Gość: smutny
IP: 89.231.151.*
09.06.12, 00:02
Odczucie zawodu z wyniku z Grecją prostuje nasze oczekiwania i marzenia o wielkim wyniku reprezentacji. Jak się do tego dołoży rosyjski walec , który zmiażdżył Czechy, to strach się bać o wtorek... Za wcześnie na żałobne smutki, ale życząc drużynie i sobie dla dobrego samopoczucia, które miało przyjść z polskim występem na Euro - trzeba trzeźwo ocenić sytuację: drużyny na poziom ćwierćfinałów to my nie mamy. Obrona jak marchew, brak lewej strony, dziura w środku, to co ma zrobić sam Lewandowski? Nie mamy też trenera - bo co wymyślił Smuda na Grecję - wszystko oparł na trójce z Dortmundu i ... Błaszczu zdarzył się dziś piach, przeciętny Piszczek, a pozostali ... Boenisz jeszcze nie poziom reprezentacji po kontuzji, zawsze po powrocie z Rosji cienki Murawski, słaby Rybus, Obraniak, i bingo z niedoszłą niewymuszoną zmianą - mając gotowych do gry choćby Grosika, Mierzeja, czy Wolskiego chciał wprowadzić ... Brożka.
Drużynie wystarczyło polotu na pół godziny, a gdzie mowa o taktyce, pokazaniu coś więcej niż poziom między Albanią a San Marino?
Nadzieja umiera ostatnia, dlatego kolejna prolongata do wtorku ale grabarze już się czają...