dominik2523 Re: bulimia moje zycie 03.02.07, 11:58
        wiesz ja tam sie nie poddam teraz staram sie o nastepna terapie
        i wierze ze z tego wyjde
        • witch_84 Re: bulimia moje zycie 03.02.07, 21:03
          a ja mocno trzymam kciuki za Ciebie, bo powiem Ci ze kazda osoba ktora zaczyna
          z tego wychodzic jest motywacja dla innych. pamietam ja na poczatku tez na
          forach widzialam tylko bulimiczki - nikogo kto by sobie z tym poradzil, wiec
          stwierdzialm (jak glupia ale coz) ze skoro nikogo takiego nie ma a sa miliony
          chorych to z tego sie nie wychodzi i jesczez wiekszy dol zlapalam, ale kiedy
          znalazlam to forum zobaczylam ze dziewczyny walcza i o dziwo! daja sobie z tym
          cholerstwem rade to sobie pomyslalam no jednak bylam glupia i jednak moze mi
          tez sie uda no i walcze :) dlatego bardzo duzo sily Ci zycze i pokonaj to
          paskudztwo!! :)
          • goddiva Re: bulimia moje zycie 06.02.07, 13:55
            Ja tez mam juz dosc tego wszystkiego. Od 7 lat moje zycie kreci sie wokol
            odchudzania. Najpierw anoreksja, potem bulimia. Codziennie sobie zakladam, ze
            bedzie inaczej i nie jest. Bralam fluoxetyne nic nie dala, luxeta tez nie. 13
            mam wizyte w poradni moze oni coz wymysla na moje obsesje, bo jak nie, to
            przysiegam, ze kiedys sie utopie we wlasnym pawiu i ten koszmar sie skonczy...
    • jalil81 Re: bulimia moje zycie 05.02.07, 16:06
      > "czesc nazywam sie asia i mam 23 lata.bulimia zyje ze mna juz 7 lat .siedze
      > teraz w domu i łzy same cisna mi sie do oczu pogubiłam sie zupełnie .nie wiec
      > co sie ze mna dzieje cały czas płakac mi sie chce zupełmie sobie nie
      > radze.przeszłam juz jedna terapie i nie wiem co dalej nie chce byc juz
      > ciezarem dla bliskim dla samej siebie.juz sama ze soba nie moge wytrzymac.jak
      > zyc gdy nic nie cieszy "

      Czesc nazywam sie Marta i mam 25 lat.bulimia zyła ze mna 7 lat .Pół roku temu
      siedziałam w domu i łzy same cisnęły mi sie do oczu pogubiłam sie zupełnie .nie
      wiedziałam co sie ze mna dzieje cały czas płakac mi sie chciało zupełmie sobie
      nie radziłam.przeszłam juz jedna terapie i nie wiedziałam co dalej nie chciałam
      byc juz ciezarem dla bliskich dla samej siebie.juz sama ze soba nie mogłam
      wytrzymac.

      Widzisz podobieństwo? A teraz nie wymiotuję już prawie trzy miesiące, a w
      głowie mam samą radosc. Jak to zrobiłam? Znalazłam pewien dziwny sposób. Nie
      układałam planu żywienia, nie szukałam pomocy lekarza. Zastosowałam
      autosugestię. Trwało to troche zanim zaczęło działac, ale pomogło. sama się
      dziwie naprawde, że taki prosty, darmowy lek może tyle zdziałać. Niby wszyscy
      wiemy że najwazniejsza jest siła psychiki itd. itp. ale tak naprawdę
      lekceważymy potęge która tkwi w nas samych. Tylko trzeba używac jej umiejętnie.
      Więc mój sposób polegał przede wszystkim na sformułowaniu swego pragnienia:
      CHCĘ BYC ZDROWA.Nie "chce przestac wymiotowac" nie "musze przestac" Nic nie
      muszę - ja chcę być zdrowa. Codziennie po kilka razy chciałam byc zdrowa - i
      nadal rzygałam dzien w dzien. Ale z uporem osła stawałam co dzień przed lustrem
      i mówiłam "chce być zdrowa". po jakims czasie zmieniło sie na "będe zdrowa" sto
      razy dziennie, przy jedzeniu , przy rzyganiu, w domu , w szkole wszędzie, gdy
      tylko sobie przypopmniałam myślałam lub mówiłam: "będę zdrowa" . Po jakimś
      czasie doszło jeszcze " jestem piękna, mądra i mogę trawić to co jem" Ale to
      potem, jak już uwierzyłam ze bedę zdrowa. I tyle . Któregoś pięknego dnia nie
      wyrzygałam, po tygodniu nie rzygania znów zaczęłam, potem znów tydzień
      bez,potem powrót, tak parę razy i ...koniec. teraz mija już któryś tam dzień
      czystości...chyba prawie 3 miechy, a ja nie rzygam, nie rozpaczam, czasem mam
      doła czasem zjem za duzo ale ani razu nie pomyslałam o tym żeby isc do kibla,
      ani razu nie było mi cięzko jakoś specjalnie i wciąż jestem jakby w jakiejs
      szklanej kuli którą sama sobie stworzyłam, wokół siebie mam płaszcz optymizmu.
      Ważne jest to żeby mówić na głos o tym czego chesz ale jak ognia unikać
      roztrząsania tego co cię przeraża w tym procesie zdrowienia (o Boże przytyję,
      matko jak ja to zrobię, tyle jedzenia we mnie i nie bedę mogła tego wyrzucic z
      siebie). Nawet jak ogarna cie czarne mysli, najesz się i wyrzygasz, podnieś
      głowę , otrzyj usta spójrz w lustro i powiedz sobie: Będę zdrowa!!!!!Wiara
      czyni cuda, naprawdę!!!

    • dominik2523 Re: bulimia moje zycie 05.02.07, 18:25
      kurcze masz racje.dlaczego mam sobie komplikowac zycie takimi bzdurnymi myslami.
      troche wiary siebie i do dzieła.moje zycie w moich rekach
      • witch_84 Re: bulimia moje zycie 05.02.07, 23:35
        no ja podziwiam, bo fakt faktem tez cos sobie wmowilam pewnego dnia i poprostu
        przestalam wymiotowac ale u mnie to raczej byl skutek terepii ktore w
        przeszlosci przeszlam wydaje mi sie ze poprostu wewnetrznie sie przekonalam,
        aczkowleik autosugestii nie bylo tylko usialam przelamac jakis zal ze nie
        bedzie juz tego czegos co mnie przy bulimii trzymalo jakiegos tam pozornego
        wytchnienia ktore mi dawala pozornej kontroli nad swoja waga co sie okazalo
        totalna bzdrua ale chory tego nie zauwaza no i tak sie bralam w garsc az sie
        porzadnie wzielam, ae nie powiem zeby bylo tak rozowo u mnie zadnej kuli nie
        ma, jest uczenie sie na nowo pewnych rzeczy przyzwyczajanie orgaznizmu a czasem
        cholernie silne checi powrotu do tego i czasem jest strasznie trudno czasem sa
        straszne doly ale im dalej tym jest lepiej, bo kiedy widze jak moj organizm
        zaczyna odzywac to jest milion razy lepsza motywacja niz jakakolwiek inna :)
        takze bierzcie sie dziewczynki do roboty jak umiecie autosugesita jak kolezanka
        to super jak nie to inaczej nie wazne jak wazne zeby znalezc wlasny sposob na
        to zeby przestac chciec sie leczyc a zachciec byc zdrwoym :) ahh ale kazanie :P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka