Dodaj do ulubionych

żagle a 2,5 mies. dziecko

20.03.05, 14:32
Witam, mam pytanie do bardziej doświadczonych mam niż ja. W sierpniu
wybieramy się na Mazury na kilka dni popływania po jeziorach. Nasz synek,
który jeszce siedzi w moim brzuchu smile) będzie miał wtedy ok. 2,5 miesiąca.
Pytam więc czy któras z Was pływała z takim małym dzieckiem i jakie ma
doświadczenia, czy jest to dobry pomysł i możliwy do zrealizowania.
Przesledziłam juz archiwum postów na temat wakacji z dzieckiem, ale nikt nie
pisał o żaglach, tylko o morzu i górach. Proszę więc o rady, spostrzeżenia i
sugestie na w.w temat.
Pzdrw. Dorota
Obserwuj wątek
    • arcchie Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 20.03.05, 14:56
      Polecam ten link:

      www.zeglarstwo.3miasto.pl/dziecko/dziecko.html
      Kilka informacji jest także w tym wątku na pl.rec.zeglarstwo:

      niusy.onet.pl/niusy.html?t=artykul&group=pl.rec.zeglarstwo&aid=34272569&q=areksieczek

      Pozdrawiam
      ARc'chie
    • isa2 Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 20.03.05, 14:57
      Wiem, ze moi znajomi wyjezdzali z tak malenkim dzieckiem, np. nad jeziora lub
      nad morze, ale raczej do hotelu lub do 'domkow'. Ja osobiscie nie wyobrazam
      sobie takiej wyprawy. Musisz zabrac ze soba mnostwo rzeczy, nie mowiac o tym,
      ze taki dzieciak moze zachorowac w kazdej chwili i co wtedy??? Teraz wydaje Ci
      sie to, moze nadopiekuncze. Ja tez myslalam, ze pojade w tym roku z moim
      synkiem na splyw kajakowy i pod namiot (a bedzie mial latem rok), ale juz wiem,
      ze to nierealne. Pampersy, kapanie, sloiczki z jedzonkiem itp. Nie wspomne, ze
      2,5m po porodzie to ja sie jeszcze bardzo zle czulam, bylam baaardzo zmeczona.
      Nie byloby mowy o rzadnym wyjezdzie sad.
      A co z pozostalymi jak dziecko bedzie plakalo w nocy?? A pozatym, pewnie ktos z
      Twoich znajomych pali, przeciez nie zrezygnuje z tego podczas rejsu sad
      Ojej, alez to brzmi pesymistycznie, ale wydaje mi sie, ze tak wlasnie wyglada
      rzeczywistosc.
      • marysia_p Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 20.03.05, 15:37
        ....tak,tak..najlepiej zamknac sie w szklanej wiezy i przeczekac az dziecko
        skonczy co najmniej 3 lata...
        • isa2 Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 20.03.05, 17:26
          jezeli Ty masz inne doswiadczenia to gratuluje. Ja mam wlasnie takie, wiec je
          opisalam. Jezeli natomiast jeszcze nie masz dziecka to poprostu sie nie
          wypowiadaj.
      • tuskas Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 26.06.05, 18:12
        W swoim czasie prowadziłam spływy kajakowe (byłam przewodnikiem grup
        kajakowych). Najmłodszym uczestnikiem, jakiego miałam w grupie był 10
        miesieczny chłopiec. Wybrali się razem z mamą i siostrą (wtedy niewiele ponad 3
        lata) na dość trudny szlak jak na pierwszy raz, bo na Rospudę. Nie przepłynęli
        dopiero ostatniego odcinka (ze Świętego Miejsca do Augustowa), bo nie ma
        możliwości się zatrzymać ani na karmienie Malucha, ani na wysikanie starszej.
        W tym roku sama zostałam mamą. Moja Zuzia we czwartek skończyła 2 miesiące i
        zastanawiamy się, gdzie pojechać na wakacje. Mazury to chyba za daleko od
        Warszawy, co o tym sądzicie??
    • czolk Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 25.06.05, 20:55
      Pytam po raz kolejny, teraz już z dzieckiem przy piersi. Piszecie o planach
      wakacyjnych, więc może też któras z Was wybiera się na Mazury i wie więcej o
      żeglowaniu z maluchem niż ja. Proszę o opinie.
      Dzienx.
      • agawa75 Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 25.06.05, 21:24
        Rozne rzeczy robilam osobiscie (zagle, rafting, skoki spadochronowe,
        windsurfing), wiec naleze raczej do ludzi otwartych na takie rozne eskapady,
        ale z tak malym dzieckiem nie wybralabym sie na lodki... Wiem, ze to sie rzadko
        zdarza, ale jak Wam sie zaglowa wywroci (w zeszlym roku znajomi mieli taka
        przygode). Moze lepiej pojechac do pensjonatu i chodzic na spacerki... Ale to
        tylko moje zdanie, niedoswiadczonej jeszcze Mamusi wink
      • jusienka Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 26.06.05, 12:19
        My mamy Karine i tez kiedys mielismy w planach wybrac sie na nia z malenka
        Maja. Plany zweryfikowalo zycie - zanim sie wybralismy maz pomagal ratowac na
        wodzie rodzine i dziecko (jakos dwulatka), ktorym lodka sie wywrocila. Na
        szczescie dziecko mialo kapok. Rodzice w slowach podzieki mowili: jak dobrze,
        ze corcia zostala w domu z babcia. Corcia okazala sie byc trzymiesieczna
        dzidzia. To nas skutecznie przekonalo zeby poczekac, mimo ze Karina niby nie
        przewracalna...
        Pozdrowienia.
      • nospa2 Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 27.06.05, 09:55
        Jadę na jeziorak z dwulatką, znajomi z 9 miesięcznym dzieckiem.Porobiliśmy
        pewne założenia - pływamy tylko przy sprzyjających warunkach
        - tylko 2-3 godzin dziennie ot tak dla zmiany krajobrazu
        - zawsze mamy pełny bak paliwa żeby dotrzeć szybko do miasta w razie czego
        - mycie dziecka tego młodszego w jeziorance ale gotowanej (na szczęście dużo
        wody nie trzeba)
        - modlimy się o dobrą pogodę bo dzieci na jachcie nie wytrzymają długo ( w
        twoim przypadku małej też nie będzie przyjemnie w dusznym jachcie ale chociaż
        nudzić się nie będzie)
        Pierwsze wakacje spędzalićmy z Zuzią (miała 3 m)w wynajętym domku z tym że
        pozostawialiśmy małą cioci pod opieką i można było poszaleć na omedze tak dwie
        trzy godzinki.W sumie nie było źle chociaż były to pierwsze w życiu wakacje
        spędzane w ten sposób na jednym miejscu. Nie chcę straszyć ale nam przydażyła
        się jedna nieprzyjemna sprawa przyszedł jakiś kryzys laktacyjny i okazało się
        że nie mam czym karmić małej i było mi strasznie ciężko same rozmowy na telefon
        z położną,doświadczonymi mamami niewiele pomogły.Uważam że grunt to dobre
        podejście i wszystko da się zrobić.Jedziemy na jeziorak bo wszedzie
        blisko,jeden akwen,pięknie,mało ludzi(dzieci nie zasną jak w porcie
        dyskoteka,tak jak na WJM),dużo gospodarstw agroturystycznych (można skorzystać
        z pralki)nie ma mostów i lin energetycznych (nie trzeba kłaść masztu),pływają
        tam tylko emeryci i ludzie z dziećmi,tak mniej rozrywkowo jest niż na Mazurach
        i czyściej na brzegach.i jest taki krem na komary kleszcze itp dla maluszków od
        pierwszego miesiąca życia kupiłam go w aptece nazywa się moustidosse czy jakoś
        podobnie,a do kąpania fajny jest taki malutki dmuchany pontonik czy basenik
        zamiast wanienki.Jeżeli będziecie tylko we trójkę to weź pod uwagę że jedna
        osoba zajmuje się dzieckiem to druga może sobie nie poradzić z prowadzeniem
        jachtu szczególnie w czasie manewrów w porcie, przy podejściach do brzegu,
        odejściach lub nie przewidzianych sytuacjach.
    • iwka901 Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 25.06.05, 21:00
      hmmm ... przecież bedzie okropnie wiało, jesteś pewna , ze dziecku sprawi to
      taką przyjemność jak Tobie? watpię...
      • balba_77 Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 25.06.05, 22:32
        Zazdroszczę planów i mam nadzieję że się powiodą smile)
        Jako mama mająca świeżo w pamięci to jaka była moja (dodam że mało wymagajaca,
        mało płaczliwa i pogodna istota) Julka kiedy miała dwa miechy, powiem tak, że
        ja sobie takiego wyjazdu nie wyobrażam jako przyjemności. mam nadzieję że się
        mylę. Zresztą twoje plany zweryfikuje rzeczywistość juz niedługo i sama
        będziesz w stanie powiedzieć czy to jest realne czy nie. Co do masy rzeczy
        potrzebnych dziecku to wszystko jest kwestią podejścia i z praktyki wiem ze nie
        potrzeba ich aż tyle, ale na pewno trzeba się wykazać niezłym zmysłem
        taktycznym.
        A jako żeglarka, to zazdroszczę, zazdroszczę i zazdroszczę............
        i powiem tak, że jak łajba duża i łatwa w obsłudze, czyli coś w stylu Tango
        albo Morsa itp itd, to pewnie sama bym się pokusiła wink Tylko żeby jeszcze
        wiatr raczył w rufę zawsze wiać coby stabilnie było wink bo jakoś sobie nie
        wyobrażam ostrch pochyłów i niemowlęcia dwumiesięcznego. No i jeżeli wybierasz
        się w małym rodzinnym składzie to Ok ale jeżeli ma być dużo osób na łódce to
        będzie to chyba dosyć kłopotliwe dla wszystkich.
        Ciekawa jestem czy mazurskie komary oszczędzają takie Maluchy, bo takiego Malca
        to nawet wypsikać niczym nie można.
    • magdalenamk Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 25.06.05, 23:05
      Żeglowałaś kiedykowiek? Bo jeśli nie, to Twoje wyobrażenie o żeglowaniu na
      pewno nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.
      Ja tego nie widzę ale na szczęście to nie dotyczy mojego dziecka. To bedzie
      męka i dla Ciebie i dla malucha. Mam nadzieję, że ten pomysł zweryfikuje życie.
      Wiem, ze ludzie zabierają maluchy w różne miejsca, ale ja bym akurat nie
      zabrała dziecka na zaglówkę.
      Warunki sanitarne na Mazurach są marne, chyba, że przybijesz w Wierzbie albo w
      Sztynorcie.
      Jakość wody pozostawia wiele do życzenia, Ty do tego będziesz ją zmieniać
      codzień. Co jeśli maleństwo się uczuli?
      Jak ochronisz takiego malucha od wszędzieobecnego słońca?
      Co jeśli zawieje mocniej?
      A co jeśli żaglówka się wywróci? Ty umiesz pływać, ale maluch jest bez szans.
      Co jeśli będziesz potrzebowała się skontaktowac z lekarzem?
      • iwka901 Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 25.06.05, 23:09
        no dokładnie, co będzie jak żaglówka sie wywróci, lub będą mocne przechyły...???
        Wiem, ze to Twoje dziecko, ale chyba ryzykujesz.
        • balba_77 Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 26.06.05, 09:04
          hmmmm... Czolk a Ty żeglowałaś chciaż trochę w życiu?
          Bo jak jesteś "zielona" w temacie i jest to tylko taki kaprys to faktycznie
          lepiej sobie odpuść.
    • aniazm Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 26.06.05, 09:10
      w lipcowych ŻAGLACH jest płytka DVD z filmikiem 'dziecko na żaglówce', nie
      widziałam, ale kolega mi doniósł.

      a osobiście sądzę, że z takim maluchem nie będzie problemów. nie wiem, jaką
      masz gondolę, ale jabym cały czas w niej trzymała maleństwo i pewnie by cały
      czas spało, bo fajnie kołyszesmile gorzej z takim urwipołciem,jak mój... dlatego
      znowu w tym roku nam żagle przepadnąsad((

      pzdr i życzę udanego wyjazdusmile
      • alewi Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 26.06.05, 09:29
        Czesc,
        ja w zeszlym roku bylam we wrzesniu na Mazurach z moja wtedy 2,5 m-czna
        coreczka. Moj maz plywal tam ze znajomymi i jednego dnia zabralysmy sie z nimi.
        Jak na taka wycieczke 3-4 godzinna w ladny dzien przy srednim wiaterku, to
        bardzo przyjemnie spedzony czas. Dizidzia najedzona spala sobie w gondoli,
        lagodnie kolysalo wiec pelnia szczescia. Ale na dluzsza mete, z noclegiem na
        lodzi, z brakiem dostepu do duzej ilosci wody (bo przeciez w jeziorze nie
        wykapiesz wink), przy zmiennej pogodzie i wietrze, to chyba bym ci odradzala. A
        moze sprobujcie nocowac na ladzie w jakims domku lub hotelu, a w dzien poplywac?
        Pozdrowionka
    • e_rubi Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 26.06.05, 19:00
      Sama jestem mama 2 miesiecznej coreczki i doswiadczonym zeglazem - zrobilam patent 10 lat temu i wiele wiele razy plywalam po Mazurach i po morzu ale powiem Ci ze nie wyobrazam sobie rejsu z tak malenka dzidzia. Po pierwsze warunki sanitarne - jak wyobrazasz sobie kapiel takiego Malucha? Na Mazurach czesto trudno sie jest wykapac w cieplej wodzie, w wielu portach lazienki pozostawiaja wiele do zyczenia. Po drugie pogoda - ta potrafi na Mazurach zmienic sie z dnia na dzien, a co zrobisz jesli bedzie lalo i wialo przez kilka dni. Poza tym jeszcze jedna i chyba najwazniejsza rzecz - bezpieczenstwo dziecka. Nie mowie juz o tak ekstremalnej sytuacji jak wywrocenie zaglowki choc i to oczywiscie sie zdaza, ale o tym jak "zainstalowac" Malucha w lodzi by byl bezpieczny i nic mu sie nie stalo. A jak bedzie mocniej wialo i bedzie duzy przechyl? Czasami przy zwrotach wszystko zjezdza w lodce - jak go przypniesz? A jak bezpiecznie z nim siedziec na pokladzie? Nie jestem osoba, ktora zamyka sie z dzieckiem w domu, chodze z Mala po gorach, doszlam do siebie w tydzien po porodzie i wcale nie jestem zmeczona, a moja Mala jest zupelnie bezproblemowym i pogodnym dzieckiem, ale ja osobiscie sobie w ogole tego nie wyobrazam.
      • paulajal Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 26.06.05, 20:01
        Szczerze odradzam, uważam to wręcz za ryzykowny i niebezpieczny pomysł z masy
        powodów, które zresztą dziewczyny już wymieniły w większości, wiec nie będę się
        powtarzać.

        Dodam też, że to okres kolkowy (odpukać, oby Twojej dzidzi kolki nie trapiły),
        moje dziecko w 2-gim i 3-cim mies życia głównie płakało całymi dniami,
        zwłaszcza wieczorami z powodu silnych bóli brzuszka.
    • moje-cudo Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 27.06.05, 00:35
      a ja cie pociesze, teraz moja coreczka ma 3miesiace ale bylismy z nia na kilka
      nocy na zaglowce na poczatku czerwca, oczywiscie zeglowanie wygladalo ciut
      inaczej niz normalnie czyli przy duzym wietrze tylko na foku lub silniku, aby
      nie bylo przechylow, ale z takim bobasem jest swietnie, duzo spi bo buja wink)
      a o warunki sanitarne to wlasnie z takim maluchem jest najwygodniej, gotujesz
      wode wlewasz do wiekszej miseczki i juz jest prawie jak w domku, a zimne noce
      mozna przezyc wlaczajac np farelka. wszystko da sie zorganizowac wink) a na
      przelomie lipca i sierpnia wyjezdzamy na 2 tygodnie


      Marta i Nataszka
      link do naszej wyprawy moje-cudo.blog.pl/archiwum/index.php?nid=9738285
    • blamblam Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 27.06.05, 15:30
      Zgadzam sie z wieloma wypowiedziami wcześniej. Myśle ze najlepszym rozwiazaniem
      jest pobyt stacjonarny z mozliwością popływania w sprzyjajacych
      okolicznościach. Zanim sie zdecydujecie na wyjazd myśle ze trzeba rozważyc
      kwestie: co jak dziecko będzie miało co wieczór kolkę - to męczące nie tylko
      dla Ciebie ale i otoczenia, co jeśli sie okaże ze musisz być na diecie (dotyczy
      to większosci karmiących) obiad w lokalnej kanjpce raczej odpada a jesli bedzie
      w gre wchodzić żywienie modyfikowanym to jeszcze gorzej bo trzeba pojechać z
      zapasami mleka, butelek, smoczków, i to wszystko myś, wyparzać itp, w razie
      flauty i upalu siedzicie na brzgu w cieniu bo nikt nie narazi dziecka na
      porazenie słoneczne, w razie deszczu i silnego wiatru siedzicie na brzegu bo
      moze być niebezpiecznie i nie sposób utrzymac równowagi z dzieckiem na ręku.
      Poza tym z dala od cywilizacji i lekarza a u takiego malucha jak by co trzeba
      dzialać szybko a mało co mozna samemu podac bez konsultacji z lekarzem. to
      tylko przykłady czarnego scenariusza który oczywiscie nie musi sie sprawdzic
      ale trzeba sie z nimi liczyć.
    • mati7373 Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 27.06.05, 21:06
      Dorzucę i ja jeszcze swoje trzy grosze smile
      Myślę że pierwsze tygodnie z maluszkiem pokarzą Ci jak wygląda życie świeżo
      upieczonej mamusi. To niestety jest bardzo trudne poza oczywiście wielką
      radością że jest już na świecie. Żagle z 2,5 miesięcznym maluchem można
      zorganizować, można również uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek ale nie będzie
      to na pewno dla Ciebie wypoczynek ani atrakcja dla dziecka. Odradzam. Proponuję
      wrócić do tematu w następnym sezonie.
      Dodam jestem jeszcze że jestem zapaloną żeglarką. Nie pływam już od jakiegoś
      czasu po Mazurach, wakacje spędzamy na morzu. Pierwszego syna zabraliśmy na
      pierwszy rejs po Adriatyku gdy miał 6 miesięcy, drugiego gdy skończył 5
      miesięcy. Jest to duże przedsięwzięcie ale w tym wieku jest już dużo łatwiej niż
      gdy ma 2,5 miesiąca. Na jachcie morskim jest też bez porównania łatwiej niż na
      Mazurach.
    • czolk Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 27.06.05, 21:41
      Bardzo dziękuję za wszystkie odpowiedzi, te racjonalne, jak i te, w których
      odsądzałyście mnie od czci i wiary. Zdaję sobie sprawę, ze taki rejs to może
      byc rzeczywiście problem i dla mnie i dla dziecka przede wszystkim. Oczywiście,
      że się boję, ze łódka się przewróci albo będzie szarańcza komarów, przed
      którymi trudno będzie ustrzec dziecko. Przez pięc tygodni po porodzie zdążyłam
      się zorientować, ze małe dziecko wymaga wiele "obsługi" a łatwość pływania z
      takim maluchem ze względu, na to, że "bar" ma na miejscu okazuje się z dnia na
      dzień coraz bardziej złudna. Dlatego nie upieram się już aż tak na ten wyjazd.
      Rozmyślamy opcję domek, plaża i ew. popływanie 2-3 godz. przy ładnej i w miarę
      pewnej pogodzie. Do sierpnia jest jeszcze dużo czasu...
      • wieczna-gosia Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 05.07.05, 12:37
        W zeszlym roku zadalam podobne pytanie wink

        I jednak zrezygnowalam. Sprawy organizacyjne mnie przerosly.

        W tym roku maluch ma 14 miesiecy a ja juz mam dla niego kapok i odliczam dni do
        wyjazdu.

        Wywrotki nie biore pod uwage- no sorry dziewczyny, ale kiedy sie wybiera male
        jeziora, plywanie przy brzegu, jedynie przy stabilnej pogodzie, to NAPRAWDE
        trudno sie wywrocic. To tak jakby samochodem nie jezdzic bo mozna miec wypadek.
        No mozna wink
        najwazneijsze jest dla mnie to ze juz roczny maluch bedzie mial radosc z
        wyjazdu- koniki, labedzie, duuuzo wody, lasy itd. A dwumiesieczniak nie bedzie
        mial z tego nic.

        a wiec jedziemy. Sama bylam zabierana na jacht juz jako dwulatka z dwojka kuzynow wink
        • wieczna-gosia I po żaglach........ 28.07.05, 15:40
          1. Brać lodke z silnikiem. Ile ja razy klelam, ze tego silnika nie ma to szok.
          2. Okazalo sie ze z dziecmi zegluje sie fantastycznie. Moje bardzo szybko sie
          nauczyly co wolno a czego nie. W kapoki wskakiwaly same i z ochota.
          3. 3 giodziny plywania to maks. I trzeba miec przegryzki i picie.
          4. gleboki kokpit to podstawa. U nas maluch mial miednice z woda w ktorej moczyl
          kubeczki. W ogole nie usilowal nam wyskoczyc z lodki wink
          5. trojka dzieci to sporo, ale mozna przertwac wink
          6. mielismy kiepskawa pogode. Albo wialo jak szalone i dzieci mi sie zaczynaly
          glosno modlic do Boga, albo nie wialo nic i dochodzenie do brzegu zajmowalo 3
          godziny. bylo dosc zimno. Ale nie zaziebilam nikgo co uwazam za sukces.
          7. My bylismy troche zbyt poczatkujacy i niepewni siebie. Owszem, kiedy sytuacja
          nas przerastala to wialismy w trzciny i po sprawie, umowmy sie ze na jeziorach
          rynnowych do najblizszych trzcin nie jest wiecej niz 10 minut drogi i nic zlego
          sie stac nie moze. Ale, jednak nasze zdenerwowanie udzielalo sie dzieciom.
          Klopoty z zaglami nas zaskoczyly, bylalo nerwowo. I dzieci to odbieraly
          najbardziej.

          Suma summarum- u nas nakladalo sie tez to, ze to ja jestem zeglara, moj maz po
          raz pierwszy trzymal ster. I na jedna kobietke to troszke za duzo. Wszystkie
          kluczowe manewry musialam wykonywac ja, maluch tulil sie do mnie, obiady tatusia
          nie byly dobre itd. W przyszlym roku bierzemy jeszcze kogos i to najlepiej
          zeglarza z zona zeby byl zmiennik. Ale poza tym to rewelacyyjna przygoda,
          dzieciaki zachwycone, przygod masa, a buja mnei do dzisiaj wink
          • agnieszka3613 Re: I po żaglach........ 01.08.05, 23:46
            Jak ja ci zazdroszczę. A mój jaht stoi na Jezioraku i niestety nici z pływania
            w tym roku. Fakt, moja mała ma już 15 miesięcy ale jest takim zywym dzieckiem,
            że mamy problem, aby upilnować ją w domu. Nie wyobrażam więc sobie takiej
            wyprawy z moim dzieckiem. Za to dwaj starsi synowie wyjeżdżają jutro na dwa
            tygodnie pływania i niestety przyjdzie mi im życzyć stopy wody pod kilem.
            Niestety. Ale w przyszłym roku...... Oj, zaszalejemy wszyscy.
            Pozdrawiam serdecznie. Agnieszka
    • martapolocz Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 02.08.05, 22:56
      Witam, chciałabym podzielić się swoimi wrażeniami z naszych pierwszych wakacji
      (3 lata temu) z naszą córką, która miała wówczas skończone 3 miesiące.
      Spdzilismy je żeglujac po Mazurach , nie było żadnych problemów, oprócz
      ciasnoty (najpierw Venus, potem sasanka), małą karmiłam piersią, kąpalismy ją w
      przegotowanej wodzie(wanienkę mieliśmy ze sobą).Emilka oczywiscie nic z tego
      rejsu nie pamieta, ale za to my wspominamy ten rejs bardzo mi miło. Takze jesli
      bedziesz miec okazję i jeśli wiesz jakie warunki panuja na jachcie , to polecam.
    • aomega Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 03.08.05, 10:08
      Rodzina stukała się w głowę,teściowa lamentowała,lekarze zachecali ..a my
      postanowiliśmy. Wybralismy się na Mazury z 7 mcs dzieckiem(z wyglądu 3msc),po
      ciężkiej operacji serca.Było cudnie! My wypoczęlismy,Jaga nabrała sił.Karmiłam
      ja piersią i jedzonkiem ze słoiczków.Kapalismy ją w misce a wode jeziorankę
      podgrzewaliśmy i odkazaliśmy tabletkami kupionymi w aptece(to lepszy pomysł niż
      gotowanie wody)I nic,zadnego zakażenia.
      zabralismy tylko leżaczek,aby mogła przebywać z nami na zewnątrz i nosideło w
      razie dłuższych spacerów.Zadnych problemów! myślę ,że wszystko zależy od
      nastawienia-nie panikujemy! Nie jedziemy na koniec świata.W razie problemów
      przybijamy do najblizszego portu i wracamy do domu.
    • bebepep Re: żagle a 2,5 mies. dziecko 03.08.05, 18:58
      Witaj, moja corcia urodzila sie w maju 2003 i tylko dzieki zaglom jakos
      przetrwalysmy to lato stulecia. Mamy lodke na jeziorze, od ktorego mieszkamy
      tylko 20 km, nocowalismy dopiero raz, ale wlasnie w tamtym roku, w
      trzymiesieczna Krysia. Tego dnia umylam ja po prostu chusteczkami. Bylo
      swietnie.

      Krysia jest najmlodszym zeglarzem, jakiego znam. Pierwszy rejs zaliczyla w
      wieku 13 dni. Mamy lodke niewywracalna (Klepper Solarius), kabinowa, na lodke
      przenosilismy ja w maxi-cosi, na ogol spala pod pokladem, otoczona klinami z
      gabki, aby w trakcie manewrow sie nie skulnac. Nigdy nie zeglujemy w niepewna
      pogode, maz jest swietnym zeglarzem, ma patenty morskie itp itd, wiec ryzyko
      jest niewielkie.

      Z dzieckiem 2-3 miesiecznym nie bedziesz miala prawdopodobnie specjalnych
      klopotow. Ono potrzebuje tylko Ciebie, nie raczkuje, nie chce plywac albo grac
      w pilke. Nie wymaga "wybiegu". Na pewno bedzie dobrze, tylko przygotuj sie jak
      nalezy, niczego nie zapomnij. Wykorzystaj ten rok, bo za rok i dwa bedzie
      ciezej, z wiekszym dzieckiem jest sporo akcji na tak ograniczonym "metrazu".

      Zycze Wam udanego urlopu!

      Beata
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka