Dodaj do ulubionych

Komusza sprawiedliwosc - dokonczenie

IP: *.sympatico.ca 26.02.04, 00:36
Sopiowalam ze strony: http://www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?TekstID=6585

(dokonczenie)

PROCES
Te wydawałoby się oczywiste stwierdzenia zostały w zasadzie całkowicie
zakwestionowane w toku procesu karnego prowadzonego przeciw osobie Autora z
oskarżenia prywatnego.
Wkrótce po ukazaniu się książki z oskarżeniem sądowym pod adresem Autora
wystąpiła sędzia Małgorzata Jurczyńska, żona wymienionego wcześniej sędziego
Wydziału Karnego Adama Jurczyńskiego, „szczególnie zasłużonego” w procesach
przeciwko działaczom „Solidarności”. Oskarżycielka stwierdziła, iż w swej
książce Autor podał nieprawdę, a ponadto starał się poniżyć ją publicznie i
to w sposób świadomy. Co więcej, według niej swoją publikacją zamierzał
skompromitować cały wymiar sprawiedliwości w Polsce.
Stan faktyczny całej sprawy sprowadza się do kilkuzdaniowego tekstu w
książce, znajdującego się na stronie 109:
Do szczególnie gorliwych sędziów z Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w
Olsztynie należała sędzina Krystyna Jurczyńska. Między innymi mocą wydanego
przez siebie wyroku wyrzuciła w trybie dyscyplinarnym pracownika ELTOR-u,
który opluł gazetkę PZPR – co oczywiście nie pozostawało w żadnym związku z
wykonywaną przez niego robotą. Pracownik ten wcześniej został ukarany przez
kolegium.
Otóż ta informacja jest informacją prawie dosłownie przepisaną z „Rezonansu
nr 20 – Wydanie wojenne” z października 1982 r. Oto jej treść:
Sędzia Sądu Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w Olsztynie Jurczyńska
zamieszkała (i tu podany adres i telefon – przypis. Z.Z) wyróżnia się
gorliwością w sprawach dotyczących członków „Solidarności.” Między innymi
mocą wydanego przez siebie wyroku wyrzuciła w trybie dyscyplinarnym
pracownika Eltoru, który opluł gazetkę PZPR – co oczywiście nie pozostawało w
żadnym związku z wykonywaną przez niego pracą (art. 52 kodeksu pracy).
Pracownik wcześniej został ukarany przez kolegium.
Oskarżycielka w akcie oskarżenia dowodziła, że prowadziła sprawę związaną z
dyscyplinarnym zwolnieniem z pracy pracownika Wojewódzkiego Urzędu Poczty –
p. Janusza Milewskiego, natomiast nie prowadziła w 1982r. żadnej sprawy z
udziałem pracownika ELTOR-u. Podkreśliła, że w sprawie pracownika
Wojewódzkiego Urzędu Poczty wyrokowała na jego korzyść. W konsekwencji
zarzuciła Autorowi, jak wspomniano wcześniej nieprawdę, a ponadto intencję
poniżenia jej i to w sposób świadomy w oczach opinii publicznej. Zarzuciła
działanie „w zamiarze bezpośrednim przemyślanym”, utrzymując, że w tekście
książki Autor zmienił jej imię (używając imienia Krystyna, a nie Małgorzata)
w celu uniknięcia odpowiedzialności za zniesławienie!
Oskarżycielka posunęła się dalej, utrzymując, że swoją publikacją Autor
zamierzał skompromitować cały wymiar sprawiedliwości w Polsce. Przy okazji
przedstawiła swoją ocenę faktów i zdarzeń związanych z rzeczywistością stanu
wojennego.
Po pierwsze, przekreśliła całkowicie znaczenie i wartość czasopism
podziemnych. W swojej apelacji od wyroku Sądu Rejonowego stwierdziła na temat
publikacji Rezonansu, którą Autor wykorzystał w swojej książce: „Pogłoska ta
nie zasługiwała na zaufanie, gdyż jest anonimowa i zamieszczona została
pośród innych pogłosek i insynuacji.”!!! Pani Sędzia nie wiedziała(?), że w
czasie stanu wojennego za samo kolportowanie pism opozycyjnych wydawano
wyroki więzienia i nikt nie podpisywał imieniem i nazwiskiem swoich tekstów!
Po drugie, zdyskredytowała całkowicie wartość książki, stwierdzając „że
kształtuje ona opaczne wyobrażenia czytelników o faktach z lat 1981-1989”,
zarzucając Autorowi doraźne polityczne interesy.
Po trzecie, w konsekwencji przyjętej tezy, że książka generalnie przedstawia
fałszywy obraz rzeczywistości stanu wojennego, oskarżyła Autora o podważanie
fundamentów państwa poprzez obniżanie autorytetu sądownictwa, podczas gdy,
zdaniem p. Jurczyńskiej ”także w okresie stanu wojennego znakomita większość
sędziów uczciwie wykonywała swoje obowiązki, orzekając zgodnie z prawem i
sumieniem oraz bezstronnie”.
Tak uzasadnione oskarżenie wskazuje na rzeczywisty charakter procesu. Stał
się on procesem o charakterze politycznym, gdzie sam kwestionowany fragment
książki był tylko pretekstem do wykazania, że nie można formułować
krytycznych ocen odnośnie funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, nawet w
okresie stanu wojennego, gdyż, przynajmniej w niektórych miejscach naszego
kraju oznacza to konfrontację ze źle pojętą „solidarnością” sędziowską.
Przedstawiając chronologię zdarzeń należy zauważyć, że po wniesieniu
oskarżenia z prowadzenia sprawy „wyłączyli się” wszyscy sędziowie Sądu
Rejonowego oraz Sądu Okręgowego w Olsztynie. W konsekwencji, Sąd Apelacyjny w
Białymstoku postanowieniem z dnia 5 lipca 2002r. przekazał sprawę do
rozpoznania Sądowi Rejonowemu w Ostrołęce.
Obrońca w odpowiedzi na akt oskarżenia złożył wniosek dowodowy o
udostępnienie akt spraw prowadzonych przez sędzię Jurczyńską od 14 grudnia
1981r. w celu ustalenia stanu faktycznego – a mianowicie, czy zaistniała
podana za „Rezonansem” sytuacja, w której sędzia Jurczyńska orzekała na
niekorzyść pracownika w sprawie, której przedmiotem było dyscyplinarne
zwolnienie z pracy w związku z opluciem gazetki PZPR. Wniosek dowodowy nie
został uwzględniony przez Sąd Rejonowy, w konsekwencji nie uzyskano
informacji na temat spraw prowadzonych przez sędzię Jurczyńską po 14 grudnia
1981r. Sąd poprzestał na zapoznaniu się z aktami sprawy wskazanymi przez
oskarżycielkę – w sprawie pracownika poczty, w której sędzia Jurczyńska
orzekała na korzyść pracownika. W związku z faktem, że w „Rezonansie”
informowano o pracowniku ELTORU, Sąd zapoznał się z wykazem spraw z udziałem
pracowników ELTORU w Sądzie Pracy w 1982r. Okazało się, że w żadnej z nich
(była tylko jedna) nie orzekała sędzia Jurczyńska. Odmawiając zgody na
zapoznanie się z innymi sprawami prowadzonymi przez sędzię Jurczyńską po 14
grudnia 1981r., poprzestając na dowodach dostarczonych przez oskarżycielkę,
Sąd Rejonowy doszedł do przekonania, że zarzut zawarty w książce okazał się
nieprawdziwy. Jednocześnie wyrokując w dniu 12 marca 2003r. Sąd Rejonowy w
Ostrołęce warunkowo umorzył postępowanie karne na okres 1 roku i sześciu
miesięcy, uznając, że wina i szkodliwość społeczna czynu nie są znaczne. Sąd
dał m.in. wiarę oskarżonemu, że starał się on pewne fakty ustalić na własną
rękę. A mianowicie, że informacje o sprawie zaczerpnął z pisma „Rezonans” i
starał się ze znajomymi prawnikami ustalić, czy tego rodzaju sytuacja mogła
mieć miejsce. Dowodem na to, był zdaniem Sądu chociażby fakt, że zamieścił w
książce imię sędzi – Krystyna, podczas, gdy w Rezonansie nie podano imienia
sędzi. Sąd dał wiarę, że imię sędzi (skądinąd odmienne od imienia
oskarżycielki) oskarżony ustalił w rozmowie ze znajomymi prawnikami. Wyrok
ten nie był do końca zgodny z odczuciami oskarżonego, w szczególności ze
względu na zaniedbania w zakresie ustaleń faktycznych. Oskarżony i jego
obrońca podnosili, że w „Rezonansie” mogła zostać omyłkowo błędnie podana
nazwa zakładu pracy – ELTOR. Natomiast, jeżeli poszukuje się sprawy o
tożsamym charakterze (dyscyplinarne zwolnienie za oplucie gazetki PZPR) to
nie można poprzestać wyłącznie na sprawie, której akta wskazuje oskarżycielka
(pracownika Poczty), należy również zapoznać się z innymi sprawami, w których
orzekała sędzia Jurczyńska, gdyż możliwe jest, iż orzekała w jeszcze jednej
(bądź większej ilości spraw), w których pracowników zwolniono dyscyplinarnie
za oplucie gazetki. Należy podkreślić, że wnioski oskarżonego i jego obrońcy
miały tylko jeden cel – obiektywne ustalenie prawdy. W sytuacji, w której
okazałoby się, że
Obserwuj wątek
    • Gość: Anna Kozlowska Re: Komusza sprawiedliwosc - cz. III IP: *.sympatico.ca 26.02.04, 00:48
      http://www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?TekstID=6585

      Natomiast, jeżeli poszukuje się sprawy o tożsamym charakterze (dyscyplinarne
      zwolnienie za oplucie gazetki PZPR) to nie można poprzestać wyłącznie na
      sprawie, której akta wskazuje oskarżycielka (pracownika Poczty), należy również
      zapoznać się z innymi sprawami, w których orzekała sędzia Jurczyńska, gdyż
      możliwe jest, iż orzekała w jeszcze jednej (bądź większej ilości spraw), w
      których pracowników zwolniono dyscyplinarnie za oplucie gazetki. Należy
      podkreślić, że wnioski oskarżonego i jego obrońcy miały tylko jeden cel –
      obiektywne ustalenie prawdy. W sytuacji, w której okazałoby się, że informacja
      podana za Rezonansem jest nieprawdziwa, oskarżony wyrażał pełną gotowość
      przeproszenia oskarżycielki i zamieszczenia erraty w książce. Gotowość
      uwzględnienia uwag i zastrzeżeń, jak zaznaczono powyżej, Autor zadeklarował
      przecież już w posłowiu do swojej książki. Natomiast należy podkreślić, że w
      pierwszym wyroku Sądu Rejonowego poza, zdaniem Autora, nie dostatecznymi
      ustaleniami stanu faktycznego, nie pojawiły się szczęśliwie wątki polityczne.
      Nie próbowano insynuować Zenonowi Złakowskiemu rzekomego zamachu na autorytet
      wymiaru sprawiedliwości, nie imputowano mu niskich i niegodnych pobudek
      Wyrok ten stał się oczywiście przedmiotem apelacji oskarżonego, ale również i
      apelacji oskarżycielki. Od momentu, w której w przedmiotowej sprawie w drugiej
      instancji wydał wyrok Sąd Okręgowy w Ostrołęce stało się jasne, że nabrała ona
      szczególnego charakteru. Sąd Okręgowy uchylając wyrok i przekazując Sądowi
      Rejonowemu do ponownego rozpoznania jednocześnie uznał, że „apelacja
      oskarżycielki jest zasadna i zasługuje na uwzględnienie”. Sąd uznał,
      że „oskarżony zamieszczając w swojej książce przedmiotowy fragment dotyczący
      oskarżycielki (...) naruszył jej dobre imię nie tylko jako człowieka, ale
      przede wszystkim jako sędziego, narażając tym samym na podważenie zaufania do
      całego środowiska sędziowskiego oraz naruszenie autorytetu wymiaru
      sprawiedliwości.” W konsekwencji Sąd Okręgowy uznał znaczną szkodliwość
      społeczną przypisanego oskarżonemu czynu, znaczny stopień winy oraz znaczne
      naruszenie przez oskarżonego obowiązków dziennikarskich.
      W tym momencie stało się jasne, że dalszy wynik postępowania sądowego może być
      tylko jeden. W kolejnym wyroku z dnia 9 października 2003r. Sąd Rejonowy w
      Ostrołęce uznał Zenona Złakowskiego za winnego dokonania zarzuconego mu czynu i
      skazał Autora na karę 8 (ośmiu) miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na
      2 lata. Jak zauważyła oskarżycielka w odpowiedzi na apelację oskarżonego, Sąd
      Rejonowy zastosował się do zapatrywań prawnych zawartych w wyroku Sądu
      Okręgowego w Ostrołęce. W konsekwencji, w wyniku apelacji Sąd Okręgowy w pełni
      utrzymał zaskarżony wyrok.
      OCENA PRAWNA WYROKÓW
      Dokonując oceny prawnej stanowiska Sądu Rejonowego oraz Sądu Okręgowego trzeba
      stwierdzić, że jest ono całkowicie niezasadne. Sąd Rejonowy nie podjął nawet
      próby ustalenia, czy działanie oskarżonego wypełniało rzeczywiście znamiona
      przestępstwa przewidzianego w art. 212 k.k. w związku z dyspozycją art. 213
      k.k. Dla kwalifikacji postępowania oskarżonego właśnie art. 213 k.k. miał
      decydujące znaczenie, gdyż pozwalał stwierdzić, czy postępowanie Zenona
      Złakowskiego miało charakter prawny, czy bezprawny.
      Nie ulega wątpliwości, że działania Zenona Złakowskiego wyrażające się w
      publikacji książki "Solidarność olsztyńska w stanie wojennym" miały na celu
      obronę społecznie uzasadnionego interesu. Jak to zostało zaznaczone we wstępie
      od wydawcy, wydając pracę Zenona Złakowskiego chciano przybliżyć obraz stanu
      wojennego w regionie Warmii i Mazur, wspomnieć tych - obecnie w większości
      nieznanych - którzy podjęli opór narażając się na surowe represje. Sam Autor
      podkreśla, że doprowadzając do wydania książki udało się mu spełnić ciążący na
      nim od lat moralny obowiązek " choć mało kto (...) pamięta , ta pamięć jest
      konieczna, aby nasza najnowsza historia nie opierała się na fałszu i
      przemilczeniach".
      Tak więc jest rzeczą niewątpliwą, że działalność Zenona Złkowskiego miała na
      celu obronę społecznie uzasadnionego interesu. Jak zaznaczono na wstępie, to
      fakt zakwestionowania, wydawałoby się, nie budzących wątpliwości tez
      dotyczących charakteru działań aparatu publicznego w stanie wojennym prowadził
      Sądy do błędnej oceny sytuacji prawnej i faktycznej. Sądy abstrahując od
      charakteru książki, przyjęły w rzeczywistości stanowisko oskarżycielki, że
      książka kształtuje opaczne wyobrażenia czytelników o faktach z lat 1981-1989, i
      powstała w celu realizacji doraźnych, politycznych interesów. W konsekwencji
      przyjętej tezy, że książka generalnie przedstawia fałszywy obraz rzeczywistości
      stanu wojennego, Sądy dochodziły do wniosku, że Autor podważa fundamenty
      państwa poprzez obniżanie autorytetu sądownictwa.
      Jeżeli Sądy dostrzegłyby, że książka została napisana w społecznie uzasadnionym
      interesie, aby ukazać rzeczywistość historyczną, której pamięć jest niezbędna
      współczesnemu społeczeństwu, doprowadziłoby to je do zasadniczo odmiennych
      konkluzji prawnych. Co najmniej do zasadniczo odmiennej oceny winy oskarżonego
      oraz szkodliwości społecznej jego czynu.
      Przyznając bowiem, że Autor działał w społecznie uzasadnionym interesie, w
      konsekwencji nie ma żadnych podstaw, aby utrzymywać, że jeden akapit na stronie
      109 książki, został napisany w zupełnie innym celu - w celu zniesławienia
      oskarżycielki. Niezależnie od osobistych wrażeń, czy przekonań oskarżycielki,
      Sąd powinien obiektywnie ocenić zaistniałe okoliczności. Nie jest możliwe, aby
      doszedł do przekonania, że w liczącej 400 stron pozycji, jeden z akapitów
      został napisany w innym celu - zamiast ukazania dramatyzmu rzeczywistości
      społeczno-politycznej okresu stanu wojennego - zniesławienia wybranej przez
      Autora osoby. Jest rzeczą oczywistą, że gdyby taka była intencja Autora, a
      więc "przy okazji" działań zgodnych ze społecznie uzasadnionym interesem, próba
      załatwienia "prywatnych rozrachunków" z oskarżycielką, Zenon Złakowski podając
      w książce dane sędzi Sądu Pracy użyłby imienia Małgorzata - a więc imienia
      oskarżycielki, a nie imienia Krystyna.
      Rozważenie, czy oskarżony swoim działaniem chronił społecznie uzasadniony
      interes było więc obowiązkiem Sądu Rejonowego i Sądu Okręgowego, gdyż miało
      zasadniczy wpływ na kształt rozstrzygnięcia, dawało też obraz rzeczywistych
      intencji oskarżonego. Należy pamiętać, że oskarżycielka miała prawo do
      osobistego odbierania zamieszczonych w publikacji treści, natomiast rolą Sądu
      była ocena powyższych treści w kontekście w jakim zostały zamieszczone,
      zapoznanie się z całą książką, z charakterem publikacji. Sądy nie podjęły
      takich działań, co w konsekwencji musiało doprowadzić do błędnej kwalifikacji
      prawnej czynu oskarżonego.
      Należy podkreślić, że kolejnym elementem który należało wyjaśnić w prowadzonym
      postępowaniu, była kwestia, czy zarzut podniesiony w książce przez oskarżonego
      był prawdziwy. W tym przypadku Sąd Rejonowy podjął działania zmierzające do
      wyjaśnienia przedmiotowej kwestii, natomiast bez uzasadnienia odmówił
      uwzględnienia wniosków obrony, uniemożliwiając zgromadzenie pełnego materiału
      dowodowego. Sąd dał wiarę zeznaniom Małgorzaty Jurczyńskiej. Sąd Rejonowy nie
      uzasadnił swojego postanowienia o nieuwzględnieniu wniosków dowodowych
      zgłaszanych przez obrońcę. Należy jeszcze raz podkreślić, że możliwość wglądu w
      akta spraw prowadzonych przez oskarżycielkę w 1982r. była warunkiem weryfikacji
      prawdziwości zarzutu. Oskarżycielka dostarczyła bowiem jedynie dokumenty
      wskazujące na fakt, że sytuacja opisana przez oskarżonego w książce nie
      dotyczyła pracownika ELTORU. Natomiast to, że oskarżycielka wyrokowała
      korzystnie w sprawie pracownika Poczty nie ma znaczenia, w sytuacji, w której
      nie można było zapoznać s
      • Gość: Anna Kozlowska Re: Komusza sprawiedliwosc - cz. IV IP: *.sympatico.ca 26.02.04, 00:57

        www.wirtualnapolonia.com/teksty.asp?TekstID=6585
        Natomiast to, że oskarżycielka wyrokowała korzystnie w sprawie pracownika
        Poczty nie ma znaczenia, w sytuacji, w której nie można było zapoznać się z
        innymi wyrokami. Informacja z "Rezonansu" dotyczyć mogła zupełnie innej sprawy.
        Należy podkreślić, że dla Sądu nie stanowił żadnego problemu fakt, że oskarżony
        w swojej książce opisał sędzię Krystynę Jurczyńską - Sąd nie miał żadnych
        wątpliwości, że zawarte treści dotyczą oskarżycielki, Małgorzaty Jurczyńskiej.
        Rozumując analogicznie, Sąd powinien przyjąć, że choć oskarżony (za Rezonansem)
        zamieścił nieprawidłową nazwę firmy (ELTOR), to nie zmienia to faktu, że sprawa
        w takim przedmiocie (oplucie gazetki) i z takim wyrokiem (pozbawiającym pracy)
        mogła mieć miejsce, dlatego należało zapoznać się z aktami spraw prowadzonych
        przez oskarżycielkę. To dlatego, "oskarżony zdaje się być nieprzekonanym co do
        fałszywości tego fragmentu ", jak to stwierdził w swym uzasadnieniu Sąd
        Rejonowy. Nie jest to efektem "braku skruchy", lecz przekonania, że działania
        Sądu Rejonowego (oddalające w zasadzie bez uzasadnienia wnioski dowodowe), jak
        i zachowanie oskarżycielki (kategorycznie przeciwstawiającej się powyższym
        wnioskom obrony) pośrednio potwierdzają zasadność przedmiotowego zarzutu.
        Wskazuje to również na fakt, że jakiekolwiek sugestie ze strony Sądu Rejonowego
        w przedmiocie większej staranności oskarżonego w gromadzeniu materiałów do
        książki są całkowicie chybione - oskarżony nie ma możliwości dotarcia do akt
        spraw i "obiektywnego" ustalenia prawdy historycznej nawet we własnym procesie.
        Oskarżony pozostał "nieprzekonanym co do fałszywości kwestionowanego fragmentu"
        nie ze względu na osobistą potrzebę poniżania oskarżonej, lecz w związku z
        faktem, że tzw. prasa podziemna pozostała podstawowym źródłem prawdziwych
        informacji dotyczących okresu stanu wojennego, a działania Sądu i oskarżycielki
        utrudniały weryfikację tych informacji za pomocą innych źródeł. Ta postawa nie
        jest przejawem "braku skruchy" oskarżonego, lecz wyrazem jego troski o
        przekazanie (w interesie społecznym) prawdy o tamtych trudnych czasach. Nie ma
        natomiast nic wspólnego z jakimkolwiek personalnym zacietrzewieniem, co
        potwierdziło zachowanie oskarżonego podczas postępowania sądowego.
        Dwa powyższe elementy, a więc pytanie, czy oskarżony w swoim działaniu działał
        w interesie społecznym (czy też z niskich, personalnych pobudek) oraz czy
        podniesione przez niego zarzuty były prawdziwe, miały kluczowe znaczenie w tym
        postępowaniu. Jak zaznaczono wcześniej, Sądy w ogóle nie podjęły pierwszej
        kwestii arbitralnie przyjmując "zamiar umyślny" poniżenia pokrzywdzonej. W
        drugiej sprawie ustalenia Sądów były fragmentaryczne i nieobiektywne. W
        konsekwencji doprowadziły do drastycznie niesprawiedliwego i surowego wyroku.
        CI!G DALSZY NAST!PIŁ
        Jak twierdzi Autor, „ta sugestia o zamiarze skompromitowania przeze mnie
        wymiaru sprawiedliwości chyba zadecydowała o wysokim, drakońskim wyroku. Dla
        mnie zarówno sam wyrok, jak i sugerowanie mi złych intencji są wysoce
        krzywdzące, gdyż pisałem tę książkę nie, żeby komuś „dołożyć”, ale żeby dać
        świadectwo prawdzie o tych dramatycznych czasach. Jeśli zdarzyło mi się
        popełnić jakiś błąd, będę starał się go naprawić. Nigdy jednak nie zgodzę się
        na imputowanie mi złej woli.”
        O taką złą wolę natomiast należy podejrzewać panią sędzię M. Jurczyńską, której
        w pełni nie usatysfakcjonował nawet ten drakoński wyrok, wymierzony przez sąd w
        Ostrołęce:. W tym samym dniu, 5 lutego br., kiedy Sąd Okręgowy w Ostrołęce
        utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego, pani Małgorzta Jurczyńska wystosowała
        pismo przedprocesowe – wezwanie do zapłaty w ciągu dwóch tygodni na jej rzecz
        kwoty 50.000 (pięćdziesięciu tysięcy) złotych z tytułu zadośćuczynienia za
        zniesławienie. Wygląda na to, że wyrok w procesie karnym w Ostrołęce stał się
        dla niej zachętą do żądania ogromnych rekompensat materialnych. Zaczęła
        przeliczać swe straty moralne na złotówki i jak widać wyceniła je bardzo
        wysoko.
        Co więcej, p. Jurczyńska w tej ogromnej dążności do uzyskania satysfakcji,
        zapowiada następne procesy – grozi Warmińskiemu Wydawnictwu Diecezjalnemu,
        które wydało książkę Zenona Złakowskiego. Kolejnym przedmiotem ataku może stać
        się Stowarzyszenie Osób Represjonowanych w Stanie Wojennym „Pro Patria.” Jak
        widać, dążność do wyrównywania swoich krzywd w imię sprawiedliwości u pani
        sędzi jest ogromna. I nie wiadomo, czy coś może ją powstrzymać.
        (Powyższy tekst jest oparty na faktach i dokumentach przedstawionych przez
        Zenona Złakowskiego).
        Prezes Stowarzyszenia
        „PRO PATRIA”
        Władysław Kałudziński
    • Gość: Ed Re: By było wiadomo, o co chodzi IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.02.04, 06:26
      To tak dla ew. zainteresowanych.

      "Książka Zenona Złakowskiego "Solidarność olsztyńska w stanie wojennym i w
      latach następnych 1981-1989" jeszcze długo nie ujrzałaby światła dziennego,
      gdyby nie determinacja i upór Władysława Kałudzińskiego, przewodniczącego
      olsztyńskiego Stowarzyszenia PRO-PATRIA."
      (Adam Jerzy Socha)

      Książka została wydana przy pomocy finansowej Rady Ochrony Pamięci Walk i
      Męczeństwa. Do nabycia w księgarniach Olsztyna: przy ul. Lanca, w Książnicy
      Polskie, ul. Jana Pawła II, w Księgarni Rolniczej, ul. Dąbrowszczaków i
      księgarni Ambasador na Targu Rybnym.

      Wydawca: Stowarzyszenie "Pro Patria" w Olsztynie i Warmińskie Wydawnictwo
      Diecezjalne.

      www.warmia.opoka.org.pl/teksty/poslaniec_warminski_nr_21_2001.htm
      Część strony zatytulowana "Przywrócić pamięć"
      www.warmia.opoka.org.pl/teksty/poslaniec_warminski_nr_21_2001.htm
      Świnia na wokandzie
      www.tygodnik.com.pl/numer/279001/potkaj.html

      • Gość: samsob Re: By było wiadomo, o co chodzi IP: *.gorowo-ilowieckie.sdi.tpnet.pl 26.02.04, 07:13
        Gość portalu: Ed napisał(a):

        > To tak dla ew. zainteresowanych.
        >
        > "Książka Zenona Złakowskiego "Solidarność olsztyńska w stanie wojennym i w
        > latach następnych 1981-1989" jeszcze długo nie ujrzałaby światła dziennego,
        > gdyby nie determinacja i upór Władysława Kałudzińskiego, przewodniczącego
        > olsztyńskiego Stowarzyszenia PRO-PATRIA."
        > (Adam Jerzy Socha)<
        >
        A co z ofiarami nie będącymi w solidarności olsztryńskiej, a będącymi ofiarami
        tego samego Wydziału Sądu Okręgowego. Może wiadomo coś w tej sprawie?
        pzdr.
        • Gość: Ed Re: By było wiadomo, o co chodzi IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 26.02.04, 07:16
          Niestety, Posłaniec Warmiński nimi się nie zajął. Po prostu z nimi nie po
          drodze mu było :-))
          • Gość: Anna Kozlowska Nie po drodze ze sprawiedliwoscia IP: *.sympatico.ca 26.02.04, 13:49
            Wirtualna Polonia, z ktorej przenioslam artykul (niestety, w kawalkach - bo "za
            dlugi" na to i nie tylko to - forum)- przestala dzialac.

            Wielu dziennikarzy w obawie, ze straci jedyne zrodlo skromnego zwykle
            utrzymania nabiera wody w usta. Nic dziwnego, ze ludzie boja sie politycznej
            niepoprawnosci i jej ewentualnych skutkow. To sie nazywa wolnosc slowa III
            Rzeczpospolitej. Stan wojenny niby odwolany ale trwa nadal w komuszych i
            agenturalnych powiazaniach.

            Polska mafijna. Czerwono-rozowo mafijna. Nierzadem stoi. Panstwo pseudoprawa
            i pseudosprawiedliwosci. Moze ta nieszczesna Unia troche pogoni kota niektorym
            nietykalnym swietym krowom z czerwonymi sierpami nad glowkujacymi glacami. To
            moze byc jedyny plus tego balaganu.
            • Gość: * Re: No i się wysypałaś IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 26.02.04, 14:20
              Ciekawy jestem, na ile pomogły Ci linki wskazane przez Eda :-))
            • Gość: samsob Re: Nie po drodze ze sprawiedliwoscia IP: *.gorowo-ilowieckie.sdi.tpnet.pl 27.02.04, 06:44
              W tej sprawie polecam artykuł Andrzeja Rzeplinskiego - prawnika, profesora,
              sekretarza Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Jego wnioski, iż trzecia władza
              jest władzą najważniejszą oraz to, że mądry i uczciwy sędzia naprawi swymi
              wyrokami złe prawo, a zły i nieuczciwy zdegeneruje dobre prawo. Zauważył i to,
              że są sędziowie , którzy nie chcą bądź nie umieją, nikt ich nie nauczył etyki
              pracy: w domu , szkole lub harcerstwie. Umieją za to w sposób widoczny
              sprawić "przychylne" dla jednej ze stron postanowienie sędziego
              bądź "przychylny" brak postanowienia. Stwierdza, iż KRS powinna być
              zainteresowana uzyskiwaniem zewnętrnych recenzji, w tym zwłaszcza o kandydatach
              na najwyższe urzędy sędziowskie. I nie chodzi tu tylko o recenzjespecjalistów,
              ale i społeczności lokalnych oraz organizacji pozarządowych. Wszelkie opinie o
              kandydatach muszą być jawne, przede wszystkim ze względu na wieką władzę, jaką
              nad każdym z nas mają sędziowie.
              Pod powyżej przedstawioną opinią myślę, iż są gotowi podpisać się wszyscy
              zwykli obywatel mający dostęp do internetu, którzy z wymiarem sprawiedliwości
              mieli do czynienia
              • Gość: * Re: Nie po drodze ze sprawiedliwoscia IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 27.02.04, 10:53
                Gość portalu: samsob napisał(a):

                > ... I nie chodzi tu tylko o recenzjespecjalistów, ale i społeczności
                > lokalnych oraz organizacji pozarządowych. Wszelkie opinie o
                > kandydatach muszą być jawne, przede wszystkim ze względu na wieką
                > władzę, jaką nad każdym z nas mają sędziowie.

                Jest to jedna ze stron medalu. Drugą stroną tego medalu jest raczej dekoracyjno-
                rozrywkowy system ławników sądowych.
                Po pierwsze - nie tacy i nie Ci ludzie, o których głośno było ostatnio w
                prasie. Po prostu aktualny sposób wyłaniania na ławników jest zdegenerowany,
                skoro na ławników wyłania się ludzi karanych czy będących w konflikcie z prawem
                z powodu toczących się procesom przeciwko nim;

                Po drugie nie w takiej małej ilości, ponieważ stanowią w tym wypadku raczej tło
                dekoracyjne dla dosyć swobodnego uznanawania sędziowskiego nie stanowiąc przy
                tym żadnej przeciwwagi dla roli sędziego w procesie, jaka została założona dla
                nich w systemie wymiaru sprawiedliwości dla nich.

                Po trzecie - poważnego rozważenia wymaga rola, jaką powinien spełniać a spełnia
                prokurator.

                Jednym słowem, konieczna jest "sanacja" wymiaru sprawiedliwości w Polssce od
                podstaw.
                • Gość: samsob Re: Nie po drodze ze sprawiedliwoscia IP: *.gorowo-ilowieckie.sdi.tpnet.pl 28.02.04, 07:47
                  Gość portalu: * napisał(a):
                  > Jednym słowem, konieczna jest "sanacja" wymiaru sprawiedliwości w Polssce od
                  > podstaw.<
                  >
                  Moim zdaniem "sanacja" winna objąć i kadry profesorów kształcących przyszłych
                  prawników. Do takiego wniosku doszedłem po śmiesznej i kompromitującej to
                  wielce szanowne grono wypowiedzi prof. Michała K., który uznał powtórny wybór
                  na funkcję wójta człowieka z ważnym wyrokiem skazującym za przejaw realizacji
                  zasad demokracji. Pytanie czy nawyk z PRL nie dominuje w rozumieniu
                  przedstawionego stanu rzeczy, jako "demokracja centralistyczna". Ten przykład
                  moim zdaniem kompromituje również Państwową Komisję Wyborczą, która dopuściła
                  do zarejestropwania listy wyborczej z kandydatem przez sąd ukaranym i jego
                  reelekcji. Pytanie tylko w jaki słusznym interesie publicznym takie rzeczy się
                  toleruje. T0 nie było by możliwe w innych krajach UE, np. we Francji, w której
                  odmówiono rejestracji Le Penowi za sprawę nie uregulowania spraw podatkowych.
                  Ten przykład jest dowodem zacofania naszych organów państwa w praktycznej
                  realizacji wymogów demokratycznego państwa prawa.
                  pzdr.
                  • Gość: * Re: Nie po drodze ze sprawiedliwoscia IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 02.03.04, 09:25
                    Czekasnie na wykształcenie nowych kadr jest zbyt długim zacięciem, skoro bzdety
                    wymiaru sprawiedliwości można usunąć już dzisiaj przy okazaniu choć odrobiny
                    dobrej woli. I o nią tu głównie chodzi.

                    Przykładem konieczności rekonwalescencji z zapaści tago resortu może być
                    poniższy artykuł:
                    serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,1941339.html
                    • Gość: samsob Re: Nie po drodze ze sprawiedliwoscia IP: *.gorowo-ilowieckie.sdi.tpnet.pl 03.03.04, 07:16
                      Gość portalu: * napisał(a):

                      > Czekasnie na wykształcenie nowych kadr jest zbyt długim zacięciem, skoro
                      bzdety wymiaru sprawiedliwości można usunąć już dzisiaj przy okazaniu choć
                      odrobiny dobrej woli. I o nią tu głównie chodzi.<
                      >
                      Moim zdaniem "dobra wola" nigdzie się nie sprawdza, szczególnie w sytuacji
                      braku jakiejkolwiek kontroli nad działalnością wymiaru sprawiedliwości oraz
                      braku zrozumienia przez nich, czym jest demokratyczne państwo prawa.
                      > Przykładem konieczności rekonwalescencji z zapaści tago resortu może być
                      > poniższy artykuł:<
                      >
                      Poniższy artykuł z pewnościa rozszerza naszą wiedzę w zakresie poruszonego
                      tematu i dodaje impulsu do zwiększenia wysiłku w celu eliminacji tych
                      negatywnych zjawisk w naszym życiu społecznym.
                      pzdr.
                      • Gość: * Re: Nie po drodze ze sprawiedliwoscia IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 03.03.04, 10:26
                        polityka.onet.pl/galeria.asp?PGNUM=6&M=ML
                        • Gość: samsob Re: Nie po drodze ze sprawiedliwoscia IP: *.gorowo-ilowieckie.sdi.tpnet.pl 03.03.04, 12:12
                          Odpowiadasz na :
                          Gość portalu: * napisał(a):

                          > polityka.onet.pl/galeria.asp?PGNUM=6&M=ML<
                          >
                          Taką przyszłość przede mną rysujesz?;)))
                          pzdr.

                          • Gość: * Re: Nie po drodze ze sprawiedliwoscia IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 04.03.04, 13:06
                            Ja też myślę, że takie rozwiązanie jest bardziej na czasie:))
                            polityka.onet.pl/galeria.asp?PGNUM=5&M=ML
                            • Gość: samsob Re: Nie po drodze ze sprawiedliwoscia IP: *.gorowo-ilowieckie.sdi.tpnet.pl 04.03.04, 16:14
                              U Stommy trafniejsze spostrzeżenie: "my przynajmniej coś zmieniamy"
                              pzdr.
                              • edico Re: Nie po drodze ze sprawiedliwoscia 06.03.04, 02:58
                                Gość portalu: samsob napisał(a):

                                > U Stommy trafniejsze spostrzeżenie: "my przynajmniej coś zmieniamy"

                                I słusznie :)

                                www.hoomor.pl/inne.php?page=kosciol
                                > pzdr.
                                • Gość: samsob Re: Nie po drodze ze sprawiedliwoscia IP: *.gorowo-ilowieckie.sdi.tpnet.pl 06.03.04, 06:58
                                  edico napisał:
                                  > I słusznie :)
                                  >
                                  > www.hoomor.pl/inne.php?page=kosciol
                                  > > pzdr.
                                  Dobre, ale nie po drodze ofiarom wymiaru sprawiedliwości.
                                  pzdr.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka