astrrid
18.04.14, 22:40
Chciałam się podzielić moim wielkim zdziwieniem jak to może być gdy człowiek chce zrzucić kilka kg. Może ktoś też ma dziwny przypadek? Mianowicie zawzięłam się w tym roku aby schudnąć 6 kg. Najpierw próbowałam sama, w 2 tg. schudłam 1 kg i stoję. No więc udałam się do dietetyczki, myślę specjalista na pewno pomoże :) Dietetyczka wymierzyła mnie, wyważyła, sprawdziła zawartość tego i owego. Wyszło że procent tkanki tłuszczowej jest za duży i że za mało piję. Ułożyła mi dietę 1600 kcal. Na tej diecie jestem już 1 miesiąc i 3 tygodnie. Dietę trzymam, staram się, popijam też herbatki odchudzające, raz w tyg basen a jak ciepło to rower. Po 2 tyg. kontrola i schudłam 400 gram ;) A miało być 1 kg na 10 dni, czysta matematyka jak powiedziała dietetyczka i nie ma prawa być inaczej. Przy czym na pomiarach tkanek wyszło, że (dietetyczka zrobiła wielkie oczy) mój organizm zgubiła masę mięśniową i ani grama tłuszczu! Podobno nie miała jeszcze takiego przypadku. Czyli jestem dziwolągiem. Kazała mi zmienić trochę dietę, mniej warzyw a więcej białka z jogurtów i serków. No i ciągnę dalej tą dietę, na wadze widzę 2 kg mniej odkąd zaczęłam się odchudzać, czyli na diecie ok 1600 kcal schudłam 1-1,5 kg w ciągu miesiąca.
I jak tu mieć motywację?? Ale twarda jestem i ciągnę dalej, natomiast robię coraz więcej odstępstw bo jednak ta motywacja mi znacznie spadła. Ale że dania mi pasują i czuję się dobrze to kontynuuję. Po świętach mam drugą kontrolę. Ciekawe co mi wyjdzie.
Generalnie jestem z deka zła bo kompletnie nie wiem o co chodzi, dlaczego tak wolno chudnę, dlaczego spalam mięśnie w 1 kolejności. Może ktoś się z tym spotkał już?