Gość: lslslsl
IP: *.tvgawex.pl
06.08.10, 12:47
Terapia alkoholizmu kojarzy się zazwyczaj z mityngami AA, metodą
dwunastu kroków oraz nieodłącznym wsparciem rodziny i sponsora,
którzy dokładają wszelkich starań, by chory nie sięgnął po
kieliszek. Natomiast, tym z czym się na pewno nie kojarzy jest
zachęcanie do spożywania alkoholu. A jednak, jedna z klinik
odwykowych postanowiła zmienić zasady gry...
Zakład leczenia alkoholików w holenderskim Amersfoort, na pierwszy
rzut oka, bardziej niż placówkę terapeutyczną przypomina raczej
ośrodek wczasowy. Nie ma tu sal wypełnionych płaczącymi ludźmi,
którzy siedząc w kole, rozklejają się na wspomnienie o nieudanych
wyborach życiowych i straconym czasie. Nikt nie mówi "Cześć, jestem
Bob.", niczym na amerykańskich filmach, również kontakt z
psychoterapeutami ograniczony jest do minimum. Leczenie
farmakologiczne także nie ma tu swojego zastosowania. A co zamiast
tego?
51-letnia Janetta van Bruggen rozparta na fotelu, w jednej ręce
trzyma odpalonego papierosa, natomiast w drugiej na wpół dopitą
puszkę piwa. Jej koledzy, Bob van Deuveren (28) oraz Marjan Kryger
(45) kończą partię bilarda angielskiego. Marjan stwierdza po wbiciu
czarnej bili, "Tutaj czuję się bezpiecznie. Mogę pić piwo od rana,
bez cudzych osądów, wyśmiewania czy wysłuchiwania obelżywych wyzwisk
rzucanych pod moim adresem." Kiedy Bob kończy swoje piwo wie, że do
następnego musi wytrzymać jeszcze godzinę. "Chcę rzucić ten nałóg,
by móc wreszcie założyć rodzinę, zbudować dom", mówi mężczyzna
wyrzucając zgniecioną puszkę do kosza.
Rezydenci holenderskiego ośrodka pierwsze piwo otrzymują o godzinie
7.30, następne co godzinę - tak wygląda aktualna rutyna. Wcześniej
ich trunkiem było wino, które z racji na większą ilość procentów
służyło jako "alkohol przejściowy". Wino miało zagłuszyć największy
głód, natomiast gdy opiekuni doszli do wniosku, że z leczeniem można
iść już dalej, uczestnicy programu przeszli na napój z chmielu.
Aktualnie, mają do dyspozycji dziesięć puszek dziennie. Zgodnie z
założeniem programu - z czasem i ta ilość będzie się systematycznie
zmniejszać. Dodatkowo, postępy nagradzane są lepszym standardem
życia: pacjenci robiący największe postępy mają do dyspozycji więcej
wygód oraz dodatkowe swobody
W tej chwili, centrum liczy 15 mężczyzn oraz 4 kobiety (rozpiętość
wieku to około 40 lat, od osób 20-kilkuletnich, do 60-latków).
Wszyscy oni swego czasu sięgnęli dna. Każdy z alkoholików borykał
się z uzależnieniem od minimum 10 lat. Gdy trafili do ośrodka, nie
mieli nic: domu, rodziny, przyjaciół, dachu nad głową. Ich dobytek
ograniczał się do dających się jeszcze wykorzystać śmieci,
znalezionych w koszach przy supermarketach oraz nieodłącznej
butelki, obwiniętej papierową torbą. Byli to ludzie z popalonymi za
sobą mostami, wzięci z ulicy. Innymi słowy, najgorsi z najgorszych...
Szefowie kliniki wierzą, że jest to pierwsze takie miejsce w
Europie. Oparte na kanadyjskim koncepcie, zakłada stopniowe wyjście
z nałogu, poprzez podtrzymywanie we krwi pacjentów coraz mniejszych
ilości alkoholu. Tym sposobem, przeskok do stanu permanentnej
trzeźwości odbywa się mniej drastycznie i boleśnie dla pacjentów - a
więc w tym przypadku bardziej zasadne jest użycie terminu "przejście
w stan abstynencji". "Gdy alkoholik budzi się rano, jest na głodzie,
odczuwa przykre sensacje, cierpi. Szuka więc jakiegoś napoju
wyskokowego i pije, pije aż poczuje się lepiej. Taka osoba jest w
stanie opróżnić butelkę martini czy wina w kilka sekund, jeszcze
przed śniadaniem. Potem upijają się jeszcze bardziej, powodują
awantury. Szkodzą społeczeństwu, ale także sobie - przecież cierpią
na tym ich mózgi i wątroby", mówi "AFP" szef centrum, Pieter Puijk.
Innymi słowy, "metoda kanadyjska", choć na pozór kontrowersyjna,
wydaje się być skuteczniejsza od tradycyjnego porzucenia alkoholu, z
dnia na dzień. Alkoholik, zmniejszając dawki przyjmowanych
procentów, stopniowo przyzwyczaja się do życia poza stanem upojenia.
Dodatkowo, pozwala to uniknąć cierpień, o których wspominał Puijk, a
tym samym wpływa na zmniejszenie dyskomfortu psychicznego, przez co
również pomoc psychiatryczna ogranicza się do minimum. Z kolei,
system nagród (wyższy komfort, przywileje), pozwala pacjentom
zmienić sposób myślenia z "ulicznego" na bardziej cywilizowany,
zakorzeniając w nich jednocześnie pragnienie powrotu do
społeczeństwa, poprawy swojego stanu.
pięciu litrów piwa dziennie. Kwestia wykorzystania limitu w całości
lub też tylko w części, pozostawiana jest im. Jeżeli odczuwają, że
nie mogą się powstrzymać i alkohol jest im koniecznie potrzebny,
muszą udać się do specjalnego baru, gdzie kupują półlitrową puszkę
za kwotę 0,40 €. Na dzień dzisiejszy, klinika zakupuje alkohol w
ilościach hurtowych - miesięcznie nabywając około 4 000 puszek
złocistego trunku. Oczywiście, z czasem ta ilość będzie się
zmniejszać, aż do ostatecznego wyzdrowienia.
Rzeczą wiadomą jest, że alkoholik - nawet po porzuceniu nałogu -
jest osobą specyficzną, która nigdy nie będzie wiodła "normalnego
życia". Walka z pokusą jest kampanią trwającą praktycznie, aż do
śmierci. Dodatkowo, pacjenci holenderskiego programu są w
szczególnie trudnym położeniu, jako że nie mają dokąd wracać po
zakończeniu programu. Wydaje się zatem zasadne stworzenie
specjalnego programu pomocy, umożliwiającego alkoholikom adaptację i
powrót na łono społeczeństwa. Dopiero, gdy te dwie inicjatywy
zostaną odpowiednio zsynchronizowane, być może wtedy "metoda
kanadyjska" da nadzieję na lepszą przyszłość setkom tysięcy
zniewolonych przez nałóg ludzi.
Rzeczą wiadomą jest, że alkoholik - nawet po porzuceniu nałogu -
jest osobą specyficzną, która nigdy nie będzie wiodła "normalnego
życia". Walka z pokusą jest kampanią trwającą praktycznie, aż do
śmierci. Dodatkowo, pacjenci holenderskiego programu są w
szczególnie trudnym położeniu, jako że nie mają dokąd wracać po
zakończeniu programu. Wydaje się zatem zasadne stworzenie
specjalnego programu pomocy, umożliwiającego alkoholikom adaptację i
powrót na łono społeczeństwa. Dopiero, gdy te dwie inicjatywy
zostaną odpowiednio zsynchronizowane, być może wtedy "metoda
kanadyjska" da nadzieję na lepszą przyszłość setkom tysięcy
zniewolonych przez nałóg ludzi