kamilnaa
24.03.10, 13:37
Napisze w skrócie moją historię związaną z Egiptem i oczywiście z Nim. Nie weim czemu to pisze , może oczekuje od was porady , może dobrego słowa, a może wręcz na odwrót szybkiego otrzezwienia zanim bedzie za pózno.
A więc oto moja historia:
Do Egiptu jezdze juz od paru lat i zawsze byłam tam z moim polskim chłopakiem. Podczas pierwszego dnia pobytu spotkałam Jego i coś mnie dopadło , od tej pory cały czas o Nim myślałam , jednak wiadomo byłam z chłopakiem więc nic wiecej oprocz spojrzen i rozmowy nie mogło miec miejsca. Wiedzialam , ze i ja mu sie podobam, powiedzial mi to , powiedzial rowzniez , ze nigdy nic nie bedzie miedzy nami gdyz mam chlopaka i on to szanuje. Wrocilam do kraju i cały rok mysłałam o nim , gdy zaczely zblizac sie wakacje znow namowilam mojego chlopaka na wyjazd do tego hotelu. I schemat byl ten sam caly pobyt tylko rozmowa i spojrzenia z nim . I tralo to tak pare lat . Dwa lata temu wymienilsmy sie emailami i pisalismy do siebie tak poprostu jak przyjaciele. W tym roku rozstalam sie z chlopakiem. Napisalam o tym Jemu i zaczela sie dopiero moja historia.
On chce zebym przyjechala , codziennie pisze dzwoni rozmawiamy na skypie po pare godzin.
Odrazu powiem jestem bardzo atrakcyjna i dobrzze wyksztalcona on pracuje w barze. Nie wiem co zrobic bo tu w Polsce nie mam zadnych zobowiazan i nie mam juz sily sie Jemu opierac ale z drugiej strony boje sie tam jechac , boje sie , ze sie zakocham i nie bedzie juz odwrotu. A przeciez realnie patrzac nasz zwiazek nie ma szans , przeciez ja nie mogalbaym tam pracowac bo jako kto , skonczylam tu dobre studia mam prace ale tam to by nic nie znaczylo a on tez tu nie przyjedzie bo co by tu robil. Czy sa jakies minaimalne szanse zeby nam sie udalo? A najgorsze jest to, ze w Polsce nie narzekam na brak powoedzenia ale ja caly czas mysle tylko o Nim !.
No i moja rodzina i przyajciele kiedy uslyszeli , ze mam zamiar do niego jechac myslslam , ze ich spojrzenia juz nie moga byc bardziej doslowne a mianowicie mowily : jestes idiotka, on ma co tydzien inna itp.
On nie jest muzulmaninem tylko koptem co mnie troche pociesza.
Wiem , ze pewnie za duzo napisalam ale nie mam z kim o tym porozmawiac gdyz ze strony moich bliskich slysze tylko wyuczone formulki : on ma co tydzien inna , nie ma to szans itp.
Myslicie , ze warto postawic wszytsko na jedna karte i zaryzykowac , sprobowac zyc inaczej i z nim?
Nawet jesli mialbyby to tylko letnia romans to wspomnienie po nim powodaowałoby usmiech na mojej twarzy do konca zycia...