Gość: mm
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
20.10.03, 16:23
Biuro African Tours (obok bezcłowego "Free Shop") niedaleko Royal Palace, to
biuro które internauci polecali jako OK w okresie wakacji.
Owszem ceny mają chyba dobre - my za pakiet 4 imprez Kair, Luksor, 4 wyspy i
safari na quadach (2 osoby na jednym motorze) zapłaciliśmy w sumie 160$ czyli
po ok. 80$ na łebka. cena wydawała nam sie dobra bo we wspomnianym tu na
forum travel story za ten sam pakiet już po targach i zniżkach mielismy
płacić po 105$ od osoby.
niestety nie mogę za dobrze poopowiadać o African Tours... mieli dobrą opinię
na tym forum i podobno dobrych anglojęzycznych przewodników... w praniu
wyszło dużo gorzej :-(
3/4 ich klientów to Ruscy. na których swoją drogą wszędzie i ciągle trzeba
było czekać, i dzięki nim np. mało co nie spóźniliśmy się na Sfinksa. Tak
więc najlepszy przewodnik to ten gadający po rusku. potem czasem jeden czasem
dwóch innych, którzy władają najczęściej niemieckim i "przy okazji" jeszcze
angielskim czy francuskim. tak więc opisy obszerne było po rusku i niemiecku
a po angielsku "idziemy do piramid" (jakbyśmy nie wiedzieli, stojąc pod
samymi piramidami!) także informacyjnie to oni byli fatalni!! mój facet -
anglojęzyczny - często nie rozumiał co nasz przewodnik mamrotał więc ja w
muzeum Egipskim postanowiłam dołączyć do jakiejś innej grupy z
polskojęzycznym przewodnikiem, niestety u tego z kolei co drugie słowo
było "fajne". Posągi fajne, nos fajny, stopy fajane, naszyjniki fajne itp
itd. brrrr
aczkolwiek muszę przyznać ze słyszałam kilku dobrze radzących sobie z naszym
językiem :-) tak więc w sumie żałuję ze nie pojechaliśmy na całą imprezę po
polsku, tym bardziej ze moglismy jako "gratisy" kupić je od rezydentki za 45$
za Kair i Luxor łącznie.
1. Luksor - totalne nieporozumienie. miał być taki sam program jak wszędzie
indziej. nie był... np. bylismy w dolinie KRÓLOWYCH a nie w dolinie KRÓLÓW!!
NA biletach które dostaliśmy przy wejściu do Karnak było napisane ze "valley
of Kings" ale nasz przewodnik (którego angielski był chyba 3 językiem wiec
ledwo co informował nas ze idziemy tu lub tam :-( ...) ciągle mówił "valley
of Queens"... myśleliśmy ze to przejęzyczenie, albo akcent albo co, ale nie.
okazało sie ze tam gdzie bylismy to była faktycznie dolina królowych i ich
grobowce, a nie dolina Królów. No i jeszcze najważniejsze - większość biur ma
zawarte zwiedzanie jeszcze świątyni Hatsepszut. czasem w cenie czasem za
dodatkową opłatą. W Africanie powiedziano nam ze na to już nie ma czasu i ze
wszyscy i tak jadą razem i wracają razem i nie da rady więcej wepchnąć na
jednodniowy Luxor. NIEPRAWDA! większość biur jakos miała czas na to. Za to my
zakończyliśmy "zwiedzanie" tak ,ze JUŻ PO straconym czasie w sklepie z
papirusami i alabastrem mieliśmy wolne JESZCZE PÓŁTOREJ GODZINY i
zaproponowali nam wyprawę łodzią na bananową wyspę!! oczywiście za dopłatą.
pojechała połowa autokaru, druga połowa... musiała czekać w autokarze.
pojechaliśmy na most na Nilu, zrobiliśmy kilka fotek a potem czekaliśmy na te
banany aż wrócą :-( Swoją droga to musieli mieć te banany zaplanowane bo
gadali o nich od momentu gdy wsiedli do autokaru w luxorze! bo z nami z
Hurgady jechał (poza garścią Egipcjan niewiadomo po co) tylko facet od kasy.
LUXOREM W WYDANIU AFRICAN TOURS BAAAARDZO SIE ZAWIEDLIŚMY.
trochę przez własną głupote, bo nie "wycisnelismy" z nich programu przed
zakupem imprezy... A takowy mają. jesli się od nich weźmie ten program to
okaże się również ze mają "zafixowane" ceny pakietów wycieczek i np. nasz
pakiet powinien być za 59$. I wg. tego cennika Luxor był za 22$ a Kair za 25
$. Ale w biurze oni normalnie licza sobie tak jak wszyscy inni 30 i 35$ jesli
bierze się obie. o tych nizszych cenach na szczęście wiedziałam z internetu
(min. dlatego poszliśmy do African Tours) więc "sprzedawcy" to wypomniałam i
dlatego dał nam upust. tłumaczył się ze to co jest w tym cenniku to są stare
ceny i ze rzeczywiście takie były ale teraz podrożało. ,0jesli chcecie mieć
kartę przetargową to przed wyborem wycieczek poproście o program (z tyłu jest
ów cennik) i dopytajcie o program!! dają do oglądania albumy i w nich jest
opisany program (uwzględniał Hatsepszut) tyle ze dopiero po fakcie i po
wycieczce nam wytłumaczono ze "to jest stary album stary program i stary
cennik i trzeba go będzie zmienić"
2. kair był ogólnie OK, aczkolwiek mamy wrażenie ze byliśmy podłączeni pod
inną grupę. bo pod nasz hotel podjechał gość z Africana samochodem, i
poczekał z nami na inny autokar i do niego nas wsadził. (w Luxorze byliśmy
autokarem z logo Africana, a w Kairze innym). straszny pęd, z jakiegoś powodu
przyjechaliśmy do Kairu spóźnieni, potem ciągle czekaliśmy naa ruskich i mało
co nie spóźniliśmy się na Sfinksa. bo wejście zamykają o 16, a my za 5 min.
czwarta ciągle szukalismy "naszych ruskich" pod piramidami (choć mieli być
wszyscy w autokarze o 15:30). Wracaliśmy bardzo późno bo dopiero o 1:30 rano
byliśmy w Hurghadzie. klima w autokarze była włączana wtedy gdy już z duchoty
nie dawało się wytrzymac i ludzie się zaczynali dopominać, na full więc
robiło się lodowato (więc ludzie kazali wyłączyć) i tak w kółko!
3. Quady - safari. kolejna porażka. to chyba jedyna firma która na tą
wycieczkę nie zabiera z hoteli tylko każe przyjechać do Sakkali do biura.
Mieliśmy tam być na 1:30. Do 2 czekaliśmy - nie wiem na co i dlaczego,
dopiero wtedy zaczęto organizować transport. przyjechał bus który pojechał...
w stronę naszego hotelu! minął go i pojechał dalej do Meridiena skąd
ruszliśmy motorami. Najpierw dostaliśmy motor który nie chciał zapalić,
okazało się ze trzeba go popchnąć to ruszy. więc zamienili się z nami
organizatorzy i oni mieli nim jechać. jak tylko ruszylismy spod Maridiena to
nasz "nowy" zgasł już za bramą czyli ok. 100m od ruszenia. więc znów się
zamieniliśmy bo ten ich jeszcze jechał. zanim oni zdążyli ruszyć ten "nasz"
to ten "ich" znowu padł. więc staliśmy pod bramą, z 2 zdechłymi motorami, a
cała reszta ekipy pojechała... byly telefony, podjechał bus, próbowali
odpalić nasz (nic) potem udało im się rozbujać swój i pchając go z górki
wreszcie odpalili. odcholowali nasz motor, wrócili z innym. oczywiście jak
się zatrzymali swoim to ten ich znowu zdechł. trzeba było go "podnieść pod
tylne koła" i popchnąc to ruszał. jakoś dogonilismy grupę, która czekała na
nas w pół drogi do beduinów. tam znów powtórka z rozrywki, połowie motorów
trzeba było pomóc aby znów ruszyły, a najbardziej temu organizatorów... obóz
beduinów - żenada. taniec beduinów -jeszcze większa katastrofa. pięciu gości
stojących w rzędzie coś śpiewających i klaszczących. wykonali 2 piosenki i to
był koniec pokazu :-(
powrót z 10 postojami, bo co chwilę stawał któryś motor, i trzeba było go
popychać, a tylko jeden motor był na prawdę niezawodny, więc trzeba było z
nim wracać, zeby pchać innych.
jesli tylko mogłabym cofnąć czas do momentu kupowania wycieczek to na 200%
nie zgodziłabym się na to safari (mój facet bardzo chciał się przejechać) i
zamiast tego pewnie bym sobie pojechała na jakieś inne nurkowanie czy
delfiny...
4. nurkowanie na 4 wyspach. Hmmmmm...
podobne wycieczki spod naszego hotelu wypływały o 9:00 (zbiórka o 8:45)
natomiast my z Africanem, z przystani w Sakkali, ruszyliśmy ok. 11! A ważne
jest ze zbiórkę też mieliśmy o 8:45!!! Łódka bardzo bardzo prosta, z jedną
toaletą bez wody i zamka w drzwiach (a te pływające z naszego hotelu miały
po kilka toalet i prysznice!!). Stanęliśmy na godzinę na małym Magawishu (to
co tam jest to nie jest niestety rafa :-( omulone kamienie i martwe kawałki
rafy, kilka rybek...) potem na 2 rafach "niezależnych" gdzieś na morzu - i
tam widoki były fantastyczne!!! kolory jak w bajce, ryb mnóstwo, i rafa
bardzo rozbudowana, widać było ze w dół można było zejść na ładne 15-20
metrów (i byli nurkowie na dole). nie wiem