iwaniuk-online
14.04.13, 19:27
Olsztyn wiochą stoi. I psimi g*wnami od lewa do prawa, wzdłuż i w poprzek.
Buraczanym kołtunom, prymitywnym cebulakom i wszelkim innym wieśniakom tudzież zwykłym bucom i prostakom można wytłumaczyć, że psami nie sr@ się gdzie popadnie, zostawiwszy odchody na wiwat, w jeden jedyny sposób - skrupulatnie penetrując ich portfele. Kary - od 500 (pięciuset) zł (pierwszy raz) wzwyż, za recydywę np. 1000 (tysiąc) zł i więcej. ZERO JAKICHKOLWIEK POUCZEŃ. Do tego przymusowe prace społeczno-porządkowe, np. 50 godzin w ciągu dwóch miesięcy, może być przy wybieraniu z trawników g*wien pozostawionych przez innych wieśniaków, w jaskrawej kamizelce z napisem "Nie sprzątałem po swoim psie". Naturalnie ktoś musi te mandaty wypisywać. Może być to strasz miejska, która w tej chwili nic nie robi, poza istnieniem i przeżeraniem publicznych pieniędzy. Niech się leserzy na coś przydadzą.
"Kary" typu pouczenie, czy mandat 50 albo 100 zł to jest kpina i żenada. Jak bardzo obecny system walki ze sprawcami obsr@nego Olsztyna jest skuteczny - pokazuje rzeczywistość, na każdym kroku. Nic nikomu nie trzeba udowadniać, wystarczy spacer po mieście, po osiedlach, po parkach.
Wystarczy powyższe pomysły ująć w formę przepisów i wprowadzić w życie. Gwarantuję, że w ciągu roku, góra dwóch lat problem zniknie.
Teraz słucham dociekliwych dziennikarzy gazety - niech spełnią swoją rolę, pójdą do ratusza i niech zapytają tamtejszych bumelantów i pasożytów, czyli urzędasów udających, że robią coś dla miasta, dlaczego wprowadzenie takich przepisów jest niemożliwe. I niech podzielą się z czytelnikami tym, co usłyszeli. Jestem ciekaw i myślę, że nie tylko ja. Bardzo mnie interesuje, co powie specjalistka od serwowania mediom pustego bełkotu, rzecznik szpaderska.
*) wiocha to nie miejsce pochodzenia, wiocha to stan umysłu i mentalność.