Dodaj do ulubionych

dzwonil do mnie kolega Edwarda

05.12.08, 19:33
Przed chwila zadzwonil kolega Edwarda, znalazl u niego nasze numery
telefonow, zapytal czy dalej pomagamy i wysylamy pieniadze bo Edek
to pijak i nierób.
Chcial upewnic sie czy juz wiemy jakim jest czlowiekiem bo mu szkoda
bylo jak widzial, ze cala pomoc sie marnuje.
W domu melina, prad odcieli, sciga go Provident, komorki ukradli jak
sie schlal, a nas robil caly czas w balona (cytat). Na chemie zadna
nie jezdzil... Wszystko zle zaczelo sie ponad rok temu...
Do was bedzie pewnie tez dzwonil.
Szok.... kolejny...
Obserwuj wątek
    • anetakor Re: dzwonil do mnie kolega Edwarda 05.12.08, 19:41
      już mnie nic nie zdziwi, trudno ja już zapomniałam
      • asiaiwona_1 Re: dzwonil do mnie kolega Edwarda 05.12.08, 20:40
        Tak sobie myślę, że chyba nie chciałabym wiedzieć już nic więcej na temat pana
        Edwarda...
        • eluszek Re: dzwonil do mnie kolega Edwarda 05.12.08, 20:44
          do mnie też dzwonił, przed chwilą... swoją drogą, albo pan Edziu mu bardzo
          podpadł albo ma darmowe wieczory, bo nie mógł przestać mówić (po 15 minutach
          udało mi się zakończyć ten monolog) a podobno byłam już kolejną osobą do której
          dzwoni... tak czy inaczej ja już tez mam dość nowinek o panu E.
          • nioma Re: dzwonil do mnie kolega Edwarda 06.12.08, 00:01
            nie chodzilo mi o przekazywanie nowinek tylko poinformowanie na
            forum o zaistnialym fakcie, uznalam, ze to istotne.
            nie bywam juz na forum
            • eluszek Re: dzwonil do mnie kolega Edwarda 07.12.08, 05:44
              Nioma, ale to nie była uwaga do Ciebie, tylko ogólna informacja smile to nie o
              Twoje nowinki mi chodziło, tylko o informacje od kolegi pana E. Zdążyłam już
              wyrzucić całą tę przykrą sprawę z pamięci a on znienacka zadzwonił i wszystko
              przypomniał.... w każdym razie miał chyba dobre intencje.
    • renata28 Re: dzwonil do mnie kolega Edwarda 06.12.08, 00:15
      Totalna porażka. Przynajmniej jak dla mnie.
      Sama wysłałam mu sporo pieniędzy i paczki również - zupełnie już nie
      pisząc o tym na forum, z którego tak naprawdę "wypisałam się" po
      licznych wpadkach. Po tym jak po kolei wszyscy okazywali się
      naciągaczami - począwszy od mamy bliźniaków, przez Anitę ze Śląska
      (do dzisiaj mam wyrzuty sumienia, że tyle osób pomogło jej spłacić
      długi za mieszkanie, a wszystko przez mnie) do Iwony z Gozdu (gdzie
      oprócz jeszcze jednej mamy byłam, zawożąc bagażnik jedzenia i
      innych "potrzebnych" rzeczy).
      Pan Edward był tą ostatnia deską ratunku, dzięki której czasami
      jeszcze wchodziłam na to forum. To wszystko jest trudne do
      ogarnięcia. Sama polecałam go innym osobom jako tego pewniaka, gdzie
      pomoc jest naprawdę potrzebna. I co wyszło jak zawsze. I wystarczy.
      Już pewnie nie pamiętacie, ale wychodzi na to, że bliźniaczki
      (obecnie ponad czterolatki), a w zasadze osoba prosząca o pomoc w
      ich imieniu była uczciwa. Chyba, że czegoś nie wiem, bo sporadycznie
      tu zaglądam, ale jeszcze wiele nicków pamiętam. Arwena, babcia
      marysia (sławetne łóżko piętrowe) foretka, papuzka, moja
      współporażczyni od dziewczyny spod Radomia i wiele, wiele innych,
      których nicków nie jestem już nawet pewna. Wszystkich pozdrawiam
      baaardzo serdecznie i nie żałuję tak naprawdę ani złotówki, bo te
      wszystkie nauczki wiele mnie nauczyły. Prawdziwe pomaganie to wyższa
      szkoła jazdy... niestety
      Raz jeszcze pozdrawiam
      • jowita771 Re: dzwonil do mnie kolega Edwarda 06.12.08, 00:38
        Przepraszam za pytanie nie na temat, ale co wyszło z łóżkiem piętrowym? Też
        uczestniczyłam w tej zrzutce, pytam z ciekawości.
        • renata28 Re: dzwonil do mnie kolega Edwarda 06.12.08, 10:05
          Napisałam to w pozytywnym znaczeniu. Jeden z nielicznych przypadków,
          które do dziś wspominam miło.
          • papuzka_gda Re: dzwonil do mnie kolega Edwarda 06.12.08, 11:13
            Pozdrawiam Cie Renatko rowniez.
            W akcjach forumowych byly kupowane 2 lozka pietrowe. Jedno, juz dosc dawno dla
            blizniakow, wnukow babci_marysi. Drugie, dosc niedawno, gdzie akcje koordynowala
            chyba Arwena.
            Obie akcje udane, sprawdzone i godne polecenia.
            Osoby sprawdzone.
            Pozdrawiam
            • katse Re: dzwonil do mnie kolega Edwarda 06.12.08, 19:48
              no szok

              pamiętam łóżko dla Babci Marysi.

              Jestem zdania że należy pomagać u siebie, za płotem, za ścianą.
              Napewno każda z nas ma takich sąsiadów - którym brakuje. Wtedy też
              to jest wielka sztuka.

              Ja z forum odeszłam po porażce z mamą bliźniakówsadsad
              • renata28 Re: dzwonil do mnie kolega Edwarda 07.12.08, 01:03
                Jak mogłam o Tobie zapomieć smile Przecież pamiętam i to doskonale.
                Zresztą bardzo miło. No może okoliczności były nie za miłe (sławetna
                oszustka pełną gębą mama blizniaków), ale "cieszę się", że miałam
                wsparcie i nawzajem. Pozdrawiam
              • viviene12 Katse 07.12.08, 23:44
                pewnie mnie nie kojarzysz, bo ja z tego forum wypisalam sie juz przed ca. 3
                laty, pisalam malo, ale pomagalam (rowniez finansowo)
                mamie blizniakow. Mozesz mi napisac o co chodzi z ta porazka?
                Mozesz na priv, jesli nie chcesz tutaj.
                Dzieki, pozdrawiam
      • czajkax2 Re: dzwonil do mnie kolega Edwarda 06.12.08, 20:11
        renata28 napisała:

        > Totalna porażka. Przynajmniej jak dla mnie.
        > Sama wysłałam mu sporo pieniędzy i paczki również - zupełnie już
        nie
        > pisząc o tym na forum, z którego tak naprawdę "wypisałam się"

        Pod tym musze sie niestety podpisac.

        ja generalnie nie pisuję na forum, ale starałam sie pomagac komu
        mogłam.

        I normalnie odechciewa mi sie wszystkiego. Jakis czas nie
        zaglądałam, ciągle trawię rewelacje o p. Edwardzie.

        I wiem jedno.
        Na odległośc nikt juz nie otrzyma ode mnie złotówki. Ogranicze się
        do osób które moge sprawdzic osobiście.

        Pomijając oczywiście akcję Gwiazdka - bo tu oczywiscie jestem nadal
        ZA (Koordynatorki akcji - nadal czekam na mejla czy juz mam jakis
        przydzial).




        • bj32 Re: dzwonil do mnie kolega Edwarda 07.12.08, 12:48
          Czajeczko, jak tylko coś będzie, to natychmiast damy znać.
          Dodam, że my sprawdzamy, jak tylko sie da. Gdzie sie da podejść
          osobiście, to idziemy, gdzie nie możemy, to przez posły [sama kilku
          znajomych w kraju posłałam w kilka miejsc], Kasia Slonko fortunę
          wydała na telefony do szkół wątpliwych czy nieznanych dzieciaków...
          Kilka rodzin odpadło w ten sposób, bo się dowiedziałyśmy, że albo
          wcale nie biedne, albo sprytne i lubią sobie ponaciągać... Ba!
          Niektórzy są dość bezczelni, żeby wyprawić weselisko za ciężkie
          pieniądze, chwalą sie tym na forum naszym i na NK wywieszają zdjęcia
          z sesji, a potem proszą u nas, bo biedni... Tej konkretnej rodzinie
          akurat jedynie tego mogę pogratulować szczerze, ze po odpowiedzi
          odmownej nie zostałyśmy obrzucone łajnem, bo zazwyczaj wieść o
          niezakwalifikowaniu do Akcji kończy się wylanym na nas wiadrem
          pomyj...
          Eh... Urok taki prowadzenia. Ale plusem jest to, ze skoro prowadzimy
          kolejną Akcje w tym samym składzie, to naciągacze po jednym
          wyautowaniu nie wracająsmile
          • czajkax2 Dziękuję juz otrzymałam mejla b/t 08.12.08, 08:42

    • anka9717 Re: dzwonil do mnie kolega Edwarda 06.12.08, 21:27
      Do mnie też dzwonił ten facet.
      • babcia_marysia Renatko, Kasiu,Marta,Arletka Sylwunia... 07.12.08, 01:20
        renata28,arwena_11, katse, papuzka,sylka22, Dziewczyny kochane jestescie bliskie
        memu sercu i nigdy was nie zapomne, duzo zrobiłyście dla mnie i mojej rodziny,
        łóżka też nigdy wam nie zapomne, to był bardzo wielki wasz wyczyn...łóżko jest
        stoi i chłopcy na nim śpią ...kupowane było jak mieli 2.5 roku teraz chodzą do
        zerówki, i na pewno łózko posłuzy im jeszcze przez wiele lat...
        Z forum pozostał mi trwały i dość czesty kontakt z moja kochana papużką, i
        osobiście tez sie spotkałyśmy bo byłam u niej z trójką wnuków w
        sierpniu,rozmawiamy raczej prawie na bierzaco o naszych radosciach i smutkach,
        na forum zagladam codziennie chociaż piszę rzadko
        • sylka22 Re: Renatko, Kasiu,Marta,Arletka Sylwunia... 07.12.08, 09:52
          Marysiu dziękuję

          Każda z nas w swojej dzialalności na forum choć raz na jakiejś
          pomocy się przejechała..niestety sad
          Ja po sprawie z Beatą G przestałam się angażować - długo nie mogłam
          się pozbierać.
          Za to wiem jedno że tutaj między dziewczynami które się z forum
          znają, czy to wirtualnie czy realnie zawsze na pomoc można liczyć -
          choćby tą merytoryczną smile
          • arwena_11 Re: Renatko, Kasiu,Marta,Arletka Sylwunia... 07.12.08, 14:02
            Moje drogie, chyba każda już zaliczyła swoe "Waterloo" na forum.
            Chyba jednak ważne aby sie nie zrażac. Szukać tych co potrzebują
            pomocy wokół siebie, lub pomagać tym, których ktoś osobiście gdzieś
            w polsce może nadzorować.
            Co do "składek" to musze przyznać, ze było kilka na forum, ale chyba
            dwie największe na łóżka pietrowe, się naprawde sprawdziły.

            Teraz zapraszam do mojego wątku "potrzebne ubranka" bo chciałabym
            zorganizować kolejną zbiórkę. Małgosia z tego wątku kupiła sobie
            nawet łóżko ( taką antresolę, żeby na dole mógł być fotel i
            stolik ), ale niestety na materac już jej nie stać. A koszt materaca
            to ok 400 zł. Jak ktoś chce się dołączyć to zapraszam do tamtego
            wątkusmile
            • borowinka Re: Renatko, Kasiu,Marta,Arletka Sylwunia... 08.12.08, 11:26
              a co chodzi z mama bliźniaków
              • zorka7 Re: Renatko, Kasiu,Marta,Arletka Sylwunia... 14.12.08, 10:53
                Do mnie też ów pan dzwonił z tydzień temu.
                Równie długi monolog.
                Pomagam znalomym w okolicy - taki efekt całego zamiezania.

                A Pana Edwarda bardzo mi szkoda - pamiętam, jak na początku walczył
                o dzieci, o opiekę nad nimi i ich zdrowie. Boli, że przegrał,
                załamał się i rozpił.
    • sion2 Przypomne swoją akcje 14.12.08, 16:01
      Chcialam dodac jeszcze do akcji co do ktorej nikt nigdy nie mial
      zadnych zastrzezen byla tez "moja" akcja pomagania rodzinie
      wielodzietnej z Pruszkowa, gdzie bylo na poczatku 5 a teraz jest 7
      dzieci. Nie po to aby sie pochwalic ale zeby podniesc morale
      zalamanych ze nie warto pomagac na odleglosc.
      Ja pomagam tej rodzinie a dokladnie organizuje pomoc od 4,5 roku.
      Juz dawno nie pisze na forum o tym gdyz jest stala grupa ludzi
      ktoryz sie interesuja tymi dziecmi, a z drugiej strony juz od dawna
      nie dostaja ani zywnosci ani w ogole duzo pomocy a pieniedzy nie
      dawalam im NIGDY. zawsze koordynowalam pomoc, gromadzilam dary i
      wydawalam tylko to co potrzebne w danej chwili, jak zbieralam
      pieniadze - skanowalam potem rachunki i kwitki i rozliczalam sie z
      darczyncami. kazdy mogl pojechac do tej rodziny i sprawdzic ich,
      kazdemu pisalam ze to patologia ale pomagamy dzieciom - w nauce, w
      wyjazdach, w ratowaniu zdrowia. Rodzice nie mieli zadnych korzysci
      majatkowych z tej pomocy, my probujemy te dzieci caly czas wyrywac z
      ich patologicznego srodowiska, pomgac w nauce, zabierac na wakacje,
      posylac do przedszkola aby nadrabialy zaleglosci rozwojowe. I
      wlasnie o takie pomaganie chodzi, tak mi sie zdaje. Mysle ze warto
      pomagac.
    • nicktosia Re: dzwonil do mnie kolega Edwarda 17.12.08, 13:24
      nie wiem co powiedzieć...
      jestem w szoku..
      (bardzo dawno tu nie zaglądałam..)
      wysyłałam paczki i pisywałam do pana Edwarda mimo długów i braku płynności
      finansowej.. Tłumaczyłam synkowi, że trzeba się dzielić z innymi.. oddawał do
      tych paczek własne, używane na bieżąco zabawki..
      smutne... sad
      • sizi1 Re: dzwonil do mnie kolega Edwarda 18.12.08, 15:04
        najpierw sie wkurzylam ale potem zrobilo mi sie go w sumie lekko
        żal. Nic nie tłumaczy jego kłamania i oszukiwania ale faktycznie nie
        dał rady, nie udźwignął tego a tak jak Zorka pamiętaj jego początki
        jak dzielnie walczył. Nie dał rady. Tylko, że przez takich jak On
        cierpią ci, którzy tej pomocy potrzebują. Ja zmieniłam juz dawno
        kierunek słania pomocy...chore dzieci (nowotwory), konta fundacyjne
        i pomoc bezpośrednia. Polecam, tutaj trudno namieszac.
        • jasama3 Re: dzwonil do mnie kolega Edwarda 19.12.08, 13:33
          rzadko tu zaglądam kiedyś sama korzystałam z pomocy(rzeczowej nigdy materialnej)
          ale szczerze to wiedziałam, czułam że z panem Edwardem tak sie sprawa skończy
          dziwiłam się że tylu ludzie naraz tyle rzeczy w jedną rodzinę pchają toż to tej
          pomocy na co najmniej 5 rodzin by starczyło tyle chemii, ubrań zabawek,
          pieniędzy, doładowań konta i nie wieadomo co jeszcze
          czułam po prostu czułam bo zamiast facet sie podnosić z dołka to dostawał coraz
          to coraz więcej a ciągle sytuacja sie nie poprawiała
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka