Dodaj do ulubionych

wpadki ślubne

19.07.05, 16:02
zapraszam do wpisywania wpadek ślubnych osób już po smile

u mnie; czekamy pod kościołem na wejście i czekamy... swiadkowie z rodzicami
poszli zorientować się czy to juz bo organów nie słychać...
Co się okazało??? że organista powiedział, że nie będzie grał, bo mu ksiądz
nie zapłacił !!! słabo?????? dobrze, że moja mama miała przy sobie 70 zł (
chciał 100) a w rozmowie z księdzem proboszczem dowiedziałam się, że za ślub
co łaska ale tak 500, 600 , bo musi opłacic organistę...
no i pominę kilka wpadek w kościele...smile)) całą mszę nie moglismy opanowac
glupawych usmiechow.
Obserwuj wątek
    • niunia1981 Re: wpadki ślubne 19.07.05, 20:34
      Na weselu u moich znajomych fotograf po slubie w kosciele spoznil sie na
      przyjecie weselne dobra godzine. przyszedl po toastach, pierwszym tancu, itp.
      Dobrze, ze czesc gosci miala aparaty, to uwiecznila to i owo. Pozniej caly czas
      robil zdjecia obcym dzieciom (wesele w wynajetej czesci lokalu), a na koniec
      okazalo sie, ze on tak wlasciwie na tym weselu testowal nowe klisze, wiec
      wiekszosc zdjec jest delikatnie mowiac, do d...
      • dakota77 Re: wpadki ślubne 20.07.05, 12:28
        niunia1981 napisała:

        > na koniec
        > okazalo sie, ze on tak wlasciwie na tym weselu testowal nowe klisze, wiec
        > wiekszosc zdjec jest delikatnie mowiac, do d...

        Ładny mi profesjonalista....Powinien kasę zwrócić.
        • niunia1981 Re: wpadki ślubne 20.07.05, 15:28
          Z tego co wiem, to on byl znajomym Mlodych i zaoferowal sie, ze zdjecia zrobi w
          prezencie. Co nie zmienia faktu, ze na co dzien pracuje jako profesjonalny
          fotograf. Tym razem sie nie popisal...
    • agne1 Re: wpadki ślubne 20.07.05, 08:14
      u naszych znajomych na ślubie w ostatniej chwili okazało się, że remontowany
      jest tył kościoła i chór, który zawsze tam stał musi teraz stac przy ołtarzu! i
      może nie byłoby tak źle, dyby nie fakt, że chór wyglądał jak łapanka żuli -
      opuszczone spodnie, wyplamione koszule - jednym słowem ubaw był niezły smile)))))))
      0
      • annajustyna Re: wpadki ślubne 20.07.05, 08:18
        Jak to opuszczone spodnie? I ksiadz ich z kosciola nie wygonil????
        • jkorszen Re: wpadki ślubne 20.07.05, 08:59
          ups to widze ze nasza wpadka byla naskromniejsza... ale to dobrze smile wole taka
          wpadke na wlasnym slubie niz fotografa, o ktoreym mowa wczesniej albo ten
          chor...
    • kamea78 Re: wpadki ślubne 20.07.05, 11:45
      Mnie ksiądz nazwał podczas ślubu Małgorzatą, potem Ewą (mam na imię Agnieszka).
      Oczywiście na świadectwie ślubu byki na kilometr. Poszłam po poprawki, siostra
      zabazgrała korektorem i zadowolona oddała mi...
      • wiorcia-ogonek Re: wpadki ślubne 20.07.05, 12:26
        Najwieksza wpadka slubna z jaka ja sie zetknelam byl
        pijany organista na slubie kuzyna mojego narzeczonego...
        Jeden wielki koszmar...usilowal cos zempolic przez cala
        uroczystosc, 'uswietniajac' ja dodatkowo swym 'anielskim'
        spiewem..
        A najbardziej dziwi reakcja ksiedza, ktory najzwyczajniej
        w swiecie uznal, ze czlowiek chyba mial po prostu gorszy
        dzien i przeciez nic takiego sie nie stalo...
    • kasia9954 Re: wpadki ślubne 20.07.05, 12:43
      Największa wpada jaką widziałam to kiedy Pan Młody był pijany jak bela Tak go
      załatwiła rodzina szanownej Małżonki
      • mea8 Re: wpadki ślubne 20.07.05, 13:23
        U nas jedyną wpadka był piajny kelner, teraz wiem, ze wódki trzeba pilnowaćsmile
        Ale wszystko dobrze się skończyło, a kamizelkę wujka dało się wyczyścić z tortusmile
        • jkorszen Re: wpadki ślubne 20.07.05, 13:38
          hmm ja jeszcze slyszalam od znajomego, ze na weselu w pokoju hotelowym Mlody
          zostal zlapany ze swiadkowa na bara bara przez Mloda... ale nie wiem czy mozna
          w to wierzyc...czy ktos moglby cos takiego zrobic???
    • misia_pysia79 Ksiądz w szpitalu ... 20.07.05, 13:42
      Ja jestem "przed". Ślub za tydzień, a ksiądz się rozchorował i jest w szpitalu !!!
      Mam nadzieję, że wyzdrwieje ... W mojej malutkiej parafii jest tylko 2 księży,
      drugi znacznie starszy i też chorowity. Boję się, że nie będzie komu udzielić
      nam ślubu!
      • civi1 Re: Ksiądz w szpitalu ... 20.07.05, 13:46
        bede trzymnac kciuki żeby wyszedł ze szpitala smile
        • jkorszen Re: Ksiądz w szpitalu ... 20.07.05, 14:43
          trzymam kciuki smile))
    • pink75 Re: wpadki ślubne 20.07.05, 13:58
      U moich znajomych:
      Pan powożący bryczką przyjechał kompletnie pijany. Koń co prawda był trzeźwy,
      ale i tak Młodzi zdecydowali pojechać terenówką świadka. Jako że ślub był w
      górach to było ok. Jak ktoś nie wiedział, że miało być inaczej to nawet nie
      zauważył tej wpadki.
      Inni znajomi: Młodzi zaraz po uroczystości w Kościele pojechali do fotografa.
      Goście w restauracji czekali ponad 1,5h na ich przyjazd. Dodam, że do przyjazdu
      Młodych nie podano nawet napojów. Oprócz tego było to naprawdę bardzo fajne
      wesele, świetnie się bawiłam i mile wspominam to wesele. Więc nie przejmujcie
      się tak wpadkami! Liczy się "całokształt"!
      • misia_pysia79 Re: wpadki ślubne 20.07.05, 14:05
        pink75 napisała:
        >Młodzi zaraz po uroczystości w Kościele pojechali do fotografa.
        Goście w restauracji czekali ponad 1,5h na ich przyjazd. Dodam, że do przyjazdu
        Młodych nie podano nawet napojów. <

        Ja byłam na weselu, gdzie też młodzi pojechali po kosciele na zdjęcia, z
        rodzicami i świadkami, a gości zawieziono pod salę weselną, i tam czeklaiśmy
        ponad 2 godz, na parkingu (nie w sali weselnej. Był kwiecien i było naprawdę
        zimno!!!!
        • araxna Re: wpadki ślubne 20.07.05, 17:54
          na slubie mojej kolezanki, gdzie bylam swiadkowa, rodzice panny mlodej
          przyjechali dopiero po slubie, bo podobno nie mogli urzedu znalesc.
          • olik35 Re: wpadki ślubne 20.07.05, 18:27
            Bylam na weselu kolezanki. podano obiad w firmie szwedzkich stolow. Nie
            chcialam sie opychac myslac, ze przekasze cos jeszcze pozniej. Coz-mialam
            pecha. Jedyne co podano to biale wino do konca wesela.Nawet chipsow nie bylo.
            Totalnie nic. Ogolem bylo wesolo, ale o 2 w nocy poszlam szukac z kumplem
            jakiejs budki z fast foodem.
            • jkorszen Re: wpadki ślubne 21.07.05, 07:57
              o rany!!! ale to chyba wina mlodych...przeciez to mlodzi decyduja co, jak ile
              czy w ogole bedzie podane...poszli chyba po kosztach zeby
              zaoszczedzic...totalna porazka!
              • bubster Re: wpadki ślubne 22.07.05, 11:42
                nie młodzi a rodzice to ustalają
                • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 11:58
                  czyli mlodzi nie aja nic do gadania co do ich wlasnego wesela???
                  u nas to my decydowalismy glownie.fakt ze omawialismy to z rodzicami,ale
                  decyzje podejmowalismy my
    • chipsi Re: wpadki ślubne 21.07.05, 11:42
      Przed wyjazdem do kościoła zaczeło padać, potem szedł pogrzeb i musieliśmy
      czekać, w międzyczasie wybiły korki i wszyscy szukali nowych by dziadków nie
      zostawić w domu bez prądu. Teście spóźnili sie na błogosławieństwo choć
      mieszkają blisko i jechali autkiem. Ustaliliśmy też z rodzicami męża że
      przyjadą pierwsi na sale i pokierują gości gdzie zaparkować - efekt: zawalili
      cały podjazd przed salą (mimo dużego parkingu obok) i my młodzi nie moglismy
      już pod sale podjechać. Starości zmyli sie gdzies przy zyczeniach i zostaliśmy
      z kwiatami i prezentami sami. Na sali goście mało nie pobili się o miejsca
      (żałuję że nie było bilecików), chrzestna męża wyżucała od stołu mego ojca
      (bo "musi siedziec obok nas") a teściowa krzyczała że mam sie przesiąść (z
      miejsca dla młodych) bo tam chce siedziec jakiś Zyga. Na szczęście nic nie było
      w stanie mi zepsuć humoru i chociaż były i łzy (przez teściów) bawiłam się
      swietnie dzięki przyjaciołom.
      • jkorszen Re: wpadki ślubne 21.07.05, 11:55
        O RANY!!! Podziwiam Cie chipsi...
      • misia_pysia79 Re: wpadki ślubne 21.07.05, 12:06
        chipsi napisała:
        >Na sali goście mało nie pobili się o miejsca
        (żałuję że nie było bilecików), chrzestna męża wyżucała od stołu mego ojca
        (bo "musi siedziec obok nas") a teściowa krzyczała że mam sie przesiąść (z
        miejsca dla młodych) bo tam chce siedziec jakiś Zyga.<


        I niech mi teraz ktoś powie, że usadzanie gości to zły pomysł!!!!

        Na żadnym z wesel w mojej rodzinie nie było wizytówek przy miejscach. Na jednym
        weselu organizatorzy nie zapewnili miejsc dla dzieci, a dużo ludzi przyszło z
        dziecmi. Dzieciaki siadały gdzie chciały, efekt był taki, że dla dorosłych gości
        zabrokło miejsc - między innymi dla naszej rodzinki (mama+tato+ja +sister).
        Ojciec się wkur.... (był chrzestnym - dał kupe kasy w prezencie) i poprostu
        wiwinął na pięcie i poszedł do domu. Dla nas ,w trakcie obiadu, dostawiono 2
        krzesła, 8-letnia sister siedziała u mamy na kolanach.

        Wniosek!!! BEZWZLĘDNIE WIZYTÓWKI NA STOŁACH!!!!
        • jkorszen Re: wpadki ślubne 21.07.05, 12:10
          hmmm to wszystko zalezy
          1 od obslugi miejsca
          2 od ilosci gosci
          3 od samych gosci

          u nas nie bylo wyznaczone gdzie kto siedzi, niech kazdy sobie siada obok kogo
          chce i po ktorej stronie chce. nikt sie nie bil o miejscowki. wszystko wyszlo
          super. nie chcielismy nikogo zmuszac by ciotka klotka siedziala obok babci
          iksinskiej itp.

          uwazm ogolnie za kiepski pomysl podpisywanie miejsc przy stole, ale mozna
          troche koordynowac rozlazenie sie gosci ( np. swidkowie czy rodzice )
          • pkownacki Re: wpadki ślubne 21.07.05, 12:32
            bileciki to dobra sprawa a wrecz koniecznosc, na zabawie na ktorej chcecie zeby
            bylo o kilka spięć mniej. BYlem juz na kilku weselach, kiedy bez karteczek
            oczywiscie na początku co chwile caly rządek sie przesuwał bo..kogos ktos z
            rodziny chcial miec koło siebie...
            na poczatek takie karteczki to pownnosc, pozniej jak sie poluzni atmosfera kazdy
            bedzie i tak chodzi po znajomych do innych rzedow czy stolikow
            pozdrawiam
            • ailija Re: wpadki ślubne 22.07.05, 12:00
              Dlaczego od razu konieczność??? U nas bilecików nie było, nikt nikogo nie
              musiał usadzać jak w przedszkolu, rodziny wymieszały się i było wszystko jak
              najbardziej w porzadku.
              • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 12:09
                i tak jest najlepiej smile
          • alfa156 Re: wpadki ślubne 22.07.05, 13:59
            ja uważam że usadzanie gości to swietny pomysł. sami tak zrobiliśmy, wczesniej
            dobrze się zastanawiając. nie było problemu przed obiadem, kto gdzie i o co
            chodzi. mielismy stoły okragłe a po głównym obiedzie stół szwedzki, więc
            goście sobie przechodzili od stolika do stolika, było super.
        • zzann Re: wpadki ślubne 21.07.05, 16:48
          No właśnie dzieci... Nie to, ze mialabym coś przeciwko nim!!! Absolutnie!!!
          Sama bym chciała juz mieć :o) Z tym, że po pierwsze goście powinni potwierdzić
          najpierw, ze przychodzą z dzieckiem.
          A po drugie - nie uważam za stosowne, zeby dzieci na weselu były...
          Rodzice będą mieli obowiązek - a przyszli się pobawić! i pogadać z rodzinką
          której dawno nie widzieli w takiej ilości, no i dlaczego dziecko ma patrzeć na
          to jak rodzice piją alkohol? W sensie w takich ilościach...

          Coś czuje, ze wywołam burze swoimi poglądami, no ale cóż...
          Poprostu nie widzę dzieci na weselach (tak samo jak na innych nocnych imprezach)

          Pozdrawiam,
          ann
          • leeloo26 Re: wpadki ślubne 21.07.05, 16:53
            ja sie z Toba zgadzam. I naszym goscia przekazalismy to na tyle delikatnie i
            trafnie, ze bedzie dwojka dzieci. Jedno "nie-do-uniknięcia", drugie
            przesympatyczne i bezproblemowe.
          • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 08:09
            absolutnie sie zgadzam!!!
            ja tez nie popieram dzieci na weselach!!!
            u mnie byly tylko 2 dziewczynki ale w wieku srednio 14 lat.
            nie zapraszalismy maluchow. i coraz czesciej sie spotykam z tym ze maluchy nie
            sa zapraszane na wesela.
            jest to uciazliwe i dla rodzicow i dla gosci i dla pary mlodej.
            najgorsze wg mnie jest to gdy na oczepinach biora udzial dzieci. bylam na
            wesleu gdzie 10 latka zlapala welon i 20 latek muche.
            reszte mozna sobie wyobrazic... zero zabawy z nowymi mlodymi...
            i po co to???
      • bubster Re: wpadki ślubne 22.07.05, 11:45
        współczuje teściowej...
        ale gratuluje opanowania i poczucia humoru!
      • asiahoney Re: wpadki ślubne 24.07.05, 14:20
        no no, tylko pogratulowac pozytywnej postawy!
        a co do bilecikow to uwazam to za bezwzgledna koniecznosc, szczegolnie, ze moj
        narzeczony nie jest Polakiem i nie wyobrazam sobie jego angielskich gosci
        pozostawionych samym sobie w poszukiwaniu albo o zgrozo- polowaniu na wspolne
        miejsca. Bylismy na dwoch "mieszanych" weselach wsrod naszych przyjaciol - na
        jednym byly kartki i zero problemow, natomiast na drugim karteczek nie bylo i
        to byla tragedia! usadzanie trwalo pol godziny - jak po pierwszym rzucie
        wszyscy usiedli to sie okazalo, ze srednio po dwie osoby z kazdej grupy typu
        rodzina, kumple itp. zostala przyklejona do "obcych", miedzy innymi ja i czulam
        sie bardzo niefajnie i na pewno nie pozwole na to na wlasnym weselu! pozdrawiam

    • magdalena-a2 Re: wpadki ślubne 21.07.05, 12:52
      ja mogę podac dwie wpadki, ku przestrodze smile
      - ksiadz musiał czekać przez dobrych 10 min z kazaniem, bo panna młoda miała
      problem z siadaniem, podnosiła jej sie sukna na kole, po dłuższej chwili przy
      pomocy kilku osób udało się ją posadzić, ale wyszlo to dosyć dziwnie podczas
      mszy,
      - świadkowa była tak zajęta poprawianiem swojej kreacji w drodze do ołtarza, że
      nadepnęła pannie mlodej na welon, efekt: fantazyjny wywijas wykonany przez
      panne młodą na środku kościoła (dobrze, jej nie wyrwało kępy włosów z welonem)
      Nie jest to moze nic strasznego, ale dla i tak zdenerwowanych mlodych to
      niepotrzebny dodatkowy element stresujacy.
    • diana2003 Re: wpadki ślubne 21.07.05, 16:01
      witam, nikt nie przebije mojego slubu, a mianowicie okolo 3 miesiecy przed tym
      dniem wymowiona nam sale, wice juz sie zaczela nerwowka (slub w Warszawie, a
      sala w Minsku Maz.), a w dniu slubu:
      -kanar mnie i siostre zlapal jak jechalysmy do slubu
      -godzine przed cywilnym odmowil swiadek!!!!!!na weselu byl!!!!111
      -spoznieni cywilny
      -zamknal sie samochod z kluczykami w srodku, z tych nerw maz nie pomysla, bo
      samochod byl pozyczony, wiec co? awaryjne otwieranie drzwi...100 zl
      -blogoslawienstwa w 2 domach, bo nasi rodzice nie rozmawiaja, a po drodze
      zamkniety szlaban i np. mycie szybek
      -kamerzysta zgubil sie jak wchodzilismy do sali, wiec maz mnie wnosil 2 razy,
      zeby nakrecil
      -w poniedzialek jak odstawialismy samochod maz sie przyznal, ze jezdzilismy
      samochodem bez dokumentow, bo zapomnial, a nie chcial mnie denerwowac
      Poza tym jestemy ze soba szczesliwi, pogode w tym dniu mielismy wspaniala,
      wrazenia do dnia dzisiejszego ciarki, ale zapewne nikt nas nie przebije
      wpadkami.
      Pozdrawiam wszystkich przed i po tym dniu.
      • mika761 Re: wpadki ślubne 21.07.05, 16:05
        jak to was kanar złapała jak jechałyście do ślubu? to czym wy jechaliście?
        • ellar Re: wpadki ślubne 21.07.05, 16:39
          ja byłam na ślubie, na którym obraczki były podawane przez dziewczynkę na
          poduszeczce (żeby ich nie zgubiła przywiązano je wstążeczką) ksiądz pociągnął
          za pentelkę i zrobił pęk efekt był taki, że przez 10 minut odwiązywano
          obrączki...na szczęście ksiądz był miły i obrucił całe zajscie w żart...

          na innym ślubie przed kościołem okazało się, że ślub dopiero za godzine i
          wszyscy goście czekali przed kościołem w samochodach (wietrzysty październik)po
          ślubie jechaliśmy z kościoła na sale za bryczką z młodymi jakąś godzinę...przy
          wejściu godzinę składano życzenia. Jak podano zupkę słychać było tylko stukot
          łyżek o talerze

          Ale oba wesela były udane i wszyscy dobrze się bawili..
          • ailija Re: wpadki ślubne 22.07.05, 12:07
            ellar napisała:

            > na innym ślubie (...)
            > wszyscy goście czekali przed kościołem w samochodach (wietrzysty październik)
            > po ślubie jechaliśmy z kościoła na sale za bryczką z młodymi jakąś godzinę...

            Podziwiam młodych (i zarazem współczuję) wietrzysty październik i zdecydować
            się na godzinną jazdę bryczką. Głów im nie pourywało?
      • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 08:10
        ups... bez komentarza... niezle...
        • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 08:15
          moja swidkowa tez sie nie sprawdzila.
          1- na zdjeciah nie interesowala sie tym, ze uchrzanilam cala kiecke. w ogole
          nie pomagala mi jej nosic, bo byla bardziej zajeta soba i flirtowaniem z
          kierowca
          2 - w kosciele ani razu mi nic nie poprawila, a do tego nie poprawila krzesla
          jak siadalam, wiec siedzialam na pocztku z metr od meza.dopiero jak jej maz
          zwrocil uwage wtedy poprawila
          3-na moim wlasnym weselu ( na samym poczatku )chwalila mi sie ze 3 razy ze
          wymienila sie z kierowca elefonami i czy dobrze zrobila...
          4 - na weselu bawila nie interesjac sie ani troche moja osoba. my musialismy
          jej mowic co i jak. tak samo przy podziekowaniu dla rodzicow...

          wcale nie oczekiwalam zeby nade mna skakala, ale gdyby chociaz troche sie
          zainteresowala...

          przeciez swiadkowa to nie tylko zwykly gosc, ale i cos wiecej...
          czyz nie?
          • emiram Re: wpadki ślubne 22.07.05, 09:12
            Oczywiście, że nie. To nie tylko gośc, ale bliska osoba, która ma świdczyć o
            zawarciu małżeństwa. Przykro czytać, jak niektórzy sprowadzają rangę świadka do
            roli osobistego służącego.
            Emi
            • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 09:53
              kochana tak jak napisalam: nie wymagalam abby przy mnie skakala bo sama sobie z
              wieloma rzeczami poradze, ale przykro mi bylo kiedy nie moglam sobie poradzic z
              suknia na zdjeciach w plenerze i cala sie ubrudzila, a swidkowa romansowala w
              tym momencie z kierowca.
              sorki ale to lekka przesada, nie uwazasz???
              przeciez nie wymagalam od niej zeby chodzila ze mna sikac na weselu i zeby nie
              odstepowala mnie na krok!! chcialam, zeby troche poczula sie do tego, aby np.
              poprawic mi welon kiedy mi przed kosciolem spadl a ona nic stala jakby nigdy
              nic. nie uwazasz ze to troche olewajace z jej strony???
              panna mloda nie ma 5 rak zeby sobie poradzic z kiecka, welonem, wizanka itp. a
              swiadkowa powinna poczuc sie w obowiazku zby chwilami pomoc mlodej.
              zreszta wielu gosci zauwazylo, ze ona nie sprzwdila sie w tej roli.
              troche przykre... sad
              • mika761 Re: wpadki ślubne 22.07.05, 10:02
                oczywiście że swiadkowa powinna w wielu sprawach pomóc, dlatego przewaznie
                wybiera sie osobę którą się dobrze zna, żeby rozumieć się bez słów
                jak ja byłam świadkową to pomagałam nawet w łazience ponieważ sukienka była
                szeroka i sztywna, a wcale nie czułam się przez to żle i jako służąca.
                oj dużo by tu podawać przykładów, ale wszystko prowadzi do jednego wniosku, że
                swiadkowa godząc się na taka funkcje powinna mieć świadomość że to młoda jest
                gwiazdą wieczoru.
                • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 10:04
                  brawo. wreszcie ktos mnie rozumie !!!
                  wybralam koelzanke,z ktora znam sie od zerowki ( sasiadka zeszta ) chodzilysmy
                  do podstawowki, i szkoly sredniej i nadal utrzymujemy kontakty. bylam pewna ze
                  ona sie sprawdzi, a okazalo sie ze moglam wziac kolezanke z pracy ktora krocej
                  znam ( byla na weselu i byla rozczarowana rowniez zachowaniem mojej
                  swiadkowej ), a widzalam jak ona zachowywala sie jako swiadkowa...
                  bardzo dziekuje mika761 za zrozumienie
                  • byhanya swiadkowie to goscie honorowi!!! 22.07.05, 10:10
                    ludzie co wy do przedszkola chodzicie ze wam opiekunki trzeba???
                    w zyciu nie przyszlo mi do glowy obarczac kogos!!!
                    fotograf sam powinien zauwazyc ze cos jest nie tak z suknia.
                    kwiaty mozna odlozyc na krzeslo.
                    do toalety TEZ MOZNA POJSC SAMEJ.

                    wiem bo wypraktykowalam.
                    badzcie bardziej samodzielne dziewczyny!!!!!!
                    • jkorszen Re: swiadkowie to goscie honorowi!!! 22.07.05, 10:18
                      oczywiscie jestesmy, ale to nie znaczy ze swiadkowie maja miec wszystko w
                      d... !!!
                      liczylam na pomoc przy zdjeciach z kiecka!!! a jak bylo??? ze wraz ze mna maz
                      mi nosil kiecke!!! a swiadkowa sobie szla z kierowca i romansowala...a tak nie
                      powinno byc!
                      czytaj uwaznie: nikt nie wymaga skakania swidkowej nad mloda!!! ale troche
                      uwagi nad jej wygladem!
                      gdybym byla swidkowa poczulabym sie do tego aby pomagac mlodej, aby czula sie
                      pewna ze " nie narobil jej ptak na welon" !!!
                      albo ze nie ma miedzy zebami schabowego!
                      a fotograf nie bedzie pomagal w trzymaniu sukni, nie przesadzajmy od tego jest
                      swiadkowa.
                      • emiram Re: swiadkowie to goscie honorowi!!! 22.07.05, 10:22
                        Nie chciałabym być Twoją świadkową....Tylko tyle.
                        E
                        • jkorszen Re: swiadkowie to goscie honorowi!!! 22.07.05, 10:24
                          a ja nie wzielabym Cie na swoja swiadkowa i tyle...
                          z tego co widzialam na slubach ( a bylo ich wieeeele ), swiadkowa nie tak sie
                          zachowuje jak ja to opisalam, wiec jest to jednoznaczne...
                      • byhanya Re: swiadkowie to goscie honorowi!!! 22.07.05, 10:23
                        co do fotografa - niestety mylisz sie on powinien WSZYSTKO widziec, a jezeli
                        zaszlaby taka koniecznosc to powinien miec ze soba asystenta, ktory
                        przytrzymalby welon, pomogl ustawic. to jest wlasnie praca PROFESJONALNEGO
                        fotografa. a do zebow???? maz chyba patrzy.... a moze nie???
                        • jkorszen Re: swiadkowie to goscie honorowi!!! 22.07.05, 10:25
                          co do zebow to taka przenosnia wink
                          a co do fotografa pierwsze slysze... ale ok.
                  • emiram Re: wpadki ślubne 22.07.05, 10:15
                    Bez przesady. Żadna z nas nie jest księżniczką perską, żeby nie umiała sobie
                    dać rady z wiązanką czy welonem. Poza tym, nie wyobrażam sobie by mój
                    narzeczony odwrócił się do świadkowej kobiety i zwrócił jej uwagę, aby odsunęła
                    krzesło. Sam by to zrobił i sprawiłoby mu to jeszcze przyjemność....bo tak
                    jest wychowany.
                    Jeżeli Ci to tak przeszkadzało, mogłaś uprzejmie, po koleżeńsku poprosić ja o
                    pomoc skoro tak dobrze się znacie.
                    Poza tym, przy welonie pomóc Ci mogła każda inna osoba będąca na ślubie.
                    Ja mam dwóch świadków i nie boję się, że sobie nie poradzę. Będzie wielu
                    bliskich mi ludzi, na których mogę liczyć.
                    Być może to taki weselny stres, że przejumujecie się takimi drobiazgami...
                    Pzdr
                    Emi
                    • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 10:22
                      1 - poprawil raz, ale w srodku mszy troche glupio to wygladalo wiec dal znac
                      swiadkowej, ktora siedziala za mna. leipej by wygladalo i latwiej by miala niz
                      on.
                      2 - nie rzdailam sobie z suknia na zdjeciach, cala sie ubrudzila. sama sobie
                      tez nie potrafilam z tylu podwiazac trenu ( moze jestm malowygimnastykowana...)
                      3 - przed slubem prosilam ja o pomoc, w trakcie zdjec rowniez. efekt na 5 inut
                      4 - welon spadl jak bylismy tylko my i swiadkowie, wiec trudno zeby mi swiadek
                      lub mlody poprawial welon...

                    • viinga Re: wpadki ślubne 22.07.05, 10:22
                      U nas swiadkowie mieli podpisac się w kościele i na tym kończyły sie ich
                      obowiązki. Świadkami byli siostra i jej chłopak, który dowiedział się dwa dni
                      wcześniej ze nim będzie i nikt od nich niczego nie wymagał. starosta natomiast
                      miał zająć się alkoholem na weselu. Sukienką, welonem zajmował się mój mąż,
                      moja mama, siostra i każdy kto zauwazył ze jest coś nie tak. swiadkowie i
                      starostowie wyróznieni zosali jeszcze na oczepinach. Po za tym sprawami
                      weselnymi zajmowali się rodzice, a nie swiadkowie, przecież oni są nam
                      najbliżsi.
                      • emiram Re: wpadki ślubne 22.07.05, 10:25
                        Dokładnie tak.
                        Pozdrawiam serdecznie

                        Emi
                      • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 10:27
                        sprawami weselnymi owszem zajmuja sie rodzice, przeciez nie twierdze ze
                        swiadkowie...
                    • mika761 Re: wpadki ślubne 22.07.05, 10:26
                      ciekawe jak by welon Ci sie przekrzywił na pół głowy a ty tego nie zauwazysz bo
                      nie stoisz chyba z lusterkiem i tak zrobisz zdjęcia i ten fakt zauwazysz
                      dopiero na zdjęciach to ciekawe o kim pomyslisz że mógł Ci go poprawić???
                      chyba o świadkowej jako o swojej przyjaciółce, która Ci nie pomogła tylko
                      pozwoliła tak zdjęcia robić.
                      przecież nikt tu nie pisze że świadkowa ma być służącą tylko od tej osoby która
                      w takim momencie jest najbliżej oczekuje sie zwykłych ludzkich pomocnych
                      odruchów, przecież nie świadek ma nam welon przysłowiowy poprawić....
                      • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 10:29
                        mika masz racje i to caly czas probuje im wytlumaczyc,ale chyba nie ma sensu,
                        bo one twierdza ze wg. mnie swiadkowa to osobista sluzaca a mloda to
                        ksiezniczka ktora nic nie potrafi zrobic obok siebie. nie czytaja uwaznie a
                        pozniej sie czepiaja...
                        • mika761 Re: wpadki ślubne 22.07.05, 10:30
                          nie życzę tego nikomu, ale jak sie na własnej skórze ktoś nie przekona to nic
                          nie zrozumie
                          • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 10:39
                            brawo!
                        • ailija Re: wpadki ślubne 22.07.05, 12:18
                          jkorszen napisała:

                          > mika masz racje i to caly czas probuje im wytlumaczyc,ale chyba nie ma sensu,
                          > bo one twierdza ze wg. mnie swiadkowa to osobista sluzaca a mloda to
                          > ksiezniczka ktora nic nie potrafi zrobic obok siebie. nie czytaja uwaznie a
                          > pozniej sie czepiaja...

                          A dlaczego młoda ma nie być księżniczką? To jej dzień, jedyny taki w życiu,
                          niech poczuje się jak księżniczka.
                          Ja co prawda nie wymagałam zbyt wiele od mojej świadkowej, ale spisała się na
                          medal, miałam wrażenie, że to przynajmniej ze trzy osoby, bo była wszędzie i
                          zawsze, gdy potrzebowałam Jej pomocy.
                          • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 12:25
                            smile
                            uwazaj bo Cie tu zaraz niektorzy zjedza !!!
                            ja nie zachowywalam sie tak i nie mialam zamiaru, ale liczylam chwilami na
                            pomoc swiadkowej...a jej nie dostalam sad((
                            czy ja na prawde za duzo wymagalam???
                            bo niektorzy tutaj chyba tak sadza...
                          • zzann Re: wpadki ślubne 22.07.05, 12:43
                            No to jeszcze ja doleję oliwy do ognia ;o)
                            Świadkowa jak najbardziej powinna być do pomocy dla Młodej!
                            Fakt ten nie podlega według mnie dyskusji!!!
                            I proszę nie mylić pojęć - żadna służąca (takiej Pani się za służbę płaci!)
                            a świadkowa ma być towarzyszką, bardziej pasowałoby tu "dama dworu"
                            Proszę tą wypowiedź potraktowac z przymróżeniem oka ;o)
                            Na świadkową wybieramy osobę bardzo bliską naszemu sercu, której ufamy, którą
                            znamy i której tym wyborem chcemy coś powiedzieć: "Jestes ważną osobą w moim
                            życiu i wogóle dziękuję Ci że jesteś"
                            Jeżeli tak jest to ona sama z siebie bedzie o młoda dbać - o jej sukienke,
                            welon, kwiaty, prezenty itd.
                            Jeżeli nie ma takiego wyczucia, to przecież nie obrazi się, że młoda ją o to
                            poprosi - prawda? Przecież jest jej bliską... Najczęściej przyjaciółką,
                            siostrą...
                            Naprawdę nie ma o co kruszyć kopii.
                            Miałam okazję byc i świadkową i nie tak dawno Panna Młodą.
                            Miałam trzy druchny (no i trzech druchów w związku z tym ;o)
                            Ich pomoc okazała się nieoceniona, za co im bardzo dziękuję!
                            Przy tym bawili się znakomicie i byli naprawde szczęśliwi razem z nami!
                            I takieo szczęścia wszystkim Pannom "przyszłym i przeszłym" życzę big_grin

                            ann
                        • olik35 Re: wpadki ślubne 22.07.05, 14:00
                          Ja sie z toba zgadzam. Uwazam, ze masz racje. Ja niestety bede miec swiadkowa
                          do niczego, ale jest siostra mojego przyszlego meza, wiec nie moglam
                          powiedziec, ze nie. Dogadalam wiec sie z moja bratowa, ze mi pomoze z kwiatkami
                          i z ulozeniem welonu i sukni w kosciele.
                      • emiram Re: wpadki ślubne 22.07.05, 10:32
                        Przykre jest, że będziesz pamiętać tej dziewczynie ten fakt do końca życia...
                        Powinnaś się cieszyć, że się dobrze bawiła. Świadkowanie to wyróżnienie i to
                        wszystko. Od pomocy jest rodzina i przede wszystkim mąż, który z pewnościa
                        powiedziałby Ci o takim nieszczęściu jak przekrzywiony welon...podobnie jak
                        fotograf.
                        E
                        • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 10:41
                          bardzo sie ciesze ze i ona i inni dobrze sie bawili, my zreszta tez. ale chodzi
                          glownie o plener i kosciol...teraz wiem, ze ta osoba nie zaslugiwala na takie
                          wyroznienie...sad
                          po prostu bylo mi przykro i juz.
                        • ailija Re: wpadki ślubne 22.07.05, 12:24
                          emiram napisała:

                          > Przykre jest, że będziesz pamiętać tej dziewczynie ten fakt do końca życia...
                          > Powinnaś się cieszyć, że się dobrze bawiła. Świadkowanie to wyróżnienie i to
                          > wszystko. Od pomocy jest rodzina i przede wszystkim mąż, który z pewnościa
                          > powiedziałby Ci o takim nieszczęściu jak przekrzywiony welon...podobnie jak
                          > fotograf.

                          Skoro przekrzywiony welon, to nieszczęście, to faktycznie może powinien w tym
                          uczestniczyć mąż! A tak na serio, to chyba trochę się czepiasz. U Ciebie od
                          pomocy jest rodzina, u Niej świadkowa, i daj już spokój z tym przekonywaniem do
                          swojej racji. Osobiście byłam na ślubie i weselu, gdzie świadkowa grała główną
                          gwiazdę wieczoru, a młodej przed ołtarzem biegała co chwilę pomóc mama. Uwierz
                          mi, wyglądało to co najmniej żenująco.
                          • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 12:26
                            tak samo zenujaco wygladaloby dla mnie jakby co chwila maz przy mnie chodzil o
                            ogladal i poprawial...zreszta nie zawsze co kobieta uzna za warte poprawki
                            facet to zauwazy...
                          • emiram Re: wpadki ślubne 22.07.05, 12:32
                            Rzeczywiście nie ma sensu...choć inni (tylko że z poglądem takim jak Twój)
                            robią to samo.
                            Robicie wokół tego taki szum, jakby to od osoby świadkowej zależało czy wesele
                            było udane czy nie.
                            E
                            • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 12:34
                              moje wesele i slub byly udane pomimo zachowania swiadkowej... tylko mam maly
                              zal i tyle...
                              • pkownacki Re: wpadki ślubne 22.07.05, 12:41
                                grunt to sie weselic i zeby te minusy nie przeslonily plusow...
                                pamietajcie Panie i Panowie drobiazgi sa wazne, ale jesli cos nie wypali to nie
                                robcie "awantury"wink i tak nie zapamieta, ze wstazka byla duza czy mala..ludzie
                                zwracaja uwage na caloksztalt imprezy i na jeden najwazniejszy szczegol..zeby
                                mlodzi naprawde byli szczesliwymi malzonkami a nie aktorami w wyrezyserowanym
                                przedstawieniu...
                                3 macje sie jutro na mnie kolej smile)
                                • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 12:45
                                  masz calkowita racje, dlatego na zdjeciach wzielam kiece w garsc, a w kosciele
                                  myslalam ze pekne ze smiechu ( chodzi o akcje - krzeslo ), olalam wszelkie
                                  szczegoly. tak tylko miedzy nami chcialam sie wyzalic ze mi przykro z tego
                                  powodu i juz smile
                                  zapewniam ze bylismy w tym dniu bardzo szczesliwi i usmiechnieci od ucha do
                                  ucha i nadal tak jest smile
                                  ooo Ty jutro????????????
                                  wow - to zycze powodzenia i niesamowicie udanej zabawy. obys nie mial wpadek smile
                                  • pkownacki Re: wpadki ślubne 22.07.05, 12:51
                                    dziekuje za zyczenia..
                                    nawet jesli beda to mam nadzieje, ze przyjmiemy je jako dobry znakwink np
                                    przewidujemy spora wpadke z pogoda smile)
                                    • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 12:52
                                      ups no tak kiepska pogoda sie zapowiada, ale moze akurat na zdjecia i slub nie
                                      bedzie padalo i zbyt mocno wialo smile))
                                      • pkownacki Re: wpadki ślubne 22.07.05, 13:06
                                        wiac to moze...bo bedzie zeglowac po zalewie zegrzynskimsmile
                                        -ot taki kaprys na skromnym slubie
                                        • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 13:08
                                          jakto??? na prawde???
                                          suuuper!
                                          • pkownacki Re: wpadki ślubne 22.07.05, 14:11
                                            znajomy ma wielki jak na warunki wod sródladowych "zaglowiec" i ma nas nim
                                            przewiezc do naszego hotelu...ot taki tfuu "szpan"wink
                                            www.martjack.pl/index.php?i=10&o=9#1 to taka lodeczka
                                            ale pewnie pogoda sie z nami policzy smile
                                            • annajustyna Re: wpadki ślubne 22.07.05, 14:12
                                              A moze jednak sie polepszy? Pomysl jest przedni! trzymam kciuki, zeby wypalilo!
                                            • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 14:49
                                              extra!!! bardzo oryginalny pomysl. zazdroszcze fantazji smile))
                            • ailija Re: wpadki ślubne 22.07.05, 12:41
                              No i super. Każdy ma prawo do swoich poglądów, prawda?

                              Może to, czy wesele będzie udane, nie zależy od świadkowej, ale byłam na
                              weselu, które właśnie świadkowa zepsuła swoim głupim zachowaniem. Dlatego tak
                              dobrze rozumiem sytuację.
                              • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 12:46
                                a co zrobila? jesli oczywiscie mozesz zdradzic smile
                                • ailija Re: wpadki ślubne 22.07.05, 13:11
                                  To był cały szereg głupawych zachowań, aż trudno wszystkie tu ująć. Świadkowa
                                  to siostra młodego i sprawiała wrażenie obrażonej, że ktoś śmie zabierać Jej
                                  kochanego braciszka, którego do tej pory miała na wyłączność (chyba jedyne
                                  wytłumaczenie).
                                  W kościele totalna zlewka. Siedziała i patrzyła jak mama młodej podbiegała i
                                  pomagała młodej wstać, usiąść, uklęknąć, poprawić welon i tren.
                                  Po uroczystości przed kościołem ostentacyjnie oznajmiła, że ona kwiatów
                                  odbierać nie będzie, bo sobie pobrudzi kreację. Tu z dwiema koleżankami
                                  obróciłyśmy to w żart i pomagałyśmy młodej w odbieraniu kwiatów od gości.
                                  Później kolejna akcja p.t. świadkowa ładuje się do samochodu młodych (dodam, że
                                  samochód w starym stylu i nie było miejsca obok kierowcy).
                                  Na sali jeszcze przed obiadem musiała wszystkim siedzącym gościom przedstawić
                                  swojego dwudniowego narzeczonego. A że głos i zachowanie miała wyjątkowo
                                  głośne, wyglądało to żenująco.
                                  Podczas wesela przebrała się cztery razy (chyba nie mogła się zdecydować którą
                                  kreację założyć, więc pochwaliła się wszystkimi pięcioma).
                                  Do oczepin była już totalnie pijana i, mimo, że młodzi nie życzyli sobie
                                  przyśpiewek, świadkowa pokazała swój wątpilwy talent muzyczny i wykrzykiwała
                                  wręcz gdzie to młody był i co mu urwało, a co pannie młodej zarosło pajęczyną.
                                  Jednym słowem żenada.
                                  Jak widać, brak pomocy ze strony świadkowej to małe pifko.
                                  • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 13:14
                                    O RANY!!!
                                    jak z jakiegos filmu, az wierzyc sie nie chce ze tak moga ludzie robic przy
                                    takiej okazji!!!

                          • eva_walter Re: wpadki ślubne 22.07.05, 15:25
                            "a młodej przed ołtarzem biegała co chwilę pomóc mama" a w czym ona jej tam tak
                            co chwila pomagala? z ciekawości pytam. bylam na wielu slubach, ale nikt nigdny
                            nie musial latac do oltarza pomagac mlodej...
                • bacha1979 Re: wpadki ślubne 22.07.05, 10:41
                  Jka ajbardziej. Podobnie ja- 2 lata temu świadkowałam i nie wyobrazałam sobie
                  nie pomóc np. w strojeniu sali, przygotowaniach a co dopiero w tak drobnych
                  prawach. To dla mnie oczywiste. Dla mnie zaszczytem był fakt, ze koleżanka
                  włąsnie mnie wybrała i niestety czasem trzeba "służyć" na weselu. Nie przynoi
                  to ujmy.
                  • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 10:50
                    nikt nie twierdzi zeby swidkowie w tym pomagali, ale ich pomoc przy wygladzie
                    mlodych czy ubraniu to nic zlego, a jest to oczekiwaniem NIEKTÓRYCH mlodych.
                    • chipsi świadkowie itd 24.07.05, 10:56
                      Wydaje mi się że rola świadka zalezy chyba od zwyczajów jakie panują w miejscu
                      gdzie odbywa się ślub i wesele. Gdzies świadek jest świadkiem i koniec, gdzie
                      indziej dodatkowo są starości, druchny i takie tam. "U nas" na przykład
                      świadkowie są zarazem starostami i ich role polegaja właśnie na tym ze np
                      starosta roznosi wódkę a staroscina pomaga młodej by nie zabiła sie własnym
                      welonem wink Co kraj to obyczaj...Dlatego jest nerwowo jak się nie wywiązują z
                      wiadomych obowiązków. Wiadomo; jeśli zwyczajem jest bycie wyjątkowym gościem i
                      nic więcej-ok, ale co gdy para młoda potrzebuje wsparcia i pomocy, liczy na nią
                      a ktoś to ma głęboko?
                      A teraz przykład: Mój starosta był super, nawet sobie załozył kamizelke
                      własnej roboty z napisem "STAROSTA SECURITY" co wzbudziło sympatie gości a i
                      wszyscy sie pośmiali. Starościna była zabuczała i miała wszystko gdzieś.
                      Pomagały mi koleżanki i mama.
                      • byhanya Re: świadkowie itd 24.07.05, 14:44
                        moze staroscina byla wychowywana "po obcemu" i miala inne poglady na temat
                        bycia nia.
                        • chipsi Re: świadkowie itd 25.07.05, 16:05
                          świadkowa sama sie wcisła za starościnę i to taką jaką byście tu służką nazwali
                          a potem to olała i właśnie o te rozczarowanie mi chodzi. To zaszczyt ale i
                          obowiązki.
                          • 1000tak Re: świadkowie itd 25.07.05, 17:42
                            wtakim razie co kraj to obyczaj.
                            widze ze sa rozne oczekiwania i rozne rozgoryczenia. ja niczego nie oczekuje i
                            dlatego wiem ze nie bede rozczarowana.
                            nasi swiadkowie nie beda robic NICZEGO INNEGO jak tylko dobrze wygladac i
                            dobrze sie bawic. reszta to zatrudnieni profesjonalisci.
            • magda.dudala Re: wpadki ślubne 22.07.05, 12:25
              oczywiście,że nie osobisty służący, ale też nie zwykły gość! Masz rację, że
              bliska osoba i dlatego powinna pomóc, sprawdzić czy wszystko jest ok. np. z
              suknią czy makijażem.
              • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 12:27
                masz racje
        • viinga Re: wpadki ślubne 22.07.05, 08:25
          A propo karteczek. U nas pewna ciocia przyszła z wnukami, których miało nie być
          usadziła je na krzesłach obok siebie. wszystkie dzieci miały przygotowany
          stolik osobno, ale za holere nie chciały tam pójść. Niektórzy trzynastolatkowie
          uważali się za dorosłych i zasiedli przy nich, a 5-7 latków rodzice chcieli
          mieć tez przy sobie. Nieliczyłam tez że rodzice bedą brac dwulatków i sadowić
          ich na osobnych krzesłach. Efekt?- starosta jadł przy stoliku dla dzieci bo te
          zajeły wszystkie miejsca na sali, a było ich osiemnaścioro. W sumie 20 z tymi
          nieproszonymi.
      • bubster Re: wpadki ślubne 22.07.05, 11:46
        wydaje mi się że Twoje wpadki są raczej sympatyczne niż straszne smile
    • somebody23 Re: wpadki ślubne 22.07.05, 10:05
      Chcialabym żeby mój ślub byl bez wpadek......
      • jkorszen Re: wpadki ślubne 22.07.05, 10:09
        zycze Ci tego !!!
        ale chyba nie ma slubow/wesle bez chociazby malenkich wpadek...
        przysiege malzenska chyba kazdy doskonale zna na pamiec, a w kosciele...a to
        przejezyczenie, a to dekoncentracja lub namierna koncetracja, albo zajakniecie
        czy zaciecie...
        jestesmy tylko ludzmi i niestety nie mamy wplywu nie tylko na swoje nerwy jak
        rowniez na innych ludzi zachowanie...
        • chosia Re: wpadki ślubne 22.07.05, 10:25
          e tam. wpadki sa wlasnie najfajniejsze smile moi rodzice do dzis ze smiechem
          wspominaja, jak to po wlasnym weselu musieli spac w szopie, bo w domu rodzicow
          wszystkie lozka byly juz zajete wink
          • segowia0 Re: wpadki ślubne 22.07.05, 11:13
            o moi rodzice tak samo..i tylko to tak pamietaja z wesela wink
            • ani25 Re: wpadki ślubne 23.07.05, 12:56
              u mojej koleżanki drugie go dnia Młodzi troszke sie pokłócili na sam koniec
              poprawin.poprosiła go na zewnatrz no i w aucie lekko dostało mu sie z to ze sie
              lekko wstawił.Dodam ze w dniu slubu odwoził kilku swoich znajomych i kompletnie
              nic nie pił.natomiast drugiego dnia dostał Biedak opieprz.Ale sam sobie
              zasłuzył na zakończenie.
              • pkownacki Re: wpadki ślubne 23.07.05, 14:34
                mysle, ze mogla chlopakowi darowac..na wlasnym weselu robil za kierowce to juz
                spore poswiecenie...mam nadzieje, ze zyja dluugo i szczesliwiewink
                • livia79 Re: wpadki ślubne 24.07.05, 17:28
                  A ja niestety bylam ostatnio na weselu gdzie wpadka nie byla mila i
                  sympatyczna sad gdy przyjechalismy z kosciola nastapilo oczywiscie wejscie na
                  sale i rozsadzanie gosci. I co sie okazalo? ze na sali weselnej, z mlodymi
                  siedzi WYLACZNIE rodzina. Przyjaciele - spora grupa, ok 20 - usadzeni zostali w
                  innej sali, zupelnie niepolaczonej z sala glowna. Siedzielismy w malym pokoiku,
                  zupelnie z boku budynku, omijalo nas wszystko: toasty, widok tortu (ten
                  przyniesiono nam na talerzykach, juz pokrojony), nie wiedzielismy nawet, kiedy
                  rozpocznie sie pierwszy taniec. Slowem - wesele sobie, a my sobie. Nie
                  widzielismy mlodych, nie rozmawialismy z innymi goscmi, czulismy sie
                  koszmarnie. Niekiedy wpadal fotograf, "oblatywal" po wszystkich kamera i taki
                  byl nasz udzial w weselu sad Starano sie mlodym nie okazywac, ze cala grupa
                  gosci czuje sie jak w sluzbowce, pominieta i cokolwiek zlekcewazona, ale padaly
                  komentarze, ze powinni nam chociaz telebimy zainstalowac, zebymy wiedzieli, jak
                  wesele wyglada.Pan mlody tlumaczyl, ze na glownej sali "nie starczylo miejsca"
                  (!) wiec zaplanowali, ze usiadziemy w innym pomieszczeniu. Zaplanowano! to nie
                  byl przypadek, stoly dla nas byly nakryte i od poczatku mlodzi wiedzieli, ze
                  wlasnie tak rozsadza gosci.
                  Ale to nie wszystko - po mszy, przed weselem, czekalismy na dworze, w pochmurny
                  i wietrzny dzien, w gorach az mlodzi wroca od fotografa - 1,5 godz.
                  A co do dzieci, no coz, mloda DRUGI taniec i pare kolejnych przetanczyla z
                  maloletnimi kuzynkami, bo ja jako pierwsze dopadly. Zamiast tanczyc z ojcem,
                  bratem, tesciem, ona bawila sie w cos w rodzaju "kolka graniastego". Najgorsze
                  jednak bylo owo rozsadzenie, czulismy wszyscy gleboki niesmak. Nie wspomne, ze
                  w pierwszej chwili wszyscy siedlismy na sali glownej, kobiety rozlozyly
                  torebki, szale, mezczyzni zdjeli marynarki. Nagle wszedl swiadek i powiedzial
                  do nas, ze... mamy wyjsc i udac sie do sali takiej i takiej. Tam jest miejsce
                  dla "mlodziezy" - srednia wieku osob tam skierowanych ok. 30 lat (!) czulismy
                  sie jak smarkacze, bylismy z mezami, zonami, narzeczonymi. Sami dorosli ludzie.
                  Nie wspomne, ze dzieci siedzialy na sali, z doroslymi. One nie dostaly osobnego
                  pomieszczenia. Nalezaly do rodziny, a przyjaciele to przeciez na weselu taka
                  podrzedna kwestia sad Przepraszam za dlugi post, ale gdy sobie to przypomne,
                  czuje sie dziwnie rozgoryczona.
                  • iwonaw mam nadzieje że u mnie tak nie będzie 24.07.05, 20:01
                    1 zaproszono mnie na wesele do zupełnie obcych mi ludzi sąsiedzi mojej babci
                    robili syna wesele chcieli mie na weselu ok. 200 osób wiec prosili wszystkich
                    tak dotarli do moich rodziców a przez nich do mnie nigdy wcześniej się z nimi
                    nie widziałam. Wszystko zaczęło się w kościele gdy ksiądz zaczął mówić
                    przysiegę powiedział
                    - Ja Renata
                    i podłożył mikrofon.... Panu Młodemu a on powtórzył
                    - Ja Renata
                    niestety na nic zdały się powstrzymywanie śmiechu wszyscy gruchnęli na cały
                    kościół hahaha dodam że fragmentu przysięgi nie było na kamerze
                    ps Po weselu jak młodzi oglądali kasetę ponoć pytali kim jestem bo w ogóle mnie
                    nie znają

                    2
                    moja przyjaciółka z liceum brała ślub niestety przez kilka lat nie miałyśmy
                    kontaktu. O świadkowanie poprosiła moją inną koleżankę z liceum która
                    przebywała w Holandii. Dwa dni przed ślubem przyjechała Panna Młoda do mnie i
                    poprosiła mnie bym została jej świadkową bo tamta koleżanka nie dawała znaku
                    życia, nie odbiera telefonu kom. itp. zero kontaktu. Zgodziłam się bo sama nie
                    chciałabym być w takiej sytuacji. (na szczęście miałam ładny strój wink Rano
                    pojechałyśmy na zdjęcia potem pożegnanie u rodziców wejści do kościoła zmiana
                    dokumentów stoimy już przy ołtarzu wychodzi ksiądz i po kilku minutach
                    rozpoczęcia wbiega nasza kloeżanka która pierwotnie miała być świadkiem.....
                    Była mi strasznie głupio i niezręcznie do tego wszystkiego eks świadkowa miała
                    przez całe wesele do mnie pretensje sad
                    Ps. na kasiecie z weselem podpisana jestem nazwiskiem eks świadkowej bo młodzi
                    zapomnieli zamieni nazwisk sad

    • sweetkiss Re: wpadki ślubne 25.07.05, 00:49
      Świadkowaliśmy z narzeczonym jego przyjacielowi. Może to malutka wpadka, ale
      panna młoda strasznie się wściekła, otóż storczyki w jej bykiecie miały być
      bladoróżowe, a gdy panowie przyjechali do nas okazało się, że są w kolorze
      wściekłego fioletu. pani z kwiaciarni nie raczyła zadzwonić i poinformować, że
      nie ma bladoróżowych. A dodatki panny młodej niestety były ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka