Dodaj do ulubionych

paląca sąsiadka

IP: *.ists.pl 19 lat temu
Mam pytanie. Nie wiem co zrobić. Mieszkam w bloku. Moja sąsiadka (z którą
przylegam balkonem) zawsze pali na balokonie. Problem w tym,że przez okno
zawsze dobuega do mnie zapach tytoniu i martwie sie o swoje zdrowie, a i
zapach nie jest przyjemny. Nie wiem co zrobić bo niezręcznie mi zwrócić jej
uwagę, a zresztą nie wiem czy jest to coś czego nie może robić na swoim balkonie.
Obserwuj wątek
    • Gość: miamore999 Re: paląca sąsiadka IP: *.lublin.mm.pl 19 lat temu
      mam niestety ten sam problem, tylko że u mnie palacz mieszka pode mną... :( a ja
      na samej górze i dym leci do mnie. kiedyś sąsiedzi palili u mnie na klatce
      schodowej i też wszystko leciało do mnie na góre... interwencja w administracji
      osiedla pomogła i na klatce już nie palą. ale został jeszcze balkon. Też nie
      wiem co robić, bo okna nie da sie otworzyć... :(
      • ann_alice Re: paląca sąsiadka 19 lat temu
        Kup gaśnice. Użyj jak zobaczysz dym. Jakby co, to powiesz, że myślałaś, że się
        paliło.
        P.S. sposób sprawdzony i pewny. Najwyżej uznają Ciś za wariatkę. Trudno, nie
        wszyscy zasługują na Twoją sympatię.
      • alexxa6 Re: paląca sąsiadka 19 lat temu
        zabronić jej nie możesz,można grzecznie zwrócić uwagę i powiedzieć że dym leci
        do Twojego mieszkania.
        vanilla-cafe.net/
    • Gość: ala Re: paląca sąsiadka IP: *.infinity.net.pl 19 lat temu
      zamknij w tym czasie okno, poważnie .
    • Gość: bti Re: paląca sąsiadka IP: *.toya.net.pl 19 lat temu
      O zdrowie się nie martw, jeśli mieszkasz w mieście to przypuszczam, że więcej
      dymu i spalin wdychasz wychodząc na ulicę. Wydaje mi się, że zrobić możesz
      niewiele, pozostaje zamykanie okien albo wyprowadzka do domku jednorodzinnego.
    • Gość: Matylda Re: paląca sąsiadka IP: 85.112.196.* 19 lat temu
      Ciekawe co ludzie są jeszcze w stanie wymyśleć. Przeszkadza Ci sąsiadka paląca
      na SWOIM balkonie? a nie masz już czasem kaszelku po wstaniu z łóżka albo
      porannej chrypki? Ty lepiej leć na prześwietlenie płuc, może już masz raka!
      Inna sprawa to zapach, który dla Ciebie niepalącej nie musi być przyjemny. Kup
      sobie odświeżacz powietrza. Trudno, jak się mieszka między ludzmi to trzeba
      czasami coś przemilczeć.
    • Gość: sąsiadka Re: paląca sąsiadka IP: *.c31.msk.pl 19 lat temu
      To ja jestem tą twoją sąsiadką co pali na balkonie. Wybacz muszę, bo to z nerw
      tak palę. Jak mamy pootwierane okna a ty wychodzisz z kibelka to cały smrodek
      leci mi do mieszkania. Już ci mówiłam, kup sobie odświeżacz a jak postawisz coś
      w muszli siedż tam pół godziny zanim otworzysz drzwi. I co ty tam warzysz w tych
      garach, że tak cuchnie, kup sobie pochłaniacz a nie otwieraj okien. I ten twój
      kaszel dlaczego nie idziesz do lekarza, zarazisz grużlicą wszystkich sąsiadów.
      ZROZUMIANO !!! I JAK TU NIE PALIć AGUNIU !!!
      • Gość: zara Re: co za prymityw IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
        czy anonimowość wyzwala w was takie chamskie odpowiedzi?
        • Gość: mool Re: co za prymityw IP: *.Skarbowcow.korbank.pl 19 lat temu
          oj tak...niestety...szczególnie u tych, którzy mają niskosamoocene i dużo
          kompleksów. Tylko tutaj i tylko zza krzaków mogą zdobyć się na taką "otwartość"
          i chamstwo. W realu są jak szare myszki i nawet cicho nie zapiszczą.
          Trzeba im współczuć
    • Gość: janka Re: paląca sąsiadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
      Jesli chcesz mieszkac w bloku, to powinnas sie pogodzic z tym, ze mieszkasz
      wsrod innych, roznych od ciebie ludzi. Musisz tez pogodzic sie z tym, ze beda
      gotowac bigosy, kalafiory, remontowac mieszkania, czasem robic imprezy i klocic
      sie. Jesli tak bardzo ci to przeszkadza, ze powoduje u ciebie choroby to
      powinnas pomyslec o przeprowadzeniu sie do wolnostojacego domku. To nie jest
      zlosliwa rada.
    • Gość: Zuzia Re: paląca sąsiadka IP: *.4web.pl 19 lat temu
      Aga, nie zamartwiaj sie, tylko powiedz grzecznie sąsiadce, żeby nie paliła na
      balkonie, bo dym leci przez okno do twojego mieszkania. I tyle. Ona na peano na
      to sama nie wpadnie, bo palacze nie rozumieją niepalących.
      • Gość: ZosiaSamosia Re: paląca sąsiadka IP: *.proxy.aol.com 19 lat temu
        bzdura!! Ja od paru miesiecy nie pale,moj sasiad kopci jakies smierdzace
        cygara na balkonie,ale nigdy nie powiedzialabym jemu,zeby tego zaprzestal.
        On napewno by mi zwrocil uwage gdyby o niego chodzilo,ale jak ja moge komus
        zabronic palic na swoim balkonie??????!!!!Trzeba sie pogodzic z tym,ze zyje sie
        miedzy ludzmi,ktorzy maja prawo czuc sie dobrze u siebie.
    • Gość: Miśka Re: paląca sąsiadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
      Problem w tym , że ten "swój" balkon nie jest w mieszkaniu lecz na wspólnym
      wolnym powietrzu. Tak jak nie robisz innych rzeczy na balkonie bo nie wypada bo
      innym może to przeszkadzać tak nie powinno się tam palić jesli dym leci do
      sąsiadów. Prania ociekającego tez nie wieszasz na balkonie jeśli miałaby się
      woda lać na oknosąsiadki a nie daj boże do mieszkania.A dym tytoniowy to
      co ...???Problem w tym ,że palacze to egoiści tak uzależnieni, że nie widzą
      innych dookoła.
      A tak na marginesie to dobrze, ze mieszkam w domku.
      • Gość: ZosiaSamosia Re: paląca sąsiadka IP: *.proxy.aol.com 19 lat temu
        na wspolnym,wolnym powietrzu sa ogrodki kawiarniane np.zabronisz komus palic,bo
        siedzzisz 2 stoliki przed tym kims? Zabronisz idacemu przed toba palenia,bo w
        jego dym wydmuchiwany ty wchodzisz? Ja zwracalam uwage na swoich bliznych gdy
        palilam.Nie zapalilam jak wiedzialam,ze moze komus przeszkadzac. Zapawniam
        ciebie,ze niepalacy sa rowniez egoistami
        • Gość: ? Re: paląca sąsiadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
          Z kawarnianeo ogródka można wyjść, można ominąć palącego na ulicy. Mam opuścić
          własne mieszkanie?
          • Gość: mika9949 Re: paląca sąsiadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
            A czy sąsiadka nie może zapalić na WŁASNYM balkonie?
            U mnie pali sąsiadka pode mną i z boku.Czasami wpada dym do mieszkania zależy
            jak wieje wiatr.Mnie szczególnie powinno to przeszkadzać,bo od stycznia nie
            palę jednak z tego powodu nie mogę zabronić palić innym.
            Ludzie nie bądżmy aż tak drobiazgowi będzie wtedy nam o wiele lepiej się żyło.
            Nie wyolbrzymiajmy problemów,może sąsiadom też coś w nas się nie podoba?
            Więcej tolerancji !!!!!!
    • Gość: Miśka Re: paląca sąsiadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
      masz rację więcej tolerancji ale to wcale nie oznacza , że mamy się godzić na
      zatruwanie powietrza w naszym otoczeniu. Ta tolerancja powinna przede wszystkim
      działać w stronę aby NIE SZKODZIĆ INNYM.Jeśli sąsiadki byłyby tak tolerancyjne
      wobec ciebie to paliłyby we WŁASNYM MIESZKANIU, przy zamkniętych oknach.
      Dlaczego tego nie robią...??? Jak się mieszka w bloku to należy się liczyć z
      sąsiadami szczególnie w takiej kwesti. Takie życie.

      W USA palący traktowani są uż jak trędowaci i wypraszani z przyjęcia .
      • Gość: A Re: paląca sąsiadka IP: *.telsat.wroc.pl 19 lat temu
        Nie zgadzam się, że każdy na swoim balkonie może robić co mu się tylko podoba.
        Również mam problem z kopcącym sąsiadem z dołu. Cały dym wpada do mnie do
        sypialni, na dobrą sprawę nie mogę wywietrzyć - staram się zamykać okno, gdy
        czuję smród ale cały dzień, niestety tak latać nie mogę. No i mam wybór - smród
        papierochów lub niewywietrzone pomieszczenie.
        Sąsiadowi uwagi nie zwracam, staram się nie być upierdliwa i małostkowa, ale
        czuję, że już niedługo.
        On z kolei nie miał żadnych oporów ochrzanić mnie kiedy podlewając kwiaty
        uroniłam kilka kropel wody na jego barierkę (jednorazowo i zupełnie nie celowo -
        zawsze staram się uważać)
    • ochach Re: paląca sąsiadka 19 lat temu
      palę.
      spodziewałabym się że grzecznie ze mną na ten temat porozmawiasz.
      to normalne chyba.
      inna sprawa że nie wiadomo cozrobić - bo palić racze nie przestanę ale może da
      sięcoś wymyślić, np. paić w określoym kącie balkonu.
      normalna rozmowa - klucz do porozumienia.
      • Gość: olki Re: paląca sąsiadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
        ok jesteś pokojowo nastawiona.Problem w tym, że takich osób palących jest
        niewiele.
        Swoją drogą to wielka w tej chwii uciążliwość o zdrowiu nie wspomniawszy.
        Bardzo się cieszę,że nie palę i współczuję wam
        • Gość: evro44 Re: paląca sąsiadka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19 lat temu
          znalazłam ten wątek i mnie poraziło, nie sądziłam że takie kretynki w ogóle
          istnieją. Jak mieszkasz na niskim piętrze to się rozpędż i skocz na głowkę z
          balkonu a jak na wysokim to na proste nogi.W jednym czy drugim wypadku kuracja
          wstrząsowa
          • Gość: a moze tak? Re: paląca sąsiadka IP: *.adsl.inetia.pl 19 lat temu
            Cytuje internautowe rozwiazanie takiego problemu, wklejam z innego forum

            Mojego sasiada oduczylem palic zawsze rano i wieczorem palil i caly smrod

            z balkonu pode mna szedl do mojego mieszkania jak zaczynal palic ja sikalem na
            niego i przestal


            Bez komentarza.
            • Gość: ewa Re: paląca sąsiadka IP: *.aster.pl 19 lat temu
              Kiedyś paliłam na balkonie - zupełnie nie zdawałam sobie sprawy, że to może by
              uciążliwe dla sąsiadów. Za każdym razem jak paliłam sąsiedzi z trzaskiem
              zamykali okno. Jak "załapałam" o co chodzi (moze za trzecim razem:), przestałam
              palic na balkonie. Od kilku lat nie palę wcale, ale przyznam, że od tego
              trzaskania oknem wolałabym zwrócenie uwagi w sposób werbalny:)
              • Gość: evro44 Re: paląca sąsiadka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19 lat temu
                zastanawiające jest tylko to że ci 'przeczuleni' nie reagują w taki sposób na
                smród spalin, bo pewnie nie chodzi o dymek tylko wylanie swoich frustracji na
                konkretnych osobach
                • Gość: e Re: paląca sąsiadka IP: *.adsl.inetia.pl 19 lat temu
                  wiadomosci.onet.pl/1548038,11,item.html
                  moze zabronia tez na balkonach....
    • Gość: gość Re: paląca sąsiadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
      hi hi hi biedni palacze ale muszą teraz przezywać frustraty z tegopowodu. A
      można było pojść po rozum do głowy i nie braćdo ręki tego pierwszego
      papierocha. Cierp ciało jeśliś chciało Zero współczucia i empatii dla
      nałogowcow. To durni ludzie.
      • Gość: evro44 Re: paląca sąsiadka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19 lat temu
        czujesz się lepsza? Mam nadzieję, że twoje dziecko (jeżeli masz lub będziesz
        miała) chwyci coś bardziej uzależniającego zobaczymy co będziesz wtedy mówić.
      • Gość: e Re: paląca sąsiadka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19 lat temu
        naucz się pisać stylistycznie.Mam gdzieś twoje współczucie nie mówiąc o
        empatii, myślisz że jak nie palisz to będziesz nieśmiertelna kabotynie?
    • Gość: misa Re: paląca sąsiadka IP: *.aster.pl 19 lat temu
      Palę, ale nigdy nie robię tego na balkonie. "Natchnął" mnie sąsiad dwa piętra
      pode mną, który pali na balkonie. Odkryłam, że przeszkadza mi jego dym
      papierosowy. Skoro przeszkadza to nawet mnie - palącej, to wyobrażam sobie,
      jakie to musi być wstrętne dla kogoś niepalącego. Sąsiadowi nie zwróciłam
      uwagi, bo ze względu na odległość nie jest to aż tak uciążliwe, ale gdyby to
      było bliżej (tak jak Twoja sąsiadka), to na pewno bardzo grzecznie poprosiłabym
      o zaprzestanie.
      • Gość: jarho Re: paląca sąsiadka IP: 195.117.234.* 19 lat temu
        Już się kiedyś nad tym zastanawiałam, że dym tytoniowy to "takie normalne" i
        takie normalne, że "leci do sąsiadów"...A dlaczego nie normalne jest głośne
        puszczanie bąków?!i to najlepiej takich sążnistych z dużym potencjałem aromatu.
        Przecież to naturalne u człowieka - w przeciwieństwie do wydychanego dymu
        papierosowego. Bardzo przeszkadzają mi palacze i bardzo męczy mnie smród, który
        produkują. Nie potrafię ich zrozumieć... Dlatego złorzeczę i psioczę sobie na
        nich ile wlezie w ramach odstresowywania. Gdy przez balkon czuję smród tytoniowy
        - nie będę bawić się w śledczego i dochodzić z którego (z licznych)okien
        dochodzi dymek, mówię głośno do męża(na pewno słyszy to połowa mieszkańców
        mojego prawie stulokalowego bloku) "kochanie zamykamy, bo śmierdziele znowu
        zatruwają nam życie" i trzaskam drzwiami. Gdy przyjdzie mi iść chodnikiem za
        jakimś palaczem, przystaję i czekam, aż się oddali, mówiąc do siebie głośno: "za
        śmierdzielem nie będę szła". Głupia jestem? Nie jeden z Was tak pomyśli. A ja
        jakoś sobie radzę w tym okropnym świecie, gdzie demokracja znaczy tyle co - mnie
        wolno wszystko.
    • biedronka1978 Re: paląca sąsiadka 19 lat temu
      Wychodzi na to, ze dobrym pomyslem jest po 1. spokojna rozmowa z palacym
      sasiadem. Jesli ta metoda zawiedzie ... coz - podsunieto tu juz sporo roznych
      mniej grzecznych metod...
      A tak apropo...
      Jestesmy z mezem na etapie kupna mieszkania, lecz po przeczytaniu tego watku
      pomyslalam o wielu realnych uciazliwosciach (poczawszy od palacych na balkonie
      sasiadach) zwiazanych z posiadaniem mieszkania... Moze, jesli finanse pozwola,
      trzeba byloby pomyslec o lokum bardziej odseparowanym od innych ludzi ;-).
      • wanilia39 Re: paląca sąsiadka 19 lat temu
        na balkonie piętro niżej często pali dziadek - bo w domu jest wnuczka, której
        dym przeszkadza. na moim balkonie jest moja córeczka... planuje rozmowe z
        sąsiadami...
        • Gość: konstancja Re: paląca sąsiadka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19 lat temu
          Nie wiem dlaczego w naszym kraju, mało kto rozumie (dowodzą tego również
          niektóre komentarze), że życie wśród ludzi wymaga
          pewnych samoograniczeń, że pewne nasze zachowania mogą być dla innych
          uciążliwe, i żeby nam wszystkim żyło się trochę lepiej trzeba zacząć patrzeć
          dalej niż koniec własnego nosa. Tym bardziej że nie wszyscy zamieszkamy każdy
          we własnym domu, w dodatku poza zasięgiem wzroku i słuchu sąsiadów.
          Może to kwestia poziomu rozwoju cywilizacyjnego ?
          Generalnie dominuje postawa MOJE i CH…

          Można śmiecić, puszczać głośno muzykę, palić na balkonie, chodzić w trepach po
          podłodze, hodować 20 kotów albo psa dużej i agresywnej rasy, parkować tak by
          zająć trzy miejsca i jeszcze zastawić innych itp. i nikomu nic do tego BO
          JESTEM U SIEBIE, a jak komuś przeszkadza to ma problem.

          Kiedyś zwróciłam uwagę sąsiadowi piętro wyżej, żeby jak podlewa
          kwiaty na balkonie, to starał się uważać, bo woda leje się na mój balkon –
          efekt – brudne szyby, prania zostawić nie można. Nie poszłam wcale z awanturą
          tylko spokojnie i kulturalnie zwróciłam uwagę. Efekt – kilkuletni konflikt z
          sąsiadami – BO JAK ŚMIAŁAM zwrócić uwagę (to niech pani nie wiesza prania na
          balkonie).

          Czy naprawdę tak trudno się dogadać, żeby i kwiaty hodować i pranie suszyć?

          Byłam później nękana skargami do spółdzielni, bo zakłócam spokój sąsiadom
          korzystając z wanny. Tak się składa, że wstaję bardzo wcześnie (chodzę na 7 do
          pracy), a mój mąż wracał wtedy późno. No cóż, umyć się musimy. Ja wiem, że w
          starych blokach to słychać, sama słyszę jak sąsiad puszcza wodę, ale
          jednocześnie nikomu nie przeszkadzali menele wynajmujący mieszkanie, kłócący
          się po nocach, trzaskający drzwiami, głośna muzyka, jak szli po schodach to
          ryczeli i tupali jak stado goryli, i ja jako jedyna wzywałam policję do nocnych
          imprez.
          Pozostali sąsiedzi, a zwłaszcza ci, którym przeszkadzała woda nagle ogłuchli i
          oślepli.

          Nikomu też nie przeszkadza, że posiadacze kwiatów na balkonie wyrzucają
          uschnięte czy zwiędnięte rośliny na trawnik.

          Pies sąsiadów srający na klatce też nikomu nie przeszkadza.

          Sąsiedzi naprawdę starali się zatruć mi życie - był u mnie urząd skarbowy – pod
          pozorem poboru podatku za psa (akurat mam kota), i policja celem sprawdzenia
          czy nie wynajmuję pokoju nielegalnym
          imigrantom (!!!). Policjanci byli bardzo mili, poczęstowałam ich wodą
          mineralną, bo był straszny upał, pośmialiśmy się z tej durnej skargi.

          Na szczęście za tydzień się wyprowadzam i sprzedaję mieszkanie. Mam nadzieję,
          że wprowadzi się ktoś, kto pokaże co to znaczy uciążliwy sąsiad!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka