Gość: Andrzej
IP: *.filmschool.lodz.pl / 212.191.6.*
02.08.05, 12:25
W ostatni weekend na styku lipca i sierpnia / wyjazdy, powroty i ten upał /
zginęły 54 osoby a więc prawie tyle samo co w zamachu 7 lipca w Londynie.
Gdyby w ten weekend terrorysta odpalił w Warszawie lub innym mieście ładunek
od którego zginęłoby 10 osób krzyku byłoby co niemiara. Służby specjalne
wołałyby o dodatkowe fundusze, politycy opozycji krytykowaliby rząd i w/w
służby że nie zapobiegli.....etc. A tu zginęło ponad PIĘĆDZIESIĄT osób i co?
Wiadomości podają że to był tragiczny weekend i odfajkowane. A takich
tragicznych weekendów / ponad pięćdziesięciu zabitych / było w ostatnich
latach kilka. a tymi zwykłymi / kilku do kilkunastu zabitych / to chyba nikt
się nie przejmuje. Rzucam hasło: TERRORYŚCI JEŻDŻĄ NASZYMI DROGAMI co z tego
że nie wożą bomb w bagażnikach i nie chcą nikogo a zwłaszcza siebie zabijać.
Jednak zabijają i siebie i innych.