Gość: danieles
IP: *.nobo.com.pl / *.toya.net.pl
25.07.05, 19:04
DZisiaj około godziny 9:00 jadąc włókniarzy w strone Pabianickiej prawym
pasem. Miałem czerwone swiatło i około 20 -30 metrow do sygnalizatora i rower
przed sobą... w tym momencie rowerzysta nie sygnalizujac tego skreca w lewo
zamierzajac dalsza podroz kontynuowac po przejsciu dla pieszych (bo tam było
zielone swiatło) nie sprawdził nawet czy taki manewr moze wykonac...
na szczeście dla niego predkość była juz malutka wiec tylko polożył sie na
mojej masce - mam stare mocne auto wiec nie specjalnie przejmuje sie
lakierem!
Widze ze nic poważniejszego sie nie stało wiec wysiadam i pytam czy nic mu
nie jest? zaczyna mi wygrażać wiec zawolalem mojego kolege zeby ladnie
przypilonawal rowerzyste.
Nie musialem nawet dzownic po polisje bo panowie maja zwyczaj stac po drugiej
stronie i doskonale widzieli cale zajscie... jak wyjmowalem telefon juz byli
przy nasz...
Rowerowiec dostał mandacik i punkty karne bo miał prawo jazy na motocykl a ja
jego dane osobowe....
Moje pytanie:
czy odezwie sie tutaj i wymysli jakas inna wersje?
czy ktos stanie w jego obronie?
i jak mnie zeszmaca rowerzyści?