Dodaj do ulubionych

Parę słów o African Tours - juz po powrocie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.03, 16:23
Biuro African Tours (obok bezcłowego "Free Shop") niedaleko Royal Palace, to
biuro które internauci polecali jako OK w okresie wakacji.
Owszem ceny mają chyba dobre - my za pakiet 4 imprez Kair, Luksor, 4 wyspy i
safari na quadach (2 osoby na jednym motorze) zapłaciliśmy w sumie 160$ czyli
po ok. 80$ na łebka. cena wydawała nam sie dobra bo we wspomnianym tu na
forum travel story za ten sam pakiet już po targach i zniżkach mielismy
płacić po 105$ od osoby.

niestety nie mogę za dobrze poopowiadać o African Tours... mieli dobrą opinię
na tym forum i podobno dobrych anglojęzycznych przewodników... w praniu
wyszło dużo gorzej :-(

3/4 ich klientów to Ruscy. na których swoją drogą wszędzie i ciągle trzeba
było czekać, i dzięki nim np. mało co nie spóźniliśmy się na Sfinksa. Tak
więc najlepszy przewodnik to ten gadający po rusku. potem czasem jeden czasem
dwóch innych, którzy władają najczęściej niemieckim i "przy okazji" jeszcze
angielskim czy francuskim. tak więc opisy obszerne było po rusku i niemiecku
a po angielsku "idziemy do piramid" (jakbyśmy nie wiedzieli, stojąc pod
samymi piramidami!) także informacyjnie to oni byli fatalni!! mój facet -
anglojęzyczny - często nie rozumiał co nasz przewodnik mamrotał więc ja w
muzeum Egipskim postanowiłam dołączyć do jakiejś innej grupy z
polskojęzycznym przewodnikiem, niestety u tego z kolei co drugie słowo
było "fajne". Posągi fajne, nos fajny, stopy fajane, naszyjniki fajne itp
itd. brrrr
aczkolwiek muszę przyznać ze słyszałam kilku dobrze radzących sobie z naszym
językiem :-) tak więc w sumie żałuję ze nie pojechaliśmy na całą imprezę po
polsku, tym bardziej ze moglismy jako "gratisy" kupić je od rezydentki za 45$
za Kair i Luxor łącznie.

1. Luksor - totalne nieporozumienie. miał być taki sam program jak wszędzie
indziej. nie był... np. bylismy w dolinie KRÓLOWYCH a nie w dolinie KRÓLÓW!!
NA biletach które dostaliśmy przy wejściu do Karnak było napisane ze "valley
of Kings" ale nasz przewodnik (którego angielski był chyba 3 językiem wiec
ledwo co informował nas ze idziemy tu lub tam :-( ...) ciągle mówił "valley
of Queens"... myśleliśmy ze to przejęzyczenie, albo akcent albo co, ale nie.
okazało sie ze tam gdzie bylismy to była faktycznie dolina królowych i ich
grobowce, a nie dolina Królów. No i jeszcze najważniejsze - większość biur ma
zawarte zwiedzanie jeszcze świątyni Hatsepszut. czasem w cenie czasem za
dodatkową opłatą. W Africanie powiedziano nam ze na to już nie ma czasu i ze
wszyscy i tak jadą razem i wracają razem i nie da rady więcej wepchnąć na
jednodniowy Luxor. NIEPRAWDA! większość biur jakos miała czas na to. Za to my
zakończyliśmy "zwiedzanie" tak ,ze JUŻ PO straconym czasie w sklepie z
papirusami i alabastrem mieliśmy wolne JESZCZE PÓŁTOREJ GODZINY i
zaproponowali nam wyprawę łodzią na bananową wyspę!! oczywiście za dopłatą.
pojechała połowa autokaru, druga połowa... musiała czekać w autokarze.
pojechaliśmy na most na Nilu, zrobiliśmy kilka fotek a potem czekaliśmy na te
banany aż wrócą :-( Swoją droga to musieli mieć te banany zaplanowane bo
gadali o nich od momentu gdy wsiedli do autokaru w luxorze! bo z nami z
Hurgady jechał (poza garścią Egipcjan niewiadomo po co) tylko facet od kasy.
LUXOREM W WYDANIU AFRICAN TOURS BAAAARDZO SIE ZAWIEDLIŚMY.

trochę przez własną głupote, bo nie "wycisnelismy" z nich programu przed
zakupem imprezy... A takowy mają. jesli się od nich weźmie ten program to
okaże się również ze mają "zafixowane" ceny pakietów wycieczek i np. nasz
pakiet powinien być za 59$. I wg. tego cennika Luxor był za 22$ a Kair za 25
$. Ale w biurze oni normalnie licza sobie tak jak wszyscy inni 30 i 35$ jesli
bierze się obie. o tych nizszych cenach na szczęście wiedziałam z internetu
(min. dlatego poszliśmy do African Tours) więc "sprzedawcy" to wypomniałam i
dlatego dał nam upust. tłumaczył się ze to co jest w tym cenniku to są stare
ceny i ze rzeczywiście takie były ale teraz podrożało. ,0jesli chcecie mieć
kartę przetargową to przed wyborem wycieczek poproście o program (z tyłu jest
ów cennik) i dopytajcie o program!! dają do oglądania albumy i w nich jest
opisany program (uwzględniał Hatsepszut) tyle ze dopiero po fakcie i po
wycieczce nam wytłumaczono ze "to jest stary album stary program i stary
cennik i trzeba go będzie zmienić"

2. kair był ogólnie OK, aczkolwiek mamy wrażenie ze byliśmy podłączeni pod
inną grupę. bo pod nasz hotel podjechał gość z Africana samochodem, i
poczekał z nami na inny autokar i do niego nas wsadził. (w Luxorze byliśmy
autokarem z logo Africana, a w Kairze innym). straszny pęd, z jakiegoś powodu
przyjechaliśmy do Kairu spóźnieni, potem ciągle czekaliśmy naa ruskich i mało
co nie spóźniliśmy się na Sfinksa. bo wejście zamykają o 16, a my za 5 min.
czwarta ciągle szukalismy "naszych ruskich" pod piramidami (choć mieli być
wszyscy w autokarze o 15:30). Wracaliśmy bardzo późno bo dopiero o 1:30 rano
byliśmy w Hurghadzie. klima w autokarze była włączana wtedy gdy już z duchoty
nie dawało się wytrzymac i ludzie się zaczynali dopominać, na full więc
robiło się lodowato (więc ludzie kazali wyłączyć) i tak w kółko!

3. Quady - safari. kolejna porażka. to chyba jedyna firma która na tą
wycieczkę nie zabiera z hoteli tylko każe przyjechać do Sakkali do biura.
Mieliśmy tam być na 1:30. Do 2 czekaliśmy - nie wiem na co i dlaczego,
dopiero wtedy zaczęto organizować transport. przyjechał bus który pojechał...
w stronę naszego hotelu! minął go i pojechał dalej do Meridiena skąd
ruszliśmy motorami. Najpierw dostaliśmy motor który nie chciał zapalić,
okazało się ze trzeba go popchnąć to ruszy. więc zamienili się z nami
organizatorzy i oni mieli nim jechać. jak tylko ruszylismy spod Maridiena to
nasz "nowy" zgasł już za bramą czyli ok. 100m od ruszenia. więc znów się
zamieniliśmy bo ten ich jeszcze jechał. zanim oni zdążyli ruszyć ten "nasz"
to ten "ich" znowu padł. więc staliśmy pod bramą, z 2 zdechłymi motorami, a
cała reszta ekipy pojechała... byly telefony, podjechał bus, próbowali
odpalić nasz (nic) potem udało im się rozbujać swój i pchając go z górki
wreszcie odpalili. odcholowali nasz motor, wrócili z innym. oczywiście jak
się zatrzymali swoim to ten ich znowu zdechł. trzeba było go "podnieść pod
tylne koła" i popchnąc to ruszał. jakoś dogonilismy grupę, która czekała na
nas w pół drogi do beduinów. tam znów powtórka z rozrywki, połowie motorów
trzeba było pomóc aby znów ruszyły, a najbardziej temu organizatorów... obóz
beduinów - żenada. taniec beduinów -jeszcze większa katastrofa. pięciu gości
stojących w rzędzie coś śpiewających i klaszczących. wykonali 2 piosenki i to
był koniec pokazu :-(
powrót z 10 postojami, bo co chwilę stawał któryś motor, i trzeba było go
popychać, a tylko jeden motor był na prawdę niezawodny, więc trzeba było z
nim wracać, zeby pchać innych.
jesli tylko mogłabym cofnąć czas do momentu kupowania wycieczek to na 200%
nie zgodziłabym się na to safari (mój facet bardzo chciał się przejechać) i
zamiast tego pewnie bym sobie pojechała na jakieś inne nurkowanie czy
delfiny...

4. nurkowanie na 4 wyspach. Hmmmmm...
podobne wycieczki spod naszego hotelu wypływały o 9:00 (zbiórka o 8:45)
natomiast my z Africanem, z przystani w Sakkali, ruszyliśmy ok. 11! A ważne
jest ze zbiórkę też mieliśmy o 8:45!!! Łódka bardzo bardzo prosta, z jedną
toaletą bez wody i zamka w drzwiach (a te pływające z naszego hotelu miały
po kilka toalet i prysznice!!). Stanęliśmy na godzinę na małym Magawishu (to
co tam jest to nie jest niestety rafa :-( omulone kamienie i martwe kawałki
rafy, kilka rybek...) potem na 2 rafach "niezależnych" gdzieś na morzu - i
tam widoki były fantastyczne!!! kolory jak w bajce, ryb mnóstwo, i rafa
bardzo rozbudowana, widać było ze w dół można było zejść na ładne 15-20
metrów (i byli nurkowie na dole). nie wiem
Obserwuj wątek
    • Gość: Minius Re: Parę słów o African Tours - juz po powrocie IP: *.smrw.lodz.pl / 172.17.0.* 20.10.03, 16:45
      ja nie polecałem ;o)

      Polecałem zaś Travel Story. Choć kairskiego przewodnika z jęz. polskim trudno
      było zrozumieć (ale z tego co wiem, to Kair wszystkie biura zlewają, nawet
      polskie), to reszta wycieczek fakultatywnych z Travel Story była jak
      najbardziej OK.
    • Gość: Agios Re: Parę słów o African Tours - juz po powrocie IP: 217.153.7.* 21.10.03, 08:02
      Jeśli sie czyta forum od dłuższego czasu to można się zorientować, że African
      Tours chyba rzeczywiście nie jest nadzwyczajne. W innych krajach np.Turcja,
      Kreta korzystałem wyłącznie z niezależnych miejscowych biur, ale na African
      Tours na pewno bym sie nie zdecydował.
      • Gość: mm Re: Parę słów o African Tours - juz po powrocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 10:41
        taaaaa...
        pewnie nie uwierzysz jak ci powiem ze czytałam to forum długo i namiętnie :-( i
        raczej trafiałam na dobre opinie, takie jak Iwony
        ( forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=622&w=6650684&v=2&s=0 )i też, gdy
        pytałam w różnych wątkach o dobrych anglojęzycznych przewodników to ludzie
        (różni) polecali właśnie Africana.
        Fakt faktem ze czytałam to co się pojawiało przy okazji wątków ogólne o
        wycieczkach, a nie próbowałam szukać Africana przez wyszukiwarkę :-(( gdybym to
        zrobiła (co zrobiłam teraz) to pewnie miałabym inną opinię o tym biurze. No cóż
        mądry Polak po szkodzie. Ale przynajmniej moge przestrzec innych jadących do
        Hurghady.
    • Gość: PS Re: Parę słów o African Tours - juz po powrocie IP: 217.96.79.* 21.10.03, 08:16
      Z tego co przeczytałem, to African Tours gwarantuje mnóstwo niespodzianek, ale
      żeby być w Luxorze i nie być w Hatszepsut ... współczuję. I to pomylenie Doliny
      Królów i Królowych - wierzyć się nie chce. Pzdr.
      • Gość: mm Re: Parę słów o African Tours - juz po powrocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 10:43
        niestety... mi też się nie chce wierzyć. Ale sama tam byłam i... nie widziałam.
        przynajmniej mamy pretekst zeby się wybrać raz jeszcze - tyle ze teraz to chyba
        na jakąś objazdówkę, żeby wszystko zobaczć na spokojnie a nie w takim dzikim
        pędzie!
    • Gość: rr Re: Parę słów o African Tours - juz po powrocie IP: *.net-serwis.pl 21.10.03, 21:45
      Zgadzam sie niestety w 100%.
      Bylem w Luxorze z AT i powiem tak: Zwiedzilem 2 sklepy (papirusy i alabastry),
      swiatynie w Karnak, kolosy Mnemona, doline k. i most na nilu (w miedzyczasie
      inni zabawiali sie na bannanowej wyspie - platnej ekstra 5 EUR/os. - o tym
      akurat dowiedzialem sie w czasie zwiedzania swiatyni w Karnak; wczesniej w
      biurze zapewniono, iz nic juz nie bede musial doplacac#!$!%$%#@%). A tzw.
      przewodnicy, to po prostu kolesie ktorzy cos tam znaja jezyka obcego, ale o
      zabytkach Egiptu wiedza tyle co ja o Wawelu itp.
      A tak nawiasem mowiac, to zaplacilem za polskojezycznego przewodnika, a dostal
      mi sie francuskojezyczny, ktory troche przy okazji mowil po angielsku (co
      prawda po powrocie goscie oddali troche zielonych i przepraszali i w ogole, ale
      fakt jest faktem - ZERO PROFESJONALIZMU!!!).

      ps. pozdrowienia dla Marty i Martina:-)
      • Gość: mm Re: Parę słów o African Tours - juz po powrocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.03, 13:42
        a my pozdrawiamy naszych towarzyszy niedoli z hotelu Sea Star :-))
        ciesze się ze udało wam się choć cokolwiek wyciągnąc z Ashrafa i AT za tego
        polskiego przewodnika!
        i bardzo dziękuję za koniaczek :-)))))))) !!!
        • Gość: mm do rr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.03, 16:12
          a moze napiszecie na priva?
          kiwigirl@gazeta.pl
    • Gość: Martinez Re: Parę słów o African Tours - juz po powrocie IP: *.chello.pl 22.10.03, 07:12
      Jeżeli chcesz dużo i dobrze zwiedzić to polecam wycieczkę 7+7 z BP Triada.
      Objazdówka jest super zorganizowana i można mnóstwo rzeczy zobaczyć i zwiedzić.
    • Gość: Agios Re: Parę słów o African Tours - juz po powrocie IP: 217.153.7.* 22.10.03, 08:22
      A ja polecam rejs+Kair z Eximem. Cenię Triadę, ale rejs po Nilu jest
      niezapomnianym przeżyciem. Wszystko było super zorganizowane, bez obsuw, a
      najważniejszy był świetny przewodnik. No i sklepy, które oczywiście były, ale w
      wydaniu naszego przewodnika były dodatkową atrakcją i mozliwoscią odpoczynku w
      chłodzie i przy herbatce.
    • Gość: Ania Re: Parę słów o African Tours - juz po powrocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.03, 11:37
      No to z jakiego biura w Hurgadzie możne ze spokojnym sercem korzystac?
      wyjezdzam w listopadzie, interesuje mnie Luksor, safari - quady, rafy, Giftun.
      Czy jest jakies rzetelne biuro które naprawde polecacie?
      Ania
      • Gość: mm Re: Parę słów o African Tours - juz po powrocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.03, 13:48
        na pewno nie z Africanem i nie z biurem o złudnej nazwie Safe tours.
        na 4 wyspach spotkaliśmy dziewczyny które w tym biurze kupiły Giftun. najpierw
        popłynęły razem z nurkami na rafę taką niezależną, gdzie spędziły 4 godziny na
        łódce bo nurkowie robili swój kurs, a po lunchu ich przesadzili na naszą łódkę,
        tuż przed ostatnim przystankiem przy małym Giftunie. po powrocie czekały bardzo
        długo na busa który je miał zabrać do hotelu ( nie obyło się w tej kwestii bez
        awantury). miąły iść do biura żeby ich następnego dnia wysłali na "dobry
        Giftun". Mam nadzieję ze im sie udało!
        • Gość: mm Re: Parę słów o African Tours - juz po powrocie CD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.03, 15:12
          sory, dopiero teraz się zoriętowałam ze mi "zjadlo" częśc opisu popisów
          Africana... chyba było tego za dużo.
          Co do nurkowań - to nie wiem...

          ...nie wiem dlaczego, ale nurkowania na pieknych rafach tych niezależnych, były
          tylko 30 minutowe, natomiast na Magawishu i małym Giftunie siedzieliśmy po
          godzinie... zamiast odwrotnie, bo przy tych dwóch wysepkach nic nie ma. są
          zamulone szczątki rafy, do tego podeptane przez ludzi, którzy łażą płetwami po
          czym sie da. widziałam ludzi którzy sobie stawali na koralach i wynurzali się z
          wody żeby oczyśćić maskę czy rurkę. zaznacze ze akurat tam woda jest może ok.
          1,5m głębokości więc swobodnie można obok rafy sobie stanąć, na piasku... no
          comments.

          lunch na łódce był fatalny, jeszcze przed wypłynięciem łódź wypełniła się dymem
          bo spalili ryż. co ciekawe potem i tak go podali!! były dwa półmiski, jeden
          ryżu białego a drugi "brązowego" - ze niby osobne danie. ale tego drugiego nie
          dało się przełknąć! do tego lunch byl nakładany przez "załogę" po łyżeczce ryżu
          każdego koloru, po łyzeczki dwie sałatki (w sumie może 2 kawałeczki pomidora i
          3 ogórka) do tego ryba (i tu ciekawostka. były małe i duze kawałki - ale
          niektórzy dostawali GŁOWĘ z oczami!! więc się nie najedli) do tego cola, której
          2 skrzynki podróżowały na pokładzie przez parę godzin, więc do obiadu się
          solidnie nagrzały! musze przyznać ze gorącej coli nigdy nie piłam dotąd, i
          nikomu nie polecam.
          mój facet miał rybę o zielono - niebieskich ościach (??) i istotnie go to
          zastanowiło, podobnie jak paru rosjan którzy nadziwić się nie mogli i biegali z
          tymi kręgosłupami po całym pokładzie :-)

          to tyle jeśli chodzi o nasze przygody z African tours.
      • Gość: turista Re: Parę słów o African Tours - juz po powrocie IP: 62.139.254.* 23.10.03, 15:54
        exim tours
    • Gość: Tomecki do mm!! IP: 157.25.43.* 24.10.03, 11:20
      Witam,

      Napisales blednie. To nie internauci polecali to biuro. African Tour bylo
      polecane na tym forum z uporem maniaka przez niejaka Iwone. To ona podawala
      telefony do tego biura i wychwalala je pod niebiosa. Mi sie to od poczatku
      wydawalo podejrzane, chociaz skorzystalem mimo wszystko z jego uslug. Bylo
      mniej wiecej tak jak mowisz.
      Natomiast co do Iwony - ona zadaje sie z pracownikiem African Tour, takim
      mlodym czarnuchem i dlatego poleca to biura na forach internetowych. Jesli
      byliscie na wycieczkach lodzia to musieliscie poznac czarnucha, bo czarnuch
      jest za to odpowiedzialny w African Tour. Czarnuch jest na nia strasznie
      napalony i wiem od niego, ze po nocach ze soba czatuja. Malo tego czarnuch chce
      do niej przyjechac. Ona chyba tez cos czuje do czarnucha, bo poleca African
      Tour na forum, podaje tam telefony, wychwala to biuro, itp. Ot i cala tajemnica
      popularnosci African Tour (samo biuro w rzcezywistosci jest bardzo, ale to
      bardzo takie sobie).
      • Gość: mm mądry polak po szkodzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.03, 11:45
        jak wyżej.
        nie szukałam specjalnie intensywnie info o biurach, ot, trafiłam na jakąś
        opinię, popartą inną innej osoby. ktoś gdzieś wspomniał to biuro mówiąc o
        angielkich przewodnikach i tyle...
        cóż stało się, jedyne co możemy teraz zrobić to przestrzegać innych. A Iwonie -
        jeśli jest prawdą to co sugerujesz - życze szczęścia, może jej Ashraf nie
        naciągnie tak jak turystów na imprezach :-)
    • Gość: ewa Re: Parę słów o African Tours - juz po powrocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.03, 15:09
      A ja jeździłam na wycieczki z Eximem i jestem zadowolona z formy i obsługi.
      Owszem było drożej ale nikt mnie nigdzie nie zostawił, nie spóźnił się,
      autokary były sprawne, przewodnicy ogólnie dobrzy. Nikt mnie nie zmuszał do
      kupowania u rezydenta ale skoro znalazłam pieniądze na wyprawę to nie będę ich
      żałować na wycieczki, bo nie raz okazało się już że chytry dwa razy traci!
      • Gość: mm Re: Parę słów o African Tours - juz po powrocie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.03, 16:36
        problem w tym, że tu było odwrotnie. my kupowalismy na mieście bo chcieliśmy
        mieć anglojęzycznego przewodnika, a wycieczki od rezydenta miały być "lepsze"
        głównie ze względu na polskiego pilota. u nas gdybśmy mieli "przychytrzyć" to
        musielibyśmy własnie u rezydenta lupić! (bo moglismy te niby gratisowe
        wycieczki mieć obie za 45$ a na mieście kosztowały po 30$ za jedną!) ups.
    • Gość: mm UP IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.03, 11:31
      ku przestrodze
      • Gość: Eddie do gory IP: 157.25.43.* 13.11.03, 13:06
    • Gość: darek Rasistowskie forum - wstydźcie się IP: *.acn.waw.pl 17.11.03, 21:53
      W sierpniu rozpocząłem wątek "African Tours - nie dajcie się oszukać".
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=622&w=7387777&a=7387777
      Z biura AT skorzystałem dzięki niejakiej Iwonie (imię ponoć prawdziwe). Nie
      wiem kim ona jest, ale Ashrafowi zrobiła bardzo dobrą reklamę. I dałem się
      nabrać.
      Pamiętam, że po moim liście opisującym moje przygody z AT zostałem napiętnowany
      na tym forum. Oberwało mi się nieźle. Jednak po kilku miesiącach okazało się,
      że nie jestem jedyną osobą oszukaną przez AT.
      Nie zmienia to jednak faktu, że powinniśmy zachować umiar w naszych opiniach.
      Stosowanie określeń typu "Ruscy" lub "czarnuch" nie jest chwalebne. Świadczy
      jedynie o bardzo niskim poziomie osób wypowiadających takie słowa. Faktem jest,
      że Ashraf nie jest uczciwy, ale to nie upoważnia nikogo do posługiwania się
      rasistowskimi obelgami. Nie używajmy określenia "Ruscy". Pamiętajmy, że w
      Europie dla wielu narodowości jesteśmy jedynie polaczkami (pisanymi z małej
      litery). Myślę, że nikomu nie byłoby przyjemnie usłyszeć takiego słowa.
      Tak też krytykujmy, ale nie ubliżajmy.
      Informujmy, ale nie plujmy.
      I nie ma tu znaczenia kim jest Iwona dla Ashrafa. Jest to jej prywatna sprawa.
      A my w przyszłości zastanówmy się dwa razy, nim zdecydujemy się skorzystać z
      usług nie istniejącego w żadnym rejestrze pseudo biura podróży.
      Darek
      • Gość: PS Rejestr IP: 217.96.79.* 18.11.03, 13:11
        Gość portalu: darek napisał:

        > A my w przyszłości zastanówmy się dwa razy, nim zdecydujemy się skorzystać z
        > usług nie istniejącego w żadnym rejestrze pseudo biura podróży.
        > Darek

        Przepraszam, ale jaki "rejestr" masz na myśli?
        Byłem w Egipcie, bardzo mi się podobało: odpocząłem, zobaczyłem sporo ciekawych
        rzeczy, poczułem egzotykę tego kraju (dosłownie i w przenośni) i może dlatego
        jakoś mi się w głowie nie mieści, że tam jest jakiś REJESTR BIUR PODRÓŻY! Chyba
        się przejęzyczyłeś?
    • algirdas A ja na usługi AT nie narzekałem 18.11.03, 16:46
      Ja też korzystałem w zeszłym roku z usług AT ( z polecenia wspomnianej
      już 'iwony') i nie mam aż tak wielkich zastrzeżeń. Byłem z nimi na pustyni i co
      prawda w czterokołowcu strzeliła guma, ale dzięki temu mam fajne zdjęcia jak to
      na pustyni wymieniamy koło w quadzie. Wioska beduińska to faktycznie cepelia,
      ale mimo wszystko jakaś to jednak atrakcja. Z AT pojechałem też do Luksoru na
      dwudniowa wycieczkę. Faktycznie było trzech przewodników plus pan z
      ichniej "bezpieki", ale ponieważ miałem ze soba przewodnik po polsku i rozumiem
      po rosyjsku i po angielsku to wiedziałem co mi pokazują. Zresztą po zadaniu po
      rosyjsku paru pytań co do historii Egiptu (byłem przygotowany do lekcji)
      przewodnik rosyjskojęzyczny mówił już w większości do mnie i opowiadał dosyć
      ciekawie. Niestety okazało się, że z naszego autokaru tylko ja z żoną
      wykupiliśmy opcję dwudniową. No i mieliśmy chwile zwątpienia i grozy kiedy z
      jakimś nowoprzedstawionym egipcjaninem szliśmy po zmroku wąskimi uliczkami
      Luksoru do hotelu. Nie wiedziałem, że moja żona ma aż tak duże oczy kiedy
      szliśmy pomiędzy egipskimi ulepionymi z gliny domostwami, a pod nogami pałętały
      się kury.
      Zaproponowany nam hotel też był daleki od doskonałości, ale po paru "głębszych"
      z manierki przestał szokować. Potem poszliśmy do hotelowej kafejki na sziszę i
      nawet zaczęło się nam podobać. Drugiego dnia przyjechał po nas ów
      rosyjskojęzyczny przewodnik i naszej dwuosobowej tylko wycieczce pokazywał
      skarby świątyni luksorskiej. Nie zajęło mu to wiele czasu i proponował nam za
      dodatkową opłatą zwiedzenie jeszcze "doliny Królowych", ale zrezygnowaliśmy z
      jego usług i woleliśmy samotnie włóczyć się po Luksorze. Sami zwiedziliśmy
      już "muzeum Luksorskie" i "muzeum mumi". Byliśmy w koptyjskim kościele i na
      miejscowym bazarze. Wieczorem w umówionym miejscu spotkaliśmy się z
      przedstawicielem AT, a ten wsadził nas do jakiegoś autokaru do Hurghady. I
      wróciliśmy cało i zdrowo. Oczywiście mozna się czepiać, ale było to warte swoje
      60 USD.
      W Kairze bylismy już z Eximem i właściwie to samo (bieganina) tyle że już za
      140 USD,z polskim przewodnikiem i znacznie lepszy hotel.
      Może po roku usługi AT się tak mocno popsuły, albo poprostu oczekiwaliście zbyt
      dużo.
      Ja jednak twierdzę, że smaczku podróżom dodają sytuacje nieprzewidziane.
      Zwróćcie sami uwagę kiedy opowiadacie o swoich podróżach rozwodzicie się, co
      też musieliście przeżyć w tej "dziczy" brak klimatyzacji, temperatura 80st., do
      picia nic, do jedzenia nic, sami zdani na siebie, ale przeżyliśmy... tacy z nas
      Indiany Jones'y.;) Kto z was opowiada o piramidach dłużej niż w trzech
      zdaniach ?

      Pagarbiai
      Algirdas
    • Gość: mm dla yapu i innych IP: *.proxyplus.cz / *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.04, 09:52
      do góry i ku przestrodze
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka