jest tak rozłąka mąz wyjeżdża za granice i bywa w miesiąu na tydzień dwa
ale nie w tym jest sens mam nadzieje ze tobie sie układa....
u nas zamiast cieszyć sie sobą.... to są cały czas, kłutnie... mąż wypomina mi
każdą rzecz która 'kupił sobie przed weselem...'
kazdą wydaną złotówke i czepia sie o byle co nie tak wyobrażałam sobie życie...
ale już nerwy mi puszczają
dzisiaj tak sie zdenerwowałam o błachostke że zaczełam sie cała cząść
najlepiej bym cały dzień leżała nic nie robiąc powoli trace a raczej straciłam
nadzieje na lepsze życie....
teraz napisszecie wyrodna matka... ale nawet nie mam ochoty bawić sie z
dzieckiem nie mam a musze bo mąż jakoś nigdy nie ma czasu.... jest mi źle

--