dorka998
15.04.07, 15:41
juz siedem lat tak zyje zyje albo wegetuje bo zycie plynie obok ludzie zyja ja
jestem .. patrze .. stoje mysle odycham i zastanawiam sie czy zyje a jesli
dochodze do tego ze tak zastanawiam sie jak dlugo jeszcze bede tak zyla.. w
obok zyciu.staralam sie milion razy zaczynalam od nowa wstawalam rano
patrzylam przez okno i myslalam ze jestem jeszcze mloda teraz zaslaniam to
okno bo juz nie jestem w stanie przez niego patrzec w tym obok zyciu niby
noralnie funkcjonuje ... tylko jem inaczej kiedys nic nie jadlam dzis jem i
nic w brzuchu nie zostawiam .. i boje sie tego wiec jem nadal z tyvh nerwow
znowu powoduje wymioty i tak zyje ale to nie jest zycie niech sie ono juz
skonczy juz nie moge tak dluzej studiuje wegetuje pracuje wegetuje .. bo dom
to koszmar jeden w krakowie drugi dom w domu.. i tak zyje smieszne to
zycieeee.... smiesze juz siebie sama ..nienawidze patrzec w lustro brzydze sie
soba ze nie umiem sprostac tej chorobie obwiniam siebie i nienawidze wlasnej
osoby dlatego odbiore kiedys zycie mojej osobie to nie samobujstwo to
uwolnienie ducha z martwego juz ciala .... ;(