anzawa83
23.11.09, 13:25
Mam 26 lat 2 dzieci. Matka zmarła jak miałam 11 lat, ojciec jak
byłam w 8 miesiącu ciąży z Zuzia( starszą córką). Mąż obecnie
pracuje na pół etetu zarabia 411 zl. Otzrymujemy zasiłek rodzinny na
dzieci. I na tym nasze dochody się kończa. Z miesiąca na miesiąc
jest coraz gorzej brniemy w długi aby miec co jeść, zalegamy z
opłatami. Naprawde nie mam już siły, kiedy słysze od dziecka że jest
głodne. NIebawem mogą nam wyłączyc wodę. MIeszkam u tesciowej w TBS
gdzie czynsz wynosi 911zl. Tesciow też niema lekko więc musimy się
dokładać do mieszkania. Życie ciągle pod wiatr, z piaskiem po oczach
bardzo boli. I tak się zastanawiam gdzie mam szukać siły aby to
wszystko przetrwac. Tylko po co skoro nie widze tego światełka w
tunelu?