Cześć mam pytanko, od paru dni męczy mnie wspomnienie książki, którą czytałam parę lat temu. Niestety nie mogę sobie tytułu przypomnieć a i fabuła jakoś tak w kawałkach mi się plącze po głowie. Może wam się skojarzy. Książka była o rodzeństwie, mieszkającym chyba w Warszawie, mieli starszą siostrę, która przyjaźnił się z garbatym chłopakiem, on zginął w rzece ratując dziecko, które się topiło. Ludzi Ci wyjechali też na jakiś obóz lub wycieczkę klasową w góry i była opisana sytuacja w której ich koledzy, tacy cwani jeździli na nartach i zastała ich noc i część z nich zamarzła. Wiem, że opis jest chaotyczny ale strasznie mnie to męczy dzięki za pomoc