Mam za dużo energii, ciągle mnie gdzieś goni. Naprawdę z wielką chęcią zaległabym w ulubionej pozycji z książką, ale jakoś nie mogę. Gotuję na trzy dni do przodu, sklejam roztelepotane krzesła, szoruję co da się wyszorować... Moje 10cio letnie dziecko licytuje się ze mną na ilość przeczytanych stron i wyśmiewa mnie niecnie, bo ostatnio udaje mi się przeczytać najwyżej trzy kartki przed snem. A przecież bywało tak,że od książki trudno było mnie oderwać, zarywałam noce by skończyć lekturę. Teraz myślę "jak będzie miło, kiedy już wszystko zrobię i będę mogła poczytać" ale stale jest coś do zrobienia (właściwie to "coś" wymyślam sobie na siłę). przestałam umieć się relaksować