staryigruby
27.10.08, 10:28
mi przyszła do łba, że gdyby Tusk dogadał się z Leszkiem K., że
zostawiają go na drugą kadencję (że dostanie poparcie PO) w zamian
za wspólne ruszenie paru istotnych spraw w Polsce, to obaj by na tym
wygrali. Tyle, ze Tusk musiałby zrezygnowac z prezydentury i poprzeć
Leszka. Ale za to ich stanowisko zbliżyłoby się do siebie. Leszek i
jego dwór nie czuliby się zagrożeni, Leszek nie byłby tubą Prezesa
(melduję wykonanie zadania), miałby szansę zapisać się w historii,
na czym mu tak zależy.
Czy Tuska i jego otoczenie stać na taki ruch? :)