Zlot 18.09

IP: *.proxyplus.cz / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.09.04, 09:37
Moi drodzy!

Widzę że Voy na dwa znika a już kłopoty! Przecież na czacie zapowiadałem, że
mam zjazd oddziałów własnej firmy, targi i Bóg wie co jeszcze od czwartku do
sobotniego południa i mnie fizycznie nie będzie:).... mam nadzieję że next
time nie będzie takich problemów z Voyem;)

No, ale całe szczęście wszystko skończyło się dobrze i w liczbie blisko 30
osób zjawiliśmy się w Kompanii Piwnej!!!! Chyba wszystkich nas najbardziej
zaskoczył fakt, iż tylu Egiptomaniaków poprzyjeżdżało z róznych części Polski
by z nami być: z Łodzi, Krakowa, ze Śląska, siedlec czy z Bydgoszczy....

Mam nadzieję że to nie był pierwszy i zarazem odtatni zlot forum/czatu i
że "za niedługo" spotkamy się znów, tym razem w innym mieście"!!!!

Czekam z niecierpliwością na Wasze relacje ze zlotu (najbardziej liczę
oczywiście na PC i Corrinę, wprawionych w tego typu przedsięwzięciach), życzę
miłego dnia i jeszcze raz

DZIĘKUJĘ ZA PRZYJAZD I WSPÓLNIE SPĘDZONY CZAS!!!

Voy
    • aicha_fr Re: Zlot 18.09, Copirajt Aicha 20.09.04, 12:38
      Oto moja krótka relacja żeby zachęcić innych którzy zrobią to lepiej.
      Najpierw jednak krótka dygresja odnośnie piątkowego wieczora, która powinna
      przybliżyć stan moich emocji przed spotkaniem. Jak pamiętacie w piątek nagle
      zrobiło się na forum dość nerwowo, a to że Voy zniknął (a wcale nie, ale nie
      wszyscy o tym wiedzieli), że zamieszanie z salą, że w końcu nie wiadomo kto
      będzie itd. Emocje i nerwy coraz większe na forum, do tego moja własna
      niepewność jak to będzie, kto i ile osób w końcu przyjedzie, czy nie będzie
      drętwo... Niezła mieszanka, ale jednak kiedy około północy wylogowywałam się z
      czatu nastroje już były fantastyczne.
      Jadąc do 100-licy przypominało mi się hasło z czatu: "będzie super, bo my tam
      będziemy" i byłam - nie ukrywam - bardzo podekscytowana tym spotkaniem.
      Zobaczyć w realu legendy forum: Corrinę, PC, Scorpio, Voya i Innych, zwłaszcza
      tych niektórych bardziej już zaprzyjaźnionych z czatu (Abir - szczególne
      pozdrowienia ;)), to wszystko sprawiało, że motyl w żołądku pojawił mi się
      około południa w sobotę i już trwał.
      O 15 byłam już w drodze na spotkanie, bo umówiłyśmy się wcześniej z agą76 (jak
      nam to umawianie wyszło to już inna historia), ważne jest to że Aga była
      pierwszą osobą z gatunku Maniaków, którą poznałam "na żywo". No i super,
      gadając oczywiście cały czas o Egipcie (Aga niedawno wróciła z Sharm)
      przeszłyśmy Jerozolimskie, Nowy Świat i Krakowskie... gadało nam się
      fantastycznie, jak byśmy się znały od dawna. Krótka przerwa na rynku, zdjęcie
      pod Syrenką i decyzja: "To co, idziemy?" – "Pewnie!". Podążyłyśmy w stronę
      Barbakanu, Podwale 25 – to tu. Wchodzimy!
      Mimo że byłyśmy tuż po 17, w Kompanii zebrała się już całkiem liczna grupka
      egiptomaniaków. Stoły zastawione, tak nieco "weselnie" ustawione w literę U.
      Zostałyśmy powitane przez Corrinę i Voya i szybko przyczepiłyśmy swoje
      identyfikatorki. Kto nie miał dostawał przyklejkę na miejscu, ale rzeczywiście
      niektórzy się wyjątkowo postarali - np. Scorpio, chapeau bas!
      I już może z powrotem będę pisać z pierwszej osobie. Tylko jak opisać tę
      atmosferę? Jak opisać spotkanie i poznanie ludzi, których się znało dotąd jako
      kolorowe literki na ekranie? Wielka radość, czasem może i zaskoczenie, bo wiek
      inny niż sobie wyobrażałam... Generalnie niesamowite przeżycie.
      Była część oficjalna, czyli speech Corriny na otwarcie zlotu i przywitanie, a
      potem to już się działo... siedzieliśmy a właściwie krążyliśmy między sobą, i
      gadaliśmy i gadaliśmy i gadaliśmy. Oczywiście krążyły też nasze zdjęcia z EG,
      były wspomnienia kombatancko-rezydenckie, anegdoty z życia polskich turystów w
      EG, nasze przeżycia i wrażenia. Niesamowity ładunek pozytywnych wibracji aż
      unosił się w powietrzu. Do pełnego obrazu jeszcze stoły pełne sałatek, serów i
      nie tylko, piwo, wino i co tam kto chciał. Nad tym wszystkim obłoczki, bo
      szisze naturalnie były też. Tu trzeba koniecznie docenić wielkie poświęcenie
      Inab i PC, którzy już w trakcie zlotu jeszcze jechali po węgiel. Oczywiście
      mamy wspólne zdjęcia "strażackie", takie jak umieścili już na swoim łebszotsie
      Cleo i Scorpio.
      Wychodząc o 22 miałam poczucie, że trwało to zbyt krótko bo nie zdążyłam
      porozmawiać ze wszystkimi. A magia nadal działa, bo już myślę o kolejnym
      spotkaniu. Dzięki raz jeszcze Wszystkim!
      Pozdrowienia,
      Aicha
Pełna wersja