Dodaj do ulubionych

Dzikie letnisko dla dzieci ze stolicy

    • Gość: nutka Dzikie letnisko dla dzieci ze stolicy IP: *.tampabay.res.rr.com 09.07.08, 00:30
      Ja też jeżdziłam na obozy i biwaki, gdzie kopało się dołek na
      toaletę, myło garnki piaskiem w potoku, kapało w jeziorze przez 2
      tygodnie i nic sie nie stało. W sumie tez od dziecka spędzałam
      wakacje u babć na wsi gdzie też były warunki biwakowe i sprawialo
      nam to nieziemska frajdę. Spanie na sianie, picie mleka prosto od
      krowy itp. To piękne wspomnienia.
      W tym przypadku jednak zależy jakie oczekiwania mieli rodzice. Jeśli
      ktoś nie zyczy sobie żeby jego dziecko spędzało w wakacje w takich
      warunkach i płaci za coś lepszego to przecież to jego święte prawo.
    • Gość: aaa Dzikie letnisko dla dzieci __ze stolicy__ IP: *.chello.pl 09.07.08, 00:37
      O to chodzi,że biedna elyta nie mieszkała w pięciu gwiazdkach?
      Czy gdyby były to dzieci ze wsi to też robilibyście z tego taką sensację?
      • titta Re: Dzikie letnisko dla dzieci __ze stolicy__ 09.07.08, 00:42
        Wydaje mi sie, ze wystarczylo by aby te kolonie zorganizowal kts nie
        majacy nic wspolnego ze slowem "katolicki". Wtedy bylo by
        ekologicznie, zgodnie z natura i wyrabialo by charakter dzieci.
    • dwaskiny Dzikie letnisko dla dzieci ze stolicy 09.07.08, 01:00
      Te dzieci ze stolicy i innych duzych miast robi sie kalekami od
      urodzenia.Wielcy przeciewnicy wychowywania w warunkach zblizonych do
      naturalnych robia sobie klopot.Sami nie pamieteja albo nie chca
      pamietac jak fajno bylo (pod namiotem).Nigdy nie spytaja dziecka co
      robi w srodku miasta,gdy zachce Mu sie sikac czy kupke.Ile mamus
      i tatusiow stracilo cnotke w podobnych warunkach.Niech powiedza to
      dziecia a nie robia z nich inwalidow.
    • carpaccio4 no cóż. to tusk jest premierem 09.07.08, 01:19
      jest szefem szefów. wobec powyższego nie jestem zdziwiony
      • Gość: ja Re: no cóż. to tusk jest premierem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 01:25
        Tusk to by na taki obóz wysłał swoje dzieci ale Jaruś? Bez mamusi i
        kota?
        • carpaccio4 Re: no cóż. to tusk jest premierem 09.07.08, 01:29
          Gość portalu: ja napisał(a):

          > Tusk to by na taki obóz wysłał swoje dzieci ale Jaruś? Bez mamusi i
          > kota?

          no to go poproś by wysłał. tylko napisz jaki to potok
      • Gość: Barabarella Re: no cóż. to tusk jest premierem IP: *.telkonet.pl 09.07.08, 09:27
        To weź jeszcze wytłumacz jego bliskie związki z organizatorem wypoczynku: Klubem Inteligencji Katolickiej z Warszawy!

        A to się chciała inteligencja katolicka pobawić w survival...
      • Gość: MariuszJędrzejczak Re: no cóż. to tusk jest premierem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.08, 11:14
        Wobec tak żałosnego postu, ciężko przejść zupełnie niewzruszenie.
        Winszuję "carpaccio4" percepcji otaczajacej nas rzeczywistości.

        Podążając śladem rozumowania autora komentarza...cóż.....myślę że
        premier powinien bezpośrerdnio odpowiadać równiez za deszcz i
        gradobicie.


    • carpaccio4 Re: Dzikie letnisko dla dzieci ze stolicy 09.07.08, 01:22
      jak wszyscy wiemy to właśnie kilkuletnie dzieci pragną najbardziej ekstremalnych
      wrażeń z biwaków. nie mają wyjścia?
    • jola_z_dywit_2006a Dzieci to nie zygota, dotacja w buszkach biskupich 09.07.08, 01:25

      Wszak Jesus cierpial na krzyzu wiec gowniazeri nic nie bedzie.
      • Gość: ja Re: Dzieci to nie zygota, dotacja w buszkach bisk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 01:26
        Jola nie pij tyle!!!
    • wiatr_w_bambusie a może to: bezpieczne miejsce dla Waszych pociech 09.07.08, 01:27
      półkolonie językowe z naprawdę profesjonalną i sprawdzoną opieką w poznaniu.
      dzieciaki moga zostawać chyba aż do 17:30, przez cały tydzień.

      www.akces.info/oferta/poznan/polkolonie_jezykowe
      • Gość: kiki68 a ile to kosztuje? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 01:32
        • wiatr_w_bambusie Re: a ile to kosztuje? 09.07.08, 01:49
          jakieś 300pln od dziecka, chyba
    • milleniusz Trolle wyszły 09.07.08, 01:31
      Trolle wyszły, znak że trzeba iść spać. Mam nadzieję, że nikogo zbytnio dziś nie
      zbeształem. Szanuję poglądy innych, ale rękę, która zamachnie się na wolność
      obozowania w zgodzie z naturą, tę rękę trzeba odrąbać.

      Łączę różne wyrazy.

      :)
    • wiatr_w_bambusie no to troskliwym rodzicom polecam ten adres 09.07.08, 01:36
      półkolonie językowe z naprawdę profesjonalną i sprawdzoną opieką w poznaniu.
      dzieciaki moga zostawać chyba aż do 17:30, przez cały tydzień.

      wracają zadowolone, sami sprawdzilśmy;)

      www.akces.info/oferta/poznan/polkolonie_jezykowe
    • carpaccio4 ze stolicy??? 09.07.08, 02:25
      to dobrze
      • Gość: cytelnik Re: ze stolicy??? IP: *.dsl.emhril.ameritech.net 09.07.08, 21:00
        a dlaczego DOBRZE...tego nie rozumiem
      • Gość: janci0 Re: ze stolicy??? IP: *.pse.pl 10.07.08, 12:04
        Jakieś kompleksy? To trzeba leczyć.
    • Gość: bakteria "300-złotowym mandatem" - ha ha ha IP: 128.61.146.* 09.07.08, 03:13
      To sie dopiero organizatorzy musieli przejac, jak zobaczyli
      taki mandat... :D
      • Gość: marek Re: "300-złotowym mandatem" - ha ha ha IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.08, 08:26
        Organizatorzy się przejęli... ale nie wysokością mandatu tylko deklaracją szefa
        obozu (młodego człowieka, dla którego to na prawdę jest ogromna suma), że
        absolutnie ten mandat zapłaci sam. To jest do pojęcia dla takich indywiduów jak
        klerwon, matka i inne ....
        ale taki jest KIK...
    • Gość: eMTe Re: Dzikie letnisko dla dzieci ze stolicy IP: *.chomiczowka.waw.pl 09.07.08, 05:34
      No nie. Nawet ja jak byłem na obozie harcerskim to miałem zabezpieczenie medyczne. Się do pani pielęgniarki z kleszczami latało. A jeden koleś nie poszedł bo miał kleszcza na jajkach i się cokolwiek wstydził, bo pani pielęgniarka była z tych ładniejszych, więc gdyby wszystko zareagowało na dotyk ładnej pani tak jak powinno, to chłopak by się spalił ze wstydu. Kleszcza z jajek wyciągał mu osobiście zastępowy w asyście całego zastępu (hahahaha... ja świeciłem w jajka latarką :-) LOL, bo się chłopak zestresował gdy usłyszał że kleszcze powodują choroby, hahahaha...

      A to że się sztućce i naczynia myło w jeziorze piaskiem to normalne, jakbyśmy myli detergentem to by nam leśnicy mandat wlepili za zatruwanie środowiska. Jedyne co to raz na tydzień kąpaliśmy się całą drużyną w jeziorze, wtedy używaliśmy mydła. No i poranna toaleta gdy używaliśmy pasty.

      Latrynę mieliśmy wielką i solidną co by pomieściła produkty stada 12-14 latków, którzy po całym dniu wyczerpujących zajęć w terenie lubili zjeść za dwóch. Mieściła na swej belce trzech kolesi i zawsze trójkami chodziliśmy, żeby w razie jak wpadnie jeden to drugi podaje rękę a trzeci ciągnie. Ile śmiechu było bo srało sie w takiej pozycji jakby zaraz się do tego dołu miało wpaść i w pozycji takiej która wyciskała wszystko łącznie z jelitami.

      Cały obóz budowaliśmy własnoręcznie w dwa dni, łózka (piętrowe, zajebiste, nawet nie wiedziałem że takie rzeczy można budować z drewna), meble półki, latryny, kuchnię, to był duży obóz koedukacyjny na kilka drużyn harcerskich. Męska i żeńska z wawy i męska i żeńska z krakowa.

      A najlepsze były "chatki". Szło się w las na kilka dni i były dwa obozy, warszawski i krakowski. Każdy budował swój obóz, taki na szybko, się stawiało namioty i montowało płot z bramą. Każda drużyna miała proporzec na środku tego obozu. No i oczywiście chodziło o to żeby ten proporzec drugiej drużynie zakosić. Mieliśmy amunicję w formie jakichś kolorowych kulek z farbą, taki paintball, tylko że rzucaliśmy łapami. Jak ktoś dostał to się kładł, wtedy leżał dopóki nie przyszli po niego koledzy i nie odnieśli go na noszach do obozu do lazaretu, w lazarecie leżał trzy godziny i wracał na pole walki. A w lazarecie opiekowała się nami płeć piękna, więc co poniektórzy wręcz prosili się o kulkę (na przykład ja, bo miałem tam dziewczynę) :-) Pamiętam że wszystko było fajnie, dopóki nie zachciało się spać, wtedy ta "wojna" zmieniła się w koszmar, spaliśmy na zmiany po 3-4 godziny, zawsze musiała być jakaś warta przy proporcu. Było to bardzo wyczerpujące przeżycie, ale bardzo miło je wspominam.

      Obóz trwał miesiąc. To były super czasy.
    • Gość: olo2 Paranoja rodzicow-snobow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 06:28
      Bardzo podobne do opisanego były obozy zuchowe/harcerskie na które jeździłem w latach 70tych. Do dziś wspominam je jako najwspanialsze wakacje. Czytając ten artykuł mam wrażenie że przybywa nam rodziców-snobów, którzy wymagają hoteli pięciogwiazdkowych dla swoich maluchów. Ot snobizm i nowobogactwo.
    • Gość: angrusz Dzikie letnisko dla dzieci ze stolicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 07:00

      Piszącemu odbija .
      Dawniej tak bylo na obozach harcerskich i zuchowych .
      No ale warszawka musi mieć inaczej.
      • Gość: x15 Re: Dzikie letnisko dla dzieci ze stolicy IP: *.acn.waw.pl 09.07.08, 23:19
        > No ale warszawka musi mieć inaczej.

        Co ty gadasz. Przecież jest na odwrót. To właśnie ten obóz był z
        Warszawy, a Sanepid, który się przyczepił był z Olsztyna. Czytaj ze
        zrozumieniem
    • camel_3d biedne dzieci ze stolicy... 09.07.08, 07:26
      kurcze...fajny biwak..a tu nagle ktos psuje zabawe ..
      a czy woda w misce jest inna niz woda w wannie???

      ludzie nie przesadzajmy..biwaki sa super.
    • Gość: 58 lat Dzikie letnisko dla dzieci ze stolicy IP: *.adm.uni.wroc.pl 09.07.08, 07:32
      Jako dziecko jeździłam na takie kolonie. Nie było umywalek, łazienek,
      ubikacji. Był olbrzymi baniak na dworze, w którym woda nagrzewała sie na
      słońcu i ta woda słuzyła do mycia. Na zapleczu budynku stały tz. sławojki.
      Nigdy nikomu nic sie nie stało nikt nie obrastał brudem, nikt sie niczym nie
      zatruł (lodówek nie było).
      Za to było cudownie piękne lasy, rzeka i opiekunowie bez kursów pedagogicznych
      za to z sercem, chęcią do pracy z dziećmi i wspaniałymi pomysłami na spędzenie
      czasu. Sami tez zbieraliśmy jagody z których potem panie w kuchni robiły dla
      nas pierogi. Maliny na kompot itd. Nigdy nie czułam sie tam jak na koloniach,
      raczej jak u cioci na wakacjach.
      A poza tym czy ktoś wie ilu jeszcze ludzi w Polsce mieszka w domach gdzie
      marzy sie o bieżącej wodzie w mieszkaniu, nie na półpiętrze, bo o łazienkach
      nawet marzyć sie nie da.
    • Gość: stary harcerz Tak wygladało moich chyba ze 30 obozów , IP: *.lublin.enterpol.pl 09.07.08, 07:43
      od 3 klasy szkoły podstawowej , po 2-3 w roku , obozy , biwaki , w
      schronisku na Hali Krupowej , palilismy w piecach , przynosilismy
      wode ze studni , chodzilismy / 4 godz w zimie / po prowiant do
      sklepu na dół , ciepła woda była tylko do mycia zębów i dla
      dziewczyn , my mylismy sie przy studni / na sniegu /
      WSZYSCY ŻYJĄ i maja sie dobrze
    • Gość: gosc Dzikie letnisko dla dzieci ze stolicy IP: *.gprs.plus.pl 09.07.08, 08:00
      Cudowne wspomnienia z dzieciństwa z takich właśnie obozów. Kąpiele w jeziorze,
      nocne warty (teraz pewnie Rzecznik Praw Dziecka by oprotestował, bo dzieci w
      nocy muszą spać), podchody, kradzieże totemów, flag z sąsiednich obozów,
      siniaki, poobijane kolana, zapach ogniska, śmierdzącą jakimś chlorem latrynę,
      metalowe menażki osobiście myte w jeziorze, telefon na korbkę, nocne biegi i
      kolejkę do pielęgniarki po takie pyszne tabletki przeciwko bólowi gardła, nie
      pamiętam jak się nazywały, chociaż nikogo gardło nie bolało, po prostu były
      bardzo smaczne :-)) Sraczki jakoś nikt nie miał, wszyscy przeżyli, mieli się
      dobrze i z utęsknieniem czekali następnego wyjazdu. Tylko rodzice zachodzili w
      głowę, dlaczego wracamy z taką dużą ilością czystych ciuchów (kto by tam
      zmieniał ukochany podkoszulek) i czy to co jest na szyi to brud czy opalenizna :-))
    • Gość: osek Dzikie letnisko dla dzieci ze stolicy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 08:02
      bylem w latach 80-tych kilka razy na obozach z KIK, było podobnie - wspaniałe
      wakacje.
      • Gość: mama ela Re: Dzikie letnisko dla dzieci ze stolicy IP: *.pkobp.pl 09.07.08, 08:47
        Moje dziecko bywa na takich obozach i jest bardzo szczęśliwe. Wraca
        z mnóstwem wrażeń, opowieściom nie ma końca. Obozy KIK-owskie są
        super. Jeśli chodzi o warunki higieniczne, to warto pamiętać,e
        dzieci dzielą się na czyste... a druga grupa to szczęśliwe. Moje
        jest szczęśliwe. (Drugą część wakacji spędzi w hotelu 3 gwiazdowym z
        basenem i ......usłyszę ale nuda
        mama el
    • Gość: inteligencja to właśnie przykład inteligencji!!!!Wyżyny nawet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.08, 09:12
      No bo to właśnie przykład tej INTELIGENCJI, mniejsza o KATOLICKĄ
    • Gość: Maro Dzikie letnisko dla dzieci ze stolicy IP: *.chello.pl 09.07.08, 11:17
      No i co im sie stało Tak Sanepid załatwił Harcerstwo, trzeba
      toytoye, umywalnie z woda bieżącą i to odpowiednia ilośc itd a to
      kosztuje więc zamiast odpoczywac i sie hartowąć na obozach młodzież
      stuka w domku w klawiature gratulacje dla sanepidu i innych
      instytucji
    • Gość: józek Dzikie letnisko dla dzieci ze stolicy IP: *.koleje.cuni.cz 09.07.08, 11:23
      Eee tam, dokładnie to samo dzieje się na setkach obozów harcerskich
      i zuchowych w całym kraju, a nikt nie podnosi krzyków...
      Notabene, wiecie, co kadra robiła u nas, kiedy przyjeżdżała
      inspekcja SANEPID-u? Na wszelki wypadek wyganiała dzieciaki głęboko
      do lasu... ;)
    • Gość: marywas Dzikie letnisko dla dzieci ze stolicy IP: *.aster.pl 09.07.08, 12:00
      Mam trójkę dzieci. Każde z nich od 8 -9 roku życia jeździ co roku na takie obozy
      (dokładnie takie). Wracają z nich zdrowe, pełne wrażeń, wspomnień, przyjaźni
      zawartych na długie lata, choć brudne, ale szczęśliwe. Nigdy, nikomu nic się nie
      przydarzyło, chociaż przebywały dokładnie w takich warunkach, jak te opisane w
      artykule. Te wyjazdy odbywają się za zgodą i aprobatą rodziców, gdyż oni sami
      pomagają w ich przygotowaniu (np. pomagają rozbijać namioty, budują kuchnię
      polową,latrynę itp), zresztą większość rodziców tych "biednych dzieci" jeździła
      w dzieciństwie na identyczne obozy, tylko może w jeszcze trudniejszych
      warunkach, bo kiedyś o wszystko było trudniej, a mimo to, chcą, aby ich dzieci
      przeżyła podobną frajdę, bo jest to i przygoda i uczenie dzieci dzielności,
      pracy i pomagania sobie nawzajem. Więc naprawdę nie wiem, o co ten cały szum.
    • Gość: ola Dzikie letnisko dla dzieci ze stolicy IP: *.adsl.inetia.pl 09.07.08, 13:41
      Kilka lat temu pojechałam na dwa obozy prowadzone przez KIK ( klub
      inteligencji katolickiej) Pamiętam, że było strasznie. Nie mogliśmy się kąpać
      ani myć zębów, chociaż do dzisiaj znam osoby którym to się podoba. Bywało też
      niebezpiecznie, kiedy kilkoro z dzieci zaatakowały dziki. Nie potępiam w
      całości działalności tego klubu, tylko uważam, że warunki powinny być lepsze,
      a także powinno być ograniczenie wieku, My także zmywaliśmy w jeziorze, a wodę
      nam przywożono w kanistrach.
    • ml130676 A niektórzy jeszcze dopłacają za takie atrakcje! 09.07.08, 13:51
      Osobiście poznałam dwoje Polaków, którzy takie dziko-hardcorowe
      imprezy organizowali (i pewnie nadal organizują) dla Holendrów. W
      1996 roku byłam jako "obsługa" na spływie kajakowym w okolicach
      Augustowa. Ci ludzie wydali ciężkie pieniądze na to, żeby ich
      przegoniono po wodzie i lądzie, z zakwaterowaniem w lesie, toaletą
      za krzakiem, marnym jedzeniem i całkowitym brakiem higieny (kąpiele
      i zmywanie w jeziorze). Ludzie Zachodu znudzeni wypadami na Malediwy
      i drinkami z parasolką z chęcią zapłacili za 2 tygodnie w "polskiej
      puszczy" z komarami, mrówkami i innym robactwem, które odwiedzało
      ich przy okazji posiłków, oddawania stolca, moczu, kąpieli i snu w
      zatęchłych namiotach (przez tydzień co noc padało), w dziennym upale
      i nocnym chłodzie, w zdezelowanych kajakach przy akompaniamencie
      nocnych śpiewów innych biwakowiczów, z Polski, permanentnie pijanych
      po godzinie 18, z tanim winem, które w miejscowym GS-ie można było
      nabyć za 3 złote, a organizatorzy (Polka zamieszkała w Holandii i
      Polak z Warszawy, nota bene z zawodu mechanik pracujący na lotnisku
      Okęcie) sprzedawali im je za 10 zł, spekulując też na piwie,
      czekoladzie, owocach, a nawet cukrze. Codzienne menu to do wyboru:
      chleb z żółtym serem albo dżemem, zero lodówek, lodu do drinka etc.
      I wszyscy wrócili zadowoleni. Zawarto nawet szereg znajomości z
      miejscową ludnością w remizie.
      • Gość: klerwon Re: A niektórzy jeszcze dopłacają za takie atrakc IP: *.toya.net.pl 09.07.08, 15:39
        No to niezłą propagandę zrobili sobie katole na forum. Kościół to
        jednak dobrze zorganizowana, hierarchczna organizacja. Ale i tak
        żadnego mojego dziecka nie dostaniecie! Niedoczekanie wasze!
        • Gość: Karramija Nie bój, nie bój... IP: *.chello.pl 09.07.08, 15:45
          Nie tak łatwo się dostać do tej "elity". Klub Inteligencji
          Katolickiej jest zwartą organizacją, trzeba zasłużyć, żeby się tam
          dostać, a jeszcze drugie tyle dołożyć, żeby się dzieciak na taki,
          nawet skromny, wyjazd załapał. To tak, jakbyś bał się Mormonów.
          • Gość: klerwon Re: Nie bój, nie bój... IP: *.toya.net.pl 09.07.08, 20:53
            Czyli klasyczna sekta? A kto bierze kasę?
        • wuj_matt_w_podrozy Re: A niektórzy jeszcze dopłacają za takie atrakc 09.07.08, 17:38
          Do klerwona - hunwejbina (znasz to słowo, czy musisz sprawdzić w
          słowniczku?):
          Słuchaj oszołomie - czy Ty nie rozumiesz, że tu nie chodzi o żaden
          kościół, tylko o warunki, w jakich żyły dzieci?
          Ja takie same wakacje spędzałem organizowane przez jak
          najbardziej "socjalistyczne i laickie" harcerstwo i wspominam to
          jako genialną przygodę, podobnie jak miażdżąca większość osób, które
          tu się wypowiadają, niezależnie od ich światopoglądu.
          W lesie pod namiotem nie ma ideologii - jest tylko super przygoda i
          zabawa, której Ty z pewnością nie zaznałeś na koloniach w betonowych
          blokach.
          A jeżeli wszystko Ci sie z klerem kojarzy - to zgłoś się do
          specjalisty - na pewno są już na to tabletki...
          Pozdrawiam wszystkich wychowanków leśnych obozów (I tych co jeździli
          z Oazą i tych z ZHP i nawet ZSMP!)
          P.S.
          Do "Matki": Durna jesteś. I tyle.
          • Gość: klerwon Re: A niektórzy jeszcze dopłacają za takie atrakc IP: *.toya.net.pl 09.07.08, 20:10
            Twoja opinia,twoja sprawa. A ja uparcie będę twierdzić, że jeśli coś
            nazywa się katolickie,to nie tylko trzeba to omijać z daleka, ale
            również sprawdzać, sprawdzać i jeszcze raz sprawdzać, bo nie
            wiadomo, co grozi tobie i twojemu dziecku. Bo, że grozi , to nie ma
            najmniejszych wątpliwości. Moim zdaniem (i zdaje mi się większości
            Polaków) jest to jedna z najbardziej niebezpiecznych organizacji,
            która próbuje zawładnąć całym naszym jestestwem i nie cofnie się
            przed metodami typu "pranie mózgów". Do tego kretyna, który chce
            mnie uczyć znaczenia słów obcego pochodzenia: mam nie tylko stopień
            magistra (więcej niż jednego kierunku), ale i tytuł naukowy. W tej
            akurat sprawie możesz mi buty czyścić. Ale ci nie dam, bo wychowany
            w takich warunkach, prawdopodobnie uważasz buty Jarosława K.
            ps.Kartofel za normalne obuwie, a nawet sam w takich chodzisz. Może
            nawet głosujesz na PiS (wtedy zrozumiała jest twoja miłość do
            warunków typowych dla białoruskich chłopów pańszczyźnianych).
            • Gość: córka Re: A niektórzy jeszcze dopłacają za takie atrakc IP: *.aster.pl 09.07.08, 21:27
              cieszę się, że pani nie jest moją matką. To co pani piszę skłania do myślenia,
              że jest pani nasycona jadem i nienawiścią do granic możliwości. Obozy te nie są
              organizowane przez kościół, którego pani tak nienawidzi lecz przez studentów,
              którzy poświęcają swój czas dla dzieci, które dobrze znają z regularnych spotkań
              w ciągu roku szkolnego. dzięki tym ludzi te dzieci wyrosną na wartościowych i
              ciekawych ludzi a nie na zblazowanych i rozpieszczonych konsumpcjonistów na
              jakich maja ogromną szansę wyrosnąć
              pani dzieci.
              córka z plebejskiej rodziny
              • Gość: klerwon Re: A niektórzy jeszcze dopłacają za takie atrakc IP: *.toya.net.pl 09.07.08, 22:39
                No plebejskich rodzin to chyba do tych klubów "inteligencji" nie
                zapisują? Czy też może jest to inteligencja inaczej? Chyba, że
                chodzi o dostarczenie starzejącej się i tracącej popularność grupie,
                świeżej krwi. To w którym pokoleniu zostaje się ostatecznie uznanym
                za inteligenta? I czy w tym samym, w którym zostaje się naprawdę
                katolikiem? Albo prościej: studentów z plebejskich rodzin
                wykorzystuje się do czarnej roboty za darmo, a sami, pozbywszy się
                bachorów, jedziemy na "pielgrzymkę",zaliczając po drodze atrakcyjne
                przeceny w Rzymie, plaże i knajpy (zależy,co kto lubi).
                PS. Jestem facetem. U ateistów zdarza się, że to mężczyźni troszczą
                się o dzieci tak samo (albo bardziej) niż kobiety. Dla katolików
                pewnie nie do pomyślenia. I też nie chciałbym być twoją matką.
                Pewnie kazałabyś mi siedzieć w kuchni albo w kościele.
                • milleniusz Re: A niektórzy jeszcze dopłacają za takie atrakc 10.07.08, 00:06
                  Matka, daj sobie spokój, bo nieważne ile razy jeszcze zmienisz nick, to ta żółć,
                  jad i ślepa, bezmózga nienawiść zawsze Cię zdradzi. Oczy bolą i dusza cierpi jak
                  się takie popłuczyny czyta.
                  • Gość: klerwon Re: A niektórzy jeszcze dopłacają za takie atrakc IP: *.toya.net.pl 10.07.08, 00:35
                    Katolskiego fanatyka też łatwo poznać.Jak bardzo by nie udawał
                    miłosnika dzikich obozów. Na szczęście twoje poglądy to rzadkość w
                    naszym kraju,więc mogę spokojnie pójść spać ze świadomością, że
                    żadnej nowej ofiary na tym forum nie złowisz. Moim zdanie katolicki
                    Kościół jest instytucją zanikającą w Polsce (może gdzieś na jakiejś
                    głębokiej prowincji trochę tego zostanie, na jakimś Podkarpaciu czy
                    innym Podlasiu, bo chyba nie na Mazurach - tam same PGRy były -
                    Kościół nie miał szans) i należy się z tego tylko cieszyć. Miłych
                    snów życzę mimo wszystko,niech ci się przyśni normalny świat bez
                    klechów wyłażących z każdego kąta. A Matka oczywiście ma
                    rację.Popieram i pozdrawiam.
                    • milleniusz Re: A niektórzy jeszcze dopłacają za takie atrakc 10.07.08, 00:47
                      > Miłych
                      > snów życzę mimo wszystko,niech ci się przyśni normalny świat bez
                      > klechów wyłażących z każdego kąta.

                      A dziękuję za życzenia. Zupełnie inaczej co prawda definiuję "normalny świat",
                      ale to może dlatego, że w moim jakoś nie widzę tych klechów w każdym kącie. Może
                      nie zwracam na nich uwagi, a może żyjemy w innych światach po prostu.

                      Również pozdrawiam. :)
                    • wuj_matt_w_podrozy Re: A niektórzy jeszcze dopłacają za takie atrakc 10.07.08, 09:20
                      Gość portalu: klerwon napisał(a):

                      > Katolskiego fanatyka też łatwo poznać.Jak bardzo by nie udawał
                      > miłosnika dzikich obozów. Na szczęście twoje poglądy to rzadkość w
                      > naszym kraju,więc mogę spokojnie pójść spać ze świadomością, że
                      > żadnej nowej ofiary na tym forum nie złowisz. Moim zdanie
                      katolicki
                      > Kościół jest instytucją zanikającą w Polsce (może gdzieś na
                      jakiejś
                      > głębokiej prowincji trochę tego zostanie, na jakimś Podkarpaciu
                      czy
                      > innym Podlasiu, bo chyba nie na Mazurach - tam same PGRy były -
                      > Kościół nie miał szans) i należy się z tego tylko cieszyć. Miłych
                      > snów życzę mimo wszystko,niech ci się przyśni normalny świat bez
                      > klechów wyłażących z każdego kąta. A Matka oczywiście ma
                      > rację.Popieram i pozdrawiam.


                      Wiesz klerwon - ja fanatyka poznaję po tym, że po północy siedzi na
                      jakimś forum i pluje jadem na wszystko, czego jego biedny skołatany
                      łepek nie rozumie. Ja wolę o tej porze spędzić miło czas z żoną. Ale
                      to twój wybór, panie magister (aleś mi zaimponował - hoho!) - życie
                      jest jak gra w szachy - jedni posuwają królową, a drudzy biją konia.
                      Życzę ci szybkiego awansu do tej pierwszej grupy, to może obsesje i
                      halucynacje ci miną...

                      P.S.
                      Nie zwracam uwagi na obuwie polityków i innych gwiazdeczek. Wolę
                      robić coś mądrzejszego niż ślinienie się przy pudelku.pl.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka