Dodaj do ulubionych

moze wy mi pomozecie

23.01.11, 14:18
witam zaczne od poczatku zebyscie mogly polapac oco chodzi.

jestem z facetem ok 4 lata mamy teraz coreczke 13 miesiecy,ona jest wspaniala ale no wlasnie jest te ale..MOJ FACET
niby dobry bo nie bije nie pije i nie pali ale kurka dla mni to nie zadna dobroc.przyjdzie sobota niedziela to on woli siedziec w domu a przez caly tydzien ,chodzi na 10 do pracy i przychodzi o 20na kopanie male nobo jest zmeczony praca zeby cokolewiek zerobi przy dziecku.a teraz jestem u kolezanki a on od rana u znajomych,dziwne on na nogach w niedziele gdzie zawsze wstaje o 12.
do czego zmiezam;mysle a nawet uwarzam ze jestesmy ciezarem dla niego a ja chce czegos wiecej od zycia niz tylko sprzatranie syfu i siedzenia w domu,chce sie wyprowadzic ale nie mam kasy nie mam pracy ani domu.
i wlasnie czy dostane jakies zapomogi od panstwa zeby stanac na nogi
Obserwuj wątek
    • aqua696 Re: moze wy mi pomozecie 23.01.11, 14:28
      Kobieto koles charuje po 10 godzin..zrob mu dobra kolacje kazdego dnia..pousmiechaj sie ..podnies go na duchu, powiedz ze jest wspanialy..a nie awantura bo nie ma sily wykapac corki...
      Idz jak tak ci niepasuje do pracy a mala zapisz do przedszkola lub zlobka..
      I sama sprawdz ile bedziesz miec sily ..
      Zapomoga na co na znudzone zycie??
      Nie chce ci sie sprzatc syfu...ale ktos go robi...moze wez drugie dziecko do pilnowania i dorob..
      Jesli odejdziesz to pierwsze alimenty, na mieszkanie, i cos po za rodzinnym zabardzo nie licz bo masz zdrowe rece i zdrowe dziecie...-tak wnioskuje.
      Jesli czujesz sie ciezarem zrob cos aby czul sie wazny..
      W weekend to on po 50godzinach pracy chce odpoczac a nie sluchac utyskiwania.
      Nie chcesz siedziec w domu idz do pracy..wiele mam maluszkow kilkumiesiecznych zaprowadza do zlobka i pracuje
    • piotr_57 Re: moze wy mi pomozecie 23.01.11, 15:24
      diabel.pl napisała:

      > witam zaczne od poczatku zebyscie mogly polapac oco chodzi.
      >
      Bez względu na to od czego zaczynasz, ja i tak nie mogę się połapać o co chodzi.
      • aqua696 Re: moze wy mi pomozecie 23.01.11, 15:33
        Witam Piotrze..
        Bo to kobiecy puknt widzenia..a my kochany komplikowac zycie...
        Jak nie pracuje zel..jak pracuje zle..
        Jak nie bije i pije to dziwne..a jak czyta ksiazki to juz dramat...
        smile
      • bj32 Re: moze wy mi pomozecie 24.01.11, 14:12
        No jak to o co? O to, że facet uporczywie jest zwykłym facetem, a nie księciem z bajki. A tu panienka ma wyższe aspiracje.

        Założycielko wątku: marsz do szkoły!
    • kejtlinn Re: moze wy mi pomozecie 23.01.11, 18:29
      Nie sądzę, aby dziecko mu ciążyło, ale taka partnerka chyba jednak tak. Jeżeli go nie kochasz i chcesz zacząć życie samodzielne to poszukaj pracy, oddaj córeczkę do żłobka, złóż sprawę o alimenty.

      Pozwolę sobie napisać, że takie problemy dotyczące partnera chciałoby mieć wiele kobiet. Pracujący ciężko mężczyzna, który w nie nadużywa alkoholu, ani nie stosuje przemocy. Jeżeli naprawdę nie jesteś w stanie docenić kogoś takiego to chyba powinnaś na chwilę zamienić się z kimś, gdzie nie dość, że ktoś Cię pogoni do roboty, ale też będziesz musiała się zająć domem, a na odczepnego dostaniesz w łeb jak się będziesz nudził. Zastanów się co piszesz,
      idź posprzątaj dom, upiecz ciasto, zrób dobry obiad, uśmiechnij się i pomyśl, że masz cudowną córeczkę i kogoś kto zapewnia Ci bezpieczeństwo, a potem zabierz wszystkich na spacer i nie trać czasu na głupie myśli.
      • nioma Re: moze wy mi pomozecie 23.01.11, 20:50
        e tam
        nie chodzi o to czy umiesz docenic czy nie. jesli uwazasz, ze zwiazek jest do niczego i go nie kochasz to sie z nim rozstan.
        znajdz prace, wynajmij mieszkanie, dogadaj sie z facete co do alimentow i opieki nad dzieckiem. I juz. Nie widze powodu zeby mialo ci pomagac panstwo jesli jestes zdrowa, sprawna i mozesz pracowac
      • margotka28 Re: moze wy mi pomozecie 25.01.11, 15:31
        czyli jak facet nie bije, nie pije i pracuje to oznacza, że kobieta ma mu we wszystkim usługiwać?
        A co w związkach, gdzie i jedna i druga strona spędza po 10 godzin w pracy i ma do tego dzieci?
        A co do autorki wątku - idź do pracy, złóż pozew o alimenty, wynajmij jakiś pokój albo zamieszkaj z rodzicami, nabierz dystansu. Może po prostu ten facet nie jest ci pisany?
        • bj32 Re: moze wy mi pomozecie 26.01.11, 00:34
          Nie no, skąd! Jak facet zarabia 10 godzin,to powinien potem jeszcze żonę na kolację przy świecach zaprosić, nogi jej umyć i dzieckiem się zająć, żeby ona dla odmiany mogła się zająć odpoczywaniem. A w niedzielę ona do koleżanki - on do garów, a co!

          Jejku, jej. Feministki Wam namieszały we łbach...
          • margotka28 Re: moze wy mi pomozecie 26.01.11, 08:38
            autorka wątku napisała, że chodzi do pracy na 10 a wraca o 20 (zrozumiałam, że wlicza to dojazdy więc raczej poza domem jest 10 godzin) - podobnie jak większość społeczeństwa ja również wychodze do pracy o 7, wracam o 17, czasami o 18.
            Domyślam się, że autorka wątku w czasie, kiedy mąż przebywa w pracy to nie leży i pachnie tylko tyra w domowym piekiełku.
            Ja powiem, że okres kiedy siedziałam w domu i wychowywałam dzieci to jeden z gorszych jesli chodzi o zarobienie się po łokcie. Kiedy poszłam do pracy zaczęłam łapać wiatr w żagle.
            I tak pewnie jestem feministką, bo nie gotuję mężowi obiadów z dwóch dań i nie piekę ciast.
            A wdzięczność do faceta za to, że pracuje nie bije i nie pije jest dla mnie śmieszna. Normalka ot i tyle.
            • bj32 Re: moze wy mi pomozecie 26.01.11, 16:02
              Jakby Ci to wyjaśnić... Mój mąż wychodzi o 5.00 i wraca o 15.00, albo wychodzi o 13.00 i wraca o 23.00. Od 9 lat. I w życiu by mi nie strzeliło do łba narzekać, jeśli na przykład po powrocie z I zmiany chce się przespać, bo ja "tyram w domowym piekiełku". I nawet nie chodzi o to, ze ja owo "tyranie" i "piekiełko" lubię, bo mam dobrego mężczyznę, z którym jestem od bez mała dwóch dekad... Bo zdaję sobie sprawę, że są kobiety, które lepiej się czują pracując zawodowo. Chodzi mi o coś zupełnie innego. Pozwól, ze zacytuję:
              "przychodzi o 20na kopanie male nobo jest zmeczony praca zeby cokolewiek zerobi przy dziecku.a teraz jestem u kolezanki a on od rana u znajomych,dziwne on na nogach w niedziele gdzie zawsze wstaje o 12.
              do czego zmiezam;mysle a nawet uwarzam ze jestesmy ciezarem dla niego a ja chce czegos wiecej od zycia niz tylko sprzatranie syfu i siedzenia w domu,chce sie wyprowadzic ale nie mam kasy nie mam pracy ani domu."
              Mamy tu klasyczny przypadek półanalfabetki, ciężko urażonej faktem, ze facet wraca z pracy i nie chce wykąpać dziecka, a ona "zmieża" do tego, że nie chce "sprzątać syfu [to ciekawe, co robi tak ogólnie, nie pracując zawodowo, ze ma w domu syf] oraz chce się wyprowadzić, ale "nie ma kasy, pracy i domu".
              No to cóż prostszego, jak ruszyć tyłek do pracy? 13miesięczniak może iść do żłobka, tak? Tylko jaką ona dostanie pracę, jak widać gołym okiem, że tłumok i problemem nie jest dla niej własne lenistwo, tylko to, ze mąż nie kąpie dziecka i nagle wyszedł w niedzielę do znajomych... Może też mu się odechciało siedzieć w syfie, z którego czarująca żoneczka poszła do koleżanki, żeby bredzić na forum?
              Ja również nie gotuję dwudaniowych obiadków, a o pieczeniu w ogóle nie mam pojęcia. Ale również nie mam pojęcia, w czym owej Diabel.pl ma pomóc rozwód? Zacznie od tego mieć kasę? Nie będzie musiała gotować, sprzątać i zajmować się dzieckiem? Czy co? Przecież to jest sztandarowa głupota jak stąd do Zaleszczyk... I jeszcze oczekiwanie, że "państwo da zapomogę do stanięcia na nogi".
              I jaka wdzięczność, na litość bogów?! To może on jej powinien być wdzięczny, że ona z nim jest? Bez domu, bez kasy i bez pracy? Mało, że ją i dziecko utrzymuje, siedzi w syfie, to ma ją jeszcze po zadku całować za to, że ona siedzi i chyba nawet nie pachnie? Normalka to jest, że jak mąż pracuje, to ja mu piorę gacie i sprzątam mieszkanie. A nie jęczę, że "facet jest dla mnie problemem".
              Serio nie czaisz różnicy?
    • szymina Nie musisz z nim byc 24.01.11, 00:28
      troche dziwnie jestes tu oceniana. Ja tez mialam takiego meza, ktory uwazal, ze jego obowiazkiem jest tylko praca. Zadnych obowiazkow w domu czy przy dzieciach. Kiedy Maluchy byly chore na grype zoladkowa zniknal z domu na kilka dni, bo 'w domu nie mogl sie wyspac", zreszta zadarzalo mu sie to czesto bez przyczyny tez. I wielkie wymagania w domu. Poszlam do pracy, dzieci odwoze do przedszkola, meza "wyprosilam" i zyjemy spokojnie we trojke.
      Tylko musisz Ty tez dorosnac i liczyc na siebie a nie na panstwo...
      A rady Aquy- bez komentarza...
    • kolor_purpury ?? 24.01.11, 09:47
      moim zdaniem to jakaś nieśmieszna prowokacja

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka