Dodaj do ulubionych

wypadki biegania luzem dużych psów

IP: *.acn.waw.pl 29.11.05, 13:43
Wszystkie wypadki biegania luzem dużych psów można natychmiast zgłaszać do
straży miejskiej. W większości wypadków jest skutek.
Obserwuj wątek
    • silvio1970a Re: wypadki biegania luzem dużych psów 29.11.05, 13:51
      Gość portalu: radykał napisał(a):

      > Wszystkie wypadki biegania luzem dużych psów można natychmiast zgłaszać do
      > straży miejskiej. W większości wypadków jest skutek.

      mozna też zgłaszać policji.
    • java9 Re: wypadki biegania luzem dużych psów 29.11.05, 14:02
      duży jest pojęciem względnym,
      wystarczy troche wyobraźni i miniatura sznaucera będzie olbrzymem ;)
    • silvio1970a Re: wypadki biegania luzem dużych psów 29.11.05, 14:13
      Gość portalu: radykał napisał(a):

      > Wszystkie wypadki biegania luzem dużych psów można natychmiast zgłaszać do
      > straży miejskiej. W większości wypadków jest skutek.

      dopuszczalna odległość od nogi właściciela jest prostą odwrotnością wysokości
      psa w kłębie.
      • java9 Re: wypadki biegania luzem dużych psów 29.11.05, 14:29
        >wysokości psa w kłębie.

        nie wiedziałam, że pies w kłębie ma wysokość
    • dziedzicznacytadelafinansjery Re: wypadki biegania luzem dużych psów 29.11.05, 15:21
      Można. Zgadza się. U nas wszystko można zgłaszać.
      Natomiast puytanie mam konkretne: jak jest z tą skutecznością? Jak mi wyleci
      bydlę jakieś zza samochodów i mnie wystraszy, ja, dajmy na to zgłoszę sprawę SM,
      to przecież zanim oni podejmą interwencję, to ten pies, razem z właścicielem już
      będą po tzw. spacerze siedzieć w domu.
      • silvio1970a Re: wypadki biegania luzem dużych psów 29.11.05, 15:29
        dziedzicznacytadelafinansjery napisał:

        > Można. Zgadza się. U nas wszystko można zgłaszać.
        > Natomiast puytanie mam konkretne: jak jest z tą skutecznością? Jak mi wyleci
        > bydlę jakieś zza samochodów i mnie wystraszy, ja, dajmy na to zgłoszę sprawę
        SM
        > ,
        > to przecież zanim oni podejmą interwencję, to ten pies, razem z właścicielem
        ju
        > ż
        > będą po tzw. spacerze siedzieć w domu.

        tak, ale gdy zgłoszenie będą masowe, to nie będą na nie czekać tylko wlepiac
        mandaty jak popadnie.
    • urban_legend uwaga: ZGADZAM SIĘ Z SILVIO* 29.11.05, 20:07
      *Nie, nawet dobrze się czuję, mam lekki katar, to wszystko.

      A tak na serio: jestem absolutnie za tym, żeby psy, zwłaszcza duże (wiem, że to
      pojęcie względne) wyprowadzać na smyczy, a już na pewno w kagańcu. Różne
      ostatnio były wypadki, których ofiarami były np. dzieci. Nie chciałbym, żeby
      moje dziecko, bawiąc się przed domem, stanęło na drodze dresiarskiego pitbulla.
      I nikomu tego nie życzę, nawet autorom najdurniejszych postów na forum.
      • horpyna4 Re: uwaga: ZGADZAM SIĘ Z SILVIO* 29.11.05, 20:37
        Najzabawniejsze jest to, że krzywda może się stać właścicielowi. Znam starszego
        pana, chorego na serce, który wyprowadzał bardzo ostrego psa wprawdzie na
        smyczy, ale kaganiec trzymał w ręce, bo "jak będzie trzeba, to mu założę".
        Wytłumaczyłam mu, że w razie zasłabnięcia pies nie dopuści do niego nikogo
        mogącego udzielić pomocy. I albo on umrze, albo psa się zastrzeli, jeżeli tylko
        w pobliżu będzie przytomny uzbrojony policjant. "Ma pani rację, nie pomyślałem
        o tym".
        A myślenie podobno nie boli.
        • p.o.box.77 rozsądek. 30.11.05, 12:31
          smycz i kaganiec to podstawy bezpieczenstwa.

          ale rozsądek się przydaje. kiedys bylem swiadkiem zdarzenie, gdzie w podworku
          na siennej stoi starsza pani w wieku około 70 lat trzyma sie za twarz, po
          rekach splywa jej krew. pierwsza mysl ze ktos ja pobil podchodze, spytac sie
          czy wszystko ok, a pani nie odrywajac rak od krwawiacego nosa mowi:

          nie nie to tylko moj [tu imie psa]. ucieszył sie ze spacerku...

          troche zdziwiony zapytalem czy na pewno ok. a po chwili zza smietnika przbiegl
          dosc duzy wilczur w kagancu ciągnąc smycz. troche mnie to zdziwilo, pies byl
          spory, a na kagancu była krew.

          podbigl do swojej pani i znow z radosci podskoczył, tak w okolice twarzy. dwie
          glosne komendy usadzily psa, no ale nos wlascicielki chyba byl zlamany...

          mam 13 letniego spaniela i nie zakładam mu kaganca. prawnie odpowiadam za to co
          zrobi.
          • silvio1970 Re: rozsądek. 30.11.05, 12:37
            p.o.box.77 napisał:


            > mam 13 letniego spaniela i nie zakładam mu kaganca.

            jeśli jest na smyczy, to nie musisz

            >prawnie odpowiadam za to co zrobi

            bezwzględnie, w każdym przypadku. niezaleznie czy był w kagańcu, smyczy czy
            czerwonym kapturku.
    • pyckal wypadek pisania luzem głupiego radykała 29.11.05, 21:43
      A na kogo ty, kretynie, złożysz donos?
      Na psa?; (szukaj psa w polu)
      Czy na właściciela?
      My, właściciele, rozumek mamy niewielki, ale wystarczający, żeby psów nie
      rejestrować. I możesz nam skoczyć, razem ze strażą miejską
      • silvio1970 Re: wypadek pisania luzem głupiego radykała 30.11.05, 11:56
        pyckal napisał:


        > My, właściciele, rozumek mamy niewielki

        tu zgoda

        >I możesz nam skoczyć, razem ze strażą miejską

        tu raczej nie. bo wtedy piesek jako bezdomny do uśpienia albo do schroniska.
        ale w sumie masz rację, co to za proble kupić se innego.

        A na kogo ty, kretynie, złożysz donos?
        Na psa?; (szukaj psa w polu)
        Czy na właściciela?
        My, właściciele, rozumek mamy niewielki, ale wystarczający, żeby psów nie
        rejestrować. I możesz nam skoczyć, razem ze strażą miejską
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka