Gość: vivi Sam segreguje -zabawa w kolory IP: 82.160.48.* 18 lat temu Jesli chodzi o porozrzucane ciuchy i skarpetki do prania to polecam moj sposób. Kupilam w Ikei trzy duze pojemniki takie z klapkami (ustawia sie jeden na drugim więc zajmują nie duzo miejsca)Na kazdym są naklejone napisy: BIALE, CZARNE i KOLOROWE Stoją w pomieszczeniu przy pralce.Powiedzialam że od dzis piorę tylko te rzeczy ktore są posegregowane. Jest to dobry i prosty sposób .Wszystko mam już w jednym miejscu i wkładam do pralki. Mój sie przyzwyczaił Nawet trzyletnie dziecko potrafi mi ułatwić pranie , zanosząc swoje rzeczy.Przynajmniej to mam z głowy. Odpowiedz Link Zgłoś
awahandziuk Re: Jak żyć i pokonać bałaganiarza ? 18 lat temu Jak mawiała moja babcia," na bałaganiarza nawet święcona woda nie pomoże".Oni mają coś nie tak w głowach.Lepiej poświęcić 10 minut rano na "odgruzowanie" mieszkania niż wykończyć się nerwowo, albo rozwalić związek.Oczywiście jeżeli facet nie ma innych poważnych wad i jeżeli ci na nim zależy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emilka Trzeba zacząć od samego początku IP: *.elartnet.pl 18 lat temu Straszna przypadłość...Ja wywodzę się z rodziny bałaganiarzy. W pierwszym naszym mieszkaniu był zawsze bałagan z powodu ciasnoty. I oczywiście Rodzice nie widzieli żadnego związku z tym, że każda najdrobniejsza rzecz była przechowywana całymi latami (zbiór gazet sprzed lat, garnitur ślubny - Taty szafa i piwnica, zbiór ubrań i butów z lat młodości - Mamy szafa i piwnica, ubrania z lat młodości nas - dzieci, i ...zapas ubrań na przyszłość). Zbieraliśmy kolejno: makulaturę, kapsle z folii po kefirach i mleku, torebki,słoiki, stare zabawki, kolejne zużyte piórniki i kable elektryczne itd. itd. Oczywiście, jak wpadał ktoś obcy bez uprzedzenia - umierałam ze wstydu. Po latach przeprowadziliśmy się do mieszkania znacznie większego: z garażem, piwnicą, schowkiem, miejscem na pralki, garderobą w piwnicy itd. I.... wszędzie od samego początku zrobiony został tak koszmarny pieprznik, że aż się nie mieści w głowie. Wyprowadziłem się parę lat temu na "własne śmiecie" (różnie bywa z porządkiem, oj różnie :)) Ale w dalszym ciągu, ile razy jestem u Rodziców i ktoś wpada bez uprzedzenia - po prostu mam ochotę schować się w łazience. Na dodatek od pewnego czasu mam wyrzuty sumienia - z jednej strony wiem, że Rodzice są coraz starsi, i tak sobie myślę, że zwyczajnie nie mają siły pucować na błysk mieszkania. Z drugiej strony, jak tylko biorę do ręki szczotkę (szmatę),odkrywam w kuchni dwadzieścia nowych torebek foliowych, odkrywam ten sam zapas wełny po cioci Zosi, która zmarła ze 20 lat temu, przypominam sobie, że kuchnia/łazienka/schowek nie różni się niczym od tych w poprzednim mieszkaniu. Że tak po prostu wygląda ich życie. Rzucam wtedy szczotę w kąt, wracam do siebie i obiecuję sobie solenie, że w mojej rodzinie nie będzie bałaganiarzy. Ale mimo to - podle się czuję... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azja Re: Trzeba zacząć od samego początku IP: *.dip.t-dialin.net 18 lat temu ja tez zyje z takim syfiarzem juz od prawie pieciu lat. dosc dlugo ludzilam sie, ze uda mi sie go wychowac. rozmawialam, prosilam, plakalam, krzyczalam, obrazalam sie, przestawalam sprzatac... w najlepszym razie reakcja byla taka, ze posprzatal po sobie i przez nastepne dwa dni uwazal. ostatnio w ogole nie reaguje, nawet nie raczy spojrzec na mnie, gdy strzepie sobie jezyk. w jego rodzinnym domu to samo, mamusi ulubionym sposobem spedzania wolnego czasu jest sprzatanie, ojczulek oddaje sie swoim licznym zainteresowaniom. stracilam juz nadzieje, nie chce w ten sposob spedzic calego zycia i byc rodzinna sluzaca. niedlugo wyjezdzam sama na kilka tygodni, jesli przez ten czas chlop niczego nie pojmie, bede musiala podjac decyzje o rozstaniu. szkoda zmarnowanych lat, ale chyba wole zyc sama, ale bez stresu i zlosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Archanioł Re: Trzeba zacząć od samego początku IP: *.adsl.inetia.pl 18 lat temu Życie z rodziną bałaganiarzy jest naprawdę trudne. JA rozwiązuje to w ten sposób, że jeśli widzę brudne skarpetki na środku pokoju to wtedy rzucam je na łóżko tej osoby, chcąc czy nie musi je zauważyć i coś z nimi zrobić, jeśli znów ich nie sprzątnie robię to samo, aż o skutku. Brudne ubrania rzucam na samo dno kosza, a na pytanie "gdzie są moje ciuchy" odpowiadam "nie wiem a co z nimi zrobiłeś?". Często też porozrzucane pudełka czy opakowania chowam, jak tak sobie poszuka parę dni to następnym razem odłoży na miejsce, a jeśli nie zmądrzeje to robie to samo. A sposób na zbieranie różnych głupot, mam taki że po trochu wyrzucam te śmieci, tak aby ta osoba nie zauważyła wyraźnego braku, z czasem zapomina o tej "kolekcji", a gdy sobie przypomni mówię aby dokładnie poszukał, a tego z mojego doświadczenia nie robią zbyt chętnie. Często też po prostu gadam i gadam aż do znudzenia i nie zwracam uwagi na pojękiwania i obrażanie sie, w końcu im przejdzie. Najlepszy sposobem na "syfiarzy" jest uświadamianie im konsekwencji ich zachowania. Nie sprzątniesz, ty będziesz się wstydził, nie zrobisz tego, to nie będziesz miał i przede wszystkim stresowa ich, my "czyścioszki" odprężmy się. Odpowiedz Link Zgłoś
sigrid.storrada Re: Trzeba zacząć od samego początku 18 lat temu Walczę z rodziną bałaganiarzy już od kilku lat. Niestety, nie chodzi o skarpetki rzucone na podłogę - to by aż tak nie przeszkadzało, bo mam własny pokój, więc wszystko mi jedno co pod łóżkiem ojczyma leży. Problem to kompletne olewanie wszelkich koniecznych(moim zdaniem)zabiegów typu: -zdjęcie butów po wejściu do domu (zabłoconych, ośnieżonych, wszystko jedno - najpierw musi być spacer po domu), -wytarcie po sobie podłogi w łazience, stołu w kuchni. -odkurzanie - jeśli ja tego nie zrobię - może i 3 tygodnie nie być odkurzane, ścieranie kurzy tak samo. -pranie odpowiednio często. Jest robione w następującym systemie: długo, długo nic, a potem wrzucamy wszystko z kosza na brudy - białe kolorowe - wszystko jedno, ile się zmieści. To, że nie ma miejsca żeby to potem porozwieszać - trudno - wieszamy jedno na drugim, żeby schło przez tydzień. Jeśli nie zdejmę - będzie wisiało. -zmywanie - najczęściej talerze są zostawione na stole. Dla ojczyma zmywanie to ochlapanie talerza z jednej strony i odstawienie na suszarkę, więc w sumie nawet jak są jakieś "czyste" naczynia to przed użyciem muszę je umyć. Patelnia - potrzeby mycia nie ma, "no, najwyżej trochę wczorajszego sosu będzie na naleśnikach, co ci to przeszkadza?" -wyrzucanie niepotrzebnych rzeczy - to już kilka osób pisało. Nie ma niepotrzebnych rzeczy. Stare gazety, dziurawe skarpety, sprane niemożliwie podkoszulki - trzymają sobie w swoich pokojach, więc mi wszystko jedno.Ale do połowy zużyte kosmetyki nieużywane od roku - zastawiają pół łazienki, psujące jedzenie w lodówce - ja muszę namierzać i wyrzucać. Dziurawe buty - zastawiają przedpokój, jak coś wyrzucę - jest awantura. Wyżaliłam się i trochę mi lepiej:P, ale myślę że najlepszym rozwiązaniem jest wyprowadzka i do tego dążę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ania Re: Trzeba zacząć od samego początku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18 lat temu > myślę że najlepszym rozwiązaniem jest > wyprowadzka i do tego dążę. Na pewno tak. Obyś tylko w przyszłości nie miała takiego męża bałaganiarza...ani też pedanta! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znamTo Re: Trzeba zacząć od samego początku IP: *.adsl.hansenet.de 18 lat temu to o czym pisala emilka i nietylko,to messi syndrom.Ludzie,ktorzy latami zbieraja swoje"skarby" sa chorzy psychicznie.Dla nich wyrzucenie smieci jest wyczynem.Zagracaja swoje mieszkania,boja sie wpuszczac obcych. Nie chetnie jest widziana pomoc w stylu,ktory opisala emilka,oni nie chca,zeby im ktos "zabalaganil ich porzadek". Jest ciezko nam,rodzinie zyc ze swiadomoscia,ze nasze bliskie osoby zyja w takich warunkach.Glupio nam przed ludzmi,sasiadami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znamTo Re: Trzeba zacząć od samego początku IP: *.adsl.hansenet.de 18 lat temu oto mieszkanie messi upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/9/95/Messi_Wohnraum.jpg/800px-Messi_Wohnraum.jpg Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ola Re: Trzeba zacząć od samego początku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18 lat temu > oto mieszkanie messi No bez przesady, taki bajzel to już nie jest bałaganiarz tylko...nawet nie wiem jak to nazwać. Nas drażni "duzo drobniejszy" rozgardiasz niż ten na zjęciu :D Odpowiedz Link Zgłoś
sigrid.storrada Re: Trzeba zacząć od samego początku 18 lat temu > > myślę że najlepszym rozwiązaniem jest > > wyprowadzka i do tego dążę. > > Na pewno tak. Obyś tylko w przyszłości nie miała takiego męża > bałaganiarza...ani też pedanta! > :) Mój chłopak przejawia trochę skłonności do pedantyzmu, ale bez przesady:) Odpowiedz Link Zgłoś