Posiłek w samolocie

13.06.08, 21:22
Witam
Czy możecie mi napisać,jak wyglądają posiłki w samolotach (chodzi mi o linie
transoceaniczne)?
Zastanawiam się czy mój wybredny 3-latek coś znajdzie dla siebie,czy muszę coś
przemycać w bagażu podręcznym?
Podróż ma trwać 14 godzin więc dobrze by było żeby coś zjadł...
    • patee1 Re: Posiłek w samolocie 13.06.08, 21:27
      Po pierwsze jakie linie?
      Jesli LOT to tam karmia dobrze, aczkolwiek jesli maly wybredny, a Ty
      nie chcesz zeby byl glodny przez droge to wez mu cos ze soba (wcele
      nie musisz przemycac, tylko pamietaj, zeby pozbyc sie zakazanych
      rzeczy zanim wysiadziesz z Stanach)

      Jednak mysle, ze jesli dziecko nie zje nic podczas lotu to wyjdzie
      mu to tylko na zdrowie. smile

      Najlepiej jakby tylko pil, np soki typu Kubus czy woda.
      • iwonatyl Re: Posiłek w samolocie 13.06.08, 21:45
        Lecimy Lufthansą
        A tak przy okazji-jak to jest z tym wnoszeniem posiłków na pokład?
        Mogę zabrać młodemu np.jogurt,czekoladkę,jakieś paluszki?
        I jeszcze jedno:co z lekarstwami? Mam kupiony syrop
        uspokajająco-przeciwwymioty,nie doczepią się?


        A to Kacperek
        • gosiaczekr Re: Posiłek w samolocie 13.06.08, 21:55
          W Lufthansie tez nieźle karmią. Podczas ostatniego lotu był do
          wyboru kurczak z ryżem lub makaron z sosem serowym. Do tego kanapka,
          kawalek żółtego sera plus deser. Mozna tez poprosic o jabłko lub
          banana. Ja dla Leny (22 miesiace)miałam słoiczki, chrupki,
          herbatniki itp. Do tej pory, a mamy juz kilka lotów za soba nigdy
          nie mieliśmy problemów z tego powodu. Mówisz, ze jest to jedzenie
          dla dziecka i po sprawie. Jeśli lecisz z Katowic i masz wode w kubku
          dla dziecka prosza, abys ja spróbowała. Najlepiej aby produkty typu
          słoiki i lekarstwa była w zamknietych orginalnych opakowaniach. Moja
          córka jest astmatyczka i wiozłam leki sterydowe oraz nurofen. Z tym
          takze nie było problemów. Pozdrawiam i zycze spokojnego lotu smile
      • magdalas Re: Posiłek w samolocie 15.06.08, 10:05
        ja bym nie ryzykowała, że dziecko coś zje w samolocie. A jedzenia nie musisz
        przemycać, bo po pierwsze raczej nie ma problemu, żeby jedzenie na pokład
        wnieść. A jak jedziesz z dzieckiem to, ze wszystkim cię przepuszczę. Mnie zawsze
        przepuszczają. Tylko każą picie próbować, żeby sprawdzić że to nie bomba.
    • mw144 Re: Posiłek w samolocie 14.06.08, 10:19
      A po co przemycać? Dla dziecka bez problemu możesz zabrać coś do jedzenia (słoiczki, chrupki, ciastka itp).
      • alika77 Re: Posiłek w samolocie 14.06.08, 22:03
        A dokad lecisz? Jesli tylko docelowo np. do Chicago czy NY
        (zakladajac, ze do Stanow, moze do Australii smile to bez problemu
        powinnas moc zabrac syropek itd. Jesli masz w Stanach przesiadke to
        mozesz miec problemy, bo oni strasznie sie czepiaja takich rzeczy.
        Rowniez czepiaja sie ilosci wody, ja mialam zabrane wiecej niz wolno
        i nie pomogla argumentacja, ze to dla dziecka i ze w termosie ciepla
        do zrobienia mleka, musialam wylac i kupic nowa juz po przejsciu
        ochorny i potem prosic w samolocie o ogrzanie. A o jakiej porze
        lecisz? I w jakim wieku masz dziecko? Moja corka jest juz
        zaprawiona, latamy co pare miesiecy odkad jeszcze byla w brzuchu, z
        reguly caly lot przesypia, za to duzo pije (wskazane zwlaszcza przy
        startowaniu i ladowaniu ze wzgledu na roznice cisnien), co niestety
        konczylo sie przesiaknieciem pieluchy i mokrym ubraniem - polecam
        dwie zmiany na zapas! Poza tym wbrew pozorom z dziecmi pozdrozuje
        sie lepiej niz sie wydaje, a im mlodsze tym latwiej (najgorzej z ok.
        roczniakiem moim zdaniem). My ostatnio przezylismy 30-godzinna
        podroz (powinna trwac 18, ale byly kolosalne opoznienia) i mam
        wrazenie, ze ona to przezyla lepiej niz ja smile
        • alika77 Re: Posiłek w samolocie 14.06.08, 23:04
          Wlasnie sie doczytalam, ze Twoj maluch ma juz 3 lata, wiec problem
          pieluch pewnie juz odpadl, ale chyba dobrze byloby zabrac jakas
          zmiane ubrania na wypadek wpadki po opiciu sie smile Nie wiem jak w
          Lufthansie, ale w LOT-ie jak kupuje sie bilet mozna zamowic posilek
          dla dziecka, tam pewnie tez, tylko nie wiem co serwuja, w locie
          jakiegos hamburgera czy innego mcdonalda, wiec ja nigdy z tej opcji
          nie korzystalam.
        • iwonatyl Re: Posiłek w samolocie 15.06.08, 10:15
          Lecę z Katowic do Frankfurtu a tam przesiadka do Houston.
          Więc dotyczy to raczej niemieckiego lotniska.
          Problem pieluch owszem,istnieje.Wprawdzie w ciągu dnia już nie trzeba,ale do
          spania nie zaryzykowałabym samych majtek.A ponieważ nie przewidzę kiedy zaśnie w
          samolocie,pewnie skończy się na tym że założę mu majteczki pieluchowe (tylko jak
          on to przyjmie? Pieluchy momentalnie ściąga...)
          Rany boskie,jeszcze dzisiaj ma biegunkę!!!Mam nadzieję że to wynik naszego
          zdenerwowania przed podróżą a nie wirus...Podróż już jutro!
    • myelegans Re: Posiłek w samolocie 15.06.08, 01:43
      Moje dziecko nigdy jedzenia samolotowego nie je. Zabieram kanapki z maslem
      orzechowym, krakersy, marchewki, jablka, itd. ale i tak bardzo malo je, ale duzo
      pije. Zabieram kilka kartonikow mleka czekoladowego (ile norma pozwala) i to
      daje kalorie i plyn. Ostatnio zjadl na seniadanie samolotowy jogurt i sucha bulke.
    • bj32 Re: Posiłek w samolocie 16.06.08, 10:23
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=595
    • loola_kr Re: Posiłek w samolocie 16.06.08, 11:46
      ja dla dziecka wzięłabym coś do jedzenia. Bo na pokładzie posiłki są
      różne ale przeważnie 2 do wyboru i jak akurat nie trafisz... ja
      leciałam do USA węgierskimi i czeskimi i jedzenie było dobre (jak na
      samolotowe).
      Ale tak czy siak może nie "podejść" więc lepiej sie zabezpieczyć.
      Życzę miłego lotu.
      • myelegans Re: Posiłek w samolocie 16.06.08, 14:20
        Ja 3-latkowi zakladalam na lot pieluche, zeby sie nie stresowac na
        lotniskach, pod bramkami i w samolocie, kiedy bywa, ze jest kolejka
        do toalety, poza tym, ja sie tymi samolotowymi toaletami brzydze
        niemilosiernie, zwlaszcza pod koniec 12-godzinnego lotu, wiec moje
        dziecko jeszcze nie skorzystalo.
        Nawet w tym roku 4-latkowi zaloze pieluchomajtki tak na wszelki
        wypadek.
        W USA lekarstwa mozna bez problemu przewiezc, trzeba tylko wszystko
        powkladac do plastikowego worka. Zapieczetowane napoje w kartonikach
        tez nie ma problemu. Ja wkladalam do torby 3 soczki jablkowe i 2
        mleka czekoladowe i nikt sie nie czepil. Wode kupuje juz po
        przejsciu przez kontrole.
        Oprocz jedzenia to wez duzo rzeczy, zeby zapewnic rozrywke podczas
        dlugiego lotu. Ja zwykle zabieram ksiazeczki, malowanki, jakiegos
        malego puzzla, male samochodziki (nowe, wyciagniete w samolocie,
        zeby byla wieksza atrakcja), ostatnio tez przenosny DVD odtwarzacz,
        z bateriami ma 6 godzin, wiec maly jest zajety ogladaniem swoich
        bajek. Latam zwykle sama co kilka miesiecy i jest dobrze. Najgorzej
        bylo z 2-latkiem,
        • egis1 Co z metalowymi zabawkami? 16.06.08, 22:10
          My lecimy 21 czerwca do chicago z dwuletnim synkiem, już mam bóle brzucha jak on to zniesie smile Czy na pokład można wziąśc metalowe samochody?

          Z góry dzięki
          • alika77 Re: Co z metalowymi zabawkami? 16.06.08, 22:18
            No wlasnie, mozna? Sama jestem ciekawa, nigdy nie probowalam smile
            Mysle, ze najbezpieczniej zadzwonic do LOT-u (jesli lecicie LOT-em),
            chociaz myelegant pisala, ze brala, wiec chyba mozna smile Ja zawsze
            obladuje sie zabawkami i innymi atrakcjami dla malej, a potem
            okazuje sie, ze i tak cala droge przespala smile Nie stresuj sie, to
            naprawde nie takie straszne wink
            • egis1 Re: Co z metalowymi zabawkami? 16.06.08, 22:25
              tylko pech chciał, że ma katar a czytałam, że możemy mieć jeszcze większy problem sad
              • alika77 Re: Co z metalowymi zabawkami? 16.06.08, 22:32
                Jak tylko katar to ja bym sie nie przejmowala, do 21-go jest jeszcze
                pare dni, moze mu przejdzie smile Moze wez jakis spray nawilzajacy do
                nosa, bo jak ma katar to moze mu to w nosie zasychac, tam jest
                raczej suche powietrze (moim zdaniem wink A o jakiej porze lecicie?
                • egis1 Re: Co z metalowymi zabawkami? 16.06.08, 22:35
                  w tą sobote o 16 30 z warszawy smile
                  • alika77 Re: Co z metalowymi zabawkami? 16.06.08, 22:38
                    No, to swietny lot smile Chyba ze bedziecie mieli opoznienie jak my
                    ostatnio - 5 h koczowania na lotnisku, zamiast o 16:30 to o 22:30 (a
                    juz bylismy po przesiadce z Poznania). Brrr... Ale nie bede Cie
                    straszyc, to nie zdarza sie czesto. To dobra pola na lot, bo zanim
                    wejdziecie, wyszykuja do lotu, maly sie porozglada, czyms zajmie,
                    dadza jedzenie, picie... Wymeczy sie i akurat zasnie, obudzi sie w
                    Chicago smile Powodzenia smile
                    • egis1 Re: Co z metalowymi zabawkami? 16.06.08, 22:42
                      chciałabym aby Twoje słowa się spełni smile chociaż nasz synek narazie jest bojażliwy sad

                      dziękuje za inf.
                      Pozdrawiam
                      • alika77 Re: Co z metalowymi zabawkami? 16.06.08, 22:51
                        Z tego co wiem (nie tylko po mojej corce) dzieci uwielbiaja
                        samoloty, a szum silnikow dodatkowo je usypia smile A jak bojazliwy to
                        i troche dobrze, nie bedzie Ci ganial po calym samolocie jak moja :-
                        ) Spokojnego lotu zycze smile
                        • myelegans Re: Co z metalowymi zabawkami? 17.06.08, 02:53
                          Ja zabieralam jego autka matchboxy i nigdy nie bylo problemu na zadnym lotnisku.
                          Bagaz podreczny sie przeciez przeswietla.
                          Raz tylko we Frankfurcie chcieli mu zabrac miska do przeswietlenia, czy
                          narkotykami nie napchany. Byla 5 rano i dla rozespanego 2-latka zabranie miska
                          to byl dramat. Podniosl taki wrzask, ze zrezygnowali z przeswietlen.

                          Dobrymi pomyslami sa tez naklejki, albo plasterki dla dzieci, ktore moga odwijac
                          i przylepiac itd. Ja malemu tez kupilam maly samolocik i pokazalam w samolocie,
                          byla radosc.
                          W drodze z Polski do USA jest gorzej bo leci sie w dzien, one sa bardzo
                          podniecone lotem itd. wiec trzeba wiecej rozrywek zapewniac. W drodze powrotnej
                          leci sie noca, moj maly zawsze przesypial jak do tej pory.
                          Nie panikuj, ja sobie sama daje rade od lat i nadal latam. Poza tym spotykam sie
                          zawsze z zyczliwoscia wspolpasazerow i zalogi.
                          • alika77 Re: do myelegans 17.06.08, 05:02
                            a moge spytac dokad latasz? tzn. dokad w Stanach? sadzac po czasie w
                            jakim napisalas moge przypuszczac, ze jestes aktualnie po tej
                            stronie oceanu smile moze sie minelysmy kiedys w samolocie wink a
                            zabranie miska do przeswietlenia tez przerabialam, na lotnisku w
                            Chicago, niestety wrzask malej nie zrobil na nikim wrazenia (poza
                            mna) i misiek i tak zostal przeswietlony.
                            • myelegans Re: do myelegans 17.06.08, 14:26
                              Ja latam najczesciej na pln-wschodnie wybrzeze, NY z Krakowa, przez
                              Chicago juz tez latalam, ale nigdy wiecej nie polece. ZAWSZE sa
                              opoznienie i to nie kilkuminutowe, ale i kilkugodzinne sie zdarzaly.
                              Nienawidze O'Hare w Chicago, unikam jak moge.
                              • tijgertje Re: do myelegans 18.06.08, 01:52
                                Lecialam do Chicago na przelomie kwietnia i maja i opoznien nie
                                bylo. Z jedzeniem ie ma problemu, mlodemu akurat samolotowe zarcie
                                podeszlo (4 lata), ale mialam kanapki, drozdzowki, owoce, wafle i
                                ciastka, zadnych problemow. Tylko plynow nie mozna zabierac, musza
                                to byc opakowania max. 100ml (syrop trzeba przelac do mniejszych
                                butelek i nie ma problemu), wszystkie plyny w zamykanym worku
                                foliowym. Jest sposob na wziecie wiekszej ilosci wody czy soku:
                                mozna kupic cos w strefie wolnoclowej i poprosic o przyklejenie
                                rachunku do opakowania, jezeli opakowanie bedzie fabrycznie
                                zamkniete, to nie powinni sie czepiac, choc wszystko zalezy od tego
                                na kogo sie trafiuncertain Niestety nie wszyscy pracownicy lotnisk znaja
                                przepisy, wiec ida na latwiznesad
Pełna wersja