Dodaj do ulubionych

umieram nie od dzis

15.04.07, 15:41
juz siedem lat tak zyje zyje albo wegetuje bo zycie plynie obok ludzie zyja ja
jestem .. patrze .. stoje mysle odycham i zastanawiam sie czy zyje a jesli
dochodze do tego ze tak zastanawiam sie jak dlugo jeszcze bede tak zyla.. w
obok zyciu.staralam sie milion razy zaczynalam od nowa wstawalam rano
patrzylam przez okno i myslalam ze jestem jeszcze mloda teraz zaslaniam to
okno bo juz nie jestem w stanie przez niego patrzec w tym obok zyciu niby
noralnie funkcjonuje ... tylko jem inaczej kiedys nic nie jadlam dzis jem i
nic w brzuchu nie zostawiam .. i boje sie tego wiec jem nadal z tyvh nerwow
znowu powoduje wymioty i tak zyje ale to nie jest zycie niech sie ono juz
skonczy juz nie moge tak dluzej studiuje wegetuje pracuje wegetuje .. bo dom
to koszmar jeden w krakowie drugi dom w domu.. i tak zyje smieszne to
zycieeee.... smiesze juz siebie sama ..nienawidze patrzec w lustro brzydze sie
soba ze nie umiem sprostac tej chorobie obwiniam siebie i nienawidze wlasnej
osoby dlatego odbiore kiedys zycie mojej osobie to nie samobujstwo to
uwolnienie ducha z martwego juz ciala .... ;(
Obserwuj wątek
    • koniec_z_tym1 Re: umieram nie od dzis 15.04.07, 16:03
      Dorko, napisalam ci e-mail na gazetowa poczte. Dodam jeszcze czy probowalas
      przejsc na diete Montignac? Wiele dziewczyn pisalo, ze wlasnie dzieki tej
      diecie wyszly z b. I wciaz odnajduje nowe posty zachwalajace ta diete i tu na
      forum i w sieci. Dzieki niej bedziesz odzywac sie pelnowartosciowo i normalnie -
      a mimo to schudniesz. Musisz se ratowac. Trzeba wyprobowac wszystkie dostepne
      sposoby. Masz dostep na netu, wejdz na strony poswiecone tej diecie - czytaj i
      sprubuj. Nie poddawaj sie Dorko to wygrasz z tym, ta czy inna metoda.


      dorka998 napisała:

      > juz siedem lat tak zyje zyje albo wegetuje bo zycie plynie obok ludzie zyja ja
      > jestem .. patrze .. stoje mysle odycham i zastanawiam sie czy zyje a jesli
      > dochodze do tego ze tak zastanawiam sie jak dlugo jeszcze bede tak zyla.. w
      > obok zyciu.staralam sie milion razy zaczynalam od nowa wstawalam rano
      > patrzylam przez okno i myslalam ze jestem jeszcze mloda teraz zaslaniam to
      > okno bo juz nie jestem w stanie przez niego patrzec w tym obok zyciu niby
      > noralnie funkcjonuje ... tylko jem inaczej kiedys nic nie jadlam dzis jem i
      > nic w brzuchu nie zostawiam .. i boje sie tego wiec jem nadal z tyvh nerwow
      > znowu powoduje wymioty i tak zyje ale to nie jest zycie niech sie ono juz
      > skonczy juz nie moge tak dluzej studiuje wegetuje pracuje wegetuje .. bo dom
      > to koszmar jeden w krakowie drugi dom w domu.. i tak zyje smieszne to
      > zycieeee.... smiesze juz siebie sama ..nienawidze patrzec w lustro brzydze sie
      > soba ze nie umiem sprostac tej chorobie obwiniam siebie i nienawidze wlasnej
      > osoby dlatego odbiore kiedys zycie mojej osobie to nie samobujstwo to
      > uwolnienie ducha z martwego juz ciala .... ;(
    • koniec_z_tym1 Re: umieram nie od dzis 16.04.07, 20:14
      Dotro walczysz? Napisz prosze co u ciebie. Napisz nawet jak jest zle - martwie
      sie. Wiesz z tego nie wychodzi sie w godzinke. Ta walka to proces, male
      kroczki, ciagle starania i wysilek - na poczatku na prozny, ale jak sie nie
      ustaje, - to to sie w koncu przelamuje i udaje sie. Ta walka to dojrzewanie, to
      wzrastanie ponad firzycznosc, ponad jestem gruba -do chce byc zdrowa. Wole
      nawet przytyc niz zachowywac sie destrukcyjnie wobec wlasnego ciala wlasnego
      ja. Bede sie o nie teraz troszczyc - skoro wczesniej tak dalam mu do pieca :)
      Nie ustawaj Dorko. jest wiele sposobow, trzeba wyrubowac wszystkie po kolei.
      Silna wola nie zadzialala? Ok, idziemy do psychologa, psycholog nie pomaga? ok
      wezmy sie za terapie grupowa, rodzinna. To niec nie dalo, lekrza i leki
      uspokajajace, wyciszajace laknienie. I caly czas nie ustawaj w dazeniu do
      odzywiania sie normalnie. Musimy jesc, jedzenie jest nam niezbedne, skutki
      uboczne , rozchwiana psychika to wynik niedozywienia, oslabienia i braku
      podstawowych mineralow i skladnikow odzywczych dziekie ktorym funkcjonujemy w
      normalnysposob. To , ze teraz jest tak zle, to, ze czujesz sie podle i bez
      wyjscia - to cecha tej choroby. A nie twoja rzeczywista sytuacja. Tak naprawde
      swieci slonce, przyszla wiosna, swiat jest piekny, a ty madra i silna - i
      potrafisz sobie w tym poradzic. Sciskam i napisz. Nie pozwole ci sie zamartwiac
      i pisac bzdurki :)
      ps. Jak zaczniesz odzywiac sie w sposob pelnowartosciowy i jednoczesnie
      bedziesz pewna, ze od tego nie prztyjesz a wrecz schuniesz (dieta Montiniag) to
      ani w glowie bada ci wymioty, bo i po co? Jedzenie bedzie znow przyjemne i
      bezpiezne i zaczniesz sie w koncu dobrze czuc. Sama przechodze wlasnie na ta
      diete bo mimo, ze opanowalam napady bulimii to nie potrafie sama komponowac
      posilkow. Przez tyle lat odzywialam sie jak debil, ze kompletnie nie potrafie
      juz normalnie jesc, zauwazylam tez , ze mam tendencje do glodzenia sie na
      odmiane :)Wierze, ze dzieki tej diecie to sie zmieni i niedlugo bede ekspertem
      od zdrowej zywnosci i prawidlowego komponowania posilkow :) Dluga droga przed
      nami dorko, ja tez ciagle walcze i wygram!
      • m_o_n_a Re: umieram nie od dzis 16.04.07, 20:21
        3mam kciuki za wasza walke!!!
        bedziecie zdrowe!!! bo jestescie silne:)
        i wytrwacie:)
        • koniec_z_tym1 Re: umieram nie od dzis 16.04.07, 20:35
          Mona pisalam to tez dla ciebie, tak mnie zezloscilas wpisem na jakims innym
          watku, gdzie stwierdzilas, ze zamierzasz wazyc 30 kg i ani grama mniej! Czy ty
          wogole myslisz o kims innym niz ty? Gdybym byla twoja mama albo siostra i
          przeczytala cos takiego, wiedzac, ze jestes chora na ED to chyba dostalabym
          ataku serca z rozpaczy! Nie dziwie sie, ze niektorym waszym rodzicom puszczaja
          nerwy i zachowuja sie agresywnie wobec was. Bo naprawde co mozna na takie cos
          powiedziec? Chcesz wazyc 30 kg i miec sztuczna szczeke i perulke? A moze chcesz
          ciagnac za soba balkonik z kroplowka bo z niedozywienia bez niego nie zrobisz
          nawet pol kroku? Chcesz wegetowac w lozku mdlejac co godzinke z niedozywienia?
          Miec szum w uszach i mroczki przed oczami? Chcesz byc niezdolna do wysilku
          fizycznego i psychicznego. Zbyt rozwalona psychicznie i oslabiona zeby
          rozwiazac glupia krzyzowke? Cofnac sie w rozwoju umyslowym do niemowlaka? Bo
          taka osobe naet trzeba przewinac... Jesli sie uprzesz to bedziesz wazyc 30 kg.
          Nawet mniej. 30 kg wazy moj 6-letni bratanek i jest szczuplutki. Nie pisz
          wiecej czegos tak glupiego bo wyskocze oknem z rozpaczy! Dziwczyno, rosniesz,
          rozwijasz sie, z dziecka stajesz sie dziewczyna, z dziewczyny staniesz sie
          kobieta. To rowna sie tymu, ze rosni ci rowniez waga. Rosnie wszystko nawet
          organy wewnetrzne - wazysz wiecej. Nie jests gruba.
          • koniec_z_tym1 Re: umieram nie od dzis 16.04.07, 20:54
            Mona, jescze raz, jestes cholernie blisko wizji balkonika z kroplowka wbitego w
            twoja przezroczyste patyczkowate ramie... Gdybym nie czytala tego forum od
            miesiecy i nie znala twoich wpisow - uznalabym twoj wpis za zart, prowokacje.
            Jak mozna chciec wazyc 30 kg? To niedorzeczne, tyle waza dzieci, a nie mlode
            kobiety. Co byl napisala mi gdybys zobaczyla moj wpis na tym forum:
            Jestem gruba krowa, waze 34 kg. O nie, nie ustane w mojej walce o doskonala
            figure - bede wazyc 26 kg! Kiedys, dawno temu tyle wazylam, i bylo ok. Teraz
            znow chce tyle wazyc - to pewnie znow bedzie ok. Ale wy walczcie! Nie
            poddawajcie sie wam sie uda! Co bys mi odpowiedzila na taki post? Czekam na
            odpowiedz.
            • m_o_n_a Re: umieram nie od dzis 16.04.07, 21:03
              nie wiedzialabym co odpowiedziec....
              znam zdrowa- szczuplejsza kolezanke
              ktora mowi mi zawsze "chcialabys miec takie chude rece jak ja?"
              i tak choler--nie pragne jej wtedy odpowiedziec TAK TAK!!!!
              i tak mnie to denerwuje.. .ja tez chce taka byc.....
              moze wreszcie ktos bylby zadowolony?
              ale wracajac do odpowiedzi... wiesz co?
              probowalabym Ciebie zrozumiec, zachecac do walki,
              ale z wiedza ze i tak WYBOR NALEZY DO CIEBIE.
              i staralabym sie Ciebie zrozumiec.... martwilabym sie...
              zloscila pewnie tez... ale to jest bezradnosc.
              tylko ze jest problem...
              bo ja wlasciwie nie wiem czy jestem chora?
              moze nie?.... nie waze 34kg... i nie czuje sie az tak zle....
              mam sile(no moze mniej troche... ale mam).
              ehh... co do kobiet i niedorzecznosci - juz pisalam....
              eh zycie jest ciezkie.
              aa i nie mam PRZEZROCZYSTEGO, PATYCZKOWATEGO RAMIENIA.
              nie mam......
          • m_o_n_a Re: umieram nie od dzis 16.04.07, 20:57
            o tym co robie nie wie nikt.
            mysle- dlatego tak bardzo nienawidze siebie......
            rosne rosne.... ale ja nie chce
            nie chce byc kobieta....
            miec szerokich bioder, duzego biustu, sadla
            zeby podobac sie komus....
            ja chce podobac sie sobie- byc szczesliwa...
            przepraszam ze Cie zezloscilam.
            nie bede wiecej:*
            dlaczego niby taka osobe trzeba przewinaC?
            ehh.... co do sztucznej szczeki i peruki - nie chce jej.
            ale nie chce tez ranic innych... nie chce....
            nie chce sprawiac im bolu... a tymczasem klamie ich
            a oni wszyscy pewni sa ze jest ok.. ok....
            ......................................................
            nie no teraz moje dodatkowe kilogramy nawet sprawiaja
            ze ludzie mysla ze jestem jakas "opalona"?!
            bo niby mniej blada...yh to mnie dzis zdziwilo...
            pf... wlasciwie to szkoda mi najbardziej Mamy....
            ale boje sie zycia.... boje sie przyszlosci...
            nie wiem - jestem jakas poje...a.
            pozdrawiam!:*

            P,S, rosnie wszystko - nawet organy- ale one nie waza 6kg
            ktore nagle przytyly.... tylko moje lakomstwo porabane!
            brak silnej woli....


            wiem wiem szkoda na mnie slow... przepraszam...
            • koniec_z_tym1 Re: umieram nie od dzis 16.04.07, 21:07
              Mona - ja sie o ciebie strasznie martwie. Nie denerwuje sie na ciebie. Jeste mi
              to bardzo bliskie i rozumiem to, tylko, ze ja na szczescie jestem juz po
              drugiej stronie lustra i nie moge spokojnie siedziec i czytac jak widze, ze
              moze stac ci sie cos zlego. 30 kg to dla dziewczyny w twoim wieku granica
              zycia - rozumiesz? Tyle waza dzieci. Ty musisz wazyc wiecej - organy, miesnie,
              kosci, ktore caly czas jeszcze rosna. Zaczelas sie lepiej odzywiac i organizm
              zaczal rosnac - szybko nadrobil stracony czas, nasze ciala sa madrzejsze niz my
              na szczescie. Jestes mloda kobieta, ktorej sie poplatalo szczescie i
              statysfakcja z utrata wagi. Gdy chudniesz jestes szczesliwa. Gdy przybierasz na
              wadze - jestes nieszczesliwa. Tymczasem szczescie to spokoj ducha, usmiech
              najblizszych, zakochany wzrok twojego przyszlego faceta (lub obecnego - nie
              wiem jak tam u ciebie jest), zdane egzaminy na studia, obrona magisterki,
              sukces zawodowy, spokoj sumienia, to ze inni dobrze ci zycza i ciesza sie gdy
              jestes obok. Nie chce byc patetyczna ale zrozum prosze, ze nie mozesz wazyc 30
              kg, bo rosniesz nie malejesz :) I, ze to cie nie uszczesliwi, wrecz przeciwnie.
              • m_o_n_a Re: umieram nie od dzis 16.04.07, 21:19
                pomysle nad tym...
                musze poki co przestac troche myslec o sobie i zaczac o nauce...
                itp.....
                zrozum kiedy jestem w szkole i slysze...
                "ale masz fajnie ze tyle wazysz.." albo dziewczyna -moja kolezna
                postanowila sie odchudzac i dochodzi i sprawdza kiedy bedzie miec
                rece jak ja...?! (sine)... to jest chore..
                ale mowie Ci nnie masz sie o co martwic:):***
                nic mi nie bedzie!!:) uwierz mi ze narazie nic mi nie grozi...
                JEM... ludzie ja JEM.
                ejj jestes kochana ze wogole piszesz ze mna:*:)
                przepraszam za zajmowanie czasu...:*
                mowie Ci moze ja wcale nie jestem chora?
                skoro nikt nie widzi? ludzie mowia ze wygladam ok...?
                gorzej tylko ze zdrowkiem - mam bardzo slaby wzrok, ciagle zimno i
                niestety "przyjaciele" zajady.... :/ ale tak to...
                ok :D (noo moze mi czasem cos chrupnie w kosciach:P za szybko sie zmecze) ale
                to nie jest jakies tragiczne:]
                buziakkkk:*
                • koniec_z_tym1 Re: umieram nie od dzis 16.04.07, 21:22
                  Jedz, jedz :)
                  I badz madra prosze
                  • koniec_z_tym1 Re: umieram nie od dzis 16.04.07, 22:08
                    Mona, tak sobie to czytam teraz na spokojnie i:
                    "znam zdrowa- szczuplejsza kolezanke
                    ktora mowi mi zawsze "chcialabys miec takie chude rece jak ja?"
                    i tak choler--nie pragne jej wtedy odpowiedziec TAK TAK!!!!
                    i tak mnie to denerwuje.. .ja tez chce taka byc.....
                    moze wreszcie ktos bylby zadowolony?"
                    Chyba mamy jedno ze zrodelek twojej bulimii. Kolezanki i ich wizja piekna. A co
                    jesli wizja piekna twojej kolezanki odbiega od sredniej? Co jesli jej sie
                    podobaja szpetne kobiety? Tez bedziesz chciala byc szpetna?
                    Prubuje cie zrozumiec - Doda, idolka nastolatek (popraw mnie jesli sie myle, bo
                    ja juz nie jestem nastka na szczescie :) - nie jest wychudzona, wrecz
                    przeciwnie. Z pewnoscia nie wazy 30 kg ani nawet 40 kg. Na moje oko to jest
                    raczej w granicach 55-57 kg. Wyglada jak taka zdrowa, wysportowana rzepka. Ma
                    mnostwo kraglosci, ktorych ty tak nie chcesz. Czesc nawet sobie doszyla :)
                    Wiesz czemu? Bo wiekszosc facetow (generalizujac)uwielbia kobiece figury.
                    Wlasnie kraglosci, nie tluszcz oczywiscie, ale i nie kosci. Slynna klepsydra:
                    szczupla talia i rozbudowane klatka i biodra - jak u Dody. Jestem pewna, ze
                    jests Dumna ze swojej figuri i kraglosci wlasnie. I jej
                    Druga uwaga jest taka, ze napisalas - pewnie dlatego tak nie lubie siebie.
                    Czemu siebie nie lubisz? Jestes dowcipna, towarzyska, odwazna. I jednoczesnie
                    jestes wrazliwa na cudzy bol i nieszczescie, starasz sie pocieszyc i wesprzec
                    innych. Jestes fajna - naprawde tak sadze, wiec czemu ty sama siebie nie lubisz
                    i karzesz bulimia? Sama to czuje, choc mam juz dystans to takich mysli gdy sama
                    sie nad tym lapie. Obserwuje te mysli i zastanawiam sie skad one sa i czemu
                    moja glowa je proedukuje wobec mnie samej? I to nie lubienie siebie powtarza
                    sie jak refren we wszystkich niemal postach. nawet ostrzej - niektore z nas
                    nienawidza same siebie. Co bylo pierwsze? Nie lubienie siebie czy bulimia?
                    Nigdy nie bylam niestety u psychologa, a to bylaby pierwsz rzecz o ktora bym
                    zapytala. Bo to nas wszystkie laczy. Wiec tu jest chyba zrodlo tej cholernej b
                    i smutku. Czy ktoras z was, ktora chodzila lub chodzi na terapie walkowala ten
                    temat? Moglybyscie cos o tym napisac? Skad to sie bierze?

                    • m_o_n_a Re: umieram nie od dzis 16.04.07, 23:53
                      musze Ci powiedziec ze piszesz o bulimii...
                      jesli juz z bulimia malo mnie "łaczy" no nie liczac
                      nie czestych wymiotow (jedynie DUZY napad)...
                      wole sie ograniczac, katowac cwiczeniami niz rzygac..
                      ja chce byc chuda- nie jest to jednak wyznacznik bulimii...
                      wiesz co? czesto tez sie nad tym zastanawialam... ale wiem ze ja
                      mialam dziwnie w dziecinstwie moi rodzice juz jak sie urodzilam rozwodzili sie,
                      bylam troche starsza tata wyprowadzil sie - do tej pory mowi ze musial sie
                      wyniesc bo PRZECIEZ JA GO NIE CHCIALAM (????!) a ja juz nie moglam zniesc tego
                      co sie dzieje... nie moglam wytrzymac wiecznych awantur, krzykow a nawet
                      nawalanek... miedzy rodzicami... plakalam prawie ciagle- bo matka chciala zebym
                      byla po jej stronie i ojciec... a ja nie wiem za kim mam byc...
                      nie chce wybierac....
                      siostra- ona zawsze byla lepsza.....
                      a to ja nigdy nie umialam dobrze posprzatac, nigdy nie bylam taka jak chciala
                      moja mama... nigdy nie odnioslam sukcesow- mimo ze co rok mam pasek na
                      swiadectwie- dla mojej mamy to jest fart?! ciagle slysze kim jestem....
                      szmata, dziw.a, kur.a, idiotka, debil, nikt, ze bede zerem, ze nic nie warta
                      jestem bo mam takiego ojca, ostatnio maskowalam siniaki na rekach- tak mamo nie
                      chcialam zostawic tych 2zl w koszyku (odwrocilam sie i juz go nie bylo -
                      koszyka z hipermarketu) i dla normalnego czlowieka reakcja mojej mamy (rzucenie
                      sie na mnie z lapami z bluznierstwami i z krzykiem) nie jest normalna- dla mnie
                      jest... nie wiem co jest do konca dobre?! nie wiem... jednak bardzo kocham moja
                      mame... wiele jej zawdzieczam... ale przez to nie wiem co bedzie jak np umrze?
                      ja tez sie zabije - wiec moze lepiej teraz? teraz sie zaglodzic (albo umrzec z
                      pragnienia- moj ostatni pomysl) ....? moze to bedzie mniej bolało?
                      nie wiem co mnie czeka w przyszlosci- bo niby wszystkko jakos robie- ale z
                      niczego nie jestem najlepsza...nie wiem co chcialabym robic... nie wiem..
                      bo jedyne co wiem to to - ze zawsze bede GRUBYM ZEREM.
                      nie umiem tych mysli - skasowac, zresetowac, zmienic...
                      hmm co do mojej kolezanki wizja jej piekna nie odbiega od sredniej - ona
                      wstydzi sie tych chudych rak... ktore dla mnie sa piekne(a szczerze mowiac
                      chcialabym miec chudsze...) echh...
                      DODA- kim ona wlasciwie jest? lubie jej piosenki, lubie ja.
                      ale to nie dla mnie... to nie to.... owszem fajnie fajnie "seks, piekno,
                      KOBIETA" Ja nie chce byc kobieta- nie chce byc wysportowana rzepka- nie chce
                      miesni chce kosci.... moze i chlopakom kraglosci sie podobaja... ale ja nie
                      robie tego dla nich... nie kreci mnie to ze beda mnie dotykac... nie chce
                      tego... nie chce byc lalka.. w ich rekach ktora sie pobawia i zamienia na inny-
                      lepszy model...
                      a wiec czego chce?
                      chce byc szczesliwa- przestac nienawidzic siebie, przestac patrzec sie w lustro
                      ze lzami w oczach i obrzydzeniem... przestac klamac wszystkich wokol mnie...
                      chce nie wstydzic sie wysokiej wagi...
                      widzisz? wcale nie jestem chora... poprostu mam trochee inne przekonanie...
                      lekarz? ooo NIE NIE NIE... nie bylass? wow... JA TEZ NIE. i nie chce nigdy
                      byc.... nie chce... wiesz co? ja odwazna nie jestem- wcale.. jakos tylko piszac
                      to na komputerze i rozmawiajac z baardzo nieliczna grupa ludzi mowie cos
                      wiecej.... moze ciezko Ci w to uwierzyc- ale to prawda...
                      ehh wiesz co? mam bloga... tam jest troche o mnie - a wlasciwie sa tam moje
                      mysli--> www.my-thin-dreams.blog.pl
                      • koniec_z_tym1 Re: umieram nie od dzis 17.04.07, 00:33
                        tak, pisalam o bulimii. Nie wiem czy ty ja juz masz. Oby nie. Ale tak wlasnie
                        ona wyglada - obsesja na punkcie wagi, schudniecia, tak silna, ze chora
                        wywoluje wymioty + nie lubienie siebie. To definicja bulimii. I wszystkie na
                        poczatku traktowalysmy to jako sposob na odchudzanie. Wszystkie na poczatku
                        bagatelizowalysmy to oszukujac sie, ze my sie odchudzamy. Tymczase prowokowanie
                        wymiotow (zawsze, niezaleznie czy ile razy dziennie czy tygodniowo czy
                        miesiecznie) jest chore. Zdrowy czlowiek nie wymiotuje po jedzeniu i nie patrzy
                        z nienawiscia w lustro gdy jego waga miesci sie w normie lub nawet jest nizsza
                        niz norma. My tak. Mona ja ci nie wmawiam choroby ale tak mi to wszystko po
                        prostu pasuje. Naprawde dobrze byloby jednak z kims porozmawiac, z kims kto
                        potrafi ogranac wszystkie te uczucia, emocje, historie rodzinne, powiedziec jak
                        to moglo wplynac na psychike dziecka a pozniej nastolatki, tak , ze
                        zaaowocowalo nie lubieniem siebie, nie wierzeniem w siebie, poczuciem bycia
                        gorszym. Nie bylam nigdy u psychologa, ale chyba to jedyna osoba, ktora moze mi
                        na te pytania odpowiedziec. Bo znow pod czescia twojej historii moglabym sie
                        sama podpisac, choc ujelabym to innymi slowami. Znow podobienstwo. Nie bylam,
                        sama zapanowalam nad bulimia - ale nie jestem z tego dumna. Powinnam pojsc
                        pogadac, wyjasnic te sprawy po to zeby je zrozumiec, spalic i zamknac. Nie
                        bylam bo zwyczajnie chyba boje sie co uslysze... Wiem, ze powinnam ale nie chce
                        pojsc. Wiesz co - zrobmy tak, jesli pojdziesz ty (pogadac, z madra zyczliwa
                        osoba, z taka, ktora pomoze ci przestac tak nie lubic siebie, nauczy sie
                        dogadywac sie z mama i odzywiac w racjonalny sposob) - to i ja pojde w koncu i
                        nareszcie do psychologa OK? Co ty na to? Nie potrafie wymislic teraz nic
                        lepszego. A tak przynajmniej obie pchniemy sprawe do przodu.
                        • koniec_z_tym1 Re: umieram nie od dzis 17.04.07, 00:49
                          z tym, ze ja nie pojde jesli ty nie pojdziesz. Zaczne sie obsesyjnie odchudzac,
                          cwiczyc, zazywac srodki przeczyszczajace az waga spadnie mi do 26 kg. I umre.
                          Wiec musisz pojsc szybko i napisac mi o tym szybko bo potrafie szybko stracic
                          na wadze ;)
                        • m_o_n_a Re: umieram nie od dzis 17.04.07, 00:51
                          zle mnie zrozumialas- chodzi o to ze kazdy kto mnie zna...
                          ZNA- w tym wiekszym tego slowa znaczeniu- mówi że jestem anorektyczka...
                          Bo Ty wiesz tylko ten drobny szczegół... - wymioty- raz na miesiac mniej
                          wiecej... czasem 2.. ale u mnie wyglada to tak wieczna dieta... napad-wymioty..
                          katorga codziennych cwiczen... wieczna dieta z ograniczeniem najlepiej tylko do
                          sniadania... hm - glodowka... unikanie posilkow, wieczne klamstwa....
                          :"tak mamus juz jadlam"... pozostaje tylko pytanie ile mozna tak ciagnac...
                          nie pojde do lekarza- zadnego.(chodzi o psychiatrow, psychologow)....
                          DO PEDAGOGA-tez sie nie wybieram. nawet nie wiem co mialabym powiedziec tej
                          kobiecie... ona jest co prawda przesympatyczna ale... ja nie potrafie...
                          co powiedziec znajomym?... ludziom z klasy?..?..?
                          co praawda to prawda takze ze pedagog patrzy sie na mnie dziwnie... a
                          mianowicie "mierzy mnie wzrokiem(z usmiechem ale takim podejrzanym)...;/
                          nie mowiac juz o biologiczce- ktora naokrągło z nieznanych mi powodow GAPI SIE
                          NA MNIE. masz jakis pomysl>? dlaczeeeego????? nienawidze tego..... taki
                          wzrok... taki zimny... jakis... taki dziwny.... nie rozumiem o co jej chodzi...
                          wiesz ile ja juz mialaam klopotow przez to co robie?
                          mialam kochana matematyczke- ktora przez cale kolonie mowila mi o tym jak ja
                          nie jem... jakie to przerazajace... i ze sie martwi... i ze jestem
                          anorektyczka... wmuszala we mnie chlanie... mialam ochote ja zabic!!!!.....
                          na dodatek pozniej nagadala mojej siostrze (spotkala ja) ze mam zaawansowana
                          anoreksje... i ze to jest nienormalne, ze sie denerwuje i ze trzeba mnie
                          LECZYC! rozumiesz? ludzie sa CHORZY. wytykala mi ciagle "oo krew z nosa-
                          kolejny objaw anoreksji Moniko".... a ja mialam ochote ja rozszarpac.
                          owszem we wszystkich innych sferach zycia ja wprost KOCHALAM.
                          Jednak po tych akcjach zmienilam zdanie. niestety. pf... ale Cie zanudzam:(
                          Pozdrawiam Cieplo i Dobranoc:*
                          czekam na odp :)

                          p.s. waze 45,3 :D
                          • koniec_z_tym1 Re: umieram nie od dzis 17.04.07, 00:55
                            nie pojdziesz? to nawet dobrze bo ja tez w takim razie nie pojde. Wiem, ze
                            powinnam, ale boje sie - wiec pewnie to lepiej. Szkoda bo moze mi udaloby sie w
                            koncu po 10 latach wydobyc z tego bagienka, a tobie w nim nie utknac. Ale slowo
                            sie rzeklo. Ja tez nie moge pojsc.
                            • m_o_n_a Re: umieram nie od dzis 17.04.07, 01:02
                              ależ możesz- nie twórz sobie wymówek,
                              nie podchodź mnie psychologicznie (szkoda czasu)
                              tylko idź!!! masz szanse!!! wielka szanse!!!
                              nie zmarnuj jej do jasnej ciasnej!!!
                              • koniec_z_tym1 Re: umieram nie od dzis 17.04.07, 01:10
                                Mona nie pojde, ty tez mnie nie znasz - uwielbiam wymowki, cale zycie mowie
                                jutro, albo nigdy - nie pojde bo cos tam. I nie pojde. Troche cie podchodze
                                fakt, ale tez pisze calkowicie serio. Naprawde chcialam obu nam pomoc i
                                wydawalo mi sie to super rozwiazaniem. No i moglybysmy obie wspierac sie
                                podczas terapii, wymieniac uwagami, dopingowac i obie z tego wyjsc i miec to
                                gleboko w d... I tak mi sie spodobala taka wizja, ze bardzo chcialam to zrobic.
                                Ale nie to nie. Nie idz sobie. Ale ja przez ciebie (posrednio, ale jednak) tez
                                nie pojde. Masz mnie na sumieniu. Nie umre co prawda, bo nigdy wiecej do tego
                                nie wroce ale nie wylecze tego tak jak trzeba.
                                • m_o_n_a Re: umieram nie od dzis 17.04.07, 16:23
                                  szantaż? :> uu kochana nieladnie:P
                                  nie no... mnie wizja terapi (no i zapewne przytycia)
                                  nie pociesza...
                                  wiesz ja chce schudnac a nie przytyc. chce byc zdrowa, ale najpierw sadło.
                                  hmm.. WYMOWKI - TO NIC DOBREGO..raczej na odwrót.
                                  ....hmmm lecz sie. a mowie Ci.... TY JESTES GOTOWA.
                                  GOTOWA- ABY SKONCZYC Z TYM 1 NA ZAWSZE. (ja nie...!!!!!)
                                  pewnie mnie nienawidzisz...
                                  pozdrawiam!!:*?^^?
                                  • koniec_z_tym1 Re: umieram nie od dzis 17.04.07, 19:54
                                    Jakie sadlo? Nie jestes gruba Mona, a juz na pewno nie jestes spasiona :)
                                    Chyba jestem gotowa z tym skonczyc, ale nie skoncze tak jak trzeba, nie pojde
                                    do psychologa jesli ty nie pojdziesz, to juz postanowione, trudno. Nie dziwie
                                    sie, ze nie chcesz pojsc do psychologa szkolnego - zeby nie robic niepotrzebnej
                                    sensacji w szkole, zwlaszcza jesli jej nie lubisz i nie ufasz. Gdzie
                                    mieszkasz ? Skad klikasz? Wpiszemy w google, popytamy na forum i znajedziemy
                                    zaraz kogos godnego zaufania i dyskretnego. To nic zlego pogadac o sobie
                                    przeciez z kims takim prawda? To tak troche jak rozmowa teraz, ze mna. Jestes
                                    niepelnoletnia wiec powinnas miec na to zgode mamy, przynajmnej jej o tym
                                    powiedziec. Ale to nie musi byc od razu jakas trauma. Powiedz jej, ze masz
                                    adres do kogos takiego, ze ten ktos jest sprawdzony jako specjalista m.in od
                                    odzywiania, wszyscy wlacznie z nia jak rozumiem wmawiaja ci anoreksje - wiec
                                    chcialabys pojsc do niego sama, pogadac i sprawdzic jak to z twoim odzywianiem
                                    jest, bo uwazasz, ze wcale nie jest zle i ze wszyscy sie ciebie niepotrzebnie
                                    czepiaja. Ale dla swietego spokoju pojdziesz. Mama powinna nawet ucieszyc sie z
                                    takiego pomyslu o ile powiesz jej to normalnie i spokojnie. Pewnie nawet
                                    ucieszy sie z tego. Poki co to nie brzmi jeszcze zbyt groznie? Mozesz tez
                                    najpierw pogadac o tym z siostra, powiedziec jej ze chcialabys pogadac z kims
                                    takim, ale boisz sie reakcji mamy i pojsc do psychologa za widza siostry. Co ty
                                    na to?
                                    • koniec_z_tym1 dorka 17.04.07, 20:07
                                      czy ty tez nie zamierzasz pojsc do psychologa? Czemu sie nie odzywasz? Napisz
                                      co ty o tym myslisz, to przeciez twoj watek.
                                    • m_o_n_a Re: umieram nie od dzis 17.04.07, 20:40
                                      Boze z góry przepraszam Cie za to co teraz napisze ale to odpada.
                                      Mam ogromne zaufanie do mojej pani pedagog- wydaje sie byc cudowna kobieta.
                                      ale.. nie pojde... nie pojde... niestety...
                                      moja mama nic nie wie... mysli "ze mam szczescie" moge bezkarnie jesc i jestem
                                      chuda... nic nie wie... tylko raz powiedziala do mnie na ten temat "Nie chcesz
                                      wpie..ć to nie! ale pamietaj ze jak bedzie Ci sie cokolwiek działo- bedziesz
                                      chora to do mnie nie przychodz! ja Ci nie pomoge! masz jesc! na leki też nie
                                      będę wydawała ku.. pieniędzy! Wiec nie mów mi już że bolą Cie mięśnie, że boli
                                      Cie kregoslup albo głowa! nie mów! wpie..j to Cie bolała nie będzie".
                                      zapamietam te slowa chyba do konca zycia. (nie chodzi o jezyk tylko ogolnie_)
                                      wiesz co? nie uwierze Ci, ze nie jestem gruba.
                                      wiesz co jeszcze? cholernie sie denerwuje,ze w szkole bedzie wazenie.....
                                      a u nas nie mozna nie wejsc na wage.... malo tego jezeli bedzie taka jazda jak
                                      w zeszlym roku kiedy wazenie bylo na w-f-ie bo pani tam jakies doswiadczenia
                                      robila... i pozniej mialam nieprzyjemnie... prosilam ja zeby nie mowila wagi na
                                      glos... a ona ja wykrzyczala... pozniej skladajac mi zyczenia zaczelam sie z
                                      nia klocic ze ja nie przytyje (zlozyla mi takie zyczenia- "noo i zebyss
                                      przytyla i zrozumiala ze jestes kobieta! i musisz jesc zeby zyc!"....
                                      to bylo chore... ja nie chce waznia... juz nie waze 39kg... wszystkie
                                      dziewczyny beda mowic ze przytylam... a ja bede sie czula najgorzej na swiecie.
                                      anoreksje wmawiaja mi - juz nie... jesli mowie cos o jedzeniu slysze tylko-
                                      anorektyczko! przestan! bo bedziemy sie martwic!po.. jestes! i takie tam w
                                      tym typie... mama nic nie wie!!! i ma nie wiedziec!!!
                                      a siostra tym bardziej....
                                      czemu nie moze byc jak jest? ja bede sobie chudla a oni zyli spokojnie?


                                      aaa... no i przepraszam- bo ciagle odpycham to co piszesz...
                                      przepraszam... ale nie umiem inaczej....
                                      • koniec_z_tym1 Re: umieram nie od dzis 17.04.07, 21:26
                                        mona, ja chetnie cie czytam, nawet jak "odpychasz" to co pisze. Oczywiscie
                                        wolalabym zebys napisala, ze jest cudownie, przytylas i jestes z tego
                                        zadowolona bo teraz czujesz sie i wygladasz lepiej. Wolalabym zebys mogla sobie
                                        spokojnie i na kazdy temat rozmawiac z mama lub z siostra. Ale zycie to nie
                                        bajka. Kazdy pcha swoj kamyczek pod gorke, niektorzyod dziecinstwa. Jestem
                                        pewna, ze mama martwila sie o ciebie, tylko nie potrafila, nie miala
                                        cierpliwosci i umiejetnosci zeby powiedziec ci to samo tylko w inny sposob. Np.
                                        boli cie glowa i kregoslup - bo jestes niedozywiona (bo to prawda Mono). Musimy
                                        jesc wszyscy, bez wyjatku - to kazdy zywy organizm z jedzenia pobiera energie
                                        do zycia. Nie ma bateryjek ani ladowarki do Mony :) Ta energie mamy wlasnie z
                                        jedzenia i nikt nic innego nie wymysli. Gdy jestesmy niedozywieni, chronicznie
                                        nasze cialo i psychika zaczynaja niedomagac, nie moga sie normalnie rozwijac a
                                        w koncu zaczynaja faunkcjonowac gorzej. Boli cie glowa, jest ci wiecznie zimno,
                                        krew z nosa, slaba psychika, wlosy i staja sie matowe, cera blada. To takie
                                        sygaly ostrzegawcze. Cialo mowi ci - chce witamin, mineralow, bialka,
                                        weglowodanow. Kady jesc musi. Nie ma innego sposobu by zyc. Przynajmniej ja nie
                                        slyszalam. Do tego by zyc i byc zdrowym potrzebna jest okreslona dawka energii.
                                        Nie wystarczy zjesc troszke, tylko tyle, ile trzeba. Jesli nie bedziesz jesc,
                                        lub bedziesz jesc mniej niz powinnas dolegliwosci sie utrzymaja a nawet wzmoga.
                                        Dlatego nie ma z tym zartow, trzeba dzialc stanowczo i natychmiast. Ja chyba
                                        tez nie moglabym patrzec jak moje dziecko boli glowa i leci mu krew z nosa -
                                        chyba tez ze strachu zareagowalabym gwaltownie, histerycznie. Czy ty nie mowisz
                                        w gniewie rzeczy, ktore na spokojnie powiedzialabys inaczej? Nie
                                        usprawiedliwiam twojej mamy - ale sadze, ze zareagowala gwaltownie bo bala sie
                                        o ciebie, ze stanie ci sie cos zlego. Myslala, ze cie nastraszy i ty wtedy
                                        zaczniesz jesc bo bedziesz sie bala jej gniewu. A stalo sie cos innego. Tylko,
                                        ze to wynikalo z troski o ciebie, jej slowa. Nie powiedziala tak dlatego bo cie
                                        nie kocha a wrecz przeciwnie. Kocha i martwi sie i na swoj sposob stara ci sie
                                        pomoc. Nie ogladasz seriali? Milosc boli bardzo czesto, bardzo czesto ranimy
                                        tych, ktorych kochamy. Mono, kurcze nie jestem psychologiem, nie wiem jak
                                        powiedziec ci zebys mi uwierzyla - nie jestes gruba, nie musisz sie odchudzac.
                                        Na 100 %. Jesli dalej bedziesz sie odchudzac to bedzie gorzej, to tez na 100 %
                                        • koniec_z_tym1 Re: umieram nie od dzis 17.04.07, 21:48
                                          Mona, wnioski mam nastepujace:
                                          1. poplatalo nam sie szczescie z utrata wagi. Gdy chudniemy - jestesmy
                                          szczesliwe. Gdy tyjemy jestesmy nieszczesliwe. I chudniecie staje sie celem
                                          samym w sobie, takim dazeniem do "szczescia". Dlatego tak trudno to zatrzymac,
                                          nawet jak jestesmy zbyt chude to i tak trzeba chudnac dalej - bo to w jakis
                                          przedziwny sposob daje szczescie i satysfakcje.
                                          2. byc moze przyczyna tego lezy w sytuacji rodzinnej, w konfliktach z
                                          najblizszymi, gdy wokol wszystko jest tak jak byc nie powino. To co ma dawac
                                          poczucie bezpieczenstwa, milosc i wsparcie - odpycha, rani i napawa strachem. I
                                          moze sie poplatac tak, ze jedyna rzecz, nad ktora mozemy sprawowac kontrole,
                                          ktora zalezy tylko od nas - jest waga, a wlasciwie jej utrata. Mloda dziewczyna
                                          zaczyna sie odchudzac, chudnie, kolezanki wpadaja w zachwyt i ona sama czuje
                                          sie lepiej, nareszcie czuje sie wartosciowa i doceniona. I ten sposob juz w
                                          niej zostaje. Podswiadomie mysli sobie - jak schudne jeszcze to bede jeszcze
                                          bardziej szczesliwa. Gdy zdarzy jej sie przybrac na wadze chocby z powodow
                                          bilogicznych (np. bo zwyczajnie urosla) - to wpada w rozpacz, bo to jest
                                          zaprzeczenie jej sposobu na szczescie. Wiec trwa w tym i trwa, chudnie i tyje i
                                          znow chudnie itd. Cierpi na tym jej zdrowie, bo to jest destrukcyjne dla
                                          organizmu. I cierpi na tym jej psychika, ta obsesja sprawie, ze nie potrafi
                                          spojrzec na siebie i innych wokol obiektywnie, bez emoocji.
                                          Co ty na to? Myslisz, ze to moze miec jakis sens?
                                          • koniec_z_tym1 Re: umieram nie od dzis 17.04.07, 22:10
                                            a podczas tego wazenia sprawdz tez wzrost nie tylko wage. Wazysz wiecej ale tez
                                            pewnie jestes wyzsza niz w ubieglym roku. Ot i cala zagadka. Nie przytylas,
                                            uroslas. Jak jakas kolezanka powie ci cos innego to zwyczajnie nie zna anatomii
                                            ludzkiej. We wszystkich mozliwych wskaznikach wagi (na innym poscie gdzies tam
                                            podawalas swoj wzrost i wage) - jestes chuda, nawet za bardzo. Jak nie wierzysz
                                            to wrzuc sobie gdzies w sieci twoje dane we wskaznik masy ciala BMI :
                                            serwisy.gazeta.pl/zdrowie/0,51205,1833728.html
                                            • m_o_n_a Re: umieram nie od dzis 18.04.07, 20:53
                                              wiele sensownych wnioskow wyciagnietych:)
                                              jestes madra dziewczyna:)
                                              hmm wyzsza? niewiele raczej....
                                              ale ja nie chce TYC. ja chce rosnac ale nie tyć.
                                              dobrze, ale co z tego (wskazniki) ze wg nich jestem chuda..
                                              ja chce sie poczuc.. poczuc sie dobrze....
                                              poczuc sie szczesliwa.
                                              Zwalczyc kilogramy- ktore tak niszcza
                                              mi humor i zycie. Skoro nie potrafie sie z nimi pogodzic to musze je zwalczyc.
                                              tylko czemuu waga sie nie ruszaa??!!!
                                              nic sie nie dzieje... STOI. niech spada... :(
                                              hmm. ale wiesz co jest najgorsze?
                                              ja sie wstydze. cholernie sie wstydze swojej wagi i ciała.
                                              to przykre...:(
                                              Pozdrawiam:*

                                              P.S. przepraszam ze odp dopiero teraz- ale nie wiedzialam co pisac...
                                              naprawdde..hm :( :*
                                              • koniec_z_tym1 Re: umieram nie od dzis 19.04.07, 22:39
                                                Mono teraz ja nie wiedzialam co odpowiedziec. Wystrzelalam sie chwilowo :)
                                                Gdy rosnie waga - nie zawsze oznacza to utycie.
                                                Bo gdy rosne waga nie oznacza to tylko przyrosu tkanki tluszczowej. Waga rosnie
                                                tez bo rosna kosci, organy wewnetrzne, miesnie. Na 100 % tak jest gdy
                                                rownoczesnie uroslas, nawet troszeczke. Wzrost wagi (jesli twoja wczesniejsza
                                                waga byla ponizej normy, a tak bylo) oznacza zdrowie fizyczne, normalny,
                                                prawidlowy rozwoj fizyczny. Organizm byl zdolny rozwinac sie, twoim przypadku
                                                doslownie - urosnac, nabrac masy miesniowej i kostnej. To nie tluszcz Mono,
                                                tylko miesnie. Nie mozesz wazyc jak dziecko gdy stajesz sie kobieta. Cialo
                                                kobiety naturalnie, z powodow biologicznych gromadzi zapasy (kraglosci) na
                                                potrzeby przyszlego macierzynstwa. Nawet bardzo szczuple kobiety maja spora
                                                tkanke dluszczowa w okolicach talii i krzucha. To tez normalne i tak naprawde
                                                wspaniale - w przyszlosci pozwoli ci byc mama zdrowego dziecka. Walka z tym to
                                                walka z wiatrakami, tak jakbys chciala miec 3 nogi a nie 2.
                                                • m_o_n_a Re: umieram nie od dzis 19.04.07, 23:19
                                                  ale ja nie chce byc kobieta
                                                  nie chce sie zaokrąglać
                                                  nie chce.
                                                  obojętnie w co przytylam- PRZYTYLAM.
                                                  nie chce miec dzieci ... nienawidze siebie...
                                                  boze....czemu taka jestem?!
                                                  walka z wiatrakami powiadasz?
                                                  bardzo mozliwe... ale nie, tym razem -to nie wiatraki,
                                                  tylko ja wygram ta walke...
                                                  Bede szczesliwa i spelnie marzenia.
                                                  nie chce miesni chce kosci...
                                                  nie chce tkanki tluszczowej- juz mam jej za wiele....
                                                  ..............
                                                  ech... a jak Tobie idzie leczenie?
                                                  moze troszke na ten temat sie przerzucimy?
                                                  bo na mnie szkoda marnowac czas....
                                                  Pozdrawiam....

                                                  P.S. 44,7kg
                                                  • koniec_z_tym1 Re: umieram nie od dzis 20.04.07, 00:10
                                                    OK, pomalutku. Ja walcze, juz nie z bulimia, bo jej juz nie ma. Przestalam to
                                                    robic i chym to nieprawdopodobne ale wcale nie bylo tak trudno. Dziwne, ze nie
                                                    umialam tego zrobic wczesniej. Czemu to trwalo 10 lat? Pojecia nie mam. Nie
                                                    wmiotuje (wstydze sie o tym pisac, nawet w czasie przeszlym) i nie mam nawet na
                                                    to ochoty w momencie kiedy zjem wiecej. A pol roku temu to byl standard, po
                                                    obfitym posilku, mialam tez takie okresy, kiedy robilam to po kazdym posilku.
                                                    Na szczescie krotkie, np. tylko w swieta. Pewnie tylko dzieki temu jeszcze
                                                    zyje. Pomysli 10 lat odzywialam sie (trudno to nazwac nawet odzywianiem)
                                                    destrukcyjnie dla organizmu. Tylko nieskokaloryczne rzeczy, a czasem (pewnie
                                                    czesto ze zwyklego glodu)uczta, wszystko naraz. I wtedy natychmiast wyrzucalam
                                                    cale to jedzenie z siebie. Nie mam pojecia teraz - jak moglam tak zyc? jak
                                                    moglam tak funkcjonowac? W jaki sposob przezylam tyle czasu na dawkach jedzenia
                                                    jak z Oswiecimia? Glodowe, niepelnowartosciowe, male nieregularne porcje.
                                                    Koszmar. Pewnie zyje dzieki temu, ze byly tez takie okresy kiedy jadlam
                                                    normalnie (choc zawsze mialam obsesje na tym punkcie zeby to bylo malo
                                                    kaloryczne). Wszyscy jedli i ja tez, nie jestem sama i nie zawsze moglam sie
                                                    ukryc z tym co robilam przed bliskimi. czasem tez byly takie okresy, cale
                                                    miesiace, ze odzywialam sie z wlasnej woli zupelnie OK. Teraz, z perspektywy
                                                    czasu i uzbrojona w wiedze psychologiczna o ED - sadze, ze to bylo wtedy gdy
                                                    bylam szczesliwa i zadowolona z siebie. Jak podzialo sie zle (na polu zawodowym
                                                    czy prywatnym, szkolnym), to moja psyche "obwiniala" o to moje urojone
                                                    kilogramy. Urojone bo ja nigdy nie bylam gruba. Nigdy. "Odchudzalam" sie
                                                    wtedy "zwyciezko", i bylam taka dumna, ze stracilam 2 kg, ze wracalo mi na
                                                    chwilke dobre samopoczucie. A czasem wracalo na dluzej, znow przez jakis czas
                                                    jadlam normalnie. Potem znow zle w zyciu i znow bulimia. Obled. Teraz dla
                                                    odmiany sie pod tym wzgledem rozpieszczam. Jem zdrowe rzeczy, np. kolacja -
                                                    brukselka (ugotowana na parze z roztopionym maslem i bulka tarta. Pycha. I ile
                                                    witaminek. I nie ma mowy o przytyciu od takiej kolacji. Nie ma mowy o glodzie,
                                                    ktory zmuszal mnie do objadania sie - gdy nie wytrzymywalam. I nie ma
                                                    fizycznych skutkow ubocznych niedozywienia. Walcze dalej, bo caly czas licze
                                                    kalorie... Mam w glowie kalkulator, wiem, ze nigdy wiecej nie zwymiotuje - wiec
                                                    ograniczam sobie jedzenie. To jest niebezpieczne, bo czasem zwyczajnie sie
                                                    chyba glodze. Pod tym wzgledem jest kiepsko bo mnie lata diety i bulimii -
                                                    nauczyly inaczej reagowac na glod. ja potrafie go przetrzymac nadal. A nie chce
                                                    wpasc dla odmiany w nowe szalenstwo - glodowki, dieta. Dziekuje, wystarczy to
                                                    co przezylam w zupelnosci. Dlatego interesuje sie zdrowym jedzeniem, dieta
                                                    Montiniq m.in. - bo ona gwarantuje zdrowe odzywianie i stabilna normalna wage.
                                                    Sama nie moge jeszcze komponowac sobie posilkow - bo sama z siebie wydzielam
                                                    sobie glodowe racje i uwazam, ze tyle powinnam zjesc , nie wiecej. A rozsadek
                                                    mowi mi, ze to za malo. Musze miec jakies zdrowe przepisy, wskazania, znac
                                                    normalne dawki. Nie wiem, moze z czasem to bedzie normalne, i sama z siebie
                                                    bede jadla tyle ile trzeba, a nie wiecej czy mnie. W koncu to dopiero 4
                                                    miesice. Zle odzywilam sie cale lata. Wiec skad mam to wiedziec. Sama sobie
                                                    jednak nie ufam pod wzgledem ukladania jadlospisu. Mona, pisze to tylko
                                                    dlatego, ze czuje sie przed toba do tego zobligowana. Cholernie wstydze sie
                                                    tego co bylo 4 miesiace temu. I bardzo ciezko mi sie o tym pisze. Mona nie ufaj
                                                    sobie samej pod wzgledem jedzenia - poki co.
                                                  • m_o_n_a Re: umieram nie od dzis 20.04.07, 21:53
                                                    Dobrze że teraz starasz odżywiać się zdrowo.
                                                    lubie czytać "historie"....
                                                    ech...
                                                    ED - każde. to bagno :(
                                                    dziś za dużo zjadłam:( nienawidze siebie:(
                                                    czemu nie moglam sie pohamowac:( ja chce chudnac...:(
                                                  • koniec_z_tym1 Re: umieram nie od dzis 20.04.07, 22:28
                                                    Moze temu zjadlas dzis wiecej bo byla strasznie glodna po kilku dniach
                                                    glodzenia sie? Dobrze, ze nasze ciala sa madrzejsze i rzadzi nami rowniez
                                                    biologia, instynkty - nie tylko nasza psyche - bo chyba od 15 roku zycia do 80 -
                                                    tki nie zjadlybysmy nic. Gdyby to bylo mozliwe ;)Silna wole to ty masz akurat
                                                    az zbyt mocna. Potrafisz az nadto sie pohamowac z jedzeniem i tak jesz duzo
                                                    mniej niz powinna jesc dziewczyna w twoim wieku i wiesz o tym. Nie zjadlas
                                                    wiecej, zwyczajnie zjadlas zeby dostarczyc organizmowi energi do zycia, inaczej
                                                    by sie wyladowal. Musi czasem cos zjesc ;)Wiesz co, przejde na twoja poczte na
                                                    gazecie. pl. Kontynujmy ale przez poczte - bo lekko krepuje mnie, ze ta rozmowa
                                                    jest ciagle na gorze. Czemu ta Dorka nic nie pisze?
          • kasiek-16 Re: umieram nie od dzis 21.04.07, 15:01
            Nie wiecie może czym zająć żołądek, aby nie był ciągle głodny? Nie wiem czy mam
            bulimię, ale wymiotuję od maja zeszłego roku. Nie tak znowu często, ale wszystko
            zaczęło się od książki "Przeklinam Cię, ciało". Chciałam spróbować jak to jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka