Bo w oczach dziecka...

10.01.10, 13:59
leży odpowiedź jaki człowiek jest..
Ma na imię Zuzia. Lubimy nazywać ją Aniołkiem. Ma 9 lat i ogromny
talent plastyczny. Zbiera minerały. Pochyla się nad ślimakami,
żabami. Przenosi je w bezpieczne miejsce. Zuzia ma 6 letnią
siostrzyczkę Malwinkę. Mała strojnisia. Mówić zaczeła półtora roku
temu. Powód? Mała urodziła się z dodatkowym migdałkiem. Operacja się
udała, rechabilitacja przebiega pomyślnie. Tata Krzysztof pracuje 14
godzin dziennie, utrzymuje rodzinę. Jadwiga mama dziewczynek ma
nowotwór,guzy na płucach. Poznałam tą rodzinę i pokochałam ich.
Razem z nimi szukamy innych rodzin, pomagamy, walczymy. Dopiero
zaczynamy, ale uda się nam smile Zbieramy co się tylko da! Żywność,
odzież, zabawki, książki, artykuły szkolne. Jesli trzeba opisze
sytuacje poszczególnych osob, rodzin.
    • papuzka_gda Re: Bo w oczach dziecka... 10.01.10, 19:45
      Skad jest ta rodzina,napisz wiecej jaby ktos chcial pomoc, czy mieszkal
      w okolicy
    • bj32 Re: Bo w oczach dziecka... 10.01.10, 20:39
      Sylwia, to kolejny wątek, który zakładasz... Ja Cię proszę o
      konkrety. Dramatyczne opisy wyglądają pięknie na stronie fundacji,
      czy w zajawce Polsatu. Ale tu potrzebujemy faktów. To, czy Zuzia jest
      dla Was Aniołkiem i nad czym się pochyla... To miłe. Ale skąd jest,
      jaki wpływ dodatkowy migdałek miał na jej stan zdrowia i czy czegoś
      potrzebuje oraz ma świadczenia? Czy to po prostu trzeci wątek z
      informacją, że Ty i Twoi znajomi pomagacie...?Bo jak tak, to wybacz,
      ale my też i byłaś już proszona o konkretne potrzeby, a nie "zbieram
      cokolwiek bądź".
      • nioma Re: Bo w oczach dziecka... 10.01.10, 20:50
        Trzeci migdalek oznacza niepelnosprawnosc dziecka?
        Rozumiem, ze z powodu trzeciego migdalka mama dziecka nie moze pracowac i tatus
        sie zapracowuje tak?
    • bj32 Re: Bo w oczach dziecka... 10.01.10, 20:50
      Sylwia, kolejny Twój enigmatyczny wątek zostanie usunięty. Nie
      raczysz odpowiadać na moje i pozostałych dziewczyn pytania. Konkretne
      pytania. Cuchnie mi to chęcią pozyskania dóbr do handlu. Nie będę
      pisać na priv do Ciebie, bo tu się kreciej roboty nie uprawia. Nie
      musisz podawać - nawet nie powinnaś - danych publicznie, ale trzeci
      Twój wątek jest zagadkowy. A my tu staramy się pomagać faktycznie
      potrzebującym, a nie komuś, kto prosi, żeby dać mu cokolwiek, bo on
      wie, co z tym zrobić. Ja też chętnie zamienię szóstkę dzieci sąsiadki
      na TIRa części do autobusów i będę wiedziała, co z tym zrobić.
      • sylwia20.1 Re: Bo w oczach dziecka... 10.01.10, 23:51
        Przepraszam, że piszę w ten sposób. Taki mam durny styl. Rzeczywiście zbyt
        bajkowy. Nie odpisuje od razu ponieważ nie siedzę cały czas przed komputerem.
        Rodzina jest z okolic Skawiny koło Krakowa. Tata dziewczynek zapracowuje się
        ponieważ jego żona ma nowotwór, raka płuc. Zbieramy ubrania dla dziewczynek tj
        rozmiar 110 i 134, obuwie 27 i 35. Oraz odzież dla Celiny z porażeniem rdzenia
        kręgowego rozmiar 38,m. Ze zbiórek mamy mnóstwo ubrań o rozmiarze 36 s dla
        dziewczyn. Chętnie przekaże część jakiejś konkretnej osobie z okolic Krakowa.
        To, że piszę chaotycznie nie znaczy od razu, że jestem złodziejem, mam problem z
        ogranięciem słowami tego o co mi chodzi, ale nie mam złym zamiarów. Wydawało mi
        się po prostu, że jeśli napiszę jak to widzę i czuje to będzie to bardziej
        realne niż wiadomosci jakie otrzymuje od innych ludzi z numerem konta.
        Przepraszam w takim razie. Nie chciałam nikogo zdenerwować.
        • nioma Re: Bo w oczach dziecka... 11.01.10, 08:32
          ja tam sie nie denerwuje, po prostu jak napisalas tylko o trzecim
          migdalku to wyszlo dziwnie.
          • makwalz Re: Bo w oczach dziecka... 11.01.10, 11:04
            Napisała w pierwszym poście, że mama ma guzy na płucach...
            • bj32 Re: Bo w oczach dziecka... 11.01.10, 12:02
              Ale głównie to się ten migdałek w oczy rzucił...
              A szczegółów o tych guzach nie ma. Czy to złośliwe i w ogóle... Jakoś
              mało konkretnie...
              • sylwia20.1 Re: Bo w oczach dziecka... 11.01.10, 18:48
                Przepraszam wszystkich jeszcze raz bede teraz konkrtetna, obiecuje.
                W takim razie po kolei.
                Celina około 30 lat, zapalenie rdzenia kręgowego. Mieszka w Woli Radziszewskiej.
                Nie ma wody bierzacej, mieszka w drewnianym domu z bratem ktory lubi sobie
                wypic. Celina na utrzymanie ma 600 zł miesięcznie z tego co mówiła. Dom
                zagracony. Zbieramy dla niej przede wszystkim zywnosc bo to sie zawsze przyda
                oraz odziez rozmiar M. Firma mojego taty zajmie się przyłaczeniem wody. Udało
                nam się załatwić pralkę dla niej. Narazie nie mam zadnych dokumentów mówiacych o
                jej stanie, Załatwie co trzeba. Chodzi nam o to aby zapewnic jej poczucie
                bezpieczenstwa po to zeby mogla spokojnie wracac do zdrowia. Moje spotkanie z
                nią przebiegało na tym, że siedziała i płakała. Nie potrafi zrozumieć ze
                kogokolwiek obchodzi to co się z nią dzieje. Nie bardzo wiem jak się zabrac za
                jej problem. Skorzystam z kazdej rady.

                Krzysztof ma astmę pracuje 14 godzin dziennie na utrzymanie żony i córek. Nie
                znam dokładnie sytuacji. Wiem ze mama dziewczynek ma nowotwór dlatego ich
                sytuacja się pogorszyła. Nie pracuje. Malwinka 6 lat, trzy migdałki spowodowały,
                że zaczeła mówic 1,5 roku temu dlatego jezdzi na rehabilitację. Ma poważne
                problemy z mówieniem. Ci panstwo mają jeszcze córkę Zuzie lat 9. Zbieramy
                odzież, zabawki itp.

                Jest jeszcze Olcia ma 9 lat. Cierpi na nieuleczalną chorobę Zespół Leigha. Jej
                marzeniem jest jechac do Francji do Lurt. Na nią zbieramy pieniążki. Mozna tez
                przekazac 1 % podatku dla niej. Wszelkie informacje odnosnie sytuacji
                dziewczynki i jej mamy staram się uzupełniać. Wiem ze mama sama wychowuje córke,
                ojciec je zostawil kiedy mała się urodziła. Dostają wiele pomocy od ludzi ale
                trudno nie pomagac kiedy kazdy dzien zycia dziecka jest wygraną.

                Przy okazji wychodzą kolejne problemy, koleji ludzie. Tworzy się pewnego rodzaju
                "siatka" słaba organizacyjnie ale chcaca pomagac. I rzeczywiscie mozna
                powiedziec ze magazynujemy rzeczy. Dlatego pisalam ze zbieramy wszystko, bo
                wszystko udaje się rozdysponowac bo ludzie czasem po prostu wyrzucaja rzeczy,
                marnują. Udało się nam załozyc kaloryfer pewnej rodzinie, inna dostała komputer.
                Napiszcie co mam przygotowac, jakie dokumenty. Kazdy pomysl jest wazny.
                • sylwia20.1 Re: Bo w oczach dziecka... 11.01.10, 18:51
                  Narazie główna zasada pomocy jest taka ze "skoro my pomagamy Tobie ty pomóż komuś
                  innemu". I jeszcze raz przepraszam. I dziekuje za sprowadzenie na ziemie smile
                • adota Re: Bo w oczach dziecka... 11.01.10, 19:21
                  sylwia20.1 napisała:

                  > Jest jeszcze Olcia ma 9 lat.

                  Sylwio,

                  Czy zgłosiliścię ją do fundacji "Mam marzenie"
                  www.mammarzenie.org/strony/18_o_fundacji - w sprawie wyjazdu do Lourdes,
                  do Francji?

                  Pozdrawiam,
                  adota
                • sion2 Re: Bo w oczach dziecka... 12.01.10, 11:35
                  Rozumiem że dziecko chcialoby pojechac do Lourdes a nie do "Lurt" ?
                  Sa organizacje ktore organizuja wyjazdy chorych i niepelnosprawnych
                  wyjazdy do Lourdes, np. maltanczycy. Mnie kiedys proponowali to
                  mialamn zaplacic 300 zl w sumie za lot samolotem, autokar, noclegi
                  z wyzywieniem (5 dni) a opiekun osoby niepelnosprawnej nic nie
                  placi. Wiem że 300 zl tez trzeba miec ale to niewiele jak na
                  spelnienie marzenia...
                  • nioma Re: Bo w oczach dziecka... 12.01.10, 11:44
                    A co tam jest ze dziecko ma tam jechac?
                    • bj32 Re: Bo w oczach dziecka... 12.01.10, 13:56
                      pl.wikipedia.org/wiki/Lourdes
                      Silnie rozwinięty kult maryjny i chyba - jeśli dobrze pamiętam -
                      uzdrawiające źródła. Dla katolików to jedno z najważniejszych miejsc.
                      • nioma Re: Bo w oczach dziecka... 12.01.10, 13:59
                        ooops
                        jakos mi o sie nie skojarzylo z dzieckiem
    • sylwia20.1 Re: Bo w oczach dziecka... 11.01.10, 19:16
      www.mammarzenie.org/krakow/dziecko/590_ola.html
      tutaj znajdziecie zdjęcia Olci.
      • adota Re: Bo w oczach dziecka... 11.01.10, 19:22
        Pisałyśmy jednocześniesmile Mój post już jest nieaktualny.

        adota
    • sylwia20.1 Re: Bo w oczach dziecka... 12.01.10, 19:54
      Dziewczynka pojedzie juz napewno smile w ferie dowiem sie od jej mamy
      czego jeszcze by im było trzeba.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja