justysialek
24.03.10, 14:52
Jestem dziś na ostatnim dniu zwolnienia i wyobraźcie sobie, że z
samego rana dostałam telefon z pracy (a dokładnie od sekretarek tej
szacownej instytucji), że mam natychmiast przyjeżdżać, bo nie
oddałam sprawozdania! <zonk>
Spokojnie się wypytałam o co chodzi i doszłam powoli do tego, że
trzeba było zrobić jakieś zestawienie danych wg podanego wzoru - o
czym nikt mnie nie raczył poinformować wcześniej!
Wczoraj miało to być oddane, bo jutro idzie (po opracowaniu
zbiorczym) do szefa! No więc musiałam jechać tam, odebrać ten zwór i
wziąć moje papiery, żeby to wszystko policzyć. Dopiero niedawno
skończyłam i wysłałam to gówno.
Po oczywistym pytaniu: Czy wam też wycinają takie numery? ;)
mój zasadniczy dylemat: Czy iść jutro do szefa i nakablować?!
Dziś go nie było a ich pośpiech i sposób załatwienia sprawy
(przymilanie się i żarciki) coś mi mówi, że to one były
odpowiedzialne za poinformowanie wszystkich i rozdanie tych wzorów!
Jak się próbowałam dopytać czemu nie dotarła do mnie ta informacja,
to usłyszałam tylko wymijające brednie. Wzór dokumentu, który
rzekomo miał od jakiegos czasu leżeć do odebrania w sekretariacie,
był kopiowany na moich oczach!
...żeby tak wkurwiać ciężarną!!! wrrrrr......