Dodaj do ulubionych

Góry i dzieci

06.03.04, 20:37
witam

Przed narodzianmi mojego syna, każde wakacje lub urlop spędząłem w górach (ku
utrapieniu mojej żony, która uważa że to przesada i chce wreszcie po kilku
latach wyjechać na Bałtyk). Mój bąbel ma 9.5 miesiąca i chciałbym pokazać
maluchowi góry jak najszybciej i go nimi zarazić tak jak kiedyś mnie zaraził
mój ojciec ku utrapieniu moje mamy też zakochanej z niezrozumiałych względów
w Bałtyjku. Mam wobec tego kilka pytań.
Od kiedy mozna dziecko zabierać w góry i jak wysokie?
Czy możecie polecic mi jakieś nosidełka? Ktore są najzdrowsze dla maluchów i
najbezpieczniejsze. Czy są typy nosidełek dostosowane do wieku.

No i ostatnie pytanie. Te pytania zadałem już na forum "góry moja pasja" ale
dostałem tylko jedną odpowiedź. Jakiś życzliwy macho psychol poradził mi
żebym się przeniósł na jakieś forum o dzieciach lub zdrowiu, a poza tym
poinformował mnie że jest szowinistyczną świnią za to bardzo męską (cytuję) i
załączył swoje zdjęcia z wyprawy na Elbrus. Chyba nie był Homoseksualistą,
który mnie "podrywa". Więc myślę, że dał mi do zrozumienia, że jako ojciec
niespełna rocznego bobasa mogę chodzić tylko na szlakach dla totalnych
ceprów. Czy wy też uważacie, że jak się zostało rodzicem (matką/ojcem) to o
górach należy zapomnieć.

Pasjonat
Obserwuj wątek
    • znayomy Re: Góry i dzieci 07.03.04, 10:36
      nie będe się rozpisywał.mamy 2 dzieci.w góry jeżdzimy zawcze pod namiot,gdzie
      pierwszy raz nasze najmłodsze było w karpaczu(3 mies)póżniej były tatrySARNIA
      SKAŁA 1377(JEDNO 16MIES. A DRUGIE 6 LAT)samego marszu było na 8 godz.byliśmy
      też na SZCZELINCU 919,to było rok póżniej.nosidełko najtańsze z regulowanym
      siedziskiem,a do tego parasolka z wózka i folia.BAŁTYK OWSZEM ALE DLA
      LENIWYCH!!!
    • netka73 Re: Góry i dzieci 07.03.04, 16:56
      hej niedzielny tatusiu!
      to tym razem ja Ci odpowiem (chyba bardziej wespre niz Ty mnie smile)
      Gory to tez moja pasja, nie wyobrazam sobie, by co najmniej raz wiosna i raz
      jesienia nie zawitac w swe ukochane Karkonosze. Jak moze pamietasz, na swoje
      Malenstwo dopiero czekamy, ale juz jestem pewna, ze bede chciala, by Mala
      zakochala sie w gorach, jeziorach i kajakowaniu tak samo jak ja smile) Jestem w
      100% przekonana, ze to sa dobre pomysly. Co do sprzetu (nosidelka) nic ci nie
      poradze - pewnie wazne, by mialo tez wygodne, grubsze szelki, to w koncu
      dluzsze wyprawy. A dla psychicznego wsparcia dodam, ze widzialam juz takie
      maluszki jak Wasze wesolo usmiechniete w gorach (no, moze nie masowo), zas
      podczas ostatnich wakacyjnych podrozy, gdy to juz bylismy w ciazy i bylismy
      przeczuleni na temat dzieci, zawazalismy wrecz TLUMY rodzicow z niemowlakami na
      campingach, pod namiotami, etc.

      pozdrowionka dla wszystkich rodzicow - turystow smile)
    • mama_kasia Re: Góry i dzieci 07.03.04, 22:13
      Maciek miał 11 m-cy, gdy był z nami pierwszy raz w Bieszczadach.
      Była jesień, mokro i zimno, ale na Haliczu byliśmy. Ania miała
      rok, gdy wywieźliśmy ją pierwszy raz w Bieszczady. Złapała
      trzydniówkę, ale gdy minęła jej gorączka weszliśmy na połoninę.
      Gabrysia miała 5 m-cy, gdy weszliśmy wszyscy na Bukowe Berdo.
      Było to w zeszłym roku i Maciek wtedy zebrał swoje pierwsze p-kty
      do książeczki GOT (taka mała zachęta do wędrowania - sprawdziła się).
      Tak jakoś się złożyło, że dzieci zaczęły swoje bycie w górach od
      Bieszczadów, ale byliśmy też z nimi w Tatrach, Górach Stołowych,
      Beskidzie Żywieckim, Karkonoszach, Alpach.
      Mamy nosidełko ze stelażem na plecy - produkowane przez VauDe.
      Alpinus produkuje jego odpowiednik. Gabrysia "wędrowała" w nosidełku
      na brzuchu. A czasami było tak, że mąż miał Gabrysię w nosidełku z przodu
      i Anię w nosidełku z tyłu. Dobrze, że Maciek już chodzi sam.
      To, że jesteśmy tylko raz w roku w górach, wynika raczej z odległości (mieszkamy na północy Polski) i braku czasu, a nie z tego, że mamy dzieci.
      O naszym wędrowaniu możesz przeczytać na stronie naszej rodziny
      www.budysie.republika.pl
      Kasia
    • libra.alicja Re: Góry i dzieci 08.03.04, 11:40
      Zanim zostaliśmy rodzicami, dużo podrózowalismy, zwiedzalismy zabytki Europy,
      ale nie moglismy sobie odmówic przynajmniej dwa razy w roku pobytu w Tatrach
      (intensywne chodzenie, także zimą), oczywiscie poza sezonem. Dodatkowo na
      weekendy mniejsze wycieczki w Karkonosze lub Góry Stołowe.
      Jeszcze w 7-mym miesiącu ciąży chodziłam z plecakiem (malutkim) po Tatrach.

      Jak urodziła się Basia (teraz 2 lata i 4 m-ce) jeździliśmy w Góry Stołowe (mamy
      blisko z Wrocławia), chodziliśmy na małe wycieczki z wózkiem (solidny na dużych
      pompowanych kołach), bywało jednak, że momentami trzeba było go nieść.

      Jak tylko Basia zaczęła pewnie siedzieć, kupilismy nosidło Alpinusa (używane) i
      zaczęły się prawdziwe wycieczki. Latem nawet kilkugodzinne, bo co za problem
      przewinąć na kocyku i nakarmić piersią (jaka to przyjemność - karmienie na
      łonie natury z widokiem na górysmile).
      Jak Basia już chodziła, wypuszczaliśmy ja "na popas", a potem znów do nosidła i
      w drogę. Najczęściej zasypiała po drodze, dlatego dobrze jak nosidło można
      odchylać do pozycji półleżącej, chociaż było to wtedy mniej wygodne dla męża.

      Zaznaczam, że zawsze mieliśmy bazę do wycieczek, nie przerobiliśmy jeszcze
      namiotu i spania w schroniskach i raczej już nie przerobimy, bo rodzeństwo w
      drodze.

      Na pierwsze wyprawy radzę mniejsze góry, żeby zobaczyć jak maluch reaguje na
      zmianę ciśnienia. Najważniejsze jest dobre nosidło (ale dziecko musi juz pewnie
      siedzieć samo i im młodsze tym krócej), najlepiej z siateczką na plecach, mniej
      się pocą plecy noszącego, a przecież to kilkanaście kg ciężaru.

      Mniej męczące są trasy bez trudnych momentów (typu wspinanie, łańcuchy) i
      łagodne szlaki, żeby np. nie schodzić stromo, gdzie nosiłdło podskakuje mocno
      przy każdym kroku.

      Życzę wspaniałych wycieczek i jesli masz pytania, to bardzo proszę.
    • mamao2 Re: Góry i dzieci 08.03.04, 13:19
      Mieszkam w Beskidach i od wiosny do jesieni większość weekendów spędzamy na
      górskich wycieczkach razem z dziećmi/obecnie 6 i 8 lat/.Kiedy miały kilka
      miesięcy wybieraliśmy niższe partie,gdzie można było dotrzeć np.wózkiem ,doliny
      i hale/w Tatrach/ lub te szczyty, na które można wjechać kolejką.
      Teraz dzieciaki są wytrawni traperami - im trudniejsza trasa tym dzieci są
      bardziej zadowolone/niebezpieczne skały w Tatrach pociągają ich bardziej niż
      nasze Beskidy/. Nie oznacza to jednak, że nie lubimy morza - ok. 2 tygodni
      rocznie spędzamy nad morzem - zmiana klimatu jest przecież ważna!
      Nie rezygnujcie z aktywnego wypoczynku, ale polecam również nadbałtycki
      piasek...
      Pozdrawiam!
    • shuriken Re: Góry i dzieci 09.03.04, 12:18
      Najwyraźniej będę nieco odstawał od ogółu, ale co tam...

      Ja też uwielbiam góry, zwłaszcza wysokie, z turniami, łańcuchami i takimi tam wink Ale
      pierwsze wakacje z dzieckiem spędziliśmy nad morzem i nie tylko z powodu "jodu w
      powietrzu". Po prostu uważamy, że wyprawa w góry, zwłaszcza te większe, ze
      szkrabem nie umiejącym chodzić nie będzie dla niego wielką atrakcją, a dla nas na
      pewno byłaby to większa mordęga niż wypoczynek (którego po pierwszych,
      nienajlżejszych miesiącach rodzicielstwa bardzo potrzebowaliśmy). To oczywiście
      nasza prywatna opinia, ale w niczym to jej nie umniejsza smile

      Generalnie na Twoim miejscu wybierałbym niższe, krótsze szlaki i okresy w miarę
      stabilnej aury. Nie chciałbym znaleźć się z niemowlęciem, choćby i w najlepszym
      nosidełku, na szlaku w momencie załamania pogody. Dorosły jakoś sobie poradzi,
      ogrzeje się, ale co zrobisz z maluszkiem? Kwestia różnicy ciśnień też jest ważna -
      zalecałbym dłuższą niż zwykle adaptację, żeby organizm dziecka przestawił się na
      mniejsze stężenie tlenu.

      Co do nosidełka, to najlepiej stosować je, gdy maluch już pewnie siedzi. Wcześniejsze
      stosowanie nosidełek "miękkich", tzn. takich zawieszanych na brzuchu, moim
      zdaniem nie ma sensu w warunkach górskich. Nosidełko ze stelażem powinno być
      dobrej jakości, z osłoną na głowę (od słońca czy deszczu), siatką na plecach i
      możliwością stabilnego postawienia na podłożu.

      Miłego wędrowania smile
    • libra.alicja Re: Góry i dzieci 09.03.04, 22:39
      To ja jeszcze dopiszę jedną rzecz.
      Wydaje mi się, że mozemy sobie pozwolić na ciekawsze wycieczki właśnie z
      młodszym dzieckiem, bo jak będzie miało 4-5 lat, to w nosidle już nie będzie
      chciało siedzieć (zresztą to byłby już powazny ciężar do noszenia), a na
      samodzielne maszerowanie po szlaku chyba jest za wcześnie. Wtedy zostaną małe
      wycieczki spacerowe.
      Radzę korzystać póki pociecha mniejsza (oczywiście dostatecznie duża na
      wycieczki w nosidle), pośpi po drodze i jest w miarę lekka.
      • mamao2 Re: Góry i dzieci 10.03.04, 07:17
        4-5 lat za wcześnie na samodzielne maszerowanie?! Nie wiem ile energii mają
        wasze dzieci, ale moja córka miała 15 m-cy i sama tutptała/pusty wózek pchał
        tatuś/ na szczyt ponad 900m. Syn owszem był bardziej wygodny w tym wieku, ale
        jak to mężczyzna /myślę, że nikt się nie obrazi.../
        W wieku 4-Paweł i 6-Aneta zdobywali tatrzańskie "góreczki" i wcale nie byli
        jedynymi małymi dziećmi na szlakach. Może nie doceniamy mozliwości naszych
        pociech?
        Pozdrawiam! Być może spotkamy się kiedyś w górach...
        • libra.alicja Re: Góry i dzieci 10.03.04, 18:09
          mamao2 napisała:
          > 4-5 lat za wcześnie na samodzielne maszerowanie?! Nie wiem ile energii mają
          > wasze dzieci,

          Ja też nie wiem, bo córka ma dopiero 2 latka i 4 m-ce, ale tak mi się wydaje
          obserwując dzieci znajomych.
          Jesli jest inaczej i nie będziemy musieli rezygnować z ciekawszych wypraw, to
          wspaniale!

          Nie chciałabym jednak zmuszac dzieci do kulkugodzinnego marszu (bo nie mówię o
          małych trasach), to może być dla nich męczące i nudne. Poza tym idzie się wtedy
          bardzo powoli, to z kolei dla mnie jest nieciekawe.
          Zobaczymy, jak będzie, na razie możemy chodzić tak, jak lubimy, bo mała siedzi
          grzecznie w nosidle i to my decydujemy, jakim tempem idziemy.
          • mamao2 Re: Góry i dzieci 11.03.04, 09:05
            Coś mi się wydaje, że każdy musi "na sobie" wypróbować jak to z tymi dziećmi w
            górach - moje smyki lubią chodzić/to byłby koszmar brać dzieci w góry i potem
            je nosić np."na barana"/ i sami nie chodziliśmy chyba tyle co teraz chodzimy z
            dziećmi. Oczywiście wszystko musi być w granicach zdrowego rozsądku-nie
            wybrałabym się z dziećmi w góry z bigplecakiem, żeby nocować w schroniskach i
            wędrować sobie tylko szczytami. I tak dość spory plecak trzeba nosić mając
            dzieci, żeby zabezpieczyć kilkugodzinną wyprawę!
            Nasze wyprawy zawsze są bardzo dobrze zaplanowane/obowiązkowo musi byś
            schronisko na trasie powyżej 4 godzin!/
            Rzeczywiście trochę wolniej trzeba chodzić, ale jak rodzicom /niestety
            wciąż/lat przybywa to nawet nie przeszkadza specjalnie...
            Pozdrawiam serdecznie wszystkich wędrowniczków!
            p.s.latem oczywiście wybierzemy się tradycyjnie nad morze...
            • mamaweronki Re: Góry i dzieci 11.03.04, 14:15
              My pierwszy raz wybraliśmy sie z Weroniką w góry -Beskid Sląski w zimie jak
              miała pół roku. Jeździliśmy wtedy z wozkiem po wyjeżdżonych szlakach i mimo
              sporego mrozu opatulona w wózku nie marzła. potem pojechaliśmy w maju jak miała
              8 mies w Beskid Niski i w Bieszczady. W nosidle na brzuchu "weszła"min na
              Rawki. W miedzyczasie również w takim nosidle zaliczyliśmy góry Swiętokrzyskie,
              a zanim skończyła rok byliśmy w Karkonoszach gdzie wchodziliśmy na śnieżkę, ja
              już byłam w 2 ciąży, a spaliśmy w namiocie na campingu w Karpaczu. Jak miała
              1,2 w październiku byliśmy w pieninach.Teraz czekamy na naszą kolejną latorośl
              (już za 4 dni wg wyliczeń)i już planujemy wyjazd w góry na majowy weekend-a już
              na pewno na wakacje. I nosimy się z kupnem nowego nosidła ze stelażem, o którym
              marzę od początku łażenia z Weroniką.Acha, jak wędrowaliśmy po górach to
              zazwyczaj ja ją nosiłam(dopóki nie zaszłam w ciążę), bo w trakcie wędrówki mała
              często sobie cyckała i szybko zasypiała. Tak więc jak wiadać da się jeździć z
              maluchem w góry.
              A z morzem to mamy taki luksus, że obie babcie mieszkają nad morzem więc
              jesteśmy conajmniej 12razy w roku. I nie przepadamy za leżeniem na plaży-dla
              nas jest to dużo bardziej męczące niż łażenie po górach.
              życzymy cudnych wędrówek i pięknych widoków, pozdrawiamy
    • nie.dzielny.tatus Re: Góry i dzieci 13.03.04, 10:44
      Moi drodzy, dziękuję za wszystkie rady i zachęty. nosidełka już szukamy, a
      właściwie teraz szuka moja żona. Swoją drogą jeśli ktoś z was jest
      Lodzermenschem, to czy wiecie czy w Łodzi są jakies sklepy gdzie byłby duży
      wybór. Nawet sklepy GO Sport i Alpinusa mają po jednym nosidełku i to kiepskim.

      W maju na długi weekend jedziemy w Beskidy, bo to tylko 3,5 h Gierkówką, a
      nasze szczęście nalezy do dzieci, które w samochodzie wrzeszczą a nie spią. Ale
      w czerwcu/lipcu sprawię przyjemność mojej żonce i pojedziemy nad Bałtyk (czy
      zatęsknie do mojego biurka w pracy).

      Swoją drogą, kocham moje miasto - jestem pół Ślązakiem pół Lodzermenschem od
      kilku pokoleń - ale zazdroszczę wszystkim tym , którzy mieszkają na południu
      Polski, bo mogą być tak często w górach. mieszkanie w geograficznym środku
      Polski ma to do siebie, ze wszędzie jest tak samo daleko.

      A tobie Anetko rocznik 73, jeszcze za chwilę odpowiem, (chyba, ze się Marek
      obudzi), nad odpowiedzią tą myslałem cały dzień, ale jak ją w zeszły weekend
      napisałem, to nasz admin poinformowałmnie ze przekroczyłem limit czasu i kazał
      się ponownie zalogować i moje pół godziny szlak trafił, no to się zirytowałem i
      połozyłem spać.

      Długo nie odpowiadałem bo przez cały ydzień wracałem po 21 z pracy.

      Dzięki Tatuś Marka
      • johana2 Re: Góry i dzieci 19.03.04, 14:21
        Niedzielny Tatusiu! Też jestem z Łodzi i też szukam nosideła, takiego
        porządnego. Nie musi być nowy. Będzie w razie czego, jak mój 3 letni maluch
        odmówi posłuszeństwa w górach. Jedziemy z nim na Słowację. Uwielbiam góry, a
        nie byłam już tam kilka lat i chcę się dobrze przygotować. Daj znać, jak już
        zrobisz odpowiednie zakupy - gdzie i jakie sklepy z ekwipunkiem są w Łodzi? Też
        szukam i nie mogę znaleźć>
        Pozdrawiam :Lodzermanka z urodzenia i duchowo też
    • anek.anek Re: Góry i dzieci 19.03.04, 16:05
      Jesli chodzi o nosidełka to osobiście polecam carrimora. Testowaliśmy też
      pożyczone nosidełko alpinusa, ale niestety po kilku wyprawach urwał się jakiś
      pasek (nie wplynęło to na bezpieczeństwo, ale źle świadczy o firmie). Obydwa
      zakładane na plecy na stelażu z pojemną kieszenią na drobiazgi. Super wygodne.
      Niestety nie są tanie (kilkaset złotych), ale na pewno będą służyły jeszcze
      przez jakiś rok czy może nawet dwa (zależy od wielkości i wagi dziecka).
      Oczywiście nie powinno się zbyt długo w nim trzymać dziecka bez ruchu, trzeba
      robić częstsze przerwy i wyjąć malucha żeby sobie rozprostował kręgosłup.
    • mamuna2 Re: Góry i dzieci 26.04.04, 22:27
      My mamy nosidełko mothercare. Nie nadaje się do wyczynowego wspinania czy
      spacerów na trasach ze skomplikowanymi łańcuchami ( można zahaczyć stelażem
      bądż kółeczkiem) ALE...nosidełko ma kólka i po postawieniu na ziemi zamienia
      się w wózek z koszykiem na dole, ma daszek przeciwsłoneczny i solidną folię
      przeciwdeszczową. Jest świetne na górskie trasy rekreacyjne i trasy leśne czy
      na mokradłach, gdzie wózek nie ma wjazdu lub trasę mieszaną leśne
      wertepy+asfalt.Pozdrawiam M.
    • slimak13 Re: Góry i dzieci 01.05.04, 16:29
      Z dzieckiem w góry trzeba!!! byliśmy z dwuletnim dzieckiem w Wysokich Tatrach
      na Słowacji. Najważniejszy jest dobry plan wyprawy i łatwiej jest, kiedy się
      jedzie z wiekszą grupą znajomych, nawet nie - rodziców. Wtedy mozna się dzielić
      i bardziej zmęczeni idą spokojniej, a wyczynowcy szaleją. Słowację polecamy,
      bo kwatery czyste, bezpieczne i niedrogie. Nosidełko musi szelki wewnętrzne
      dla dziecka, być lekkie i wcale nie musi być marki Alpinus. My mamy polskie i
      tanie i nie narzekamy. Kupiliśmy w sklepie z wózkami i ubrankami, a nie w
      typowo sportowym.Mąż mnie tu cały czas popiera i zaznacza, że z dzieckiem MOZNA
      iść w góry. Córka jest zachwycona. Z rocznym też chcieliśmy jechać, bo to mniej
      dźwigania,ale nam nie wyszło. Ja też czasem nie nadązam za górską pasją męża,
      wtedy wybieram łatwiejszy szlak, albo zostaję z dzieckiem i byczymy się na
      kocyku. W tym roku znów ruszymy.
      • mmarcel Re: Góry i dzieci 06.05.04, 12:23
        Hej!
        Też się dopiszę...razem z mężem jesteśmy miłośnikami Tatr (poruszyłam ten wątek
        na forum eDziecko/Wakacje). Odkąd sie znamy jeździmy w Tatry. Jak byłam w ciąży
        też nie mogliśmy sobie odmówić wyjazdu choć mieszkamy w Gdańsku i nie mamy
        samochodu. Najwyższy punkt jaki wtedy zdobyliśmy to przełęcz Krzyżne
        (2160mnpm). Rok temy jak nasz synek miał 5,5m-ca oczywiście wybraliśmy się w
        Taterki. Mały spacerował w nosidełku na brzuchu taty-spał smacznie jadł cycusia
        na szlaku-przewijaliśmy go na karimacie. Zaszliśmy pod Giewont (łańcuchy sobie
        darowaliśmy).Później niestety spadł snieg(01.09.03) i przebieranie na trawie
        było niemożliwe-konieczne stały się szlaki od schroniska do schroniska.
        Spotkaliśmy się z wieloma pozytywnymi opiniami co ciekawe starszych ludzi-m.in.
        że zaszczepimy małemu miłość do gór. Synek nam sie zahartował i myśle,że
        wycieczki bardzo mu sie podobały-dużo spał i nie marudził a z natury to
        straszny krzykacz.
        W tym roku oczywiście też się wybieramy.Zakupiliśmy już nosidło Alpinusa (ważne
        żeby miało pasy),z kórego jesteśmy zadowoleni-mały lubi w nim przebywać i spać.
        No i w tym roku już na camping!
        Najwazniejsze żeby znać góry i wiedzieć co może nas spotkać (załamania
        pogody!!!) I oczywiście wycieczki muszą być przemyślane... POZDRAWIAM i do
        zobaczenia na szlaku!!
        OLA mama MARCELKA
    • ania-d Re: Góry i dzieci 06.05.04, 23:59
      Odpowiem Ci jako trochę zapalona góralka i trochę teraz morska.
      1. Po pierwsze akurat nie zakładaj, że zarazisz swoje dziecko górami, bo jak Ci
      się nie uda to będziesz rozczarowana.
      2. Twoja żona może być przeciw, bo:
      -tak, jak więszość kobiet uważa, że tylko ona potrafi, a Ty nie.
      -ja też uważałam, że dziecko z moim mężem w górach ( i nie tylko) zginie
      -może Twoja żona nie miała szansy przekonać się, jak piękne są góry (tu wykazał
      się mój mąż)
      3. Nosidło w góry musi być profesjonalne (takie jest moje zdanie). Chodzi o
      wygodę, bezpieczeństwo dziecka i Twoje. Ja po licznych testach mam deutera. Są
      też Alpinusa. szczegóły gdzie i jak na priva.
      4. Zalecenia mówią, że dziecka nie powinno się wywozić powyżej 2500 , a i
      wówczas potrzebna jest aklimatyzacja.
      5. W górach potrzebna jest uwaga ze względu na pogodę. Ostre powietrze, spadek
      ciśnienia wraz ze wzrostem wysokości. Nie polecam nie zaprawionemu maluchowi
      jeżdżenie kolejkami na duże wysokości. Prywatne doświaczenia z moich dzieci też
      na priva.
      6. Tego fragmentu nie pokazuj żonie. Ty także musiz być peiwien, że np nie
      spadniesz podczas wspinaczki itd. Góry znasz, więc wyobraźnię masz.
      7. Ludzie z dziećmi jeżdżą i żyją. A to specjalnie dla żony. nie macie żadnej
      gwarancji, że np. maluchowi spodoba się morze. Znam takie dzieci koleżanek,
      które np. dwa tygodnie przesiedziały w krzakach przy plaży, bo tak bały się
      wielkich piaskownicy i wanny. Co do wody, to wiele dzieci nie zanuża nawet
      czubka palca. Tylko moja córcia wcześniak, eldwo raczkująca zanurzała się po
      szyję.
      8. Taki wiek przed chodzieniem i pelną kuchnią jest naprawe super. Maluch w
      górach nie ucieknie. Można wdrożyć zupkę. A potem, to tylko jęki, dlaczego na
      kasprowym nie ma MacDonalda i gdzie się podziała cola na Krzyżnem.smile)
      9. My co roku jźdximy i tu i tu ( właściwie ja z dwójką i żałuję w Tatrach, że
      córcia jest taki słaby piechur). teraz nie daję rady jej już nosić.
      10. Służę poradami z własnych wypraw na priva. Nie zamierzam nikomu doradzać i
      odradzać, ale mogę tylko gorąco namawiać. Góry są super (ale morze też).
      Ania
    • nie.dzielny.tatus Re: Góry i dzieci 08.05.04, 22:07
      Moi drodzy,

      Właśnie wróciliśmy z Beskidów i mogę podzielic się pewnymi doświadczeniami.
      Kupiliśmy nosidełko z internetu firmy aak z Krakowa www.aak.pl sprawdziło się.
      Pozytywne doświadczenia. Mareczek był gwaizdą każdego schroniska, a tutuś
      (choćby i niedzielny) karmiący niespełna rocznego bąbelka wzbudzał ciepłe
      spojrzenia u wszystkich ładnych turystek. Marek nosidełko zaakceptował, spał w
      nim, ale tego się spodziewałem, bo chłopak lubił spać u tatusia (tylko) w tzw.
      miękim nosidełku. Kolejka na Szyndzielnie wzbudziła prawdziwą radość i
      fascynację naszego bąbla. Moja żona też była radosna.

      Negatywne doświadczenia. Marek pobyt w nosidle akceptował maksimum przez 3-4 h
      wliczając półtoragodzinny sen (myślę ze i tak wykazał się dużą cierpliwością)
      potem roznosiła go energia i trzeba było robic bardzo długie przerwy na
      chodzenie za rączkę.
      Marek jest na etapie nauki chodzenia, sam zrobi pięć -sześć kroków a potem
      siada, bojąc się własnej odwagi. Jednakże uwielbia być trzymany za rączkę,
      wtedy czując się pewnie przedrepcze nawet 200 metrów. Problem w tym, że rodzice
      też drepczą ino że w pozycji narciarskiej. Normalnie to żaden problem, ale po
      kilku kodzinach dzwigania kloca w nosidełku w górach, chodzenie w pozycji
      narciarskiej powoduje ból kręgosłupa (gdzie te 20 kilogramowe plecaki które się
      dzwigało na studiach). Rodzice po powrocie są lekko zmęczeni (a moze bardziej)
      a Bąblisko akurat wtedy rozsadza energia - oj to sprawdzian dla rodziców.
      Dlatego po powrocie najczęściej powtarzanym zwrotem było "kochanie teraz ty się
      nim pozajmuj". Człowiek chce w schronisku lub po powrocie zaliczyć browara i
      poczuć jak mu się zakwasy tak miło z piwem mieszają a tu nic z tego. Wniosek z
      tego taki, iż w góry najlepiej zabrać babcie lub nianię - żartuję, albo takie
      dziecko, które jeszcze nie chodzi lub właśnie nauczyło sie chodzić.

      Nie wiem czy to pozytywne czy negatywne doświadczenie. Od kolejki na
      Szyndzielnię Babel był bardziej zafascynowany jazdą naszym PKSem od zejścia ze
      szlaku do parkingu oraz ..... kijem od szczotki, który wypatrzył w sklepie,a
      który jako pamiątka z Beskidu Żywieckiego pojechał z anmi do Łodzi. No ale
      Marek jest niepoprawnym wielbicielem wszytkich mopów szczotek, rur od odkurzaca
      etc.

      Generalnie to jestem bardzo zadowolony. Pozdrawiam
      • sugar_mama_danielcia Re: Góry i dzieci 10.05.04, 11:24
        Witaj,
        Mysmy zabrali naszego synka do Zakopanego jak skonczyl 3 miesiace.
        Zaopatrzylismy sie w trojkolowiec, nosidelko i ruszylismy na podboj dolin. BYl
        wtedy kwiecien i bylo bardzo fajnie, choc troche slisko. W zwiazku z tym
        dziecko wiekszosc czasu spedzalo w wozku. Bylo juz cieplo choc lezal jeszce
        snieg i na trasach spotykalismy bardzo duzo rodzicow z takimi maluszkami.

        Uwazam, ze taki wyjazd byl swietnym pomyslem. Dziecko mialo bardzo dobry humor,
        bylo pogodne, dostalo wspanialego apetytu. Nawet nie zaszkodzila mu zmiana
        pieluchy pod golym niebem, w otoczeniu snieznych Tatr smile)

        Slyszalam wiele 'babcinych' rad na temat szoku jaki moje dziecko dozna ze
        wzgledu na zmiane cisnienia i klimatu. BZDURA. Uwazam, ze takie powietrze z gor
        jest wspaniala rzecza, ktora mozemy podarowac miejskim dzieciom w kazdym wieku.

        Pozdrawiam
        Sugar
        • mmarcel Re: Góry i dzieci 10.05.04, 23:21
          Drodzy Rodzice!
          Jeśli macie ochotę poopowiadać o Waszych wyprawach zapraszam na Forum
          Prywatne/Tatry-góry!. POZDRAWIAM
          OLA

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka