malini
25.06.07, 12:18
Witajcie.Ale jestem wkurzona.Kilka godzin temu wróciliśmu do Polski,po 18
godzinach podróży!!!! Po 2 dniach bez snu, 2 dniach z życia wyjętych na
męczące oczekiwanie na upragniony powrót do domu.
W piątek o godz.12 w HRG wykwaterowano nas z hoteli (zaznaczam,że większość
nie wiedziała,że nie mamy już pokoi do czasu transferu na lotnisko),następnie
całą noc z piątku na sobotę( od godz.1 do 9.30) spędziliśmy na lotnisku (już
po odprawie,z biletami i kartami pokładowymi w dłoniach).Nikt nam nie
powiedział,że samolot ma usterkę i nie poleci (zapewne oszczędzono w ten
sposób koszt jednej nocy w hotelu dla nas),no i nikt z Triady się nie pojawił
na lotnisku,mimo informacji od egispkiego przedstawiciela linii lotniczych,że
zostali powiadomieni.W biurze Triady w Polsce nikt nie odbierał telefonów
(ludzie dzwonili rano w sobotę). Dopiero o godz.10.00 w sobotę dowieziono nas
do hotelu.Nasze rzeczy poleciały innym samolotem,więc mieliśmy tylko to,co na
sobie,byliśmy bez pieniędzy (kto wozi funty egipskie do Polski?),bez środków
higienicznych,niektórzy chorzy,bez leków.Komórki padały jedna po drugiej,bo
ładowarki poleciały w naszych rzeczach,mało kto miał szansę zawiadomić
kogokolwiek z rodziny w Polsce.Nie mogliśmy się spokojnie wyspać, bo co kilka
godzin w hotelu proszono nas o zebranie się w celu powiadomienia nas o
terminie powrotu do domu i co kilka godzin dowiadywaliśmy się,że nic jeszcze
nie wiadomo,bo generalnie egipcjanie chcą wsadzić nas do tego zepsutego
samolotu,ale wcześniej go naprawić,ale nie mają do niego części.Cała akcję z
umawianiem się i niewiedzą o sposobie powrotu do domu odbieraliśmy (poza
kilkoma naiwnymi dziewczątkami)od początku jako teatrzyk mający na celu
utrzymanie nas w ryzach i nie ponoszenie przy tym dodatkowych kosztów.
Zaznaczam,że egipcjanin,który nam niby załatwiał powrót do Polski
(cyt."bądzcie miłymi turystami,a ja będę dla was miły") głównie popijał piwko
w hotelowym barze,co jakiś czas odbierając telefon komórkowy,co miało
świadczyć,że niby pracuje właśnie nad planem naszej podróży.
Około południa pojawili się wreszceie przedstawiciele Triady: nie mówiący po
polsku egipski rezydent palący papierosa za papierosem i szczerzący zęby w
uśmiechu,co było jego jedyną rolą oraz rezydentki (2 młode kopbiety), które
zamiast z nami ustalić "co i jak", weszły w rolę tłumaczek między nami a
egipskimi liniami lotniczymi.Kiedy podnieśliśmy, że mamy umowę z Triadą i to
oni a nie my powinniśmy być negocjatorami własnej sprawy z ich partnerem
biznesowym,niemal się obraziły.
Prośbę o załatwienie zastępczego samolotu potraktowały z wyraźnym
rozbawieniem.Co więcej, trzymały front z egipcjaninem z linii lotniczych
twierdząc,że jedyne,co mogą nam zaoferować,to oczekiwanie w hotelu na naprawę
samolotu i pomoc medyczną w nagłych wypadkach.Ktoś próbował nagrać ten cyrk i
zarówno przedstawicielka Triady, jak i egipcjanin bardzo ostro i agresywnie
na to zareagowali, grożąc zakończeniem spotkania. Zaznaczam,że Triada nie
przyjmowała odpowiedzialności za sytuację, wskazując na swojego egipskiego
partnera, jako sprawcy naszego nieszczęścia (a kto nawiązuje współpracę z
liniami,które mają rozwalające się,brudne i duszne Tupolewy?Triada chyba
nie?).
Przedstawiliśmy oczywiście nie tylko nasze położenie,ale poprosiliśmy, aby
bezzwłocznie zorganizowano nam lot do polski i określono,kiedy dokładnie
wylot będzie miał miejsce.Prosiliśmy o zapewnienie środków higieny
osobistej,leków dla chorych i możliwości wykonania niezbędnych telefonów do
Polski (ja podnosiłam,że w takich sytuacjach powiniśmy otrzymać pieniądze na
wydatki).Do godz.21 w sobotę nic z tego nie otrzymaliśmy (traktowano nas jak
osoby wyłudzające dodatkowe "atrakcje" cyt.egipcjanina"nie wierzę,że nie
macie 2 euro na telefon".
Po naszych telefonach do konsulatu,o godz.21 przyszedł egipcjanin(bez Triady)
i łaskawie dał nam po 200 funtów egipskich,czyli równowartość ok.100 zł (w
hotelowej aptece za jedną szczoteczkę do zębów, sprzedawca chciał ode mnie
100 dolarów) oraz oświadczył,że ma super wiadomość,bo za 4 godziny jedziemy
znowu na lotnisko, na lot do....Berlina.
Z Berlina niestety do Polski wrócimy autokarem.I tak oto
zmęczeni,zdenerwowani, w brudnych ubraniach,z bezwartościowymi funtami w
kieszeniach (brak kantoru na wymianę),dotarliśmy w niedzielę przed godz.22 na
lotnisko na Okęciu,gdzie czekały nasze bagaże (nie wiem,czy wszyscy odnaleźli
swoje walizki).
Mieliśmy przy tym okazję porównania sposobu obsługi niemieckich turystów i
komfortu samolotów. Oczywiście na korzyść Niemców (w samolocie do Egiptu
powiedziano nam np.że nie będzie poczęstunku,bo za to Triada zadba o "lepszy
pakiet" dla nas w Egipcie, przy tym mało sie nie udusiliśmy,bo przez pierwszą
godzinę w samolocie było jakieś 30 st.C i brakowało tlenu).
Doradźcie,co i czy reklamować.Co miano nam zapewnić "z urzędu" w takiej
sytuacji,a co nie? Czy możemy wymagać zwrotu kosztów podróży w takiej
sytuacji,jak to policzyć,jak wycenić nasze 2 dni z życia
wyjęte,zmęczenie,niemożność załatwienia zaplanowanych na sobotę i niedzielę
spraw?