nube
13.11.03, 00:47
A. Osiecka
Z lilią...
Nie lubię, kiedy ktoś - się
nazywa na przykład Staś.
Już wolę zwykłą Zoś - się
lub parę Kaś.
Bo dla mnie Staś jest jeden:
Stanisław Tym
(satyryk).
Łatwiej dla niego o rym,
trudniej o liryk.
W głowie Stasio ma dobrze,
a w sercu - smutki hecne.
Pracować mógłby w "Kobrze",
w "Świerszczyku mógłby,
a nie chce.
Staś nie przepada za tym,
gdy w pieśni pszczółka pląsa.
Sam raczej sieje miazmaty,
warczy - albo też kąsa.
I pani przyroda w Stasiu
też nie wyciska łez.
że wierzby płaczą? - niech płaczą.
Liczy się tylko pies.
Staś, to mężczyzna fizyczny.
Jak mówią - kawał chłopa.
Nie dosyć może prześliczny,
ale ogólnie - Europa.
Nierzadko go widzę w snach
i włosy stają mi dęba:
- Ach, czemuż jawisz się, Stach,
z bieluśką lilią w zębach?...
Serdeczne życzenia dla wszystkich Stasiów.