Dodaj do ulubionych

Recepta na szczęśliwy związek

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21 lat temu
wg mnie pochodzenie jest wazne ale nie najwazniejsze bo miłosc nie pyta sie
skad pochodzisz i jakie masz korzenie?!jesli miedzy dwojgiem osob jest cos to
cos poza miłoscia ten magnetyzm to i 40 lat mozna przezyc razem nie bedac z
tej samej klasy...mezalians dzis a czemu nie?!milosc najwazniejsza;)ale to
tylko moje skromne zdanie;)
Obserwuj wątek
    • Gość: titt Re: Recepta na szczęśliwy związek IP: *.botany.gu.se 21 lat temu
      Swietnie - tylko co to milosc?
      Bo to co potocznie sie przez nia rozumie mija szybko.
      A potem trzeba zyc z rzeczywistoscia. Z czlowiekiem i jego odmiennoscia, wadami
      i zaletami. I wedlug mnie to jest milosc: akceptacja, szacunek i
      postawienie "my" nad "ja". Milosc to nie cos co po prostu jest. Trzeba nad nia
      pracowac i nieraz ciezko walczyc -ze swoim ego. I jesli te odmiennosci nie sa
      zbyt duze to po prostu latwiej.
      • Gość: Karolina Re: Recepta na szczęśliwy związek IP: *.gorzow.mm.pl 19 lat temu
        Zgadzam się z Tobą. Euforia uczucia mija, no chyba, że od poczatku jest
        głebokie zrozumienie i brak egoizmu. Wtedy rodzi sie przyjaźń, dalej szacunek,
        zrozumienie, dalej miłość. Mam na myśli równiez cos na zasadzie przyciagania
        pod wpływem pozytywnych fluidów. Dopiero pozniej kiedy dochodzi do głosu
        rozsądek, stwierdzamy czy osoba jest tak naprawde godna naszego poswiecenia i
        czy chcemy akceptowac te jej "słabości" niezgodne z naszym charakterem. A tak
        naprawde to dodatkiem prawie najwazniejszym jest zdrowa i normalna komunikacja
        w zwiazku opartym na zaufaniu osob darzacych sie głebokim uczuciem, narodzonym
        w wyniku poznania sie...
    • Gość: NAJSZCZĘŚLIWSZA... Żyję w NAJCUDOWNIEJSZYM związku na świecie! IP: 213.241.34.* 21 lat temu
      Tak, żyję w związku z najcudowniejszym mężczyzną na świecie!
      Jest ideałem, nic bym w Nim nie zmieniła. Bez wątpliwosci mogę nazwać nasz
      związek "najszczęśliwszym i wymarzonym". ]
      Czemu taki jest? Uuu.. to proste żyjemy ze sobą od dwóch lat i (w co trudno
      niektórym uwierzyć) jeszcze NIGDY się nie pokłócilismy!!!
      Może to dziwne, ale mi wystarczyłaby jedna kłótnia by się zastanowić, czy
      taki związek ma sens. Ponieważ jeśli raz chłopak mógł sprawić Ci przykrość, to
      raczej Cię nie kocha. Wystarczyłoby bym raz była przez Niego smutna, a nie
      nazwałabym tego PRAWDZIWĄ MIŁOŚCIĄ. Jak bowiem ukochana osoba może choćby przez
      chwilę widzieć, lub mieć świadomość, że druga przez nią jest smutna?!
      Nie kłócimy się dzięki kompromisom, raz On idzie na moją stronę raz ja na
      Jego lub porostu ROZMAWIAMY ZE SOBĄ i tylko dzięki temu jeszcze nigdy się nie
      posprzeczaliśmy..
      Każdemu życzę takiego bajecznego życia jak moje..

      PS. Kocham Cię Mój Mężu Najdroższy!!!

      • Gość: Lalka Re: Żyję w NAJCUDOWNIEJSZYM związku na świecie! IP: 193.144.79.* 21 lat temu
        Nie uwazam, zeby jedna klotnia mogla zakwestionowac sens zwiazku (tak
        zrozumialam Twoja wypowiedz). Klotnie, czy odmienne zdania zdarzaja sie w
        kazdym zwiazku, zwlaszcza jezeli oboje partnerzy sa impulsywni. To , jak takie
        konflikty rozwiazujesz, swiadczy o tym czy zwiazek funkcjonuje dobrze czy zle.
        Mysle, ze zwiazek nie musi byc idylla by mozna go bylo nazwac szczesliwym.
        Ludzie rania nawet tych, ktorych najbardziej kochaja i to wlasnie wybaczanie,
        zrozumienie swoich bledow, uczenie sie od drugiej osoby, wspolne dojrzewanie w
        zwiazku czynia go bogatym i szczesliwym. Tak mysle :)
        • Gość: oszołomobójca Re: Żyję w NAJCUDOWNIEJSZYM związku na świecie! IP: *.biology.univ.gda.pl 21 lat temu
          ale klotnie nie sa niezbedne, jak niektorzy sadza - mozna i nalezy ich unikac.
          Z pewnoscia nie nosza szczescia. A takie opinie tez spotykalem
      • Gość: Lalka Rozmowy! IP: 193.144.79.* 21 lat temu
        I zgadzam sie, ze rozmowy sa najwazniejsze. Kiedy koncza sie rozmowy, to znaczy
        ze jest juz b. zle.
        Pozdrawiam
      • Gość: luuuuuu Re: Żyję w NAJCUDOWNIEJSZYM związku na świecie! IP: 217.153.180.* 21 lat temu
        daj znać, jak będziecie razem 20 lat i wtedy opowiedz.
        • Gość: NAJSZCZĘŚLIWSZA... Naprawdę żal mi Was... IP: 213.241.34.* 21 lat temu
          Naprawdę żal mi Was.. Ale może kiedyś los też pozwoli Wam się zakochać i być
          NAPRAWDĘ SZCZĘŚLIWYMI LUDZMI.....
          Ps."daj znać, jak będziecie razem 20 lat i wtedy opowiedz."
          ... jesteś kolejną zazdroszczącą mi osobą... ale nie martw sie Ty też
          znajdziesz taki DIAMENT, jaki trafił się mi... życzę Ci wszystkiego
          najlepszego, żebyś poznał/ła kogoś, kto udowodni Ci (tak jak robi mi mój
          Narzeczony), że miłość jest piękna i że jeśli się tego naprawde chce to będzie
          taka już do samego konca!!!
          • Gość: limette Egzaltowana IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu
            NAJSZCZĘŚLIWSZA - jesteś też NAJBARDZIEJ EGZALTOWANA.
            Życzę ci żebyś miała na tyle rozsądku żeby po jednej sprzeczce nie stwierdzić z
            dłonią uniesioną przy czole..."To już koniec!!!"
            Ludzie wynoszą z domu wiele nie zagojonych ran, które potem rodzą konflikty. I
            miłość na tym polega, żeby spróbować je nazwać i zrozumieć.I kochać się walcząc
            z nimi.
          • Gość: Adam Re: Naprawdę żal mi Was... IP: *.lubin.dialog.net.pl 21 lat temu
            nikt ci nie zazdrości bo co komu po tym ale nie znasz życia i to 2 latach nie
            możesz wypowiadać się z taką pewnością ja przeżyłem w myslałem dobrym związku
            22 lata i co koniec i wcale nie winię siebie ani żonę pożyjesz zobaczysz ale
            się nie rzucaj nie znasz życia i musisz wiedzec ze nie od ciebie wszystko zależy
          • wkosin Re: Naprawdę żal mi Was... 19 lat temu
            NAJSZCZĘŚLIWSZA, ktos mial racje piszac "jak bedziecie razem 20 lat". ja bym zmienil na 2 lata. i nie jest to zazdrosc, ani zawisc, wierz mi. to co uwazasz za zalete swojego zwiazku (nie klocenie sie) uznalbym za slabosc, bo co sie stanie kiedy do klotni dojdzie? z takim podejsciem jak teraz (przeciez kochajaca osoba nie moze wyrzadzic krzywde) wrozy to spore problemy na przyszlosc.
            normalną rzeczą jest (niestety) ze ludzie, nawet mocno w sobie zakochani, ranią sie nawzajem, maja rozne poglady na sprawy (nie tylko te przyziemne) i tez przez to sie kloca.
            naukowcy nawet zauwazyli regułę, ze zwiazki w ktorych dochodzilo do "konfrontacji" i wymiany zdan byly bardziej trwale od tych niekłócących sie.
          • Gość: patiś Re: Naprawdę żal mi Was... IP: *.adsl.inetia.pl 17 lat temu
            Jestem ze swoim ukochanym od 6 lat i kłócimy się ale te kłótnie sprawiają, że
            bardziej się poznajemy, wiemy co dla każdego z nas jest ważne i co nas boli, te
            kłótnie oczyszczają nas związek i nie zabijają miłości bo miłość to nie tylko i
            wyłącznie idylla tylko sprawdzenie się we wspólny życiu, miłość to zdolność do
            przezwyciężania konfliktów a nie ich brak...zrozumiesz po pierwszej kłótni bo
            taka na pewno będzie miała miejsce...mam nadzieję, że go odrazu nie rzucisz:)
        • Gość: NAJSZCZĘŚLIWSZA... Współczuje Wam... IP: 213.241.34.* 21 lat temu
          Haha... śmieszni jesteście ludzie... naprawdę ubawiłam się nieźle;) Nie wiem
          w jakim świecie Wy żyjecie?!! Ale o miłości nie wiecie NIC !!!
          I to Wasze "niedługo to się skończy i przejrzysz na oczy.."
          Haha... nawet jak bym Wam za 50 lat napisała, że nadal się nie pokłóciliśmy,
          to jestem przekonana, że dalej twierdzilibyście że to minie... Powiem Wam czemu
          tak jest, otórz ZAZDROŚCICIE mi!!! Ale nie martwcie się, to normalne, robi tak
          każdy, kto nie spotkał SWOJEJ DRUGIEJ POŁÓWKI, kto nie wie, co to PRAWDZIWA
          MIŁOSĆ. Współczuje Wam!!!
          NAJSZCZĘŚLIWSZA NA ŚWIECIE!!!!

          • Gość: limette Re: Współczuje Wam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu
            Spokojnie, dziewczynko, bo się zachłyśniesz.
          • Gość: Adam Re: Współczuje Wam... IP: *.lubin.dialog.net.pl 21 lat temu
            młoda głupiutka ograniczona mówi jakby Boga za nogi złapała nikt nie może być
            tak szczęśliwy bo tylko ona
      • Gość: Marta Re: Żyję w NAJCUDOWNIEJSZYM związku na świecie! IP: *.bas.roche.com 21 lat temu
        Byłam najszczęśliwszą osobą pod słońcem. Nie kłóciliśmy się, byliśmy
        empatyczni, chodziliśmy na kompromisy i rzadko smuciliśmy się na siebie. Zawsze
        też najważniejsze było dla nas "my" a nie "ja". Znaliśmy się 3 lata, a
        rozwiedliśmy po roku małżeństwa. Dlaczego? Bo po jakimś czasie doszłam do
        wniosku, że w związku nie jestem sobą. Pewne sprawy były mi obojętne (tak jak
        np. chodzenie do kościoła), ale ponieważ mężowi zależało to je robiłam.
        Kochałam Go bardzo, więc nie chciałam robić mu przykrości, a czasami sama nie
        wiedziałam, że działałam wbrew sobie.
        Cieszę się, że jesteś w tak udanym związku. Mam nadzieję, że będziecie
        szczęśliwi. Uważam jednak, że trzeba być najpierw szczęśliwym z samym sobą,
        żeby móc stworzyć szczęśliwy związek. Trzeba wiedzieć czego się chce, żeby
        wiedzieć czego oczekiwać od udanego związku.
        • Gość: numskull Re: Żyję w NAJCUDOWNIEJSZYM związku na świecie! IP: *.interpc.pl / 85.198.192.* 21 lat temu
          jestes madra kobieta
        • piscina Re: Żyję w NAJCUDOWNIEJSZYM związku na świecie! 21 lat temu
          > Uważam jednak, że trzeba być najpierw szczęśliwym z samym sobą,
          > żeby móc stworzyć szczęśliwy związek.

          Święte słowa, Wudaje mi się, że NAJSZCZESLIWSZEJ tego własnie brakuje - stąd
          zgryźliwośc, podejrzliwość (że się jej zazdrości) i nawet agresja skłonność do
          urażania innych. Myslę, ze jej mąż musi niejednokrotnie łagodzic jej zatargi z
          innymi ludxmi, zwłaszcza kobietami. Bo łatwo jej podpaść - ma skłonność
          dopatrywać się złych intencji.
          • Gość: Dagusia POMOCY!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu
            Czy jestem w szczesliwym zwiazku?Nie wiem co odpowiedziec!
            Jestesmy ze soba 4 lata i sa lepsze,czasem gorsze chwile...Kocham Go najmocniej
            na swiecie i wiem,ze bez Niego bylabym nieszczesliwa,ale...Czasami mi sie
            wydaje,ze nasz zwiazek jest bez sensu!Nigdzie razem nie wychodzimy,caly czas
            spedzamy w domu.Na poczatku myslalam,ze to moja wina,ze moze ze mna jest cos
            nie tak,ale niedawno powiedzial mi,ze jemu juz nie chce sie wychodzic,bo to
            nudne!?!Bo kiedys imprezowal codziennie.Nie powiem,czasami to mile posiedziec
            razem,poprzytulac sie,pogadac,ale ile mozna!!!Ja mam 21 lat,on 22.Mowi,ze chce
            byc ze mna juz zawsze,ze jstem dla niego wszystkim!Ale sama nie wiem...Poza tym
            prawie w ogole ze soba nie rozmawiamy na temat naszego zwiazku i problemow w
            nim.A potem nagle bomba wybucha i awantura gotowa!!!Nie mam juz sily...Poza
            tymwczoraj uslyszalam,ze w tym roku jedzie zkumplami na wakacje,a jak wroci,to
            mozemyjechac razem!Nie powiem,w zeszlym roku pozwolilam mu pojechac,choc bylo
            mi ciezko (kiedys mnie zdradzil).Obiecal mi(!!!),ze w tym roku spedzimy cale
            wakacje razem...A tu masz!Moze te wakacje sa mu potrzebne,ale ja sie boje,ze
            moze On niewiadomo co na nich robi...Bo nie ufam Mu do konca!Tak mi trudno...I
            ie wiem co mam robic...Naprawde Go kocham i chce z Nim byc,ale moze to nie
            to...Co o tym myslicie???
            • Gość: Weronika Re: POMOCY!!!! IP: *.lubin.dialog.net.pl 21 lat temu
              jestem w związku 18 lat tak sobie dobrze i zle nie udaję nigdy słodkiej idiotki
              i nie zmuszam męża żeby dzwonił do mnie do pracy co dzień jak to robią głupie
              dla pozoru to takie wymuszanie na kimś znam też i to nie mało szczęsliwych
              związków typu dulscy one też twierdzą że są szczęśliwe ale nie oni
            • Gość: Ania Re: POMOCY!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
              Ja jestem w związku 6 lat, chociaż naprawdę trudno mi w to uwierzyć, że tak to
              szybko minęło, czasem mam wrażenie, że dopiero się poznaliśmy. Ale do rzeczy-na
              początku myśleliśmy tylko o nas, tzn. cały wolny czas spędzaliśmy razem, nie
              wychodziłam nigdzie ze znajomymi, on ze swoimi też, później kiedy chciałam iśc
              na jakieś spotkanie, czy urodziny, zawsze miałam poczucie winy, musiałam
              robić "podchody" i się tłumaczyć. Zresztą kiedy on miał wyjazd służbowy też
              czesto do niego dzwoniłam, byłam zła, kiedy nie odpisuje. Przez ten czas
              zaniedbałam znajomych, ukochany sport (trenowałam od 7 r.ż) i hobby np. narty-
              on nie jeździł, więc zimą wyjeżdżalismy nad morze lub zostawaliśmy w mieście.
              Myślę, że gdyby dalej tak to wyglądało, nie bylibyśmy ze sobą. W końcu
              wyjechałam z koleżankami na narty, w końcu czułam, że jestem sobą i czułam, że
              żyję. On odnowił kontakty ze swoimi przyjaciółmi, wróciłam do sportu, chociaż
              teraz tylko amatorsko, ufamy sobie(!)-to jest bardzo ważne! nie zatrzymuj go na
              siłę, jeśli chce wyjechać z kolegami niech jedzie!przecież jeśli będzie chciał
              może zdradzić Cię wszędzie, chyba nie masz zamiaru ciągle go szpiegować? każdy
              potrzebuje chwili dla siebie. Niech poczuje, że musi się ciąglę o Ciebie
              starać, że jesteś atrakcyjna i świadoma swojej wartości, pewna siebie! niech
              sam zadzwoni, zapyta, zainteresuje się, czasem udawaj, że Ci wszystko jedno. W
              momencie, kiedy on mówi, że chce wyjechać z kolegami, a Ty się złościsz,
              zasypujesz go sms'ami i telefonami, tylko go zniechęcasz, w dodatku widzi, ze
              zrobisz dla niego wszystko, że jesteś mu bezgranicznie oddana i np. sama nie
              chcesz wyjechać z koleżankami, tylko z nim i z nim. Może też wyjedź ze
              znajomymi? Pójdź do klubu, na imprezę, koncert. I pamiętaj: nie wolno kłamać,
              ale wolno zwodzić :) pozdrowienia!
      • Gość: najszczesliwsza2 Re: Żyję w NAJCUDOWNIEJSZYM związku na świecie! IP: 5.5.* / 80.58.2.* 21 lat temu
        Ja, takze!!!!
        Od prawie siedmiu lat (brakuje nam 3 dni), cztery lata i dwa dni po slubie -
        pietnascie lat roznicy miedzy nami, wiec nikt nam nie dawal nawet pol roku na
        przetrwanie, ale trwa, a klocimy sie przecietnie raz na dzien i w zyciu by mi
        na mysl nie przyszlo, ze to moze swiadzczyc o braku czy nieprawdziwosci naszej
        milosci - dwa urparciuchy po prostu :-)!
        • Gość: GRAŻYNKA Re: Żyję w NAJCUDOWNIEJSZYM związku na świecie! IP: *.lubin.dialog.net.pl 21 lat temu
          ja tak samo myślałam że jestem najszczęśliwsza na świecie ale jak poszłam
          rodzić pierwszą córeczkę mąż zasypywał mnie egzotycznymi kwiatami płakał jak
          bóbr pod szpitalem ze szczęścia a po jakimś czasie dowiedziałam się ze prosto
          spod tego szpitala poszedł do dziwy która po 9 miesiącach urodziła jego
          córeczkę żyłam w niewiedzy 15 lat dotarło to do mnie przypadkiem a to dlatego
          że miałam ze szczęście klapki na oczach
          • Gość: A. Re: Żyję w związku na świecie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
            przykro mi...pozdrawiam ciepło!
      • Gość: xxl Re: Żyję w NAJCUDOWNIEJSZYM związku na świecie! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu
        A może czas się obudzić??
        • Gość: NAJSZCZĘŚLIWSZA... Żal mi Was... IP: 213.241.34.* 21 lat temu
          Naprawdę bardzo mi Was żal.. Współczuje Wam, że los nie postawił na Waszej
          drodze jeszcze tej PRAWDZIWEJ MIŁOSCI, tej bez bólu, smutku i kłótni...
          Ale wiecie co? To i tak Was nie usprawiedliwia... Ja np. nigdy jeszcze nie
          byłam na Księżycu, a wierze, że jest możliwe by ktoś tam poleciał...
          Trzymam kciuki, że i Was spotka to PRAWDZIWE SZCZĘŚCIE i tak jak ja poznacie
          smak PRAWDZIWEJ MIŁOŚCI...
          • Gość: maz Re: do mojej najszczesliwszej IP: *.sympatico.ca 21 lat temu
            Kochanie! wracam dopiero w poniedzialek,poniewaz odwolali lot;nie mysl,ze Cie
            zdradzam,ze to jakas wymowka;zreszta spytaj Karoline i nie kloc sie z nia.
            • Gość: NAJSZCZĘŚLIWSZA... Mało śmieszny żart... wysil się lepiej... IP: 213.241.34.* 21 lat temu
              Nie będe tego komentować...
              jedyne co mogę Ci powiedzieć, to, to, że ja nie mam jeszcze Męża;)
          • 11rybka NIGDY NIE MÓW NIGDY 21 lat temu
            muszę napisać bo jak przeczytałam Twoje wypowiedzi to żal mi się Ciebie
            zrobiło. Ja żyję w jednym związku trochę dłużej niż Ty. Przez 10 lat też mi się
            wydawało że żyję w idealnym związku i tak też mój związek był postrzegany przez
            innych. ale po 10 latach okazało się że wcale tak nie jest nie będę się wdawała
            w szczególy bo za dużo by pisać. Ale teraz wiem że tak jak nie ma idealnych
            ludzi tak samo nie ma iddylicznych związków. Może tak być przez kilka lat nawet
            przez te Twoje 50 lat ale w 51 pierwszym roku może wydarzyć się coś że zmienisz
            zdanie. Wcale nie zakładam że u Ciebie tak będzie i wcale Ci tego nie życzę bo
            naprawdę jest ciężko z powrotem podnieść głowę. Ale jest jedna niezmienna
            zasada którą trzeba w życiu wyznawać żeby kopniaki od życia za bardzo nie
            bolały NIGDY NIE MÓW NIGDY! i Ci ludzie którzy się tutaj wypowiadali w Twojej
            sprawie - uwierz nie przemawia przez nich zazdrość po prostu znają życie lepiej
            od Ciebie.
            Ale mimo wszystko życzę Ci żebyś była taka szczęśliwa do samego końca i żebyś
            nie miała okazji się przekonać jak bardzo się mylisz.
            • Gość: NAJSZCZĘSLIWASZA.. Re: NIGDY NIE MÓW NIGDY IP: 213.241.34.* 21 lat temu
              Rety!!!
              To, że Wam nie udało się spotakć ideału, to.. nie zanczy, że ja go nie
              spotkałam.
              Na świecie jest mnóstwo ludzi i prawdopodobieństwo spotkania tych, którzy na
              prawde są nam przeznaczeni jest minimalne. Ci, którzy twierdzą, że ich związek
              jest cudowny, lecz się czasem kłócą - nie spotkali tej PRAWDZIEWJ POŁÓWKI.
              Ci którzy mówią, że żyli przez 10 lat w bajce, a potem czar prysł - też nie
              spotkali tej PRAWDZIWEJ POŁÓWKI!!!
              Może i macie racje, że czas pokaże prawde... ja wiem jedno - ja spotkałam TĘ
              PRAWDZIWĄ POŁOWKĘ i mam pewnosć, że NIDGY nie spadnie mi łza z oka z Jego
              powodu.
              • Gość: Hela Re: NIGDY NIE MÓW NIGDY IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21 lat temu
                Posluchaj sama siebie! "Ci ktorzy twierdza ze cośtam cośtam" nie znalezli
                PRAWDZIWEJ POLOWKI. Rownie dobrze mozna napisac :Ci ktorzy po 2 latach zwiazku
                twierdza ze to prawdziwa milosc na zawsze i na wszelkie proby rozmowy reaguja
                obronnym "Bo mi zazdroscicie!" nie znalezli PRAWDZIWEJ POLOWKI.

                Jestes jakas zakompleksiona frustratka, ze takie rzeczy wykrzykujesz! Milosc na
                pokaz! PRAWDZIWA MILOSC jest pokorna i ufna, a nigdy zadufana w sobie i
                sfrustrowana jak Twoja. Dorosnij, a potem sie wypowiadaj.

                I nie, nie zazdroszcze Ci. Ty go chyba nie kochasz skoro skupiasz sie tylko na
                tym jak Ci z nim jest komfortowo i wygodnie, a nie na tym czy jest ciekawym,
                wartosciowym czlowiekiem. A moze to jakis nudziarz bez wlasnego zdania z ktorym
                tylko taka "Ksiezniczka" jak ty moze wytrzymac? :P Jest roznica miedzy "Kocham z
                nim byc" a "Kocham Jego"... I zanim odpiszesz - pomysl chwile, frustratko.
                • Gość: NAJszczęśliwsza... hahaha IP: 213.241.34.* 21 lat temu
                  HAHAHAHAHAHAHAHAHAH....
                  Nie, no skąd? No oczywiście, że mi nie zazdrościsz.......
                  HAHAHAHAHAHAHAHAHAH....
                  • Gość: Hela Re: hahaha IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21 lat temu
                    Zazdroszcze Ci tylko jednego - zalkowitej nieswiadomosci w jakiej tkwisz kiedy
                    ludzie z ciebie polewaja :D Nie jestes zdolna do refleksji i dlatego chyba
                    sterczysz tu na forum odpisujac natychmiast na wszystkie posty, zeby tylko ktos
                    nie pomyslal, ze jestes nieszczesliwa! Glupich nie sieją... Ile masz lat? 17?
                    18? Heheheheheheh.
                    • Gość: Najnajszczęśliwsza Spójrz w lustro.. haha! IP: 213.241.34.* 21 lat temu
                      A to dobre, haha!
                      No i się Pani zdenerwowała.. zupełnie niepotrzebie;)
                      Złość piekności szkodzi, a wtedy to juz Pani na bank nie znajdzie swej
                      Miłości.. haha..
                      17-nascie, 18-naście, a może 12-nascie haha!!!
                      Wyluzuj Babciu!! W tym wieku łatwo o zmarszczki haha
                      • 11rybka Re: Spójrz w lustro.. haha! 21 lat temu
                        czy za każdym razem jak ktoś pisze nie po Twojej myśli Twoją obroną jest
                        obrazanie innych?
                        a tak na marginesie. skoro generalnie większość która się tu wypowiada myśli
                        podobnie a tylko Ty jedna masz inne zdanie (niepoparte chyba żadnym
                        doświadczeniem życiowym) to znaczy że wszyscy są głupi? a Ty jedna mądra?
                        trąci tu brakiem jakiejkolwiek samokrytyki!
                        • Gość: Hela [...] IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21 lat temu
                          Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
                          • Gość: najszczęśliwsza haha IP: 213.241.34.* 21 lat temu
                            no, tak się składa, że jaj nie mam;)
                            Ps. Jesteście słodkie biedne i nieszczęśliwe kobitki...
                            Właśnie idę się kochać z moim zastraszonym Narzeczonym...
                            Obiecuje, że jeden orgazm przezyję specjalnie dla Was....
                            • 11rybka Re: haha 21 lat temu
                              poziom inteligencji Najszczęśliwszej pozostawiam bez komentarza...
                          • piscina Re: Spójrz w lustro.. haha! 21 lat temu
                            Ona nawet nie zrozumiała, co napisałaś - zrozumiala, że klucha bez jaj to ona, a
                            nie jej partner, hi hi. A swoją drogą ta dziewczyna to straszny jakiś przypadek
                            - nie daj Boże z taką pracować, mieszkać po sąsiedzku czy w ogóle w jakis sposób
                            musieć się kontaktować, np. w rodzinie. Myślę, ze jedynie mężczyzna typu własnie
                            klucha bez jaj z nią moze wytrzymać. I myślę, że on jej w gruncie rzeczy nie
                            satysfakcjonuje, tylko ona sobie to wmawia. Ludzie naprawde szczęśliwi nie są
                            złosliwi i agresywni. Ona tym sobie coś kompensuje. Chyba że w jej przpadku to
                            jakaś patologia charakterologiczna, bo nawet nie niedojrzałośc. Błędy
                            wychowawcze może?
                            A ten niby wzajemny ich kompromis już sobie wyobrażam jak wygląda - pewnie w
                            stylu muchy, co siedzi na koniu i mówi: "Orzemy".
                            Nie wróże trwałości takiego związku, zwlaszcza jak przyjdą dzieci. Chyba ze ten
                            jej partner to masochista - ale wtedy i on jej się znudzi i znajdzie kogoś, kto
                            bedzie ją trzymał krótko.
                            • Gość: Hela Re: Spójrz w lustro.. haha! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21 lat temu
                              Hehehe, dobrze to ujęłaś :DDDD Podejrzewam, że brakuje jej właśnie silnej męskiej ręki, prawdziwego faceta, dlatego orgazm to takie wydarzenie :D I dlatego tak pieje przed obcymi jaka ta jej miłość jest nieziemsko prawdziwa :D

                              Swoją drogą, nasza NAJSZCZĘŚLIWSZA, gratulujemy Ci tego orgazmu!!! Napewno wiele Cię kosztowało poświęcenie go w naszej intencji, naprawdę to doceniamy! Drugi zadedykuj w intencji trwałości swojego "pięknego" związku :DDD Przyda się!
                              • Gość: NAJSZCZĘŚLIWSZA CAŁA PRAWDA IP: 213.241.34.* 21 lat temu
                                Ale z Was barany.. haha płacą mi za rozkręcanie forów i prosze.. jestem
                                NAJLEPSZA. Wystarczy rzucic kaweal żywego miesa, a takie wygłodniałe wampiry
                                jak Wy odrazu je pochwyca!! haha zarobiłam na Was 50zł;)
                                dzięki... fajnie, że istnieją jeszcze ludzie, którzy wierzą w bajki;)

                                • piscina Re: Musisz być strasznie nieszczęśliwa 21 lat temu
                                  że tak się tutaj miotasz. Coś ten zapowiadany orgazm nie wyszedł, prawda? I
                                  chcesz to odbić sobie na forum. Inni piszą spokojnie, na luziku, a Ty szalejesz.
                                  Jakieś klęski czy kompleksy sobie odbijasz. Strasznie Ci współczuję, naprawdę,
                                  musi Ci być z tym strasznie źle. A w Twoje rozkrecanie wątków chyba tylko Ty
                                  wierzysz, he he, jeszcze jedna mistyfikacja. Wyluzuj dziewczyno, szkoda zycia na
                                  takie miotanie się bez sensu.
                                • 11rybka Re: CAŁA PRAWDA 21 lat temu
                                  nie no fajnie że w kraju w którym panuje takie bezrobocie są ludzie którzy
                                  nieźle sobie radzą w legalnym zarabianiu pieniędzy. tylko pochwalić że jesteś
                                  taka obrotna dziewucha. i na Twoim miejscu wiem na co w pierwszej kolejności
                                  przeznaczyłabym te 50 PLN - dałabym na mszę (bez względu na wiarę) bo z Twoim
                                  zakompleksieniem i rozchwianiem emocjonalnym to już chyba żaden psycholog sobie
                                  nie poradzi i potrzebna jest ingerencja jakiejś siły wyższej...:)
                                  pozdrawiam i życzę takiego szczęścia do końca życia.
                                  na marginesie - najszczęścliwsi ludzie to ludzie oderwani od rzeczywistości i
                                  tacy przebywają najczęściej w zakładach psychiatrycznych - nic dodać nic ująć...
                                  • piscina Re: wierzysz w to zarabianie? 21 lat temu
                                    Ależ to nieprawda, co ona pisze o tym rozkręcaniu wątków! Kto powierzyłby tak
                                    niezrównoważonej osobie jakiekolwiek tego typu zadania i jeszcze by za to
                                    płacił? Potwierdzeniem tego jest chociażby to, że pisze o tym aż w dwóch
                                    wątkach, w tym drugim zupełnie nie a propos, czyli co, psułaby sobie robotę
                                    ujawniając swoją rolę? Po prostu coś w niej buzuje, jakaś frustracja i wyżywa
                                    się na forum. Bo w realu pewnie już jej wszyscy unikają.
                                    • qurara Nie przyznawalaby sie hahahahahahha! NAJGLUPSZA! 21 lat temu
                                      Jakby jej placili to by nie przyznawala sie do tego ze to wszystko bzdury, kopiac tym samym dolek pod samą sobą!!!!! Probuje odwrocic kota ogonem bo widzi juz jaka jest zalosna!!!!!!!
                      • kropekuk Chlop ci to mowi: jestes zwykla idiotka. I nawet 21 lat temu
                        jesli kogos zlapalas, to ten ktos od ciebie ucieknie - ju przy pierwszych
                        rozstepach przy pierwszym dziecku. Bo z KOBIETA to nie masz nic wspolnego. A
                        mezczyzni pozostaja do starosci wylacznie przy KOBIETACH. Przykro mi.
                      • Gość: Dagusia Re: Spójrz w lustro.. haha! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu
                        Ale jestes pusta!I beznadziejna!
                        • Gość: A. prowokacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
                          "najszczęśliwsza" to prowokacja...tak mi się przynajmniej wydaje, więc
                          spokojnie :)
              • Gość: warum Re: NIGDY NIE MÓW NIGDY IP: *.kul.lublin.pl / 212.182.32.* 21 lat temu
                spotkałaś chyba posąg, który nie mówi, nie ma własnego zdania, patrzy Twoimi
                oczyma, czuje tylko to co Ty chcesz czuć, czyli nie jest to prawdziwy człowiek.
              • jolantadybala Cudowny NIE-IDEAŁ 19 lat temu
                A ja uważam ze to wcale nie jest tak!!! Ja spotkałam moją połówkę 7lat temu i
                nie wyobrażam sobie życia bez mojego Ukochanego, czasami się kłócimy (łezka też
                czasem spadnie) może nie jest jak w bajce ale nie oddałabym tych siedmiu lat za
                nic na świecie! Uważam że ideałów nie ma na świecie, ale skoro Ty go spotkałaś
                gratuluje i życze szczęścia :)
          • Gość: matka polka Re: Żal mi Was... IP: *.pro-internet.pl 21 lat temu
            Ta "najszczęśliwsza" to jakaś zaburzona osoba lub bardzo jeszcze młoda. Użala
            się nad osobami, które deklarują, że są szczęśliwe w swoich związkach, do tego w
            większości przypadków związki te są dłuższe stażem, niż jej! To tak, jakby
            chciała na siłę wszystkich uszczęśliwiać i jakby pragnęła, aby wszyscy ludzie
            nosili to samo szczęście na kształt chińskiego mundurka. To straszne!!! Kobieto,
            może dlatego jesteś taka szczęśliwa, że po prostu sama sobie to wmówiłaś i teraz
            pragniesz na tym forum przekonać innych, że jako jedyna posiadasz receptę na
            szczęście. Ludzie są tak różni i różne rzeczy ich uszczęśliwiają: dla jednych
            taka sielanka jak Twoja to nuda i dłużyzna i nie mogliby wytrzymać w takim
            związku, dla innych może to być idealny układ.

            Czy nie możesz tego zrozumieć, że ludzie tutaj opowiadają o swoich związkach i o
            tym, w jaki sposób w nich są szczęśliwi, nie po to, aby Tobie dokopać i
            powiedzieć, że Twoje szczęście jest "be", ale po to, aby podzielić się z innymi
            swoim doświadczeniem??
            Ty natomiast uprawiasz jakąś dziwną propagandę na rzecz jednej i tylko słusznej
            linii... To, że ktoś jest szczęśliwy na swój sposób, nie oznacza, że Twoje
            szczęście się nie liczy albo że jest gorsze. Nie, po prostu jest inne. A
            różnorodność to coś najwspanialszego na swiecie i poznawanie poglądów innych
            ludzi, ich sposobu życia, wzbogaca, pobudza szare komórki do działania.
            Ja też jestem szczęśliwa, chociaż nie mam okazji do kłótni z moim narzeczonym,
            ponieważ spotykamy się tylko raz w miesiącu, bo on niestety mieszka w innym
            kraju. Ale zastanawiam się, czy to, że żyję w takiej idylli jest związane z
            odległością, czy może z chęcią bycia miłą i dobrą, nawet, gdy nie mam ochoty (i
            tak samo u niego), żeby nie tracić czasu na niemiłe chwile, gdy jest ich tak
            mało do spędzenia razem...
            Życzę Ci dużo, dużo szczęścia i wyrozumiałości również dla innych. Jeżeli
            piszesz, że jesteś najszczęśliwsza to jest tak z pewnością, ale zrozum, że nie
            wszyscy muszą być szczęśliwi według tego samego wzoru.

            Pozdrawiam!!!
          • Gość: limette ???? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu
            Wiecie co? To jest jakaś ściema z tą najszczęśliwszą.
            Albo ta dziewczyna ma 15 lat... albo ktoś tu się podszywa, bo taka ilość
            NAJBARDZIEJ NAJCUDOWNIEJSZY PRZWDZIWEJ MIŁOŚCI PRAWDZIWE SZCZĘŚCIE, nie pasuje
            do normalnej dorosłej osoby.
            Jeśli jednak jesteś sobie taka "trochę szlona"
            to chciałabym ci powiedzieć że nie masz monopolu na prawdę i szczęście. Każdy
            związek jest inny bo ludzie są różni.

            "Naprawdę bardzo mi Was żal.. Współczuje Wam, że los nie postawił na Waszej
            drodze jeszcze tej PRAWDZIWEJ MIŁOSCI" - To niezbyt dobrze świadczy o twoim
            stosunku do ludzi.
            Wyoraź sobie że ja nie chciałabym żyć w takim związku jak ty... No coż bez
            obrazy, z taką osobą jak ty. No i nie ma się co łudzić z takim chłopcem jak
            twój, który toleruje taką niedojrzałość i księżycową egzaltację.
      • Gość: lali Żyję w NAJCUDOWNIEJSZYMzwiązku naświecie-SAM! IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 21 lat temu
        HEHEH
      • misiunia.malutka Re: Żyję w NAJCUDOWNIEJSZYM związku na świecie! 21 lat temu
        Może Ci trudno uwierzyć, ale ja też żyję w idealnym związku. Też dwa lata. Też
        się nie kłóciliśmy. Powiem jednak, że lepiej być nie może po 20 nie po 2
        latach. Nie uważam, żeby kłótnia była czymś, co ma kończyć związek. Myślę, że
        jak się pokłócimy, to nie będzie to oznaczało braku wzajemnej miłości i
        szacunku. Taka trochę jesteś oderwana od ziemi i uważaj, żeby nie spaść.
        Powodzenia
      • Gość: Adam Re: Żyję w NAJCUDOWNIEJSZYM związku na świecie! IP: *.lubin.dialog.net.pl 21 lat temu
        nic nie można piać dwa lata w związku tak możesz mówić szczęśliwa po co
        najmniej 10 latach czego ci życzę
    • Gość: IVAN Re: Karolina,a czy ty popelnilas mezalians? IP: 5.3.* / *.proxy.aol.com 21 lat temu
      czy to twoje wlasne doswiadczenia?kim jest twoj chlopak?a kim ty?odpowiedz
      prosze!
    • Gość: Aptekarz Re: Recepta na szczęśliwy związek IP: *.bielsko.dialog.net.pl 21 lat temu
      Ależ oczywiście, że jest recepta na szczęśliwy związek. Długa co prawda, ale za
      to gwarantowana. Zaczyna się w Księdze Rodzaju, a kończy w Objawieniu Jana.
      Streszczenie tutaj:
      www.literatura.hg.pl/baxtrmar.htm
      a bardziej opisowo tu:
      www.literatura.hg.pl/busch1.htm
      Pozdr.

      A.


    • ya_bolek "Milosc nie pyta sie" - glupie pieprzenie w bambo 21 lat temu
      Ludzie wycieraja sobie swoja glupia i tchorzliwa gebe slowem "milosc" bo nie
      potrafia i boja sie nazwac rzeczy po imieniu.
      • bgp2001 Re: "Milosc nie pyta sie" - glupie pieprzenie w b 21 lat temu
        Wydaje mi się, że wszyscy macie rację i może nikt! POwiem tak - jakość nikt nie
        nazwał co to jest miłość, ani co to szczęście. A samo małżeństwo - jestem w tym
        samym związku od 32 lat. Przed nim - żyliśmy z sobą przez 2 lata. Mamy 2 dzieci
        - dorosłych. Nie pochodzimy z tych samych środowisk, jednak - właśnie! mamy te
        same zainteresowania, ten sam zawód wykonujemy, mamy te same bądź podobne pasje.
        I tak od 32 lat! Oczywiście wiele burz przeszło, dużo się wydarzyło. Nikt nam
        nie dawał więcej niż 6 miesięcy.... pobieraliśmy się na studiach. Jednak zawsze
        twierdziliśmy, że jest więcej co nas łączy niż dzieli
        A kłótnie - jak twierdzi mój mąż - określają zawsze granice dopuszczalne!
        Oczywiście w granicach rozsądku!
        Pozdrawiam!
        P.S. AAAAAAAAAAAAa! nie mamy ślubu kościelnego i nasze dzieci nie są ochrzczone!
        Zostawiliśmy to im do wyboru

        mój adres internetowa: bgp2001@gazeta,pl
        • Gość: Aptekarz Re: "Milosc nie pyta sie" - glupie pieprzenie w b IP: *.bielsko.dialog.net.pl 21 lat temu
          > P.S. AAAAAAAAAAAAa! nie mamy ślubu kościelnego i nasze dzieci nie są
          ochrzczone Zostawiliśmy to im do wyboru

          No i bardzo słusznie. Ewangelia mówi:

          "Kto uwierzy i ochrzczony zostanie będzie zbawiony"

          chrzest bez wiary niczemu nie służy.



          • Gość: ochrzczonybezwiary Re: "Milosc nie pyta sie" - glupie pieprzenie w b IP: *.attu.pl 21 lat temu
            > chrzest bez wiary niczemu nie służy.

            Niektórzy biskupi i kardynałowie mogliby się z Tobą w tej kwestii nie zgodzić ;)
            • viking2 Re: "Milosc nie pyta sie" - glupie pieprzenie w b 21 lat temu
              > > chrzest bez wiary niczemu nie służy.
              > Niektórzy biskupi i kardynałowie mogliby się z Tobą w tej kwestii nie zgodzić ;
              > )

              Tak, tylko czy ich zdanie jest miarodajne? Nie wolno im miec ani zon, ani
              dzieci, wiec jak mozna pokladac jakiekolwiek zaufanie, ze wiedza, o czym mowa?
              To tak, jakby slepy rozprawial o malarstwie
            • Gość: Aptekarz Re: "Milosc nie pyta sie" - glupie pieprzenie w b IP: *.bielsko.dialog.net.pl 21 lat temu
              > Niektórzy biskupi i kardynałowie mogliby się z Tobą w tej kwestii nie zgodzić

              To mnie akurat specjalnie nie martwi. Ważniejsze jest aby Bóg się ze mną
              zgadzał, a mówiąc poprawniej aby to w co ja wierzę i co wyznaję zgadzało się z
              tym, co Bóg o sobie zechciał objawić. Biskupi i kardynałowie zaś wymagają na
              tyle szacunku i uwagi, na ile ich własne postępowanie jest zgodne z wzorem
              zapisanym na kartach Pisma Świętego.

              Dość wspomnieć o jednym wymaganiu:

              Biskup więc powinien być nienaganny ... mąż jednej żony ... niechciwy na grosz,
              ... dobrze rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości, z całą
              godnością ... Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż
              będzie się troszczył o Kościół Boży? (1 Tm 3:2-5)

              aby zauważyć, że zanim ci panowie zabiorą się do pouczania innych powinni
              zastanowić się czemu sami łamią prosty i jasny nakaz Boga. O różnych zboczonych
              i szkodliwych praktykach będących rezultatem zabraniania tego co przyrodzone,
              nie będę wspominać bo jest to powszechnie znane.

        • viking2 Re: "Milosc nie pyta sie" - glupie pieprzenie w b 21 lat temu
          No, wreszcie cos od ludzi, ktorzy sa razem dluzej niz ostatnie trzy tygodnie!
          Troche mi brakuje do Waszego "stazu" - dobiegamy wlasnie "cwiartki" i nie
          zamienilbym swojej kobiety na zadna inna - ale jesli chodzi o recepty na udane
          malzenstwo, to faktycznie ich nie ma. Moze poza jedna: rozmawiac, rozmawiac,
          rozmawiac. I zaakceptowac potrzebe kompromisu, pamietajac o tej drugiej osobie.
          "Jesli ja zrobie tak, to co ona wtedy poczuje?" - to tez nienajgorsze pytanie,
          ktore mozna sobie zadawac raz po raz (najlepiej dziala jesli zadane ZANIM cos
          zrobie...).
    • Gość: nieznany Re: do Karoliny IP: *.sympatico.ca 21 lat temu
      Karolinko!
      Jesli dla Ciebie niewazne sa korzenie
      To ja sie chyba z Toba ozenie
    • Gość: Edyta Najlepsza recepta.. to sex! IP: 213.241.34.* 21 lat temu
      Nie oszukujmy się nic tak nie zbliża i nie czyni związku wiecznie zywym...
      Bez seksu... bez seksu nie ma związku!!!!!!!
      • Gość: Hela Re: Najlepsza recepta.. to sex! IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21 lat temu
        A związki zawodowe?? ;))))

        A tak na serio to popieram w 100%!!!!!
        • Gość: 2 w jednym Re: Najlepsza recepta.. to sex! IP: 213.241.34.* 21 lat temu
          Miło, że przynajmniej w jednym się zgadzamy..... bo tak się sklada zę Edyta i
          Najszczęśliwasza to jedna osoba!!!
          • Gość: Hela Who cares? IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 21 lat temu
            A co za różnica kto wypowiada które zdanie? Dyskutuje z tym co piszesz. To że masz sraczkę myślową to inna sprawa. Taki jest internet - wymiana myśli, kogo to obchodzi czy jestes Edyta czy stary owlosiony Zenek45. Ja moge miec na imie Michal, Rysiek albo Kunegunda i nic ci do tego.
            • Gość: limette :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu
              HELA buziak dla ciebie, nareszcie ktoś trzeźwy na umyśle. Zenek
      • Gość: Jollanta Re: Najlepsza recepta.. to sex! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu
        hmm... a co jeśli związek opiera się głównie (oczywiście nie tylko ale
        głównie :p ) ..na seksie? hmmm.. jak długo będize w stanie przetrwać?

        heh... ciekawa jestem co z tego wyjdzie...
        • mr.marm Re: Najlepsza recepta.. to sex! 21 lat temu
          Pewnie niewiele z tego wyjdzie, choć jestem tylko gó..arzem i mogę się mylić...
          W moim związku brakuje akurat tylko seksu (a raczej nawet mniej wyszukanych form
          bliskości fizycznej) no i ja tez nie wiem co z tego wyjdzie... Na samym seksie
          się nic nie zbuduje, podobnie jak bez seksu...
        • Gość: Ada Re: Najlepsza recepta.. to sex! IP: *.lubin.dialog.net.pl 21 lat temu
          też tak myślałam że sex najważniejszy ale trafiłam na eunucha bawidamka i
          impotenta udaje na lewo i prawo amanta a stać go tylko na umizgi sypialnię ma
          oddzielną bo niby tak wygodniej
          • Gość: ktoś Re: Najlepsza recepta.. to sex! IP: *.legnica.vectranet.pl 18 lat temu
            Wiem że zadaje pytanie od d*** strony, ale czy tampon może przebić
            błonę dziewiczą??
    • Gość: ANIAG Re: Recepta na szczęśliwy związek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21 lat temu
      zGADZAM ISE W 100% E NIE MA RECEPTY NA ZWIĄZEK. NIEKTÓRZY UWAŻAJA, ZE KŁÓTNIA W
      ZWIAZKU JEST CZYMS STRASZNYM, ALE... CZY MAMY TŁUMIC ZLE UCZUCIA W SOBIE (?)
      NIE MUSI TO BYC PRZECIAZ KLOTNIA NA SMIERC I ZYCIE, ALE PO PROST OSTRZEJSZA
      WYMIANA ZDAN. GDY NAM NA CZYMS ZALEZY CZESTO NAWET NIE SPECJALNIE UNOSIMY
      SIE... NIESTETY TAK JEST. CZASAMI TRUDNO BYĆ ZAWSZE ROZSADNA OSOBA.
      Z DRUGIEJ STRONY ZAWSZE PO BURZY JEST PIEKNIE.
      KAZDA PARA MUSI WIEDZIEC CO JEST WAŻNE DLA UKOCHANEJ LUB UKOCHANEGO, ROZMAWIAC
      O NIEPOWODZENIACH I PROBLEMACH, SMIAC SIE I CIESZYC ZE WSPOLNYCH RADOŚCI. TO
      JEST CHYBA NALEPSZY SPOSÓB NA UDANY ZWIĄZEK. POZDRAWIAM.
    • Gość: dziewice Re: Recepta na szczęśliwy związek IP: *.chello.pl 21 lat temu
      sex 2 x dziennie + obiad codziennie + nie marudzenie + nie wypytywanie pol zycia
      o byle laski + nie golenie nog :)
      • Gość: ola Re: Recepta na szczęśliwy związek IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21 lat temu
        Nie ma takiej recepty - po prostu nie istnieje!
        • Gość: mmm Re: Recepta na szczęśliwy związek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21 lat temu
          masz Olka milion procent racji... nie ma reguł, ani zasad, gdyby tak było
          wszyscy już dawno by załapali o co chodzi z tym szczęściem.

          moja historia jest paskudna i taka banalna, że gdy dziś na to patrzę, to nie
          wiem śmiać się, czy płakać.

          znaliśmy się od ogolniaka. bylismy ze soba przez dobrych kilka lat (5? 6?).
          pobraliśmy się nie z jakiejś tam szalonej dzikiej miłości, tylko dlatego, że
          wydawało nam się to oczywiste i naturalne. później był wspólny dom, życie,
          codzienność, imprezki ze znajomymi, sielanka. i naprawdę wszystko byłoby
          cudownie, gdybym pewnego dnia nie dowiedziała się, że mój mąż puszcza się z
          moją serdeczną przyjaciółką (z nią i jej mężem spotykaliśmy się co najmniej raz
          w tygodniu). podejrzenia miałam od jakiegoś czasu, ale myślałam, że mam
          przywidzenia (ciemnogranatowe). patrzyłam na to przez wiele miesięcy... udało
          mi się dorwać smsy, emaile, archiwum gg, ostatnio wybierane numery w telefonie
          stacjonarnym... nigdy wcześniej ani później tak się nie zachowywałam. gdy
          sprawa ujrzała światło dzienne (zrobiłam awanturę) mój mąż wraz z przyjaciółką
          zrobili ze mnie wariatkę i najgorszą lafiryndę. to ja okazałam się puszczalską,
          niewdzięczną, głupią wydrą. mój mąż potrafił zarzucać mi, że "w ogóle nie
          przejmuję się jej (tzn. mojej ex-przyjaciółki) rodziną", że "miałam taką
          wspaniałą przyjaciółkę i to zmarnowałam". niezłe, prawda? choć to akurat, było
          przynajmniej bez wulgaryzmów i wrzasku. w końcu zażądałam by się wyprowadził. a
          on na to... że nie, dopóki mu nie odpalę pewnej sumy, choć dobrze wiedział, że
          to ja zarobiłam na mieszkanie, doskonale sobie jednak zdawał sprawę z tego, w
          jakim stanie psychicznym jestem. w efekcie to ja wyprowadziłam się do siostry.
          nikt nigdy mnie tak nie sponiewierał, nie zeszmacił, nie pozbawił wszystkiego
          co miałam i szczerze przyznam, że nie wiem jak będąc w takim dołku zdecydowałam
          się na rozwód (po roku od awantury). a więc najpierw rozwód. później zapłaciłam
          mu ile chciał. dziś mieszkam sama. od jakiegoś czasu mam wspaniałego faceta. są
          problemy, ale zupełnie innej natury. nie wiem, czy to się uda, czy sobie
          poradzimy, ale odważyłam się jeszcze raz spróbować, a to i tak duży sukces.

          wiem, że popełniłam mnóstwo błędów. za dużo pracy, pewności siebie, precyzyjnej
          organizacji, planowania ("wszystko traktujesz jak cyferki" usłyszałam). w tym
          wszystkim postawiono mi wiele nieprawdziwych zarzutów. zmieszano mnie z błotem.
          myślałam, że nigdy tak nie będzie, ale niestety pojawiły się w moim życiu
          osoby, których wolałabym nie spotykać na swojej drodze. okazało się, że to nie
          był mężczyzna dla mnie, z prostej przyczyny, on mnie nie kochał, a ja nie
          kochałam jego. dopiero teraz to wiem, bo kocham nad życie mojego PB. pragnę
          jego szczęścia, a nie swojego, oddałabym dla niego wszystko, oddałabym życie.
          nie wiem, czy to się uda, ale warto było się odważyć, nawet dla kilku
          spędzonych z nim chwil.

          Żałować trzeba tylko tego, czego się nie zrobiło.
    • gugall Re: Recepta na szczęśliwy związek 20 lat temu
      JA WIEM ZE MIŁOSC JEST CZYMS ZARAZ PO ZDROWIU NAJWARZNIEJSZYM NA SWIECIE TRZEBA
      JA PIELEGNOWAC I WIERZYC ZE NADEJDZIE CZAS KIEDY JA ZNAJDZIEMY A WSZYSTKO INNE
      SAMO SIE UŁOŻY!!!:)
    • Gość: antek73 Re: Recepta na szczęśliwy związek IP: *.vwes.pl 19 lat temu
      Oj nie zgadzam sie z taba pochodzenie jest wazne i to z jaka rodzina sie
      wiazemy. Wiem to napewno moze na poczatku jest ok jakas fascynacja itd. ale
      przy szarej codziennosci dwa swiaty nie maja racji bytu
    • Gość: pederastwa Re: Recepta na szczęśliwy związek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19 lat temu
      No gratuluję. NAJSZCZĘŚLIWSZA - troll z klasą.
    • Gość: gracehah@wp.pl Recepta na szczęśliwy związek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
      Kobiety, jeżeli chcecie być kochane i szanowane przez swoich partnerów, bądźcie
      dobre w łóżku, czyli spontaniczne i bądżcie dla nich niedobre, wymagające, jak
      to oni nazywają inspirujące. I tyle.
      Grażyna
    • Gość: misia Re: Recepta na szczęśliwy związek IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
      Nie ma recepty na szczęsliwy zwiazek. To jak wygrana w totolotka !
      Mało komu się trafia szóstka !
    • Gość: iwia Recepta na szczęśliwy związek IP: *.ib.com.pl 18 lat temu
      Ale tu dużo smutasów.Dajcie spokój najszczesliwszej i nie roztaczajcie czarnych wizji.Macie te swoje problemy i je pokonujecie to wasza sprawa.Ona ma swoją miłosc,bez kłótni i super.Szczerze ja Was ludzie też nie rozumiem.Gratuluję najszczęsliwsza,że potraficie rozmawiać ,a nie kłocić się.ja też unikam kłótni jak diabeł swięconej wody, taką mam naturę,ale to nie znaczy że nie mówię wprost o co mi chodzi.pozdrawiam:)Aha i nie jestem małolatą(43 lata na karku).
    • Gość: veraczi Recepta na szczęśliwy związek IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18 lat temu
      bardzo interesujacy i pouczajacy wywiad.
      • Gość: ona Re: Recepta na szczęśliwy związek IP: 213.17.216.* 17 lat temu
        Receptą na szczesliwy związek jest poradnik, który zakupiłam
        niedawno dla mojego chłopaka. Wiele się z niego dowiedzial i wiele
        zrozumiał. A co najważniejsze: w naszym związku jest o wiele
        fajniej. Polecam: www.poradnik.jak.pl
    • Gość: patiś Recepta na szczęśliwy związek IP: *.adsl.inetia.pl 17 lat temu
      miłość to dobre i złe chwile i zdolność do radzenia sobie z nimi...
    • Gość: Sandrelkunia Re: Recepta na szczęśliwy związek IP: *.adsl.inetia.pl 16 lat temu
      Witam... Jeżeli ktoś by miał jakiś kłopot, chciał się wyżalic (czasami dobrze jest się wyżalic obcej osobie wiem to z doswiadczenia :)) lub chciał porady... Oferuje pomoc na ile będę w stanie gg-11190875 tel 515910940 (orange).... Czekam i pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka