Gość: jakaśuwm
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
18.11.09, 15:01
Mam pytanie -czy to mój "fart " czy ktoś z was też spotkał się z
nieprzyjemnym stosunkiem do studenta w bibliotekach UWM ?
Wiem że studenci czasem też są nie święci ale ja nie o tym .
Otóż zaczęłam naukę na UWM parę lat temu ,zrobiłam licencjat .
Teraz po przerwie jestem na magisterskich .
I wciąż to samo .Nie będe się rozpisywać ale wk.... jest zwłaszcza
wyganianie korzystających przed zamknięciem .
Jeszcze w starej bibliotece Humana na Szrajbera była w jednej
czytelni baba, tleniona blondi (jedna -inne w porządku ) która jak
zobaczyła że został jeden student to kazała iść won a do zamknięcia
jeszcze z 15 minut .. Kiedy się wpadało po zajęciach żeby coś na
jutro zrobić to było -ech szkoda słów .Kiedyś to mało się na mnie
nie rzuciła jak pokazałam jej zegarek ... Raz się nacieła bo był
doktorant i ją opie...ł ..
Teraz jest to samo na jednym z wydziałów .
Zbieram bibliografię a tu pani jędza (są tam dwie jedna o.k. druga
patrzy na klienta jak na wroga ) "no ale zamykamy " i mina jakby
mnie chciała zadusić .. .
Ja się zebrałam ,dopiero wychodząc patrzę a tu jeszcze 12 minut do
zamknięcia .Baba mnie minęła i pędem na przystanek .. a powinna
jeszcze być w pracy .
Z takim podejściem to nie wiem gdzie indziej by takie trzymali .