Witajcie
Od dawna podczytuję i popieram idee pomagania innym.Sama skromnie pomogłam kilku osobom stąd (pod innym nickiem). Znalazłam się w trudnej sytuacji i nie mogę ruszyć z miejsca. Po krótce...
Jeszcze przez kilka miesięcy będę na urlopie wychowawczym (z pół etatu),do starej pracy nie mam powrotu (podobno likwidacja). Mąż od jesieni pracuje "na czarno",przez ten czas próbował w kilku miejscach ,ale nigdzie nie ma widoków na legalne zatrudnienie. Starsze dziecko idzie do zerówki,młodsze nie dostało się do przedszkola (przez co ja nadal pewnie będę w domu).Wynajmujemy mieszkanie,opłaty ogółem 1000-1100zł.Nie jesteśmy w stanie nic odłożyć,cholernie ciężko tak żyć

Nie wydajemy na bzdury,nie mamy nałogów (papierosy,alkohol,hazard).Człowiek jest w stanie wiele sobie odmówić,ale serce się kraje kiedy dziecko pyta "mamusiu,kupisz mi jak będziesz mieć pieniążki..." Nie,nie proszę o pieniądze. Proszę o rady,dobre słowo.