chaladia
06.03.03, 19:09
Egipt był pierwszym krajem, w którym przszło mi pracować overseas. Jak było,
opisłaem na expatriackim formum "Home and Abroad":
www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=10280&w=3588590
Pomimo "zaliczenia" rozruchów kairskich 1986 roku (uciekaliśmy tunelami
niewykończonego jeszcze metra na Maadi, a na górze trwała strzelanina i gaz
łzawiący spływał w dół do tuneli, ale jakoś udało nam się ujść w całości i w
niezłych nawet humorach.
Potem było Asjut, gdzie rozruchy są raczej codziennością, a okresy spokoju
wzbudzają obawy, że za chwilę stanie się coś naprawdę poważnego.
Pomimo wszystko, chętnie bym tam wrócił, byle było coś ciekawego do roboty i
za rozsądne pieniądze.