pimiento
30.04.04, 13:30
Tak sie dziwnie i dosc niefortunnie zlozylo, ze moj Mezczyzna jest
Amerykaninem. Niefortunnie, bo kurcze nie moge sobie tak po prostu wsiasc do
samolotu i go odwiedzic. On byl w Polsce wiele razy i teraz jest moja kolej,
zeby poznac jego rodzine. Za tydzien mam wizyte w ambasadzie w sprawie wizy
turystycznej i co? Mam takiego stracha jakbym co najmniej byla terrorystka
albo jechala do pracy. A prace mam tutaj i to calkiem niezla, chce pojechac
na 2 tygodniowy urlop i zobaczyc sie z moim facetem. Mam tone dokumentow:
zaproszenie, zaswiadczenie o zarobkach, zaswiadczenie od szefa, ze dostane
urlop, wyciag z konta itd. Zapytacie dlaczego turystyczna? Przez najblizsze 6
miesiecy nie mozemy zmienic naszej sytuacji choc planujemy wspolne zycie. Ja
chce sie z nim po prostu zobaczyc i chce poznac tzw. jego miejsca. Pomozcie.