inesaa
30.07.07, 22:12
Koleżanka przyniosła do pracy smutną informację o chorym chłopczyku. Synek
jej koleżanki ma naczyniaka jamistego na twarzy. Obecnie ma ok. 6 miesięcy, a
choroba rozwija się szybciej, niż on sam. Nie mogłyśmy przejść obojętnie obok
takiego przypadku, tym bardziej, jak się ma świadomość, że w tym przypadku
nikt nas nie naciąga. Zorganizowałyśmy zbiórkę pieniędzy, każdy dał ile mógł
(a liczy się każda złotówka), bo jest szansa na wyleczenie, tylko wiadomo za
granicą, a to kosztuje. Koleżanka mówiła, że gazeta z Konina zamieściła
zdjęcie małego w gazecie i opis choroby, mam nadzieję, że każdy pomaga jak
może. A ja zastanawiałam się w jak sposób mogę jeszcze pomóc (oprócz naszej
zbiórki) i postanowiłam, do Was napisać. Nie wiem jak zareagujecie na mój
post, ale nie potrafię przejść obok tego obojętnie.
Uwaga! Zdjęcia malutkiego są bardzo, bardzo smutne. Jak je oglądałam, nie
mogłam powstrzymać łez. Zresztą teraz też nie mogę. Bóg jest czasami
niesprawiedliwy
www.wiktor.netoh.pl/historia.html