chrisraf
17.03.09, 15:11
Nigdy sie nie spotkali. On unika jej, jak diabel swieconej wody. Ona
prosila go nieraz o spotkanie. Na targach ksiazki we Frankfurcie
czytal fragmenty ze swojej nowej pracy, ona siedziala w
publicznosci, potem podeszla do niego. Natychmiast otoczyl sie
pracownikami i gorylami. Ona go fascynuje i przeraza. "Piekna
blondynka dla jednych, dla innych jasnowlosa bestia", powiedzial
Wladyslaw Bartoszewski, pelnomocnik do spraw polsko-niemieckich
polskiego rzadu o Erice Steinbach, przewodniczacej Zwiazku
Wypedzonych.
Dramat miedzy kawalerem i dama o pomysl Steinbach (i prof. Petera
Glotza) w sprawie "Centrum przeciwko Wypedzeniom" siega dziesieciu
lat. Do dzisiaj nieznane listy, ktore przedlozono redakcji Focus,
udowadniaja: Steinbach wielokrotnie szukala porozumienia,
Bartoszewski przygotowywal jej wpadke. On nie chce zaakceptowac,
wedlug niego "wymuszonego falszerstwa historii" - jakby pamiec o
wypedzeniu 15 milionow Niemcow po zakonczeniu wojny w 1945 miala
wymazac,to czego dokonal nazistowski terror w 1939 roku w
napadnietej Polsce.
Ten zarzut sie nie zgadza. W maju 2000 roku Steinbach przedstawila
pierwszy projekt. Byl to impuls dla planowanej obecnie przez rzad
federalny "Fundacji ucieczka, wypedzenie, pojednanie" - w ktorej
ciele doradczym, na wniosek Polski, Steinbach nie powinna
wspolpracowac.
Celem jej pomyslu nie bylo nowe rozliczanie sie, lecz potepienie
wypedzen jako narzedia polityki, przedstawione w lancuchu takich
zbrodni przeciwko ludzkosci, poczynajac od ludobojstwa Ormian
1915/1916 po czystki etniczne na Balkanach w latach 90-tych.
W pismie z 12 lipca 2000 przewodniczaca BdV przeslala swoj projekt
swiezo mianowanemu ministrowi spraw zagranicznych Bartoszewkiemu,
gratulujac i zabiegajac:" Pan bedzie mogl sie przekonac, ze chcemy
takze uwzglednic....wypedzenie Polakow przez niemieckich najezdzcow.
Dlatego bardzo bym sie ucieszyla, gdyby Pan pozytywnie towarzyszyl
naszemu zamiarowi." Jednoczesnie zaprosila go - na prozno - jako
goscia honorowego na uroczystosc "50 lat karty wypedzonych".
Ta gra w kotka i myszke na targach ksiazki poruszyla Steinbach, by
25 pazdziernika 2000 napisac kolejny list - z komplementami
dla "blyskotliwego reprezentanta" Polski i nawiazujac do pierwszego
listu oraz :"Prosze Pana o termin na wspolna rozmowe". Ministerstwo
Bartoszewskiego odpowiedzialo krotko, ze szef nie ma na to czasu.
Ostatnia proba z 10 wrzesnia 2003. Przed tym przeklal on jej plany
poraz pierwszy jako "probe, licytowania cierpien jednych przeciwko
drugim oraz ich bagatelizowania". Na to ona mu odpisala: "Nie wiem,
kogo ma Pan...na mysli. Inicjatorzy tego centrum nie moga nimi byc.
O tym sie Pan moze dowiedziec, gdy przeczyta Pan nasz koncept."
Na podstawie: "Focus" nr 12; 16. marzec 2009; str. 44-45
Czyzby szanowny Pan Bartoszewski rozdmuchal razem z Markusem Meckel
te sprawe klamiac i sztucznie sie oburzajac, by stanac
jako "obronca" pokrzywdzonych?
Powoli gasnie gwiazda pana B. Niesmak pozostaje, a oprocz niego
wykopane okopy przed najazdem...KOGO???
Glückauf!