dedaluss
05.05.09, 23:27
Wprawdzie jestem przedstawicielem tego drugiego gatunku (płci),
zwanego dalej "my" i "nas", reprezentowanego tu wątle (co słuszne)
oraz, w dużej częsci, infantylnie (co przykre) - muszę jednak, z
głeboko osobistych powodów, podzielić się pewną myślą...
Kobieta, która nas przygarnia do serca przechodzi swoistą,
percepcyjną metamorfozę;
1) jest Boginią (czas trwania: mgnienie oka) - leżymy u Jej stóp,
obsypujemy kwiatami, a nasze usta pełne są szlachetnych i dozgonnych
deklaracji o charakterze imperatywu. Czasem ciecze z nich (z tych
ust oczywiście) "poezja", zwana też przez nas Poezją. Jak mistrzowie
surfingu tniemy fale oceanu radości. Nie ma pieszczoty, której nie
bylibyśmy gotowi złożyć na każdym koniuszku ciała naszej Boginii.
2) jest imieniem (Czas trwania: dwa oka mgnienia) - cos
bezinteresownie przyniesiemy, podamy, a wszystko robimy z miłym
uśmiechem. Wszystkie pieszczoty już były więc lokujemy te wybrane z
wygody, na łatwiej dostępnych miejscach Jej ciała.
3) jest współlokatorem (Czas trwania: do czasu wprowadzenia się
boginii do klatki obok) - coś byśmy zjedli, a w łazience trzeba
posprzątać. Uśmiech był, szeroki, kiedy mijała nas boginii z klatki
obok. Rrrraaauuurrrr, tę to byśmy przypieścili!
4) jest "kim do cholery jest to babsko?!" (Czas trwania: dopóki
babsko wytrzyma) - "Nie zasłaniaj mi telewizora i nie truj!", "He,
he, he - żartujesz?! Sama se zrób ten kontakt tylko uważaj, bo korki
wysiądą i dogrywki meczu nie obejrzę kiedy cię prąd popieści!"
i tu zmierzam do sedna:
nie żebym to sam wymyślił, ale wierzę, że Kobieta chce być Boginią o
postulowanym, nieskonczonym czasie trwania. Wierzę, że kobieta ma
prawo tego chcieć. Bo kiedyś przygarnęła nas do serca wierząc, że
jest naszą Boginią.
Bo uczucie, wyobraźnia, szczery uśmiech, wytrwałość w poszukiwaniu
nowych sposobów na lokowanie wymyślnych pieszczot na Jej ciele
niewiele kosztują. Jeśli Kobieta nie będzie Boginią przy nas, stanie
się nią w obcych ramionach.
Czy wolno nam winić Kobietę, że chce być dla kogoś Boginią? Nawet
jeśli rzeczone ramiona należą do zręcznego rzemieślnika ars amandi -
cóż z tego? Toć jego percepcja mówiła o boginii, kiedy nasza
opisywała mebel.
Pozdrawiam,
Stefan D.