staniwaw Re: 7+7 Jordania,Syria-czekamy na pierwszych 11.10.06, 00:15 Odcinek II serialu 7+7 15 września w piątek wczesnym rankiem,wyjeżdżamy na wycieczkę fakultatywną do Palmyry.Cena 34$ od osoby.Załoga w składzie pomniejszonym o 3 osoby od pełnego składu.Ciekawa trasa,okolica interesująca,choć po Bliskim Wschodzie podróżujemy drugi raz.Jest sporo czasu na pstrykanie zdjęć,przewodnik syryjski Nabil plącze się w słownictwie znajomości polszczyzny,chciałby opowiedzieć o sytuacji ekonomicznej i politycznej,obyczajach,statusie kobiet w Syrii,ale Nabilowi poprostu......brakowało słówek.Jest miłym serdecznym i wesołym człowiekiem,jednak te walory nie zastąpią turystom braku informacji.Język polski Nabila to "wczesny Kali" i ktokolwiek wschłuchiwał się chcąc cokolwiek zrozumieć,to po kilku minutach był zmęczony i rezygnował ze słuchania.Przewodnik polsko języczny w Syrii-Pan Nabil to tragiczna pomyłka Triady!!! Jedziemy w kierunku Palmyry, po ok.2 godz.zatrzymujemy się na parkingu przydrożnego zajazdu o sympatycznej nazwie Bagdad Caffe.Jest czas na kawę,zakup pamiątek.Ciekawostka-cały ten biznes znajduje się dość głęboko w pustyni,ciekawie wyglądająca budowla, obok wiatrak,przy jego pomocy pompowana jest woda,dostarcza też energii elektrycznej,jest internet,przy wyjściu właściciel wręcza wizytówki z adresem e-mailowym.Miło i folklorystycznie ,ale komu w drogę...toteż po ok 30 minutach ruszamy.Około 10,30 docieramy na wzgórze koło Palmyry,zwiedzamy jeden z wielu zachowanych grobowców-olbrzymów,po czym zjazd na parking koło hitu dzisiejszego dnia-PALMYRY.Największa atrakcja turystyczna Syrii,pięknie zachowane fragmenty budowli,które pamiętają rzymskich cesarzy Hadriana,Tyberiusza oraz samozwańczej cesarzowej Zenobii.Bardzo gorące powietrze a my cały czas odczuwamy lekki dreszczyk...ale to z emocji,chodząc po pięknie zachowanych traktach ulicznych,oglądając fragmenty podziemnych przewodów wodociągowych,gigantyczne budowle,filary,kolumny.Wszystko to w przepięknym kolorze,uroku dodawały wielbłądy /taxi/i poruszający się za nami krok w krok sprzedający kiczowate pamiątki.Tutaj najbardziej odczuliśmy brak polsko języcznego przewodnika.Po około 3 godzinach zwiedzania udajemy się na zasłużony odpoczynek w pięknej knajpce.Palmyra to z pewnością miejsce na Bliskim Wschodzie,w którym trzeba być,kolejna perełka na szlaku 7+7.Potem jeszcze 40 minutowy pobyt w miasteczku Tadmur,tuż na obrzeżu Palmyry.Tak uroczego miasteńka chyba nie widziałem,w nim jakby się czas zatrzymał,a do tego przesympatyczni mieszkańcy,kupcy,rzemieślnicy.Czas na zakupy pamiątek i ruszamy w drogę powrotną do Damaszku,oczywiście zatrzymujemy się na 30 minut w Bagdad Caffe.Na kolacji w naszym hotelu al Patra meldujemy się ok.19.00,po czym wyruszamy na wieczorno-nocne indywidualne zwiedzanie Damaszku.Docieramy w ciekawe miejsca,ruch nieco mniejszy niż wczoraj,pamiętamy iż jest piątek,dzień święty dla muzułmanów,mimo tego handel kwitnie,jest gwarno i malowniczo.W sobotę 16 września,mamy w rozkładzie przejazd do miejscowości Seydnaya by zwiedzić chrześcijańskie sanktuarium NMP Nieustającej Pomocy.Po zwiedzeniu i zakupach pamiątek związanych z tym miejscem,udajemy się do maleńkiej miejscowości Maaloula,charakreryzującej się tym,że ludność używa dialektu aramejskiego z czasów Chrystusa.Na wzgórzu w Maaloula znajduje się przepiękny kościółek poświęcony Matce Bożej,który zwiedzamy,ale nie można filmować,fotografować a szkoda bo wnętrze było cudowne.Wracamy na trasę sobotniego zwiedzania i jedziemy do Damaszku, by zwiedzić muzeum narodowe,wraz z przyległymi ogrodami,następnie udajemy się krętymi uliczkami w kierunku Meczetu Omajadów,przed wejściem na dziedziniec nasze europejskie Panie /i nieliczni Panowie/ zostały "właściwie"odziane w szaty i po długiej sesji zdjęciowej kierujemy się na dziedziniec Meczetu,naturalnie pozbywamy się obuwia,uruchamiamy sprzęt fotograficzny i bacznie obserwujemy zwyczaje wyznawców islamu,spotykamy się z życzliwością i tolerancją,mimo że nasza obecność i zachowanie w Meczecie ani przez moment nie ma charakteru religijnego.Wzdychamy na widok wystroju wnętrza,architektury,jest pięknie,przechodzimy obok miejsca gdzie przechowywane są relikwie św.Jana Chrzciciela uznawanego przez muzułman za jednego z proroków,wzsyscy wierzą ,że kilkakrotne obejście tego miejsca przyniesie im szczęście,toteż spora grupa "naszych" skorzystała z tego przywileju,nie bacząc na to czy kierunek ma być zgodny czy nie ,ze wskazówkami zegara,najważniejsze byle dokoła ,a szczęście gwarantowane.Sam tego dokonałem.Modlące się młode muzułmanki w chwilach wolnych bardzo chętnie /o dziwo/pozwalają się fotografować,ale też szybko się "naszym" odwzajemniają.Opuszczamy Meczet,zakładamy obuwie i drepczemy malowniczymi uliczkami w kierunku pałacu Azima-namiestnika Damaszku,kolejno przechodzimy przez komnaty,nie wolno fotografować,ale w jednym miejscu ochrona pozwala na wykonanie zdjęć,tym miejscem jest toaleta Paszy al Azima,zabawnie wyglądające urządzenia do codziennej toalety męskiej można uwiecznić na fotografii.Przed nami jeszcze obowiązkowy pobyt na słynnym bazarze Damaszku,to jest folklor.Chyba wszyscy muzułmanie po modlitwach w Meczecie udają się na ten bazar,czego tam nie było.Podziwiamy sklepiki,cukierenki,na uwagę zasługuje wytwórnia lodów,panowie w białych rękawiczkach "na oczach" konsumentów wyrabiają lody,serwują je za równowartość 1$,ach co za smak!!! paluszki lizać,choć już po spożyciu na moment pomyślałem o ewentualnej...zemście faraona,ale do niczego podobnego nie doszło,warunki sanitarno-epidemiologiczne zachowano. Interesująco wyglądał pan ubrany w strój regionalny,serował napoje chłodzące/coś na wzór słynnych polskich saturatorów/.Ma ogromny stylizowany dzban z dzwoneczkami zawieszony na plecach,z niego nalewa sok do szklanki,którą to po spożyciu przez klienta polewa wodą i ewentualnie obmywa palcami,i mamy już "czyściutką" jak kryształ szklaneczkę gotową dla kolejnego spragnionego klienta.Kasuje tymi paluszkami,którymi obmywa szklaneczki,monety wrzuca do pojemniczka a banknoty wkłada do kapelusza i zakłada na głowę.Wszystkie opisane czynności wykonuje przy akompaniamencie solowego śpiewu,pogwizdywania,chętnie pozując do zdjęć, w dodatku popisuje się żonglowaniem szklankami.Suuuper widowisko!!!Przy sprzedającym ustawia się długa kolejka ludności tubylczej,pewnie napój jest smakowity,jednak nikt z "naszych" nie odważył się na zakup tego soku.Naturalnie jak to na bazarze był też czas na zakup pamiątek,na jednym ze stoisk z galanterią skórzaną Moja Małżonka postanowiła wzbogacić swoją kolekcję torebek,i po krótkim targowaniu torebka z oryginalnej skóry wielbłąda jest nasza.Kończymy spacer i zakupy, wsiadamy do autokaru ,kierujemy się do granicy Jordanii,a naszym celem jest Amman,do którego docieramy ok.godz 20,50.Po obfitej kolacji przy drinku podsumowujemy wspaniały pobyt w Syrii. Tyle na dzisiaj,kolejny odcinek - niebawem.Pozdrawiamy Odpowiedz Link Zgłoś
brygidka05 Re: 7+7 Jordania,Syria-czekamy na pierwszych 11.10.06, 14:44 Witam Panie Stanisławie! Ma Pan talent do opisów wrażeń, wspaniale się je czyta ;-))) W kościele przy klasztorze św. Sergiusza i Bachusa w Maalouli rzeczywiście nie można robić zdjęć ani filmować, ale dla naszej grupy zrobiono mały wyjątek - mogliśmy filmować moment, kiedy jedna z mieszkanek tej małej miejscowości odmawiała przy ołtarzu modlitwę "Ojcze nasz" w języku aramejskim. Odpowiedz Link Zgłoś
hapita Re: 7+7 Jordania,Syria-czekamy na pierwszych 11.10.06, 20:30 Fajnie się czyta i wspomina.W Palmyrze jest nieduże ale ciekawe muzeum.Są tam zbiory -eksponaty wykopane przez polską misję wiosną tego roku mozaika i nike.Wstęp 150 a nalegitymację studencką 10. Odpowiedz Link Zgłoś
ob.serwator_1 Re: 7+7 Jordania,Syria-czekamy na pierwszych 12.10.06, 17:03 Kilka fotek udało mi się w tym kościele zrobić ! ;-)) krzysztofpop.fotosik.pl/albumy/52534.html krzysztofpop.fotosik.pl/albumy/52980.html Odpowiedz Link Zgłoś
staniwaw Re: 7+7 Jordania,Syria-czekamy na pierwszych 18.10.06, 22:04 Odcinek III serialu 7+7 17 września,niedzielny poranek po śniadanku pakujemy się i około 9,00 opuszczamy gościnny hotel Hillside w Ammanie,posiadający przepiękne malowidła na ścianach pomieszczeń przy recepcji.Jedziemy na fakultatywną wycieczkę na plażę Morza Martwego.Uczestniczy załoga pomniejszona o 1/jednego/turystę,poprostu nie miał ochoty na kąpiel.Pani Ania -pilot nie pojechała z nami bo miała umówioną wizytę w konsulacie w sprawie odbioru paszportu,naszym towarzyszem w drodze jest Homza.Po drodze zatrzymujemy się w ciekawym miejscu ,dla wykonania pamiątkowych zdjęć ,w tle foldery informujące o tym,że znajdujemy się w punkcie, od którego zjeżdżamy w depresję Morza Martwego.Błyskawicznie mija 50 minut jazdy i jesteśmy w miejscu plażowania grupy.Mamy do dyspozycji przyhotelową plażę nad MM, oraz kompleks basenów słodkowodnych z urządzeniami do zabawy,zjeżdżalniami,parasolami,łóżeczkami itp.Oczywiście wszyscy najpierw kierują się na plażę przy MM.Jest dopiero godzina 10,00 a już chodzenie po żwirku jest mocno utrudnione,stopy nie wytrzymują gorąca.Ostrożnie wchodzimy do wody słonej /oj mocno słonej/i testujemy zaprzeczenie praw fizyki na własnej skórze.Bawimy się jak dzieci,prawie każdy obsmarowuje się błotem,pozostawiając tylko w czystości oczy i usta.Widok imponujący,dorośli umalowani czarnym błotem,potem pływanie po tafli naturalnie z gazetą w rękach,mnóstwo pamiątkowych fotografii, mycie,plażowanie i ponowne uskutecznianie "maseczek" odmładzających.Oczywistym i obowiązkowym rytuałem było ładowanie błotka do butelek po wodzie mineralnej,z myślą o imporcie do Polski,w celu kontynuowania kuracji błotnej w domowych łazienkach.Zmęczeni idziemy do basenów słodkowodnych,popijamy wodę mineralną Nestlle w dużych ilościach,mimo iż marka wody jest znana smakuje nieco inaczej,prawdopodobną przyczyną innego smaku była jej cena-3$ za 1,5 litra.Uraczeni słońcem i kąpielą,wzbogaceni o doświadczenia,że "ciało" ułożone na wodzie wcale nie utonie,odmłodzeni /bo podobno gwarantuje to masaż i maski błotne-szczególnie widoczne to było u naszych Pań/-wyruszamy o 14,00 w drogę na górę Nebo.Malownicza kręta górska droga,wspinamy się serpentynami,podziwiamy widok Morza Martwego w dolinie.Kolejna godzina to zwiedzanie Mount Nebo,przepiękne widoki z Góry Nebo na "Ziemię Obiecaną",miejsce poświęcone Mojżeszowi- tutaj jest miejsce Jego pochówku,liczne monumenty,szczególnie dużo czasu poświęcamy wszystkiemu co ma związek z pobytem Jana Pawła II w roku 2000,drzewko oliwne,piekna mozaika na posadzce,ołtarz w kościółku,a na zewnątrz charakterystyczna Mojżeszowa laska w kształcie krzyża opleciona wężem.Z punktu widokowego wykonujemy pamiątkowe fotki i udajemy się do odwiedzenia manufaktury, w której wykonuje się głównie mozaiki.Robimy zakupy pamiątek i w drogę-zjazd do miejscowości Madaba.Zwiedzamy kościół św.Jerzego w nim powszechne zainteresowanie wzbudza na posadzce mapa mozaikowa Palestyny z VI wieku z czasów Justyniana.Malowniczy piękny kościółek,piękne obrazy,ikony.Komu w drogę...udajemy się do autokaru i kierunek na miejscowość Wadi Mus położoną tuż obok Petry.Ponad 3 godzinna podróż,muzyka arabska a autokarze,Pani pilot zachęca do tańców w przejściu między siedzeniami autokaru,znajdują się chętni ,m.in. moja Małżonka w towarzyskim tańcu z Homzą oraz "Danieka71" z policjantem a na zakończenie Pani Ania z Homzą.W bogatym repertuarze tancerzy wykonano tańce z potrząsaniem biodrami, i różne wygibasy,w nagrodę gromkie brawa dla odważnych.Podróż minęła szybko a nasz wesoły autokar do hotelu Amra Palace dociera około 20.00.Kolacja pod gołym gwieździstym niebem przy basenie,potem dla chętnych basen hotelowy z łaźnią turecką.My udajemy się na nocne zwiedzenie malowniczego jordańskiego miasteczka,odwiedzamy caffe internet,i "ściągamy" pocztę.Szybko otwierają się fotografie naszego wnuczka Tymoteusza,który urodził się 14 września podczas naszego ubiegłotygodniowego pobytu w Ammanie.Szczęśliwa Mama,nasza Córka właśnie dzisiaj wróciła z maleństwem do domu.Małżonka robi kilka całkiem udanych zdjęć z ekranu monitora,po czym wracamy uliczkami miasta do hotelu,po drodze przygoda,miejscowi pokazują nam jak po ulicy "dumnie kroczy" rodzina skorpionów.Ogarnia nas lekki dreszczyk.Idziemy spać, bo jutro czeka nas zwiedzanie Petry!!! Rankiem w poniedziałek 18 września budzi nas śpiew muezina z sąsiedniego meczetu,śniadanko i ładujemy nasze bagaże do autokaru,żegnamy się z pięknym hotelikiem i po kilku minutach jazdy jesteśmy na parkingu przy wejściu do bram Petry.Błyskawicznie wypełniamy doręczone nam formularze zgłoszeniowe i wchodzimy na trakt wiodący do starożytnego miasta.Pierwsze wrażenia,brakuje słów,wzmożone bicie serca,wraz z pokonywaniem trasy wyłania się malowniczy obraz starożytnej cywilizacji.Wykute w skałach miasto Nabatejczyków,grobowce,Wąwóz Sic.W upale docieramy do miejsca,w którym "nieśmiało" wśród skał wyłania się cudowny widok Skarbca,promienie słońca jeszcze bardziej podkreślają charakterystyczną dla Petry kolorystykę skał.Udajemy się w kierunku "centrum" miasta,coraz bardziej ujmujące widoki architektury Petry,bajeczne kolory skał.Za nami cały czas podążają sprzedawcy pamiątek,czasem nawet przeszkadzają zachęcając do kupna za 1$.Tego co zobaczyliśmy nie sposób wyrazić słowami...do Petry trzeba przyjechać.Należy podkreślić,że na całej trasie w Petrze Pani Ania Łopacka,nasza pilot przekazała nam dużo informacji o życiu i obyczajach ludzi zamieszkujących starożytną i współczesną Petrę.W centrum nastąpiło "rozwiązanie" grupy i każdy wg własnego zainteresowania i kondycji mógł zwiedzić zakamarki Centrum Petry,powspinaliśmy się trochę, w drodze powrotnej na zbiórkę robiliśmy mnóstwo zdjęć,tak na spokojnie,już z uregulowanym od wrażeń oddechem.Popijając wodę wracamy traktem na parking.Czas na zakupy pamiątek,po czym wyruszmy w kierunku granicy do Arawa.W naszym planie na popołudnie jest pokonanie granicy jordańsko- izraelskiej oraz izraelsko-egipskiej z całym obowiązkowym "repertuarem" kontroli,przysięgi,czerwonych do wypełnienia kartoników,no i co najprzyjemniejsze obowiązkowego "zaliczenia-pobytu" w free shop.Tutaj z nami rozstaje się Pani pilot Anna Łopacka,pozostaje w Jordanii,natomiast w Arawa czeka na nas pani pilot-Basia.Tradycyjnie taszczymy bagaże i wreszcie "droga przez mękę" jest za nami,ładujemy się w Taba do autokaru i obieramy kierunek do znanego wszystkim hoteliku Regina Style w Nuweiba,do celu dojeżdżamy na godzinę 18,30,zakwaterowanie,oczywiście tradycyjnie już są problemy w niektórych pokojach z niedziałającą klimatyzacją,brakiem zamknięcia w pokojach,czyli wszystko to co miało miejsce tydzień wcześniej ,kiedy to przywieziono nas z lotniska.Charakterystyczny obrazek partactwa,powtarzający się co roku w Regina Style w Nuweiba,wynagradza nam nastepnego dnia rankiem 19 września...plaża,cieplutka woda,lekki wiatr,cudowne wręcz bajeczne widoki Morza Czerwonego od wschodu i gór od zachodu.Szybkie plażowanie,krótka kąpiel w Morzu Czerwonym,spacer po... piaszczystej plaży,czas na śniadanie i pakujemy się,albowiem na godzinę 11.00 wyznaczono wyjazd do wybranych hoteli w Sharm el Sheikh.My wybraliśmy Amphoras Holliday.O pobycie napiszemy w następnym odcinku. Pozdrawiamy. Odpowiedz Link Zgłoś
annie2003 Re: 7+7 Jordania,Syria-czekamy na pierwszych 19.10.06, 18:47 świetna opowieść :) znowu odpłynęłam myślami do wspomnień z sierpnia :) mam tylko 2 pytanka: - dlaczego - znając sytuację z wcześniejszych turnusów - nie uparliście się przy zwiedzaniu zamku w Kerak? - i kwestia do sprostowania - Triada nie obiecywała przewodników polskojęzycznych, tylko pilota - czyli Anię i rezydenta na miejscu w hotelu.. proszę więc nie mieć pretensji do Jordańczyków i Syryjczyków, że nie posługiwali się płynną polszczyzną.. ja i tak ich podziwiałam, że znali aż tyle słów i zwrotów :) czekamy na dalszy ciąg relacji, już pobytu w "mojej" Amphorze" :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
isia_w Re: annie 2003 27.10.06, 10:12 Przepraszam annie że się wtrącam ale chciałabym CI odpowiedzieć na Twoje dwa pytanka: annie2003 napisała: > - dlaczego - znając sytuację z wcześniejszych turnusów - nie uparliście się > przy zwiedzaniu zamku w Kerak? Niestety mój turnus też nie widział zamku w Kerak...Próbowałam się dowiedzieć dlaczego go nie zwiedzamy i dowiedziałam się że Shoubak jest bliżej...a mamy mało czasu. Też jakieś wytłumaczenie. > - i kwestia do sprostowania - Triada nie obiecywała przewodników > polskojęzycznych, tylko pilota - czyli Anię i rezydenta na miejscu w hotelu.. > proszę więc nie mieć pretensji do Jordańczyków i Syryjczyków, że nie > posługiwali się płynną polszczyzną.. ja i tak ich podziwiałam, że znali aż tyle słów i zwrotów :) A w tej kwestii niestety się mylisz... Racją jest że TRIADA obiecywała polskojęzycznego pilota i w Jordanii była nim Ania niestety w Syrii pilotem był Pan Nabil (Ania nie wjechała z nami do Syrii). Pan Nabil NIE mówił i nawet się nie starał mówić zrozumiale po polsku oraz nie posiadał wiedzy nt. zwiedzanych obiektów... Prywatnie Pan Nabil jest bardzo sympatycznym człowiekiem jednak absolutnie nie sprawdził się jako pilot. Dobrze że wcześniej poczytałam trochę przewodnik po Syrii bo niestety Pan Nabil pokazywał nam głównie salony samochodowe wszelkich marek... A z polskich zwrotów używanych przez niego szczególnie utkwiło mi "o co chodzi?" którego używał chyba jako "przerywnika"... Jeśli chodzi o Hamze (przewodnika jordańskiego) to rzeczywiście imponował nam swoim zapałem w nauce naszego języka oraz wiedzą nt. swojego kraju. Odpowiedz Link Zgłoś
annie2003 Re: annie 2003 27.10.06, 14:39 Isiu, zwracam honor - z opisu może nie doczytałam, może nie było napisane wprost, że Ania z Wami nie wjechała do Syrii.. czytając relację byłam przekonana, że tak jak w przypadku naszej i innych grup, Ania była z Wami cały czas, stąd moje zapytanie.. Kerak.. my go nie zobaczyliśmy także.. oficjalny powód brzmiał - dla laików - że Shoubak jest dużo ładniejszy.. nikt nie wnikał niestety w rację tego powodu i Kerak przeszedł nam koło nosa.. Odpowiedz Link Zgłoś
hapita Re: annie 2003 27.10.06, 20:00 Nasza grupa po dość ostrej dyskusji wyegzekwowała zwiedzanie Keraku.Jest on tak oddalony od trasy Petra - Akaba jak Szobak.Jest większy i lepiej zachowany.Widzieliśmy oba zamki.Różnica polega głównie na wstępach.Za Kerak się płaci a za Szobak nie i tu jest cała filozofia Triady,należy obniżać koszty. Odpowiedz Link Zgłoś
milek84 W tym roku tylko Jordania? Czy ktoś zna już trasę? 01.01.07, 20:19 Pięknie się czyta Wasze wspomnienia, a ja uraczony wycieczkami 7+7 (z Triadą byłem w Turcji i Tunezji+Libii) chciałbym się wybrać w tym roku na Bliski Wschód. Tyle, że w ofercie którą widziałem w jednej z gazet rozdzielono Jordanię i Syrię, pozostawiając tą pierwszą przy Egipcie, a drugą łącząc z Turcją. W programie zwiedzania - tylko punktowym jak to w gazetowych ofertach - wszystkie miejscowości w Jordanii powtarzają się z ubiegłrocznym programem (a tam był przecież jeszcze Damaszek i Palmiry!). Może ktoś już zna jakieś szczegóły, bo strona Triady o tym na razie milczy? A może do Syrii można wjechać w ramach wycieczki fakultatywnej? Będę wdzięczny za informację i mam nadzieję, że spotkamy się na miejscu :) Odpowiedz Link Zgłoś
jerzy.zywiecki Re: W tym roku tylko Jordania? Czy ktoś zna już t 02.01.07, 20:55 Planów Triady nie znam ale jak znasz troszkę angielski lub francuzki to jedż sam. Syria jest bardzo tanim i bezpiecznym państwem.Problemów z tanimi hotelami nie ma przejazdy autobusowe groszowe,np.Dameszek - Palmyra ok7 zł,autobus lux.Ludzie szalenie sympatyczni policjanci, jak ich znajdziesz, usłużni.Wstępy 150 a nalegitymację ISEC 10 - tj ok 60 gr.Jedzenie bardzo dobre i tanie nawet w przydrożnych kafeteriach i na straganach,można śmiało jeść. Odpowiedz Link Zgłoś
milek84 Re: W tym roku tylko Jordania? Czy ktoś zna już t 02.01.07, 22:03 Akurat czytałem bardzo fajny artukuł Pawła Wrońskiego o Jordanii w "Pordróżach" i jestem przekonany co do tego, że właśnie Jordanię chcę w tym roku odwiedzić (chciałem już w zeszłym roku, ale zdecydowałem się na Libię bo to jednak sporo tańsza opcja). Krótka wizyta w Syrii, do tego w najpiękniejszym miejscu tego kraju, to byłoby coś ekstra, coś ponad program. Dlatego byłem trochę zawiedziony, widząc że Triada rozłączyła oferty. Z tego co się orientuję, to żeby dolecieć do Jordanii (pewnie do Syrii podobnie) potrzeba jakieś 2500 zł. To tyle co wyniosłaby mnie to wycieczka w całości z biurem podróży. Na samodzielne zwiedzanie przyjdzie jeszcze czas, gdy będę miał więcej pieniędzy i trochę więcej doświadczenia w podróżowaniu po krajach araskich :) Odpowiedz Link Zgłoś
milek84 Re: W tym roku tylko Jordania? Czy ktoś zna już t 03.01.07, 12:27 Odpowiem sobie sam, ale może kogoś to też zainteresuje. Byłem dzisiaj w biurze i wziąłem katalog: zamiast dwóch dni w Syrii są wyodrębnione dwa dni, w których jest możliwość odbycia wycieczek fakultatywnych nad Morze Martwe i na Wadi Rum. Odpowiedz Link Zgłoś
mariuszgr Re: W tym roku tylko Jordania? Czy ktoś zna już t 03.01.07, 13:04 I bardzo dobrze ze oddzielono te dwa kraje.Organizacja tej wycieczki to byla jedna wielka pomylka, z opisywanymi juz wielogodzinnymi postojami na granicach. Lepiej spedzic o dwa dni wiecej w Jordanii niz pchac sie do Syrii majac tak niedopracowany organizacyjnie program. Nie widzialem jeszcze katalogu bo wczoraj biuro Triady bylo nieczynne, ale ciekawe jak wyglada sprawa tego nieszczesnego transferu przez Eilat.Pewnie dalej autokar, bo szkoda wydac pare dolarow wiecej na prom. Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_73 Jordania z Syrią w Rainbowtours 03.01.07, 13:44 właśnie dostałam katalog - mają połączona Jordanię z Syrią, przy czym nie przedzierają się przez 2 granice na piechotę jak w przypadku Triady, tylko jest rejs z Nuweiby do Akaby i potem w ten sam sposób powrót. W Syrii w normalnym programie - Bosra, Damaszek, Palmyra i Krak de Chevaliers. Odpowiedz Link Zgłoś
milek84 Re: W tym roku tylko Jordania? Czy ktoś zna już t 03.01.07, 13:48 Tak, wciąż Taba - Elat - Arawa, czyli autokar. W ogóle plan jest taki: 2 dzień : granica, zamek krzyżowców Asz-Shubbak, nocleg w okolicach Petry 3 : Petra 4 : przejazd do Ammanu, Amman, dla chętnych zamki na pustyni m.in. Kusajr Amra 5 : fakultet nad Morze Martwe 6 : Jerash, Madaba, Mount Nebo, Kerak, nocleg w okolicach Petry 7 : fakultet Wadi Rum, granica, nocleg w okolicach Nuweiby Odpowiedz Link Zgłoś
mariuszgr Re: W tym roku tylko Jordania? Czy ktoś zna już t 03.01.07, 14:00 To piszecie chyba o dwoch roznych wycieczkach.Moze jest i Jordania z Syria i Syria z Turcja. milek84, jesli planujesz w tym roku wyjazd w te rejony to zdecydowanie bardziej polecam Izrael. Jesli chodzi o Jordanie i Syrie to sa to kraje w ktorych jest masa do odwiedzenia, ale to co dostajesz w programie ma niewiele wspolnego ze zwiedzaniem. /w samej Petrze trzeba byc przynajmniej ze 3 dni, podobnie Jerash, Damaszek, Amman czy jeszcze inne miejsca/. Odpowiedz Link Zgłoś
milek84 Re: W tym roku tylko Jordania? Czy ktoś zna już t 03.01.07, 14:07 Miriam pisała o Jordanii z Syrią w Rainbow - po prostu mówi, że tam jest taka opcja. To ciekawe, bo chyba do tej pory (przynajmniej taka oferta jest na razie na ich stronie) robili tylko Jordanię z włączonym Morzem Martwym i Wadi Rum w program. A w Triadzie jest Egipt + Jodania i osobno Turcja + Syria. Szczerze, jakoś na razie boję się jechać do Izraela, przynajmniej wydaje mi się, że w tych arabskich krajach jest na razie trochę bezpieczniej (chociaż wiem, że jakiś oszołom w zeszłym roku strzelał do turystów i to chyba było w Syrii). Odpowiedz Link Zgłoś
mariuszgr Re: W tym roku tylko Jordania? Czy ktoś zna już t 03.01.07, 14:22 To bylo w Cytadeli w Ammanie, kilka dni po naszy pobycie. Nie mozna porownywac czy jest bezpieczniej w ktoryms z tych krajow.Wydaje mi sie ze poziom bezpieczeństwa w Egipcie, Syrii, Izraelu i Jordani jest podobny i nigdy nie wiadomo w ktorym z tych panstw w powietrze wyleci hotel. Odpowiedz Link Zgłoś
miriam_73 Re: W tym roku tylko Jordania? Czy ktoś zna już t 09.03.07, 09:42 Dokładnie tak - mieli samą Jordanię, ale w letnim katalogu jest łączona z Syrią, przy czym np. Palmyra jest w noramlnym programie a nie jako fakultet. Plus np. w Jordanii bez kombinowania Kerak oraz normalnie w programie Wadi Rum. Ja juz podpisałam umowę. Ewentualnie jesli jest jakaś singielka, która reflektowałaby na termin od 21 sierpnia do 4 września do dokwaterowania , to jest miejsce, wtedy bez dopłat za singla :)))) Milek, Izraela naprawdę nie ma się co bać :))) Odpowiedz Link Zgłoś
jerzy.zywiecki Re: W tym roku tylko Jordania? Czy ktoś zna już t 18.03.07, 19:24 To rozbicie w Triadzie na Izrael-Jordanię i Turcję z Syrią ma sens i pozwala na spokojniejsze zwiedzenie a nie galopadę.Do Syrii zachęcam na wyjazd indywidualny.Bezpiecznie ,tanio,doskonała komunikacja autobusowa i busikami,hotele jak dotychczas nie zawalone turustami,jedzenie dobre i bezpieczne,ludzie sympatyczni i uczynni - nawet bez bakszyszu. Odpowiedz Link Zgłoś
milek84 Możecie liczyć na mój opis w tym roku ;) (od 3.7) 08.03.07, 22:32 Właściwie głównie dzięki temu wątkowi zdecydowałem się na tą wycieczkę. Co prawda w tym roku jest ona w Triadzie ograniczona do Jordanii, ale mam nadzieję, że i tak będzie super (choćby dlatego że będzie można dodatkowo wybrać się na Wadi Rum). Jeśli nic się nie zmieni, to do zobaczenia od 3 lipca na miejscu. Mam nadzieję, że w tym roku mi się poszczęści i wreszcie będę miał objazd jako pierwszy. Odpowiedz Link Zgłoś