Dodaj do ulubionych

poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi

20.03.07, 16:49
Ten wątek zamiesćiałam juz na Ci.. ale tu jest więcej mam z Łodzi i jakaś
szansa na odpowiedź.

Proszę o informację, czy któraś z mam rodzących w Łodzi urodziła w pozycji
innej niż leżąca, ewentualnie półleżąca (zwana półsiedzącąsmile. Poprzednio
rodziłam w Matce Polce, całkowicie na leżąco z przywiązanymi nogami. I teraz
już sobie na to nie pozwolę.
Przejrzałam chyba wszystko na forum, co dotyczyło łodzi i wniose z tego, ze
czasem udaje się inaczej urodzić w Rydygierze. Jeśli to prawda - z jaką
położną? A może znacie położną, która stara się chronić krocze i nie nacina
standardowo?

Obserwuj wątek
    • coronella Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 20.03.07, 17:38
      oczywiście, ze tak! rodziłam w Rydygierze. Jest tak specjalny fotel do porodu, na którym możesz przybrac pozycje jaką Ci wygodnie, ja rodziłam prawie siedzac. Nie byłam nacinana.
      • molla7 Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 20.03.07, 18:51
        polecam fotel na pilota w Rydygierze, albo uprzec sie ze nie bedziesz rodzic w niefizjologicnzej pozycji.
        ja mialam rodzic w Koperniku, ale jak zobaczylam stare łózko porodowe ze strzemionami i skórzanymi postrąkami to wystartowałam stamtąd zeby juz nie wrócic. rodziłam w Rydygierze oczywiście i kazałam sobie oczywiscie ustawić ten fotel na maksa do góry
        • sabciasal Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 20.03.07, 23:33
          molla7 napisała:
          > polecam fotel na pilota w Rydygierze, albo uprzec sie ze nie bedziesz rodzic w
          > niefizjologicnzej pozycji.

          uprzec to się teraz zamierzam. Obawiam się, że jednak szpital ma swoje zwyczaje,
          których ja nie złamię. Z tego co pamietam,to musiałabym chyba uciec z matki polki.

          Czy dostanie się do rydygiera wymaga szczęscia (oblężenie chyba jest duże). I
          czy w tej sali 3 osobowej mozna rodzić z mężem - boję się, że jeżeli jest dwie
          pacjentki to męża wygonią i juz.
    • pinkie5 Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 20.03.07, 21:20
      Co Wy mówicie, kolezanki??? Ja rodziłam w Rydygierze w czerwcu, a w szkole
      rodzenia w Centrum pomocy rodzinie powiedziano nam, ze wszędzie są już fotele do
      rodzenia. Wszystkie dziewczyny przede mną i po mnie rodziły na fotelu. Pierwszą
      fazę trzeba było spędzić na łóżku, ale na drugą zapraszają na fotel.
      • rubi21 Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 20.03.07, 21:41
        niestety nie wszędzie, ale w Rydygierze jest taki fotel i praktycznie wszystkie
        położne są ok, ja rodziłam dwóch synów z jedną bo akrat mam do niej zaufanie
        ale inne tez są w porządku.
      • coronella Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 20.03.07, 22:45
        ŻADNEJ fazy żadnego z moich porodów nie spedziłam w łóżku. Przy drugim porodzie weszłam do świeżej czystej pościeli juz po urodzeniu synka.
        KTG miałam na worku sako, a tak to chodziłam, brałam prysznic, siedziałam na piłce, i takim specjalnym krzesełku, oni maja super wyposazona porodówkę, trzeba o to poprosić, to dadzą. Parłam wisząc na mężu, a gdy było juz widac główkę, zaniósł mnie na fotel, gdzie na siedzaco urodziłam syna. Bez nacięcia.
        • sabciasal Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 20.03.07, 23:28
          bardzo dziękuję za odpowiedź. Ulżyło mi bardzo. Czy w rydygierze trzeba trafić
          na takie połozne, czy to norma? a jeśli tylko dla wybrańców, prosze o nazwiska
          położnych, może być na maila.
          A może ktoś napisze o madurowiczu?
          • anna_mrozi Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 21.03.07, 07:52
            Ja rodziłam w kucki smile i na stojąco - trzymając się fotela; położna stała z
            drugiej strony święcąc ogromną latarką big_grin Ale to tak w ramach anegdoty, bo
            szpital (oddz położniczy) W Jordanie już nie istnieje....

            Ciekawa jestem także opinii o Madurowiczu. z tego co wiem ("ze słyszenia")- jest
            dowolność pozycji do parcia; zobaczymy...
        • pinkie5 Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 21.03.07, 09:05
          Coronella, ty najwyraźniej rodziłaś na sali do porodów rodzinnych, ja na
          porodówce ogólnej. Rodziłam z mężem. Faktycznie, na łóżku musiałam leżeć, gdy
          podłączona mi KTG, a poza tym od razu schodziłam i chodziłam sobie, bądź
          wieszałam się na mężu. Nie było tam worków ani drabinek ani krzesełek. Było
          bardzo dużo porodów, sala do porodów rodzinnych była zajęta. Za nią trzeba
          zapłacić 500 zł.
          • coronella Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 21.03.07, 09:14
            tak, na rodzinnej rodziłam, i tak odbiegając od tematu, były to najlepiej zainwestowane przeze mnie pieniadze, mimo, że poród trwał tylko 1,5 godz.
            A wracając do wyposazenia, na rodzinnej tez nic nie ma, one mi to wszystko z ogólnej przyniosły. Worek, piłki, krzesełko jest na wyposazeniu porodówki ogólnej, trzeba poprosić. Jak te sa zajęte, to przyniosą z sali ze szkoły rodzenia.

            Ja trafiłam na fajne położne, żadnej nie opłacałam, i z żadną sie nie umawiałam.
            Chciałam, ale akurat ta "moja" wyjechała na wakacje smile

            Bardzo BARDZO!!!!!!! polecam Małgorzate Paduch !! Będe ją do końca zycia wspominac, dzięki niej miałam najcudowniejszy poród na świecie, nie tylko jesli chodzi o łagodzenie bólu, ale cała atmosfere, traktowanie mnie i meża jak przyszłych rodziców. Syn urodził się męzowi na ręce, on przecinał pępowine, był przy badaniu, o wszystkim go informowano. Przy porodzie miałam tylko 3 osoby, połozna, lekarka i neonatolog, było cudownie.

            Druga połozna to Marta Makota, z nią miałam rodzic.
            • rubi21 Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 21.03.07, 09:30
              z Martą urodziłam obydwu synówsmile nawet prosiła zebym chodziła.
              --
              ♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪♫♪
              • molla7 Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 21.03.07, 10:27
                rubi21 napisała:

                > z Martą urodziłam obydwu synówsmile nawet prosiła zebym chodziła.

                Rubi, chyba rodziłyśmy u jednej połoznej:0
                Marta makota?
                Tez była zadowolona, że nie mam najmniejszej ochoty sie pokładać, bardzo dużo
                łaziłam.
          • sabciasal Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 21.03.07, 09:49
            pinkie5 napisała:
            > Coronella, ty najwyraźniej rodziłaś na sali do porodów rodzinnych, ja na
            > porodówce ogólnej. Rodziłam z mężem. Faktycznie, na łóżku musiałam leżeć, gdy
            > podłączona mi KTG, a poza tym od razu schodziłam i chodziłam sobie, bądź
            > wieszałam się na mężu. Nie było tam worków ani drabinek ani krzesełek. Było
            > bardzo dużo porodów, sala do porodów rodzinnych była zajęta.

            właśnie takiego oblężenia się boję w rydygierze. Czy pozwolono mężowi na
            obecność na ogólnej sali pomimo kilku porodów?
            • pinkie5 Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 21.03.07, 10:15
              To jest tak, ze na przedporodowej leżą trzy babeczki, każda zasłonięta
              parawanem. Męzowie sa przy nich. Na porodówce jest jeden fotel do rodzenia i
              drugi - do badania, ale słyszałam, ze czasami też jest wykorzystywany do
              rodzenia. To nie jest tak, ze nagle zaczynasz rodzić, nieważne gdzie jesteś.
              Parcie trwa, jest zawsze czas na zmianę siedzenia. Lekarz decyduje o tym,
              kiedy idziesz na fotel. Gdy zaczęłam rodzić, po prostu przeszłam do porodówki,
              posadzili mnie na fotel i poród odbył sie z mężem, jak pojechałam na poporodowa
              i posprzątali to już zaprosili następną dziewczynę. Wtedy mój mąż musiał wyjść.
              Nie nastawiaj się, ze nagle 3 kobiety zaczną rodzić jednocześnie, oni już mają
              swoje sposoby, zeby tu trochę przyspieszyć, tu trochę poczekac. Zawsze mogą
              wykorzystać sale do porodów rodzinnych. WIadomo, ze jak cos się dzieje, to się
              trzeba tym zająć, ściągnąć posiłki, udostępnić salę itp. Najważniejsza jest
              dobra organizacja, a wydaje mi się, ze przy moim porodzie własnie tak było. Na
              poporodowej czekało na mnie śniadanie i zaraz przynieśli mi ciepłą herbate i
              obiad - to było bardzo miłe wink
              • sabciasal Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 21.03.07, 11:28
                przywiązane nogi????????
                > ło matko> pierwsze słyszę
                > moja mama tez zdziwona tym

                tak rodziłam w matce polce na II bloku; stare łożko i strzemiona. A na nogi
                jeszcze cos w rodzaju pokrowców. Ogólnie czadowosmile
                dlatego tak intensywnie wypytuję gdzie jest inaczej.
                Pinkie5, dziekuję za wyjaśnienia. Myślałam, ze ta sala 3-osobowa to sala
                porodowa. I tam na każdym łóżku rodzi się hurtem, że tak powiem.
                To teraz zaczynam poważnie zastanawiac się na rydygierem. Chyba że jeszcze
                jakies pozytywne wieści przyjdą z madurowiczasmile
              • martol79 Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 21.03.07, 12:57
                Pinkie5 , wnioskuję że rodziłaś w rydygierze ,wieć pozwole sobie zadać kilka
                pytań, byłabym wdzięczna za odpowiedź, może byc na priva jeśli wolisz.
                1.czy do porodu dostaje się koszulę szpitalną czy trzeba się zaopatrzyć w swoją?
                2. czy proponowana jest lewatywa?
                3. czy golenie jest obowiązkowe?
                Dziękuje z góry i pozdrawiam.
                • coronella Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 21.03.07, 13:43
                  ja miałam swoją koszulę, 4 lata temu, gdy rodziłam córke, kazali mi założyc szpitalną. Natomiast 1,5 roku temu zostałam poproszona na izbie przyjec o założenie swojej, dobrze, że miałam smile Weź jakies 2-3 stare koszule, jedną na poród, jedną po porodzie, a jedną do zmiany, ja baaardzo po porodzie sie pociłam.
                  lewatywa jest proponowana, ale nie obowiązkowa
                  nikt mnie nie golił, nawet nie było o tym mowy.

                  Generalnie jesli chodzi o intymna strone, to jest super, ale to pewnie tez zalezy na kogo sie trafi.
                • rubi21 pozwole sobie odpowiedziec 21.03.07, 13:44
                  1. koszulę mozesz miec swoją ja wolałam, ale mozesz prosic o spzitalną
                  2. proponowana jest - nie musisz się zgadzac ale przyspiesza poród
                  3. golenie nie jest obowiązkowe, ale łatwiej potem szyc i dbac o higiene
                  krocza, gdy chociaz włoski są krótko przycięte, popros meża w domu jesli mozesz
                  o "fryzurkę"
                • pinkie5 Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 21.03.07, 15:11
                  Ja poprosiłam o koszulę szpitalną do porodu, bo pomyslałam, ze moja się
                  ubrudzi, a mąż tego nie wypierze. Lewatywę przyjęłam, bo słyszałam, ze lepiej
                  ją zastosowac - dziewczyna po mnie nie miała i narobiła w czasie porodu, więc
                  myślę, ze z tą lewatywą to dobry pomysł. Mnie w domu mąż ogolił, więc w ogóle
                  sie nad tym nie zastanawiałam wink
                  • martol79 Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 21.03.07, 16:49
                    dzięki dziewczyny za odpowiedzi ,co do koszuli to wiadomo, że co swoje to swoje
                    , tylko potem pewnie cięzko doprac, lewatywę nawet bym chciała żeby uniknąć
                    póżniejszych niespodzianek dlatego o nią pytam, bo nie widziałam czy musze sama
                    o to zadbać.
                    Dziekuje i pozdrawiam.
                    • coronella Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 21.03.07, 17:08
                      a co wy chcecie z tej koszuli sprac? Moje były czyste smile zapocone troche, ale nie wiem czym jeszcze miały by sie ubrudzic? Mnie jeszcze na fotelu umyli z krwi, a potem podpaski miałam, koszule niczym mi sie nie ubrudziły.
                      • pinkie5 Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 21.03.07, 18:47
                        A ja miałam poplamione krwią i tą z porodu i tą, w której leżałam w szpitalu. Na
                        szczęście dało się to poźniej wyprać
    • binkaa Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 21.03.07, 10:34
      przywiązane nogi????????
      ło matko
      pierwsze słyszę
      moja mama tez zdziwona tym
      • dasia_p Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 21.03.07, 17:16
        Kurcze mnie też przeraziły te przywiazane nogi...

        Rodziłam w czerwcu 2006 w CZMP na I bloku, na fotelu na półsiedząco. Parłam na
        łóżku, na boku (bo tak mi było najwygodniej) i na stajaco przy fotelu. KTG na
        stojaco i w kucki - bo tak chciałam....poza tym tylko chodziłam z mażem
        podczas porodu.
    • andziulindzia Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 21.03.07, 21:49
      Rodziłam dwa razy w Matce Polce. Za pierwszym razem przyjmowałam pozycje
      dowolne, kąpałam się, Ktg robili mi na stojąco. Za drugim razem nie pozwolono
      mi wstać bo poród bardzo szybko postępował (urodziłam w niecałą godzinę) i
      położna bała się, że mogę mocno popękać. Na sam poród zostałam przeniesiona na
      fotel, gdzie rodziłam dziecko w pozycji półsiedzącej. Dla mnie ten fotel był
      genialny, miałam się czego trzymać i o co zaprzec nogi. Nikt mnie nie
      przywiązywał. Rodziłam w towarzystwie rodziny. Nic nikomu nie płaciłam, a
      zachowanie położnych i lekarzy były wzorowe. Jeśli miałabym mieć jeszcze
      dziecko to tylko Matka Polka
      • sabciasal Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 22.03.07, 10:05
        Ja naprawde przeżyłam taki poród na II bloku. To nie był żaden fotel, którym
        mozna sterowac, tylko cos w rodzaju łożka (całkowicie płaskiego) z uchwytami na
        nogi. A na tych uchwytach skórzane strzemiona.I na to pokrowce. cos takiego
        pewnie jak opisała jedna z dziewczyn w poście o koperniku. Nie w sali do
        porodów rodzinnych, tylko w sali obok boksów, gdzie mnie przeniesiono na
        parcie. Było fatalnie, takie leżenie na płasko i ciągłe podnoszenie głowy
        wspominam chyba tak samo źle jak lekarza wypychającego dziecko. Co do I cześci
        faktycznie nikt nie ograniczał chodzenia (nie zachęcał również), chociaz ktg
        nie pozwalało na poruszanie się.
        Być moze teraz wymienili sprzęt, ale szczerze mówiąc już nie mam ochoty
        ekperymentowac w matce polcesad Szukam szpitala, gdzie niejako standardem jest
        inne rodzenie. Chyba że tak ekstremalne zmiany tam zaszłysmile

        Bardzo dziękuję za informacje. Liczę oczywiscie na głosy z innych szpitali.
        Podsumowując co do rydygiera:
        - w sali do porodów rodzinnych mozena rodzić w każdej pozycji, również na
        stojąco, klęcząc itp.
        - w sali zbiorowej rodzi się tylko na fotelu, czyli na siedząco.
        położne co do zasady otwarte i zachęcające. Plus te opisane anioły.
        Tak zrozumiałamsmile

        pozdrawiam wszystkich wiosennie,
    • katka7 Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 23.03.07, 18:08
      Z zaciekawieniem przeczytałam ten post, bo sama za miesiac urodzę 3 dziecko i
      nie mam pojecia który wybrać szpital. Pierwsze 9 lat temu rodizłam w Koperniku
      koszmra, drugie w 2000 rodziłam w matce polce i bardzo ejstem zadowolona,
      trzecie...........No własnie tego nie wiem, bo myśle o rydgierze lub
      madurowiczu.w Rydgierze przeraża mnie fakt, ze poporodzie w czasie kiedy 3 doby
      lezy sie z dzidzią to nie moze nikt wejść na salę, z jednej strony jest to
      dobre, bo nikt nie kicha i akszle na dzidzię, ale te krzesełka plastikowe na
      korytarzu są straszne, byłam w odwiedzinach w tym szpitalu i widziałamjak sie
      mamusię męcyzły, a zwłaszcza jak było duzo osób, a o madurowiczu wogóle
      niewiele wiem. DO matki polki mi sie nie spieszy choć byłam zadowolona, ale tam
      jest ten spzital za wielki dla mnie i nieswojo się czuję tam. Może ktoś wie,
      jak to jest z odwiediznami w madurowiczu i coś więcej o tym szpitalu??
      • coronella Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 23.03.07, 18:56
        a ja Ci powiem, że jedną z rzecza, dla której wybrałam Rydygiera, było to, że nikt nie może wchodzić do sali.
        Dla mnie to było zbawienie, szczególnie po pierwszym porodzie, gdy miałam uszkodzony pecherz i cewnikowanie, rana bolała i rozchodziła sie, nie wyobrażam sobie leżeć w takim stanie w otoczeniu cmoków i ochów mam, cioć, mężów.
        3 dni to nie wiecznośc, bez przesady.
        A i tak restrykcyjnie tego nie przestrzegają, jak komuś trzeba pomóc, to mąz pomagał. Ze mna leżały 2 dziewczyny po cesarce i mężowie z nimi byli.
        • katka7 Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 23.03.07, 19:47
          Owszem 3 dni to niewiele, tylko najgorzej, jak się ma po porodzie deprechę
          poporodową, to wtedy wsparcie jest dla mnie bardzo ważne, a słyszłam, że tego
          tam moge nie otrzymać. Poza tym moja przyjaciółka powiedziała mi wprost tylko
          nie tam, ale to dlatego, że miała akurat złe doswiadczenia, ponieważ, rodziła
          przez cesarkę i jak mówiła, to lekarze dziecko jej wyrywali, ponieważ dali za
          mało znieczulenia i ona juz ponad rok leczy się u psychologa, bo nie moze dojsć
          do siebie po tym szoku. Wiem, ze to mogłobyć jednorazowe takie zdarzenie. Jak
          wszędzie są i plusy i minusy. Myślę, ze pojade tam gdzie bedzie mi dane. Drugie
          dziecko miałam rodzić w Rydgierze, siedziałam na izbie przyjeć i było dużo
          ludzi, powiedziałam, ze nie czekamy , ze jedziemy do matki polki i dobrze sie
          stało, bo wykryli u dziecka dzień przed prodem wadę dziecka, dziecko od razu po
          urodzeniu miało przeprawadzone badania, konsultację z lekarzem specjalista i
          wyszło, ze szpitala porządnie zdiagnozowane i przebadane . Sądze, że w
          rydgierze zrobiliby badania ale od razu po wypisie musiałabym szukać
          specjalisty a tam miałam wszystko na miejscu, ale to było gdy dzidzia i jej
          życie było zagrożone, Teraz jestw szystko oki póki co. Czas pokaże.
          • sabciasal Re: poród (parcie) inaczej niż na leżąco w Łodzi 24.03.07, 18:59
            rozumie cię, mnie tez troche wstrząsa, gdy pomyślę, że trzy dni po porodzie sama
            musiałabhym całkowicie zajmowac się dzieckiem. Chyba ze położne w rydygierze to
            naprawde takie aniołysmile
            w marudowiczu z tego co wiem rodzina moze siedziec ale na pomoc pielęgniarek nie
            ma co liczyć. Z drugiej strony w matce polce przezyłam w sali najazd rodziny
            pacjeneki z łożka obok: mąż, rodzice 2 sztuki, teściowie 2 sztuki, brat,
            szwagier z żoną i jeszcze jakies dwie osoby. I oni wszyscy siedzieli około 4
            godzin w sali. Już naprawde nie mieli o czym rozmawiac. A ja byłam w takiej
            chyba depresji, że nic nie powiedziałam. Do dzis nie mogę tego zrozumiecsmile
            • patipomoz a propos Rydygiera 02.04.07, 22:08
              to najlepszą rzeczą jaką możecie tam dostać to zakaz wchodzenia gości na salę.
              sale są małe, 4 osobowe, powiem wprost: lezycie z gołymi tyłkami, z tyłkami na
              wierzchu wstajecie, krwawi się naprawdę mocno... nie chciałabym by na to
              patrzyło 16 osób. ja nie miałam ochoty na rzadne odwiedziny. miałam mojego
              synka i mi to wystarczyło. połoznych jest mało, ale przez 2 doby nie robiłam
              przy dziecku NIC. połozne przewijały, podawały do piersi, przychodziły by podać
              do drugiej, ja tylko przewracałam się z boku na bok. w trzeciej dobie zaczęłam
              przewijac sama, bo chciałm się nauczyć.
              nie bójcie się, że będziecie same. dziewczyny na sali sobie chętnie pomagają, u
              nas było super.
              słyszałam, że w Matce Polce goście siedzą na sali non stop do póżnego wieczora.
              po pierwsze to dyskomfort, po drugie wjak myslę o wirusach i innych sepsach to
              naprawdę jestem wdzięczna, że do mojego dziecka nie przyszedł nikt. to naprawdę
              dużo bezpieczniejsze.
              • binkaa Re: a propos Rydygiera 02.04.07, 22:18
                ja tez leżałam po porodzie
                i jakos żadna pielęgniarka nie robiła nic przy dziecku 2 doby (nie podawała,
                nie przewijała, jedynie zabierały na kapiel)
                leżałyśmy 4 i wszystkie musiałysmy zadbac same, choc ledwo chodziłyśmy

                najgorzej wspominam tam własnie te 3 doby po porodzie - żadnej pomocy ze strony
                personelu NIC
                • patipomoz binkaa, to mam wrażenie, że w innych szpitalach... 03.04.07, 11:17
                  ... rodziłyśmy. ja na początku 2006.
              • andziulindzia Re: a propos Rydygiera 02.04.07, 23:27
                Rodziłam dwa razy w MP. Żaden gość od rana do wieczora na sali nie siedzi, bo
                zwyczajnie nie wolno. Odwiedziny są od 12.00 (z tego co pamiętam) do 18.00. A
                poza tym, wystarczy trochę asertywności. A jak zaistnieje problem z uciążliwymi
                gośćmi - interweniują pielęgniarki. Przeciwniczki MP (które nawiasem nigdy tam
                nie rodziły) demonizują sprawy odwiedzin. Tylko po co?
              • sabciasal Re: a propos Rydygiera 03.04.07, 10:05
                patipomoz napisała:

                > to najlepszą rzeczą jaką możecie tam dostać to zakaz wchodzenia gości na
                salę.

                potwierdzam, że w MP niektórzy odwiedzający i niektóre pacjentki nie mają za
                grosz wyczucia i taktu, ale szczerze mówiąc przeraza mnie wizja ze przez 3 dni
                miałabym byc zupełnie sama. Jestes chyba pierwszą osobą, która twierdzi, ze w
                rydygierze jest tak troskliwa opieka położnych. ja po porodzie ledwo
                chodziłam, w ogóle nie siedziałam i wychodzenie z dzieckiem na korytarz odpada.
                czyli kazdy kij ma dwa konce....
                • patipomoz Re: a propos Rydygiera 03.04.07, 11:23
                  w Rydygierze nie wolno wychodzić z dzieckiem na korytarz, więc problemu nie
                  będziesz miała. i nie piszcie, że jestem jedyną osobą ktora wychwala położne,
                  bo ja szczerze mówiąc pierwsze słysze od was, że połozne nic nie robią, a w
                  Rydygierze rodziło mnóstwo moich znajomych. naprawdę mam wrażenie, że mówimy o
                  2 różnych szpitalach.
                  położne tylko trzeba "przywołać" i porosić. jest ich mało fakt, trzeba
                  poczekać, ale to nie ich wina. ja nie widziałam "smółki na oczy" ani nie
                  wstałam do przewijania dziecka ani razu! tak jak pisałam, podawały do
                  karmienia, w ciągu nocy przybiegały na każde zakwilenie dziecka, zabierały
                  dziecko bym mogła się przespać. tylko tak jak piszę, trzeba je przywołać,
                  inny komfort to chyba tylko w szpitalu prywatnym, tam wciskasz guziczek.
                • patipomoz ps 03.04.07, 11:26
                  ze mną na sali leżała taka wiecznie skrzywiona, ktora dostawała to co ja, a na
                  wszystko narzekała, że położna za wolna, że nie przyszła natychmiast, że to i
                  owo. wtedy zrozumiałam skąd się biorą rózne dziwne opinie o szpitalach, ktore
                  czytałam. tak więc dzielcie wszystkie opinie przez 10. każda ma inne
                  preferencje i każdej odpowiadać bedzie inny szpital. de facto żaden w Łodzi nie
                  jest idealny.
                  • andziulindzia odnośnie opieki położnych 03.04.07, 21:41
                    Patipomoz! to co napisałaś o pracy położnych w Rydygierze mogę powtórzyć za
                    tobą słowo w słowo. Zmieniłabym jedynie nazwę szpitala na Matkę Polkę.

                    "położne tylko trzeba "przywołać" i porosić. jest ich mało fakt, trzeba
                    poczekać, ale to nie ich wina. ja nie widziałam "smółki na oczy" ani nie
                    wstałam do przewijania dziecka ani razu! tak jak pisałam, podawały do
                    karmienia, w ciągu nocy przybiegały na każde zakwilenie dziecka, zabierały
                    dziecko bym mogła się przespać. tylko tak jak piszę, trzeba je przywołać"

                    A od siebie dodam: będziesz się uśmiechać, będziesz miła i bez fochów -
                    otrzymasz to samo w zamian. Chcesz się czegoś nauczyć, dowiedzieć? Pytaj, a
                    uzyskasz odpowiedź. Myślę, że w szpitalach położniczych skończyły się czasy gdy
                    położna i pielęgniarka to były panie na włościach, które łaskę robiły, że na
                    ciebie spojrzały.

                    Ja wybrałam Matkę Polkę, nie ze względu na możliwość odwiedzin czy pomocne
                    położne, a ze względu na fachowych lekarzy i ewentualną pomoc i leczenie
                    chorego dziecka na miejscu. Nie wyobrażam sobie sytuacji gdy tuż po porodzie
                    zabierają dziecko do innego szpitala, bo nie mają odpowiedniego sprzętu, czy
                    fachowców, żeby udzielić pomocy mojemu choremu dziecku. Dla mnie to było ważne
                    bo jestem tchórzem. A dla innych kobiet ważne będą inne sprawy i tyle.

                    Ale denerwuje mnie gdy najgłośniej krzyczą na temat jakiegoś szpitala panie,
                    które tam nigdy nie były. Mówmy o swoich doświadczeniach, a nie o tym co nam
                    się wydaje.
                • pinkie5 Re: a propos Rydygiera 03.04.07, 11:35
                  Jak to pierwsza osoba??? Ja już pisałam o tym od czerwca zeszłego roku. Ledwie
                  dziecko zapłakało - już położna była i zaglądała co się dzieje. Jak to zupełnie
                  sama??? Przeciez sa jeszce 3 kobitki na sali, zawsze któraś pomoże lub zawoła
                  kogo trzeba. Leżałam w ciąży w CZMP- nie powinnambyła chodzić, a salowa nie
                  przynosiła obiadu, trzeba było się kopsnąć daleko na korytarz. Gdyby nie
                  kolezanki z sali, to chyba bym nie dostała jedzenia. Pielęgniarki też mnie
                  ganiały - w końcu zapytałam lekarza, czy chodzić, to mi powiedział, ze tylko do
                  łazienki. W rydygierze salowe przynosza posiłki na stoliczek przy łóżku, jeśli
                  widza, ze jesteś zajęta lub nie możesz chodzić. W dzien i w nocy położne są
                  bardzo Pomocne. Zgadzam się z Patipomoz - ten zakaz wchodzenia gości - to jest
                  najlepsza sprawa. A z dzieckiem na korytarz się nie wychodzi - nie pozwolą. PO
                  prostu tatusiowi pokazujesz dzidzię podjeżdzajac wozkiem pod drzwi i
                  wystarczy.To tylko 3 dni, czasami trochę dłużej. Ciocie i wujków sobie odpuść,
                  niech przyjda pomóc jak będziesz w domku.
                  • coronella Re: a propos Rydygiera 03.04.07, 13:17
                    ja równez niezmiennie wychwalam Rydygiera, połozne i cały personel.
                    Każdy czyta z postów to, co chce przeczytac smile
                    Rodziłam tam dwa razy, i nie przyzyłam schizy będac 3 dni samej z dzieckiem, dziewczyny, co wy wogóle wygadujecie???? Gorszej paranoi i głupszego problemu chyba nie słyszałam. Czeka was wychowanie tego dziecka, godziny spędzone z nim w domu, gdy mąz w pracy, mama daleko- to jest szkoła życia. A nie 3 doby spędzone bez męża przy łóżku. Bo niby po co ten mąż tam wam potrzebny???? Myslicie, że obsłuży was przy dziecku? Hm, nie mam sumienia wyprowadzac was z błedu smile
                    Ja po pierwszym porodzie miałam założone 36 szwów, miałam uszkodzony pęcherz, byłam wciąż cewnikowana, i zapalenie piersi z temp 39 st. Tego, co zrobiły wtedy dla mnie położne, przecenić się nie da. Były non stop ze mną, opiekowały się moim dzieckiem i mną dużo lepiej niż by umiał mój mąż.
                    Drugi poród przeszłam jak burza, i żadnej pomocy nie potrzebowałam. I nikt mi się nie narzucał.

                    A tak nieco odbiegając od tematu- problem robicie jakby poród był nie wiem jak a operacją. Co za róznica gdzie się rodzi? Najwazniejsze jest nastawienie psychiczne, jednym jest dobrze wszedzie, a druga nawet w Raju bedzie narzekac. Każdy szpital oferuje mniej więcej te same warunki, tą samą pomoc, to sa tylko 3 dni, po których wychodzi się do domu. I dopiero w domu zaczyna sie prawdziwe życie.
                    • sabciasal Re: a propos Rydygiera 03.04.07, 13:33
                      to chyba na mój post taka żywiołowa reakcja
                      w tym wątku to był pierwszy post chwalący opiekę pielęganiarek po porodzie. W
                      innych zazwyczaj czytam narzekania na opiekę poporodową w rydygierze.
                      Poszukajcie.
                      Dyskusja dotyczyła obecnosci osób postronnych na sali. MNIE po moim porodzie
                      bardzo pomógł własnie mąż., Nie pielegniarki, bo one w ogóle nie wchodziły do
                      sali, a poproszone nie przychodziły albo zwrcały uwagę, że nalezy w wiekszym
                      stopniu radzic sobie samej. Z własnych doswiadczen wiem, ze trudno jest wstawac
                      z łożka, przewijac dziecko itd. przy zszytym kroczu.
                      Wydawało mi sie, ze wyraziłam zaniepokojenie jedynie, jak sobie poradzę. I
                      tyle.

                      • 1012ja Re: a propos Rydygiera 28.04.07, 01:17
                        Rodziłam w Madurowiczu i Rydygierze. I opieka po porodzie lepsza jest w
                        madurowiczu. Dzwonisz i położna przychodzi i pomaga. W rydygierze musisz ją
                        znaleźć, co czasem nie jest łatwe bo jest ich za mało. według mnie hitem jest,
                        że matka czuwa nad dzieckiem, kiedy jest naświetlane zpowodu żółtaczki, żeby
                        nie zdjęło ochronnych okularów. Nie spałam całą noc i w końcu kazałam wyłączyć
                        lampy, żeby się przespać bo nie miał mnie kto zastąpić (nie widze powodu abym
                        oczekiwała tego od innych matek).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka